Nagła śmierć kajakarza na szczycie Klimandżaro

W poniedziałek podczas wspinaczki na Kilimandżaro w wieku 74 lat zmarł nagle Aleksander Doba, pierwszy człowiek, który trzykrotnie samotnie przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki.

Aleksander Doba był postacią nietuzinkową, człowiekiem pozytywnie nastawionym do życia, do końca szukającym dla siebie nowych wyzwań. Wyprawa na Klimandżaro (5895 m n.p.m.) była spełnieniem wielkiego marzenia, na pewno nie ostatniego. Miał ich jeszcze wiele, a wspinając się na najwyższy szczyt Afryki bynajmniej nie uważał, że w wieku 74 lat jest to dla niego wyczyn ponad siły. Łukasz Nowak, założyciel Klubu Podróżników „Soliści”, który był organizatorem wyprawy na Kilimandżaro, w wypowiedzi udzielonej portalowi polsatnews.pl zapewniał, że Doba po wejściu na szczyt był w dobrej formie. Tuż przed wykonaniem pamiątkowego zdjęcia poprosił o chwilę na odpoczynek, a niedługo później stracił przytomność i mimo reanimacji zmarł Ciało podróżnika zniesiono do niższych obozów, przy czym pomagali pracownicy parku narodowego, a następnie przetransportowano do szpitala w tanzańskim mieście Moshi. Teraz trwa procedura sprowadzenia zwłok do Polski, która potrwa kilka tygodni.
Ale to nie górska wspinaczka była pasją Aleksandra Doby, inżyniera mechanika po Politechnice Poznańskiej, przez niemal całą zawodową karierę związanego z Zakładami Chemicznymi w Policach, tylko turystyka kajakowa. Bakcyla połknął w 1980 roku i przez następne 37 lat dokonał w tej dziedzinie niewiarygodnych wyczynów. Ich lista jest bardzo długa, lecz oczywiście największy rozgłos przyniosły mu trzy samotne przeprawy przez Ocean Atlantycki. W 2010 roku dokonał tego kajakiem zbudowanym w szczecińskiej stoczni Andrzeja Armińskiego. Doba wyruszył 26 października 2010 z Dakaru do brazylijskiej Fortalezy. Do miejscowości Acarau w Brazylii dopłynął 2 lutego 2011 po 99 dniach rejsu i przepłynięciu 5394 km (2913 mil morskich) i chociaż ostatecznie nie dotarł do Fortalezy z powodu silnego prądu, został pierwszym człowiekiem na świecie, który przepłynął przez Atlantyk z Afryki do Ameryki Południowej wyłącznie dzięki sile mięśni. Po raz drugi pokonał ten ocean między 5 października 2013 a 17 kwietnia 2014, wyruszając z Lizbony do portu Canaveral na Florydzie. Trasa miała długość 4500 mil morskich. A 3 września 2017 w Le Conquet we Francji zakończył po 110 dniach swoją trzecią podróż kajakiem przez Atlantyk, którą rozpoczął 16 maja w Nowym Jorku.
Z innych jego dokonań warto wymienić: W roku 1989 w ciągu 13 dni przepłynął Polskę po przekątnej z Przemyśla do Świnoujścia (1189 km); w 1991 roku jako pierwszy kajakarz po II wojnie światowej przepłynął od trójstyku granic Polski, Czechosłowacji i Niemiec Nysą Łużycką oraz Odrą trasę wzdłuż zachodniej granicy; w 1999 roku opłynął Bałtyk, pokonując w 80 dni dystans 4227 km); w 2009 roku w 41 dni opłynął samotnie jezioro Bajkał (1954 km). Na kajaku był nie do zdarcia.