Kadra piłkarzy ręcznych na eliminacje ME 2022

Selekcjoner kadry Polski piłkarzy ręcznych rozesłał powołania na czekające biało-czerwonych w marcu mecze eliminacyjne do przyszłorocznych mistrzostw Europy ze Słowenia i Holandią.

Nasi reprezentacyjni szczypiorniści po niezłym występie w tegorocznych mistrzostwach świata w Egipcie do meczów ze Słoweńcami i Holendrami powinni przystąpić z wiarą w zwycięstwo, bo jeśli zagrają nie gorzej niż podczas światowego czempionatu, mają duże szanse na zdobycie cennych punktów. Kadra ma zebrać się 7 marca we Wrocławiu, a już dwa dni później biało-czerwoni w Celje mają zaplanowany mecz z reprezentacją Słowenii, a 14 marca we Wrocławiu zagrają
z ekipą Holandii.
Mistrzostwa Europy 2022 odbędzie się w dniach 13-30 stycznia na Węgrzech i Słowacji. W turnieju wezmą udział dwadzieścia cztery zespoły. Reprezentacja Polski w eliminacjach rywalizuje w grupie 5, w której oprócz ekip Holandii i Słowenii gra jeszcze drużyna Turcji, z którą biało-czerwoni na początku stycznia rozegrali oba mecze, wygrywając 29:24 i 35:24. W pozostałych odbytych do tej pory spotkaniach Turcja przegrała z Holandią 26:27, a Słowenia wygrała z Holandią 34:23 i zremisowała 27:27. Liderem w grupie obecnie jest Polska (4 pkt), przed Słowenią i Holandią (po 3 pkt). Bezpośredni awans do ME 2022 uzyskają dwa najlepsze
zespoły w grupie.

Kadra Polski:
Bramkarze: Mateusz Kornecki (Łomża Vive Kielce), Adam Morawski (Orlen Wisła Płock), Mateusz Zembrzycki
(Azoty Puławy).
Gracze z pola: Jan Czuwara (Górnik Zabrze), Piotr Chrapkowski (SC Magdeburg, Niemcy), Damian Przytuła, Arkadiusz Ossowski (MMTS Kwidzyn), Tomasz Gębala, Szymon Sićko, Michał Olejniczak, Arkadiusz Moryto (wszyscy Łomża Vive Kielce), Maciej Pilitowski, Kacper Adamski (obaj Energa MKS Kalisz), Szymon Działakiewicz (Gwardia Opole), Michał Daszek, Przemysław Krajewski (Orlen Wisła Płock), Dawid Dawydzik, Rafał Przybylski (obaj Azoty Puławy), Maciej Gębala (SC DHfK Lipsk, Niemcy), Kamil Syprzak (Paris Saint-Germain, Francja), Patryk Walczak (Vardar Skopje, Macedonia).

Piłka ręczna: Trzynasta lokata biało-czerwonych w Egipcie

Nasi szczypiorniści w swoim ostatnim występie na mistrzostwach świata w Egipcie byli bliscy pokonania reprezentacji Niemiec, ale zremisowali 23:23, przez co ostatecznie zajęli w turnieju 13. miejsce. To jest jednak i tak najlepszy występ biało-czerwonych od igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro.

Reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych straciła szanse na awans do ćwierćfinału MŚ 2021 po sobotniej porażce z Węgrami (26:30), a Niemcy po przegranej z aktualnymi mistrzami Europy Hiszpanami (28:32). Zatem stawką ich poniedziałkowego spotkania było tylko trzecie miejsce w grupi I drugiej fazy turnieju, które zapewniało lokatę w czołowej dziesiątce mistrzostw. Niemcy przystąpili do meczu mocno zmotywowani, bowiem w przypadku porażki z Polakami skończyliby turniej na 13. pozycji, co byłoby najgorszym wynikiem w historii ich startów w światowym czempionacie. Na biało-czerwonych taka presja nie ciążyła, bo przed imprezą w Egipcie mało kto prognozował, że przebiją się do drugiej fazy walki o medale, czyli do grona 16 najlepszych ekip.
Dokonali tego kończąc ostatecznie rywalizację na 13. miejscu, co zważywszy na głęboki kryzys naszej kadry w ostatnich latach trzeba uznać za przyzwoite osiągnięcie. Po znakomitej czwartej lokacie w turnieju olimpijskim w 2016 roku, już rok później po odejściu kilku weteranów kadry biało-czerwoni w MŚ 2017 zajęli dopiero 17. miejsce, a do dwóch kolejnych wielkich imprez, MŚ 2019 i ME 2018, nie zdołali się nawet zakwalifikować, a występ na ME 2020 zakończyli dopiero na 21. pozycji. Tak więc trzynasta lokata wywalczona w mistrzostwach świata w Egipcie, w których biało-czerwoni zagrali przecież dzięki tzw. dzikiej karcie, z czystym sumieniem możemy uznać za progres.
Biało-czerwoni nie byli faworytami w spotkaniu z zespołem Niemiec, ale nasi szczypiorniści po raz kolejny w tym turnieju w starciu z wyżej notowanym przeciwnikiem walczyli jak równy z równym. W pierwszej połowie mieli już nawet trzybramkową przewagę (9:6), lecz rutynowani rywale w końcówce zmniejszyli stratę i na przerwę schodzili przegrywając z Polakami 11:12. Po zmianie stron ekipa Patryka Rombla jeszcze bardziej podkręciła tempo i błyskawicznie odskoczyła Niemcom na 11:15. Przewagę czterech bramek nasi zawodnicy utrzymywali do 50. minuty, lecz potem trochę się pogubili i po serii błędów niemiecka drużyna doprowadziła do remisu 19:19. W końcówce meczu przy stanie 22:22 karę dwóch minut zarobił występujący na co dzień w SC Magdeburg Piotr Chrapkowski, co dodatkowo skomplikowało położenie polskiej drużyny.
Grając w przewadze rywale objęli prowadzenie, ale biało-czerwonym udało się mimo osłabienia wyrównać i w ostatniej akcji meczu przy wyniku 23:23 mogli jeszcze przechylić szalę na swoją korzyść. Niestety, Patryk Walczak grający na co dzień w macedońskim Vardarze Skopje, mając już przed sobą tylko bramkarza rywali Andreasa Wolffa (na co dzień występującego w barwach Łomży Vive Kielce) trafił go w rękę i tak zmarnował szansę na zwycięstwo.
Biało-czerwoni znów są groźni
Mecz z Niemcami był też miernikiem jakości pracy z kadrą Polski wykonanej przez trenera Patryka Rombla, bo jego debiut w tej roli miał miejsce w kwietniu 2019 roku właśnie w spotkaniu z zespołem naszych zachodnich sąsiadów, którzy w hali w Gliwicach bez większego problemu rozbił ekipę biało-czerwonych. W Egipcie Polacy stoczyli już z Niemcami wyrównany i trzymający w napięciu do ostatnich sekund mecz. Remis 23:23 trener niemieckiej drużyny Alfred Gislason mógł przyjąć tylko z zadowoleniem, bo młody polski zespół (średnia wieku poniżej 26 lat) prowadził przecież na 10 minut przed końcem spotkania 19:15. Naszym szczypiornistom tym razem zabrakło jeszcze doświadczenia, co rywale wykorzystali skrupułów. Nie należy jednak przesadzać z pochwałami pod adresem wybrańców trenera Rombla, bo trzeba pamiętać, że jednak w ekipie Niemiec na egipskim turnieju zabrakło aż siedmiu czołowych graczy, w tym gwiazdorów – Patricka Wiencka, Hendrika Pekelera, Steffena Weinholda i Finna Lemke. Ale mamy powód do zadowolenia. bo po kilku latach posuchy znowu mamy dobry i perspektywiczny zespół.
W innych spotkaniach grupy I Hiszpanie pokonali Węgry 36:28, a Brazylia rozbiła Urugwaj 37:17. Aktualni mistrzowie Europy brutalnie przerwali węgierski sen po potędze i ostatecznie zakończyli zmagania w tej grupie na pierwszej pozycji. Ekipa Węgier zajęła drugą lokatę, a Niemcy dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu trzecią, kosztem mających tyle samo punktów Polaków. Piąte miejsce zajęła Brazylia, a ostatnie najsłabszy w stawce Urugwaj.
Gospodarzom pomagają ściany
W grupie II triumfowali z kompletem punktów broniący mistrzowskiego tytułu Duńczycy, którzy w ostatnim spotkaniu tej fazy mistrzostw rozgromili zespół Chorwacji 38:26. Dla chorwackich szczypiornistów to najgorszy występ w wielkich turniejach od dwóch dekad, bo po raz ostatni nie zakwalifikowali się do ćwierćfinału 19 lat temu. Co zaś się tyczy Duńczyków, to w ćwierćfinale ich rywalami będą gospodarze turnieju Egipcjanie. Stojący na czele IHF ich rodak, Hassan Moustafa, zrobił co mógł żeby ułatwić reprezentacji swojego kraju drogę do strefy medalowej, lecz jego rachuby, iż w ćwierćfinale trafią na Chorwatów nie sprawdziły się.
W meczu ze Słowenią Egipcjanie zremisowali 25:25, ale ten rezultat wystarczył im do awansu z grupy IV z drugiego miejsca. A to oznacza, że o półfinał przyjdzie im zmierzyć się z obrońcami tytułu, na dodatek najlepiej jak na razie grającą drużyną w turnieju. Słoweńcy ostrzegają jednak Duńczyków przed niesportowymi zagrywkami gospodarzy i dają za przykład swoją drużynę, w której w przededniu starcia z Egipcjanami aż 12 zawodników uległo ostremu zatruciu pokarmowemu. Sekretarz generalny słoweńskiej federacji Goran Cvijić w oficjalnym komunikacie dla mediów tak opisał tę sytuację: „Dwunastu zawodników naszej reprezentacji zostało zatrutych jedzeniem na 24 godziny przed naszym ostatnim meczem. Całą noc wymiotowali i biegali do toalety. Już w szatni przewrócił się z osłabienia Blaz Blagotinsek, którego trzeba było odesłać do hotelu. Nigdy nie szukaliśmy i nie będziemy szukać wymówek, ale tym razem przed kluczowym meczem z Egiptem znaleźliśmy się w sytuacji, w której nigdy wcześniej nie byliśmy”.
Druga parę z zespołów grupy II i IV utworzyły ekipy Szwecji i Kataru, a w dwóch pozostałych najlepsi w grupie III Francuzi zagrają z Węgrami, natomiast drugi zespół z tej grupy, Norwegia, stanie w szranki z Hiszpanami. Spotkania ćwierćfinałowe odbędą się 27 stycznia, półfinały zaplanowano 29 stycznia, zaś mecze o trzecie miejsce i wielki finał zostaną rozegrane w niedzielę 31 stycznia.

Piłka ręczna: Polacy bez awansu w MŚ 2021

Węgrzy odebrali naszym szczypiornistom szanse na awans do ćwierćfinału rozgrywanych w Egipcie mistrzostw świata. Biało-czerwoni zagrali w sobotę bardzo słabo i przegrali z nimi 26:30. W poniedziałek czeka ich ostatnie spotkanie w grupie I z zespołem Niemiec, który już czwartek stracił szanse na zajęcie jednego z dwóch czołowych miejsc. W 1/4 finału zagrają ekipy Węgier i Hiszpanii.

