Po trzech klęskach wreszcie dobry występ biało-czerwonych w ME 2022 piłkarzy ręcznych

Jan T. Kowalski
Po trzech klęskach wreszcie dobry występ biało-czerwonych w ME 2022 piłkarzy ręcznych

Występy reprezentacji Polski w drugiej fazie mistrzostw Europy obnażyły jej słabość. W starciach z zespołami Norwegii i Szwecji, zaliczającymi się do światowej czołówki, nasi szczypiorniści przegrali w żenującym stylu różnicą dziesięciu bramek. Ale w niedzielę wzięli się w garść i stoczyli wyrównany bój z zespołem Rosji, remisując 29:29 po pechowo straconej bramce w ostatniej sekundzie spotkania. Ale w grupie biało-czerwoni nadal zajmują ostatnią lokatę.

Nasi szczypiorniści do rywalizacji w drugiej fazie europejskiego czempionatu przystępowali z jedną porażką na koncie, bo w ostatnim meczu w grupie D ulegli Niemcom 23:30, a obie te drużyny awansowały dalej i drugiej części turnieju rywalizują w grupie II wraz z zespołami z grup E i F – Hiszpanią, Szwecją, Rosją i Norwegią. Szanse na wywalczenie miejsca w półfinale biało-czerwoni mieli iluzoryczne, bo Niemcy w stawce tych pięciu zespołów byli najsłabszą ekipą, ale klęski jakie doznali w starciach z Norwegami i Szwedami mimo wszystko trzeba uznać za kompromitujące. W meczu z Norwegami, przegranym 31:42, Polacy żenowali postawą w obronie, przez co stracili rekordową liczbę bramek – najwięcej w tych mistrzostwach. Wydawało się, że gorzej zagrać już się nie da, ale w meczu ze Szwedami podopieczni trenera Patryka Rombla przebili dno. Nie dość, że z najwyższym trudem dochodzili do pozycji rzutowych, to na domiar złego większość z nich marnowali, dzięki czemu szwedzki bramkarza Tobias Thulin miał wysoki procent skuteczności obronionych rzutów i został bohaterem swojej drużyny. Trener Rombel był zdruzgotany słabą grą swojego zespołu. „Skoro do przerwy oddaliśmy tylko 14 rzutów, a jeszcze zaledwie sześć z nich wpadło do siatki, to trudno spodziewać się korzystnego wyniku w potyczce z tak dobrą ekipa jak szwedzka. Popełniliśmy w sumie aż 18 błędów” – stwierdził selekcjoner polskiej reprezentacji.
Biało-czerwoni ostatecznie przegrali 18:28, czyli znów różnicą dziesięciu bramek. Zawiedli wszyscy nasi gracze, ale najwięcej pretensji można mieć do liderów zespołu – Szymona Sićko i Arkadiusza Moryto. „Pamiętajmy, że dwa pierwsze mecze rozegraliśmy w dziewięciu zawodników, u tych zawodników mogło więc pojawić się zmęczenie. Część błędów na pewno nie powinna się nam jednak przydarzać. Jeżeli chcemy rywalizować i wygrywać z takimi drużynami jak Norwegia czy Szwecja, to błędów powinno być zdecydowanie mniej. Szwedzi popełnili ich tylko cztery. To pokazuje różnicę” – przyznał trener Rombel.
Biało-czerwoni definitywnie stracili więc szanse nie tylko na wywalczenie awansu do półfinału, ale nawet na zajęcie lokaty dającej prawo gry o piątą miejsce w turnieju. W niedzielę rozegrali przedostatni mecz w drugiej fazie imprezy, z dobrze prezentującymi się w tych mistrzostwach ekipą Rosji (spotkanie zakończyło się po zamknięciu wydania), a we wtorek na pożegnanie zmierzą się Hiszpanami. „Nie było wątpliwości, kto będzie zwycięzcą meczu pomiędzy Szwecją a Polską” – czytamy na oficjalnej stronie internetowej Europejskiej Federacji Piłki Ręcznej. „Ze skromną 43-procentową skutecznością ataku i 12 stratami w pierwszej połowie, Polska miała najgorszy w historii wynik w 54 meczach rozegranych na EHF EURO. Zdobyła wtedy zaledwie 6 bramek. Dodajmy, że Polska rzuciła tylko jedną bramkę w ostatnich 18 minutach i 46 sekundach pierwszej części spotkania, dzięki czemu Szwecja zrobiła wynik 8:1, który stał się podstawą ich zwycięstwa” – wyliczyli skrupulatnie analitycy EHF.
Szwedzkie media z niekłamanym zachwytem sławiły zwycięstwo swoich szczypiornistów w meczu z Polakami. „Nasi rywale nie grali dobrze i mocno tym ułatwili zadanie szwedzkiej reprezentacji, ale przecież nie będziemy ich przepraszać za to łatwe zwycięstwo” – ironicznie skomentowała wynik potyczki stacja telewizyjna „SVT”. Biało-czerwoni przerwali w końcu niemoc w niedzielnym meczu z Rosją, remisując 29:29. Stracili zwycięstwo w ostatniej akcji spotkania,  po której Siergiej Kosorotow rzutem z daleka pokonał polskiego bramkarza. Po czterech spotkaniach nasz zespół nadal jednak zajmuje w grupie ostatnią lokatę mając jeden punkt na koncie. Wszystko wskazuje, że nasza reprezentacja zakończy mistrzostwa Europy w najlepszym przypadku na 11. miejscu, wyprzedzając w stawce 12 drużyn jedynie Chorwację.
Wiadomo już, jak jest kolejność zespołów na dalszych pozycjach: 13. Czechy; 14. Serbia; 15. Węgry; 16. Słowenia; 17. Białoruś; 18. Słowacja; 19. Portugalia; 20. Austria; 21. Litwa; 22. Macedonia Północna; 23. Bośnia i Hercegowina; 24. Ukraina.

Poprzedni

Australian Open 2022: Z Polaków tylko Iga dotarła do IV rundy

Następny

Bayern jednak chce zatrzymać Lewego?