18 maja 2024

loader

Nadzieja polskiego płotkarstwa

Jakub Szymański

20-letni Jakub Szymański jest jednym z odkryć zimowego sezonu w polskiej lekkoatletyce. „Nie spodziewałem się, że w tak młodym wieku będę osiągać takie sukcesy i biegać z najlepszymi jak równy z równym” – powiedział halowy wicemistrz Europy na 60 m przez płotki.

Zawodnik SKLA Sopot w sezonie halowym poprawił rekord życiowy z 7,60 na 7,53. W lutym został mistrzem Polski, a później wicemistrzem kontynentu.

„Przed sezonem nie przewidywałem, że będę osiągać tak dobre wyniki i biegać tak równo. Na pewno jest to dla mnie ogromna niespodzianka. Jednak po moich treningach spodziewaliśmy się mocnych rzeczy, tylko dopóki się tego nie osiągnie, to trudno w to uwierzyć” – zaznaczył Szymański.

Podczas halowych ME w Stambule w finałowym biegu uzyskał czas 7,54 i przegrał jedynie z Jasonem Josephem. Reprezentant Szwajcarii triumfował rewelacyjnym wynikiem 7,41. Żaden inny Europejczyk nie biegał w tym roku tak szybko.

„Tak naprawdę zrobiłem, co mogłem. Wynik mógłby być lepszy, ale w mistrzostwach biega się na miejsca i walczy o medale, więc zrobiłem 110 procent pracy” – ocenił reprezentant Polski.

Pytany o główną przyczynę progresji swoich rezultatów w tym roku, odparł: „Przede wszystkim poprawiłem rytm między płotkami”.

Wypadek w finale

W finale jego konkurencji doszło do wypadku. Quique Llopis potknął się na ostatnim płotku i mocno uderzył twarzą o bieżnię. Podczas gdy Joseph cieszył się z wygranej, a Szymański ze srebrnego medalu, 22-letni Hiszpan przez długie minuty się na ruszał, na chwilę też stracił przytomność.

Na trybunach kibice wyciszyli emocje, a wokół płotkarza służby porządkowe rozstawiły plandeki. Llopis szybko otrzymał pierwszą pomoc i został przetransportowany do szpitala. Diagnoza lekarska mówiła o urazie klatki piersiowej i czaszki oraz wstrząsie mózgu.

„Nie widziałem tej sytuacji, ale jak zobaczyłem, że jest wokół niego taki tłum, to zrozumiałem, że stało się coś poważnego. Zamarłem i przestałem się cieszyć, zastanawiając się, dlaczego nie może wstać o własnych siłach. Wcześniej nie spotkałem się z takim przypadkiem” – wspomniał Szymański.

„Zabrakło mu miejsca między rozstawami. Nie zbudował odpowiedniego rytmu i podbiegł pod płotek. Uderzył w ziemię głową, pojawiła się krew. Adrenalina sprawiła, że przez chwilę nie wiedział, co się dzieje, potem zemdlał, więc na pewno było to coś niebezpiecznego. Nigdy nie zdarzyła mi się taka sytuacja” – kontynuował.

Początki kariery

Szymański opowiedział o początkach swojej kariery. „Zaczynałem od skoku wzwyż. Mój trener uczył WF w szkole i zachęcił mnie do tego. Ogromnie mu za to dziękuję. Raczej nikt inny nie zobaczyłby we mnie talentu. Drugą konkurencją, której próbowaliśmy, był bieg przez płotki i przy tym zostałem” – przekazał.

Szymański wśród swoich pierwszy sportowych sukcesów wymienił mistrzostwo i rekord Polski juniorów młodszych w hali. Zaczął się interesować lekkoatletyką w 2016 roku i od tamtej pory regularnie oglądał transmisje najważniejszych imprez.

„Oglądałem igrzyska w Rio de Janeiro. Dobrze pamiętam halowe mistrzostwa Europy w Belgradzie i Glasgow, kiedy Damian Czykier biegł w sztafecie 4x400m. Późniejsze imprezy pamiętam jeszcze dokładniej. Śledziłem uważnie mistrzostwa świata w Dausze, gdzie po medale sięgnęli Piotr Lisek czy Marcin Lewandowski. Te wydarzenia oglądałem na żywo w telewizji, a fragmenty wcześniejszych imprez widziałem w internecie” – dodał.

Trening na rodzinnym podwórku

Pochodzący z Trójmiasta lekkoatleta większość roku spędza w domu, trenując na malowniczo położonym Stadionie Leśnym w Sopocie.

„90 procent treningów mam w Sopocie. Na zgrupowania wyjeżdżam może dwa, trzy razy w roku. Nie mam tak wielu obozów, jak w innych konkurencjach. Zawodnicy uprawiający biegi średniodystansowe czy długodystansowe potrzebują wyjazdów wysokogórskich, a my niekoniecznie. Dlatego najczęściej trenujemy u siebie. Jednak teraz Stadion Leśny jest remontowany, więc ćwiczymy na obiektach AWF w Gdańsku. Mam nadzieję, że obiekt w Sopocie oddadzą do użytku w sierpniu, żebyśmy mogli być u siebie. Lubię przebywać i trenować w domu” – tłumaczył.

Jak zadeklarował, w sezonie letnim zamierza walczyć o najwyższe cele w biegu na 110 m ppł. W 2021 roku zdobył w tej konkurencji brązowy medal w MŚ juniorów w Nairobi.

„Na pewno na 60 m ppł jestem teraz lepszy niż na 110 m ppł, jednak mam nadzieję, że na dłuższym dystansie także będzie super. Chcę nadążyć za najlepszymi i ścigać się z nimi, tak jak w hali” – podsumował.

ALF/PAP

Redakcja

Poprzedni

Himalaista gotowy na nowe wyzwania

Następny

Brutalny atak wykluczył reprezentanta