Przed meczem wszystko było jasne. Tylko zwycięstwo z Węgrami dawało realne szanse na awans do ćwierćfinału. Teoretycznie Polacy mogli tern cel osiągnąć nawet przy wyniku remisowym, ale potem musieliby mieć mnóstwo szczęścia w ostatniej kolejce. Dlatego najpewniejszą drogą do awansu było zwycięstwo w spotkaniu z niepokonanymi jeszcze w egipskim turnieju Węgrami. Nadzieje na nawiązanie równej walki z Madziarami wcale nie były mrzonkami, tylko jak najbardziej realną oceną potencjału obu zespołów. Biało-czerwoni w czterech poprzednich występach w Egipcie pokazali, że to nie jest już zahukana ekipa dostarczycieli punktów, tylko waleczny i nieźle poukładany taktycznie zespół.
Niestety, do przerwy w meczu z Węgrami nasi szczypiorniści co rusz zadawali kłam dobrym opiniom, jakie wystawiali im znawcy tego sportu. Przeciwnicy wykazali się zdecydowanie większym sprytem, doświadczeniem i lepszą organizacją gry, do tego dopisywało im szczęście zarówno w grze obronnej, jak i w ataku. Swoje trzy grosze, jak zawsze na niekorzyść polskiego zespołu, dołożyli arbitrzy z Bałkanów, tym razem z Chorwacji.
Niestety, podopieczni trenera Patryka Rombla popełnili chyba wszystkie możliwe błędy własne. Niedokładne podania do kontry, piłki, które miały trafiać do obrotowych, lądowały w dłoniach obrońców, irytujące faule w ataku, zmarnowane stuprocentowe okazje rzutowe. Do przerwy momentami przykro było patrzeć, jak Madziarzy momentami wręcz ośmieszali naszych szczypiornistów. I co gorsza, robili to nie tylko najwięksi gwiazdorzy węgierskiej drużyny – Bence Banhidi i Dominik Mathe, ale też Miklos Rosta, a zwłaszcza najskuteczniejszy na boisku Mate Lekai (8 bramek), który z niebywałą łatwością trafiał z gry i zwłaszcza z kontrataków. Bramkarz biało-czerwonych Adam Morawski nie znalazł na niego sposobu, chociaż w kilku innych akcjach odbił kilka ważnych piłek, ale w przekroju całego meczu miała takie okresy w grze, że wpuszczał praktycznie wszystkie rzuty w światło jego bramki.
Rombel w swojej ekipie nie miał gracza pokroju Lekaia, a co najgorsze, po 10 minutach stracił najlepszego rozgrywającego, Michała Olejniczaka, którego fizjoterapeuci doprowadzili do „używalności” dopiero w drugiej połowie spotkania. Zastępujący Olejniczaka Maciej Pilitowski nie podołał zadaniu i drużyna pod jego przewodem nie potrafiła złamać węgierskiej defensywy. Na przerwę nasi szczypiorniści schodzili przy wyniku 10:16 i było już wtedy jasne, że mają praktycznie zerowe szanse na odrobienie tak dużej straty.
Po powrocie Olejniczaka do gry nastąpiła wyraźna jakościowa poprawa w akcjach ofensywnych biało-czerwonych, ale jeszcze na kwadrans przed końcem meczu wciąż mieli stratę sześciu bramek. Wtedy nagle coś w szwankującej do tej pory grze naszego zespołu coś zatrybiło – regularnie zaczął trafiać Szymon Sićko, z trudnej pozycji bramkę zdobył też Maciej Gębala. Było już jednak za późno na złamanie oporu węgierskiej drużyny, która twardo odpowiadała ciosem na cios i dzięki temu utrzymywała korzystny dla siebie wynik.
Biało-czerwonym nie udało się więc odwrócić losów spotkania i przegrali 26:30, co oznaczało, że odpadają z turnieju. Wstydzić się jednak swojego występu w Egipcie nie muszą, wręcz przeciwnie – ta kadra dobrze rokuje na przyszłość. „Szkoda pierwszej połowy, gdy wydawało się, że zaczynamy dobrze, ale po chwili oddaliśmy zbyt wiele łatwych piłek i łatwych bramek. Węgrzy bez większego wysiłku powiększyli przewagę. Zabrakło nam zimnej krwi. W drugiej połowie staraliśmy się jak mogliśmy, do końca walczyliśmy o każdą piłkę, nie oddaliśmy tego meczu” – przekonywał trener biało-czerwonych Patryk Rombel. Nasz zespół wygrał w drugiej połowie 16:14, ale za duże straty poniósł w pierwszej. Miejmy nadzieję, że polscy szczypiorniści wyciągną odpowiednie wnioski i w poniedziałkowym meczu z Niemcami pożegnają się z turniejem w Egipcie zwycięsko. Ekipa naszych zachodnich sąsiadów pewnie pokonała Brazylię 31:24.
W grupie II, która swoje mecze także grała w sobotę, awans do ćwierćfinału zapewnili sobie Duńczycy, którzy po zaciętej walce pokonali Japonię, natomiast na drugie miejsce sensacyjnie wskoczyli Argentyńczycy pokonując 23:19 faworyzowaną Chorwację, lecz w tej grupie szanse na awans z drugiego miejsca oprócz tych dwóch zespołów wciąż ma jeszcze ekipa Kataru.

Piłka ręczna: Polacy wciąż w grze o medale MŚ 2021

Reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych mile zaskoczyła kibiców swoją postawą w rozgrywanych w Egipcie mistrzostwach świata. Biało-czerwoni w grupie B tylko minimalnie przegrali z mistrzami Europy Hiszpanami, natomiast pewnie pokonali Tunezję oraz Brazylię i z drugiego miejsca awansowali do drugiej fazy turnieju,
w której o prawo gry w ćwierćfinale bić się będą w grupie I z Węgrami i Niemcami.

