Kurek bryluje w Serie A

Zwycięzca siatkarskiej Ligi Mistrzów z poprzedniego sezonu, ekipa Cucine Lube Cvitanova, w maju chciała podpisać kontrakt z Bartoszem Kurkiem. Szefowie klubu przestraszeni kontuzją pleców siatkarza i czekającą go operacją kręgosłupa ostatecznie zrezygnowali z transferu. I dzisiaj coraz bardziej żałują tej decyzji.

Działacze Cucine Lube Cvitanova nie chcieli ryzykować i na pozycję atakującego ściągnęli do klubu innego gracza. Kurek musiał być ich decyzją zawiedziony, bo przecież zna ten włoski klub znakomicie (grał w nim w latach 2013-2015), a jako najlepszy siatkarz ubiegłorocznych mistrzostw świata miał prawo oczekiwać z ich strony zaufania. Oporów przed zatrudnieniem znakomitego polskiego siatkarza nie mieli natomiast szefowie Vero Volley Monza, ósmego zespołu poprzednich rozgrywek włoskiej ekstraklasy siatkarzy. Klub z Monzy podjął spore ryzyko, bo przecież nie wiedział czy Kurek zjawi się u nich w pełni sprawny, a jeśli już, to czy po długie przerwie na leczenie będzie w odpowiedniej formie, żeby podnieść poziom sportowy zespołu. Dzisiaj uważają się za szczęśliwców, którym przydarzył się fart na miarę wygranej w totolotka, bo Kurek od początku sezonu spisuje się wybornie.

Mimo znakomitej gry polskiego siatkarza, zespół Vero Volley Monza pierwsze zwycięstwo w lidze odniósł dopiero w W piątej kolejce, pokonując drużynę Consar Ravenna 3:1. ojcem zwycięstwa był kapitalnie usposobiony Bartosz Kurek, który ponownie był najlepszym zawodnikiem nie tylko w ekipie z Monzy, ale na parkiecie. Reprezentant Polski zdobył 29 punktów (26 z ataku, 2 z bloku i jeden z zagrywki), do tego miał 62-procentową skuteczność w akcjach ofensywnych.

Zespół Vero Volley zaczął spotkanie od porażki w pierwszym secie, lecz w trzech kolejnych grał już jak z nut. „W końcu wygraliśmy. Byliśmy już blisko w dwóch poprzednich meczach, ale na końcu czegoś brakowało. Teraz w końcu zgarnęliśmy trzy punkty i jestem przekonany, że nie będzie to nasza ostatnia zdobycz w tym sezonie. Dzisiaj w mojej drużynie najbardziej podobało mi się to, że chociaż źle zaczęła mecz, to potem zdołała się skoncentrować i wyzwolić cały swój potencjał. Dzięki temu odnieśliśmy zwycięstwo we własnej hali, przed swoim fanami, a takie sytuacje zawsze budują dobry klimat na przyszłość. Teraz będziemy chcieli kontynuować dobrą passę” – zapewniał po meczu zadowolony ze swojego występu Kurek, którego uznano za najlepszego gracza spotkania.

Polskiego siatkarza chwalił też trener Ravenny Marco Bonitta, znany polskim kibicom siatkówki z czasów, gdy był selekcjonerem naszej kadry siatkarek. „Nasi rywale wrócili do gry w wielkim stylu, ale nie na próżno maja przecież w składzie mistrza świata. Kurek jest pewnym punktem ich zespołu, a w meczu z nami jego obecność na boisku zrobiła istotną różnicę” – przyznał włoski szkoleniowiec.

Władze Cucine Lube Cvitanova mogą zatem pluć sobie w brodę, że w maju odpuściły pozyskanie 31-letniego reprezentanta Polski. Z punktu widzenia interesów naszej kadry to jednak może nawet lepiej, że Kurek trafił do jednak słabego włoskiego klubu, a nie do potentata, jakim bez wątpienia jest ekipa z Cucine Lube, walcząca na wszystkich frontach o kolejne laury. Presja wyniku i duża liczba meczów o najwyższą stawkę mogłyby być zbyt wielkim obciążeniem dla gracza, który kilka miesięcy temu przeszedł operację kręgosłupa.