Nasi szczypiorniści w Egipcie przypomnieli światu, że reprezentacja Polski ma na koncie wicemistrzostwo świata. Wprawdzie pokolenie zawodników, które osiągnęło ten sukces pod wodzą trenera Bogdana Wenty już z kadry odeszło, ale ich następcy też potrafią grać w piłkę ręczną na wysokim pozimie. Wymianę pokoleniową zaczął w 2017 roku Piotr Przybecki, a teraz kontynuuje ją Patryk Rombel. Władze naszej federacji szczypiorniaka nie oczekiwały od niego natychmiastowych sukcesów, jego zadaniem jest zbudowanie klasowego zespołu na mistrzostwa świata w 2023 roku, których Polska będzie współgospodarzem na spółkę ze Szwecją.
Pierwsze realne symptomy poprawy były widoczne już podczas ostatnich mistrzostw Europy, bo pomimo trzech porażek udało się podczas przygotowań do tej imprezy wyselekcjonować grupę zawodników z którą można było wiązać nadzieje na przyszłość. Dołączył do niej rekonwalescent po zerwaniu więzadeł Tomasz Gębala, ale oprócz niego i wykluczonego z powodu zakażenia koronawirusem Kamila Syprzaka, do Egiptu poleciała kadra bez istotnych zmian w składzie. Trener Rombel nie miał wytyczonego celu sportowego, poza chęcią ogrania drużyny w światowym czempionacie.
A warto wiedzieć, że biało-czerwoni są jedną z najmłodszych drużyn występujących w egipskim turnieju – zawodników mających mniej niż 26 lat można zestawić niemal całą siódemkę. Maciej Majdziński, Arkadiusz Moryto czy Michał Olejniczak to w realiach piłki ręcznej jeszcze młodziankowie, ale może właśnie dzięki młodzieńczej fantazji nie czuli lęku stając do walki z aktualnymi mistrzami Europy Hiszpanami.
Niewiele zabrakło, żeby wygrali ten mecz, ale chociaż ostatecznie przegrali, to po tym wyrównanym spotkaniu uwierzyli w swoje siły tak dalece, że w ostatniej grupowej potyczce, z Brazylią, bynajmniej nie outsiderem w światowym szczypiorniaku, tylko zespołem, który w poprzednim światowym czempionacie zajął dziewiątą lokatę, pokonując m.in. Chorwację i Islandię. Z starciu z biało-czerwonymi canarinhos, którzy wcześniej w egipskim turnieju zremisowali z Hiszpanami, nie mieli nic do powiedzenia i zostali rozgromieni 23:33.
W Polsce żadna wielka stacja telewizyjna nie skusiła się na kupienie praw telewizyjnych do egipskiego turnieju, ale mimo to zainteresowanie występami szczypiornistów rosło po każdym ich udanym występie. I będzie pewnie nadal rosło, bo telewizja publiczna sięgnęła do kabzy i ogłosiła nabycie praw do pokazywania meczów biało-czerwonych. W myśl tego oświadczenia polscy fani szczypiorniaka mogli zobaczyć występ ekipy Patryka Rombla już w czwartek, w spotkaniu z niemal amatorską drużyną Urugwaju, która do drugiej fazy turnieju awansowała jedynie dlatego, że Republika Południowego Przylądka musiała z powodu koronawirusa wycofać swój zespół z turnieju.
Zwycięstwo Polaków w potyczce z Urugwajczykami było więc formalnością i zgodnie z oczekiwaniami zakończyło się ich wygraną 30:16, ale o ewentualnym awansie biało-czerwonych do ćwierćfinału przesądzą dopiero sobotni mecz z Węgrami i poniedziałkowy z Niemcami. Dla przypomnienia – w drugiej fazie turnieju Polacy rywalizują w grupie I, którą utworzyły po trzy najlepsze zespoły z grup A i B fazy wstępnej. Do wyników w drugiej fazie zaliczają się rezultaty bezpośrednich spotkań, zatem biało-czerwoni awansowali mając na koncie porażkę z Hiszpanią i zwycięstwo z Brazylią. Do ćwierćfinału awansują po dwa najlepsze zespoły z czterech sześciozespołowych grup drugiej fazy turnieju. W „polskiej” grupie I w najlepszej sytuacji są Hiszpanie i Węgrzy mający po dwa zwycięstwa. Wniosek z tego płynie oczywisty – nadzieję na ewentualny awans dają Polakom tylko wygrane z Niemcami i Węgrami.
Niemiecki zespół w fazie grupowej przegrał walkę o pierwsze miejsce w grupie z Węgrami. Trener Alfred Gislason przed wyborem kadry na MŚ 2021 pozwolił zawodnikom zadecydować o tym, czy do Egiptu chcą jechać. Kilku podstawowych graczy przestraszyło się pandemii i zostało w domu, kilku wyłączyły kontuzje lub brak formy, lecz to wciąż mocny rywal, ale jak przekonali się Węgrzy, przy odpowiednim nastawieniu i maksymalnym zaangażowaniu można z nim wygrać. Skoro dokonali tej sztuki Madziarzy, mający przecież zespół wcale nie lepszy od naszego, to o pokonanie niemieckiej ekipy mogą też pokusić się Polacy.

Koniec fazy wstępnej mistrzostw świata w piłce ręcznej – Polacy w II rundzie

Reprezentacja Republiki Zielonego Przylądka wycofała się w odbywających się w Egipcie mistrzostw świata piłkarzy ręcznych. Drużyna ta z powodu zakażeń Covid-19 nie miała w kadrze nawet 10 graczy zdolnych do gry. Skorzystali na tym Urugwajczycy, którzy bez walki awansowali wraz z ekipami Węgier i Niemiec do kolejnej fazy turnieju, w której rywalizować będą w jednej grupie z Polakami, Hiszpanami i Brazylijczykami.

Światowa federacja szczypiorniaka tak rozwiązała ten problem. „Zmagająca się z trudnościami podczas tego czempionatu delegacja Republiki Zielonego Przylądka poinformowała oficjalnie o rezygnacji z dalszego udziału w turnieju. Światowa federacja zaakceptowała tę decyzję, która chroni zdrowie wszystkich uczestników mistrzostw. Wszystkie grupowe mecze drużyny z archipelagu zostaną potraktowane jako walkower 10:0, a rywale otrzymają 2 punkty. Tak samo będzie w przypadku późniejszej rywalizacji w turnieju o Puchar Prezydenta IHF” – poinformowano w stosownym komunikacie.
Republika Zielonego Przylądka rywalizację w grupie A zaczęła od piątkowego meczu z Węgrami (27:34). Już wtedy do protokołu wpisano tylko 11 zawodników, ale po spotkaniu okazało się, że u kolejnych dwóch zawodników testy wykazały obecność Covid-19, dlatego nie odbył się zaplanowany na niedzielę mecz tego zespołu z Niemcami. Rywalom przyznano walkower, a ekipa Republiki Zielonego Przylądka próbowała ściągnąć do Egiptu w trybie alarmowym graczy z kraju.
Nie udało się jednak tego zrobić na czas i kierownictwo ekipy zdecydowało się na wycofanie jej z turnieju. Zgodnie z regulaminem rozgrywek o mistrzostwo świata w każdym zespole musi być co najmniej 10 zawodników zdolnych do gry, w tym obowiązkowo jeden bramkarz.

Rywalizacji w grupie A z uwagą przyglądali się też nasi piłkarze ręczni, bo w kolejnej fazie mistrzostw do sześciozespołową grupę I utworzą po trzy zespoły z grup A i „polskiej” B. Obie zakończyły zmagania we wtorek, ale w grupie A po wycofaniu się afrykańskiej ekipy było już jasne, że awans uzyskały zespoły Niemiec, Węgier i Urugwaju. Niemcy i Węgrzy zmierzyli się w bezpośrednim meczu o pierwsze miejsce w grupie i cenną zaliczkę punktową w drugiej fazie turnieju. Wywalczyli ją nieoczekiwanie Węgrzy pokonując Niemców 29:28.

Podobną stawkę miał też wtorkowy mecz biało-czerwonych z ekipą Brazylii, której nasi szczypiorniści mieli prawo się obawiać, bo miała na koncie dwa remisy – z Hiszpanią i Tunezją. Jak się jednak okazało, w bezpośrednim starciu z Polakami canarinhos nie mieli wiele do powiedzenia i przegrali 23:33. Tym samym nasz zespół awansował do drugiej fazy mistrzostw z drugiego miejsca i z dwoma punktami na otwarcie rywalizacji, co pozwala realnie myśleć nawet o awansie do ćwierćfinału. W drugim spotkaniu grupy B Hiszpania pokonała Tunezję 36:30 i już ten wynik zapewniał Polakom awans do drugiej rundy, ale nasi zawodnicy nie chcieli zawierzyć swojego losu rywalom i sami zadbali o swoje sprawy ogrywając wysoko Brazylijczyków. Z grupy B odpadli zatem Tunezyjczycy, którzy zagrają w turnieju pocieszenia o Puchar Prezydenta IHF, czyli o miejsca 25-32, m.in. z zespołami Austrii, Korei Południowej, Chile i Maroko.
A biało-czerwoni w czwartek 21 stycznia w grupie I zagrają ze słabiutkim zespołem Urugwaju, w sobotę 23 stycznia zmierzą się z Węgrami, a w poniedziałek 25 stycznia zagrają z Niemcami.

W grupie II rywalizować będą zespoły Kataru, Danii, Chorwacji, Argentyny, Japonii i Bahrajnu; w grupie III Portugalia, Francja, Islandia, Norwegia, Szwajcaria i Algieria, a w grupie IV Rosja, Szwecja, Egipt, Słowenia, Białoruś i Macedonia Północna.

Biało-czerwoni pograją w Egipcie

Od środy w Egipcie rozgrywane są 27. mistrzostwa świata w piłce ręcznej mężczyzn. Uczestniczy w nim także reprezentacja Polski, która w pierwszej fazie zmagań trafiła do grupy B z drużynami Hiszpanii, Tunezji i Brazylii. Pierwsze spotkanie biało-czerwoni rozegrają w piątek 15 stycznia z Tunezyjczykami. Turniej potrwa do 31 stycznia.

Pandemia koronawirusa wciąż paraliżuje świat sportu, ale mimo sanitarnych obostrzeń zaplanowane z dużym wyprzedzeniem wielkie imprezy dochodzą jednak do skutku. Jedną z nich są rozpoczęte w minioną środę w Egipcie mistrzostwa świata piłkarzy ręcznych. Uczestnicy zmagań nie mogą jak na razie skupić się w pełni na sportowej rywalizacji, bo wszyscy śledzą z niepokojem wyniki testów na obecność Covid-19. Obawy wydają się uzasadnione, bowiem podejście gospodarzy turnieju do zagrożenia epidemicznego mocno się różni od oczekiwań przyjezdnych ekip, zwłaszcza europejskich. Na warunki pobytu w Egipcie najbardziej psioczą aktualni wicemistrzowie świata, Norwegowie. Ich gwiazda, Sander Sagosen, w wypowiedzi dla norweskich mediów skrytykował organizatorów za luźne podejście do zasad bezpieczeństwa. „Do tej pory wszystko tu jest parodią bańki epidemicznej, w jakiej mieliśmy zostać umieszczeni. Ludzie wchodzą do naszego hotelu bez żadnej kontroli, wszystkie drużyny jedzą posiłki wspólnie. Jesteśmy w szoku” – żalił się Sagosen.
A w Egipcie mimo pandemii codzienne życie toczy się niemal jak w normalnych czasach. Dość powiedzieć, że organizatorzy turnieju chcieli nawet wpuścić na trybuny kibiców. Ekipy Norwegii, Szwecji, Danii, Niemiec oraz Austrii wysłały jednak list protestacyjny do władz IHF z żądaniem zapewnienia bezpieczeństwa w miejscach, gdzie przebywają zawodnicy oraz gdzie rozgrywane będą mecze.
Egipcjanie byli bardzo zdeterminowani, żeby wpuścić kibiców na trybuny, ale po obradach komitetu organizacyjnego, na czele którego stanął sam szef IFH Hassan Moustafa, podjęto jednak decyzję o rozegraniu turnieju bez udziału publiczności. Zainteresowanie nim w Egipcie mocno przez to osłabło, na co skarżą się zwłaszcza sprzedawcy przygotowanych z okazji imprezy pamiątek. Nawet oficjalna maskotka imprezy, „Horus”, nie cieszy się oczekiwanym powodzeniem.
Covid-19 nie odpuszcza
Z powodu dużej liczby zakażeń w kadrach zespołów z mistrzostw wycofały się w ostatniej chwili reprezentacje Czech i Stanów Zjednoczonych. Ich miejsca zajęły zespoły Macedonii Północnej i Szwajcarii, co nie zmieni jednak faktu, że po wycofaniu ekipy USA, jedynego przedstawiciela Ameryki Północnej i Karaibów, turniej w Egipcie mistrzostwami świata będzie już tylko z nazwy. Inna sprawa, że Amerykanie, którzy w Egipcie mieli zagrać w światowym czempionacie o dwudziestoletniej przerwie, w rankingu IHF byli niżej od zastępującej ich Szwajcarii, można zatem uznać, że koronawirus wyprostował efekt kombinacji przy zielonym stoliku. Helweci trafili jednak do grupy E, w której już były trzy europejskie zespoły, wszystkie wyżej notowane od nich. W ubiegłorocznych mistrzostwach Europy Norwegia była trzecia, Austria ósma, a Francja czternasta, natomiast szwajcarski zespół zajął w tej imprezie 16. lokatę. Druga z dokooptowanych w ostatniej chwili drużyn, Macedonia Północna, trafiła natomiast do grupy G z Chile, Egiptem i Szwecją.
W przededniu rozpoczęcia mistrzostw niemiecka agencja DPA doniosła, że rezygnację z turnieju rozważa też debiutująca w światowym czempionacie ekipa Republiki Zielonego Przylądka, w której wykryto kilka przypadków zakażeń koronawirusem. Na jej decyzję czekali z niecierpliwością gotowi do zastępstwa Holendrzy – 17. drużyna ubiegłorocznego Euro. Również Brazylijska Konfederacja Piłki Ręcznej poinformowała o wykryciu zakażenia u dwóch kolejnych członków swojej ekipy, co z poprzednimi pięcioma przypadkami już można uznać za ognisko wirusa.
Decyzja co do startu Brazylijczyków w Egipcie jest istotna także dla polskiej drużyny, bo biało-czerwoni są w jednej grupie z canarinhos. W naszej ekipie z powodu zakażenia Covid-19 do Egiptu nie mógł pojechać obrotowy naszego zespołu Kamil Syprzak. Jego miejsce zajął Mateusz Piechowski, ale nic mu nie ujmując, raczej nie wypełni luki po doświadczonym Syprzaku, który obecnie jest zawodnikiem Paris Saint-Germain HB, a wcześniej występował w zespole FC Barcelona Lassa
Na co stać biało-czerwonych?
Jak znaczący wpływ może mieć strata Syprzaka, przekonamy się już w pierwszych trzech meczach naszej reprezentacji w turnieju: w piątek 15 stycznia z Tunezją, w niedzielę 17 stycznia z Hiszpanią i we wtorek 19 stycznia z Brazylią, jeśli nie wycofa się z rywalizacji.
Czternaście lat temu nasi piłkarze ręczni w wielkim stylu wywalczyli srebrny medal na mistrzostwach świata w Niemczech, przegrywając w finale z gospodarzami turnieju 24:29. Ale najlepsi gracze z tamtego pokolenia szczypiornistów zakończyli już kariery, a obecna reprezentacja Polski przechodzi wymianę pokoleniową, którą przeprowadza trener Patryk Rombel. Selekcjoner biało-czerwonych nie chciał przed mistrzostwami składać żadnych obietnic, poza tym, że jego wybrańcy będą walczyć o dobry wynik z całych sił.
„Spędziliśmy ostatnio jako kadra sporo czasu na wspólnych treningach. Moim zdaniem jest już jakaś chemia w tym zespole i chęć odniesienia sukcesu” – twierdzi trener Rombel.
Reprezentacja Polski w styczniu rozegrała z Turcją dwa mecze eliminacyjne do przyszłorocznych mistrzostw Europy, oba pewnie wygrała (29:24 na wyjeździe i 35:24 u siebie). A jak wiadomo, każde zwycięstwo, nawet z niżej notowanym rywalem jak Turcja, potrafią zawodników „pozytywnie nakręcić”.
Czego powinniśmy oczekiwać po występie biało-czerwonych w Egipcie? Na pewno awansu do drugiej fazy turnieju, bo z każdej grupy do dalszych gier kwalifikują się po trzy najlepsze drużyny. Faworytami do pierwszego miejsca w „polskiej” grupie są Hiszpanie, ale z Brazylijczykami i Tunezyjczykami nasi szczypiorniści na pewno są w stanie wygrać.
Zespół jest głodny uznania, zawodnicy chcieliby dorównać reprezentacji, która zdobywała medale na najważniejszych imprezach i cieszyła się sympatią kibiców. Na to jednak, że przywiozą z Egiptu medal, nie mamy co liczyć. Oby tylko nie skompromitowali się odpadnięciem z turnieju już po fazie grupowej, bo to byłby jednak straszy wstyd.

Kadra Polski:
Bramkarze:
Adam Morawski (Orlen Wisła Płock), Mateusz Kornecki (Łomża Vive Kielce), Piotr Wyszomirski (Grundfos Tatabanya,Węgry).
Rozgrywający:
Tomasz Gębala, Szymon Sićko, Michał Olejniczak (wszyscy Łomża Vive Kielce), Kacper Adamski, Maciej Pilitowski (obaj Energa Kalisz), Arkadiusz Ossowski (MMTS Kwidzyn), Rafał Przybylski (Azoty Puławy), Maciej Majdziński (Bergischer HC, Niemcy), Piotr Chrapkowski (SC Magdeburg, Niemcy).
Skrzydłowi:
Jan Czuwara (Górnik Zabrze), Przemysław Krajewski, Michał Daszek (obaj Orlen Wisła Płock), Arkadiusz Moryto (Łomża Vive Kielce).
Obrotowi:
Dawid Dawydzik (Azoty Puławy), Patryk Walczak (Vardar Skopje, Macedonia Północna), Maciej Gębala (DHfK Lipsk, Niemcy), Mateusz Piechowski (CB Ademar Leon, Hiszpania).

Druga wygrana szczypiornistów z Turcją

Reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych wygrała w Płocku z Turcją 35:24 (16:12) w swoim drugim meczu w grupie 5. eliminacji mistrzostw Europy 2022. Kwalifikacje do europejskiego czempionatu zostały wznowione na początku tego roku po przerwie spowodowanej przez pandemię COVID-19.

W środę 6 stycznia nasi reprezentacyjni szczypiorniści w swoim pierwszym spotkaniu w eliminacjach mistrzostw Europy 2022 pokonali na wyjeździe w Eskisehir zespół Turcji 29:24, więc w rozegranej trzy dni później rewanżowej potyczce w płockiej Orlen Arenie byli murowanymi faworytami. Biało-czerwoni od pierwszego gwizdka nie dawali rywalom nadziei na korzystny wynik. Szybko uzyskali trzybramkową przewagę, gdy Arkadiusza Moryto z rzutu karnego podwyższył wynik na 4:1. Był to jego jubileuszowy, 250. gol w reprezentacji Polski. Do przerwy zawodnik Łomży Vive Kielce miał na koncie sześć trafień, z czego cztery z karnych. Podopieczni trenera Patryka Rombla kontrolowali przebieg gry, co doprowadzało krewkich tureckich szczypiornistów do furii. W 25. minucie nerwów na wodzy nie zdołał utrzymać Eren Alp Pektas i za brutalny faul dostał czerwoną kartkę i resztę meczu obejrzał z trybun.
Na przerwę nasz zespół schodził z prowadzeniem 16:12, a po zmianie stron biało-czerwoni powiększyli przewagę do sześciu bramek, a w tym fragmencie spotkania błysnął Tomasz Gębala, zaliczając trzy trafienia z rzędu dla polskiego zespołu. W 37. minucie ekipa trenera Rombla prowadziła 19:13 i wtedy coś nagle w jej grze się zacięło. Nasi zawodnicy zaczęli popełniać błędy w ataku i przestali trafiać, co Turcy wykorzystywali z zimną krwią i mozolnie odrabiali straty.
W 42. minucie Rombel przy wyniku 20:16 poprosił o czas, ale oprócz rad taktycznych i motywacyjnych pogaduszek, dokonał też kilku roszad w składzie. W bramce stanął Adam Morawski i nie tylko bronił rzuty rywali, lecz także sam zdobywał gole. W 47. minucie trafił rzutem przez całe boisko do pustej bramki Turków powiększając przewagę naszej reprezentacji do siedmiu trafień. W 53. minucie Szymon Sićko rzucił 30. gola i w tym momencie biało-czerwoni mieli już dziewięć bramek przewagi. Trener tureckiej drużyny Iker Senturk poprosił o czas, chcąc przerwać znakomitą passę gospodarzy, ale nic to nie dało i Polacy zakończyli spotkanie wynikiem 35:24. Tym samym reprezentacja Polski w dwumeczu z Turcją zdobyła komplet punktów, co jest dobrą zaliczką przed czekającymi ją jeszcze w tym roku potyczkami o awans do przyszłorocznych mistrzostw naszego kontynentu.
Najskuteczniejsi w polskim zespole byli Arkadiusz Moryto (7 goli) oraz Szymon Sićko i Tomasz Gębala (po sześć), a pięć bramek zdobył Przemysław Krajewski. W ekipie gości najskuteczniejsi byli natomiast Doruk Pehlivan i Ugur Ercelyan, którzy rzucili po pięć bramek. Reprezentanci Polski zaczęli więc eliminacje do ME 2022 od dwóch zwycięstw, lecz o ewentualnym awansie do turnieju finałowego zadecydują wyniki meczów z Holendią i Słowenią. Awans do EURO 2022 wywalczą po dwie najlepsze drużyny z każdej z ośmiu grup oraz cztery zespoły z najlepszym bilansem z trzecich miejsc. Gospodarzem turnieju finałowego będą Węgry i Słowacja.
Teraz jednak biało-czerwoni mają ważniejsze zadanie do wykonania, bo w przyszłym tygodniu wystartują w 27. turnieju o mistrzostwo świata, którego gospodarzem jest Egipt. Biało-czerwoni rywalizować będą w grupie B z Hiszpanią, Brazylią i Tunezją. Zmagania rozpoczną w sobotę 15 stycznia mecze z Tunezyjczykami.
Kadra Polski na MŚ 2021 do 12 stycznia będzie trenować w Orlen Arenie w Płocku, we wtorek przeniesie się do Warszawy, skąd w środę odleci do Egiptu.

Eliminacje ME 2022
Polska – Turcja 35:24 (16:12)
Polska: Morawski 1, Wyszomirski – Ossowski 1, Przybylski 1, Sićko 6, Pilitowski, Chrapkowski, Majdziński 1, Olejniczak 1, Gębala T. 6, Moryto 7, Czuwara, Daszek 2, Krajewski 5, Dawydzik 2, Gębala M. 2.
Karne: 5/6.
Turcja: Arifoglu, Ates, Bicer 4, Celebi 1, Demirezen 1, Ercelyan 5, Ersin, Goktepe, Guldal 1, Nalbantoglu, Ozturk 2, Pehlivan 5, Pektas 2, Sarak 3, Simsar, Ozmusul.
Karne: 2/2.

Nasi szczypiorniści od Turków byli lepsi

Szykująca się do rozpoczynających się 13 stycznia mistrzostwach świata piłkarzy ręcznych reprezentacja Polski wygrała na wyjeździe z Turcją 29:24 w eliminacjach do mistrzostw Europy 2022. Rewanż 9 stycznia w Płocku.

Dla ekipy biało-czerwonych rozegrane w minioną środę spotkanie z Turkami było ich pierwszą potyczką w eliminacjach do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Dla naszego zespołu nie był to specjalnie korzystny termin, ale z powodu pandemii doszło do spiętrzenia terminów i z tego powodu EHF wyznaczył mecze Polaków z Turkami na tydzień przed startem biało-czerwonych w MŚ 2021. Inna sprawa, że nasz zespół do egipskiego turnieju dostał się dzięki zabiegom dyplomatycznym działaczy ZPRP.
Za kadencji obecnego selekcjonera kadry Patryka Rombla reprezentacja Polski przez meczem z Turcją miała na koncie tylko jedno zwycięstwo, z Izraelem, a zaliczyła między innymi żenujący występ w zakończonym szczęśliwym remisem spotkaniu z Kosowem. Mimo to biało-czerwoni byli uważani za faworytów, bo turecka drużyna ma w swoim składzie tylko jednego klasowego gracza, Doruka Pehlivana, którego Łomża Vive Kielce oddała na dwuletnie wypożyczenie do niemieckiego Minden. Pozostali zawodnicy grają w przeciętnych węgierskich i rumuńskich klubach, albo w słabej rodzimej lidze.
Trener Rombel wystawił do gry skład wykrystalizowany podczas ubiegłorocznych mistrzostw Europy. Zabrakło jedynie zakażonego koronawirusem Kamila Syprzaka, a w bramce za Adama Morawskiego stanął Piotr Wyszomirski, który należał do najlepszych na boisku. W polu zagrali: Chrapkowski, Czuwara, Daszek (3 gole), Dawydzik (1), M. Gębala (3), T. Gębala (5), Krajewski, Majdziński (1), Moryto (6), Olejniczak (2), Pilitowski (3), Przybylski, Sićko (4) i Walczak.
Mimo kilku niedociągnięć, nasi szczypiorniści zaprezentowali się przyzwoicie. Oby równie dobrze zagrali w sobotę 9 stycznia w Orlen Arenie w Płocku w spotkaniu rewanżowym (początek godz. 17:00), a potem w światowym czempionacie w Egipcie.

Kadra Polski piłkarzy ręcznych na MŚ 2021

Trener reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych Patryk Rombel ustalił skład kadry na rozpoczynające się 13 stycznia w Egipcie mistrzostw świata. Selekcjoner biało-czerwonych będzie miał do dyspozycji 20 zawodników.

W trakcie mistrzostw świata do meczowego protokołu będzie można wpisać szesnastu zawodników. Każdy zespół będzie mógł wykorzystać podczas światowego czempionatu pięć zmian, nie licząc przypadków zakażenia koronawirusem. Najstarszym zawodnikiem w kadrze biało-czerwonych i jednocześnie jej kapitanem jest 34-letni Przemysław Krajewski, który uczestniczył już w siedmiu wielkich turniejach (ma na koncie 129 meczów i 296 goli). Pod względem liczby występów w narodowym zespole liderem kadry jest jednak Kamil Syprzak (140), któremu nieznacznie ustępuje bramkarz Piotr Wyszomirski (136).
Biało-czerwoni zakończyli rok 2020 serią trzech zwycięstw, m.in. w Jastrzębiu-Zdroju pokonali Algierię 24:21 oraz Rosję 25:23. Zanim 13 stycznia odlecą samolotem czarterowym do Egiptu, gdzie w fazie grupowej zagrają kolejno Tunezją (15 stycznia), Hiszpanią (17 stycznia) i Brazylią (19 stycznia), wcześniej, bo 6 stycznia zagrają w Eskisehir pod Stambułem z Turcją w pierwszym spotkaniu eliminacji ME 2022, a trzy dni później zmierzą się Turkami w Płocku w meczu rewanżowym. Biało-czerwoni w grupie eliminacyjnej za rywali mają jeszcze ekipy Słowenii i Holandii.

Kadra Polski na MŚ 2021
Bramkarze: Adam Morawski (Orlen Wisła Płock), Mateusz Kornecki (Łomża Vive Kielce), Piotr Wyszomirski (Grundfos Tatabanya, Węgry). Rozgrywający: Tomasz Gębala, Szymon Sićko, Michał Olejniczak (Łomża Vive), Kacper Adamski, Maciej Pilitowski (obaj Energa Kalisz), Arkadiusz Ossowski (MMTS Kwidzyn), Rafał Przybylski (Azoty Puławy), Maciej Majdziński (Bergischer HC, Niemcy), Piotr Chrapkowski (SC Magdeburg, Niemcy). Skrzydłowi: Jan Czuwara (Górnik Zabrze), Przemysław Krajewski, Michał Daszek (Orlen Wisła), Arkadiusz Moryto (Vive).Obrotowi: Dawid Dawydzik (Azoty), Patryk Walczak (Vardar Skopje, Macedonia Płn.), Maciej Gębala (DHfK Lipsk, Niemcy), Kamil Syprzak (Paris Saint-Germain, Francja).

Nowa kadra szczypiornistów

Trener reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych Patryk Rombel podał nazwiska 24 zawodników, których powołał do szerokiej kadry na listopadowe mecze eliminacji mistrzostw Europy 2022. Biało-czerwoni zmierzą się w nich ze Słowenią (5 listopada) i Holandią (8 listopada), natomiast zgrupowanie przed tymi spotkaniami rozpoczną 29 października.

Powołania otrzymali: bramkarze – Mateusz Kornecki (Łomża Vive Kielce), Adam Morawski (Orlen Wisła Płock), Mateusz Zembrzycki (Azoty Puławy), Piotr Wyszomirski (Grundfos Tatabanya, Węgry); pozostali gracze – Tomasz Gębala, Szymon Sićko, Michał Olejniczak, Arkadiusz Moryto (Łomża Vive Kielce), Przemysław Krajewski, Michał Daszek (Orlen Wisła Płock), Dawid Dawydzik (Azoty Puławy), Jan Czuwara (Górnik Zabrze), Kacper Adamski, Maciej Pilitowski (obaj Energa MKS Kalisz), Arkadiusz Ossowski (MMTS Kwidzyn), Maciej Zarzycki (Gwardia Opole), Dawid Fedeńczak (Pogoń Szczecin), Piotr Chrapkowski (SC Magdeburg), Paweł Paczkowski (Mieszkow Brześć), Maciej Majdziński (Bergischer HC), Maciej Gębala (DHfK Lipsk), Patryk Walczak (Vardar Skopje), Kamil Syprzak (PSG HB).