Odszedł Ryszard Szurkowski

3 lut 2021

Ryszard Szurkowski od dwóch lat zmagał się ze skutkami kolarskiej kraksy w jakiej uczestniczył podczas wyścigu weteranów w Niemczech, ale życie odebrał mu nowotwór. W ubiegłym tygodniu w szpitalu w Radomiu przeszedł operację, w sobotę jego stan zaczął się jednak pogarszać, a w poniedziałek nad ranem najbardziej utytułowany polski kolarz w historii zmarł. Miał 75 lat.

Szurkowski urodził się w 1946 roku w Świebodowie. W latach 60. i 70. ubiegłego wieku był jednym z najpopularniejszych polskich sportowców. Najlepszą tego miarą jest fakt, że w plebiscycie na „Sportowca Polski XX wieku” zajął drugie miejsce, ustępując tylko multimedalistce olimpijskiej Irenie Szewińskiej. Sam zdobył dwa srebrne medale olimpijskie – w Monachium w 1972 i w Montrealu w 1976 roku, miał też na koncie trzy tytuły mistrza świata w kolarstwie szosowym oraz jeden wicemistrzowski. Wygrał też wiele zagranicznych wyścigów, ale trwałe miejsce w pamięci Polaków przyniosły mu cztery zwycięstwa (w 1970, 1971, 1973 i 1975 roku) w legendarnym dzisiaj Wyścigu Pokoju, największej amatorskiej imprezie kolarskiej w Europie Wschodniej, organizowanej w latach 1948-2006, m.in. pod patronatem „Trybuny Ludu”. Szurkowski przejechał w sumie w tym wyścigu aż 89 etapów, z czego 52 w koszulce lidera, a 13 zakończył na najwyższym stopniu podium. Uważano go za najlepszego zawodnika-amatora na świecie, miał oferty przejścia do czołowych grup zawodowych, najlepszą z belgijskiej Molteni, której gwiazdą był słynny Eddy Merckx. Fortuna go ominęła, bo najlepszy okres jego kariery przypadł akurat w czasach, gdy nie tylko kolarzom, ale w ogóle sportowcom ówczesne polskie władze nie pozwalały przechodzić na zawodowstwo, za to zyskał wśród rodaków nieśmiertelną sławę brylując w Wyścigu Pokoju.
W swojej biografii wydanej przez wydawnictwo SQN Szurkowski tak wspominał okres swojej największej popularności: „Podczas Wyścigu Pokoju pod hotel autokar podjeżdżał tak, że jego drzwi prawie stykały się z drzwiami hotelu, bo jak inaczej? Zawsze czekało na nas czasem kilkanaście tysięcy ludzi. I każdy chciał autograf czy poklepać cię po plecach. Niekiedy trzeba było wychodzić przez kotłownię i stamtąd ruszać szybko rowerem. Pamiętam etap Wyścigu Pokoju do Poznania, zajęliśmy pierwsze trzy miejsca w 1970 roku. Tysiące ludzi stało pod oknem i skandowało nasze imiona, żebyśmy się im ukazali w oknach. Trzeba było wyjść i pomachać. Na Stadionie Dziesięciolecia w 1975 roku chwilę za długo rozmawiałem z telewizją i ludzie zaczęli przeskakiwać przez barierki i na płycie było od nich gęsto. Tłum zaczął falować, ja razem z nim. Wjechało kilkunastu milicjantów na koniach i dopiero mogłem się ruszyć. Wyprowadzili mnie jakoś, wsiadłem do auta i po drodze, wzdłuż całych Alei Jerozolimskich, stały ogromne tłumy ludzi”.
Po zakończeniu kariery Szurkowski z sukcesami prowadził kadrę narodową (1984-1988). W 1985 roku jego podopieczny Lech Piasecki wygrał Wyścig Pokoju i został mistrzem świata, a trzy lata później w igrzyskach olimpijskich w Seulu biało-czerwoni sięgnęli po srebro w wyścigu drużynowym. Potem był twórcą pierwszej w Polsce zawodowej grupy kolarskiej (Exbud, 1988-1989), dyrektorem polskiej części Wyścigu Pokoju, a także prezesem Polskiego Związku Kolarskiego (2010-2011). Nie rezygnował też ze ścigania, chętnie startując w zawodach weteranów. 10 czerwca 2018 roku mając już 73 lata na karku skorzystał z zaproszenia do startu w takim wyścigu oldboyów w Kolonii. I to był ostatni jego występ na rowerze. „Kraksa, jak kraksa. Nie jechałem zbyt szybko, pewnie coś ponad 40 km/h, w płaskim, szerokim terenie. Dwóch kolarzy przede mną sczepiło się kołami, ja walnąłem w nich i poleciałem na bruk, a z tyłu najechał na mnie peleton. Gdybym jechał dziesięć pozycji dalej, wpadłbym na kupę ludzi i nic by się nie stało. No, ale się stało – opisywał swój wypadek Szurkowski w wywiadzie z Kamilem Wolnickim, dziennikarzem „Przeglądu Sportowego”. Szurkowski doznał w wypadku uszkodzenia rdzenia kręgowego i czterokończynowego porażenia, ponadto miał uszkodzoną czaszkę, połamaną w kilku miejscach szczękę, zdeformowany nos, wyrwaną wargę. Nie odzyskał już pełnej sprawności, a na domiar złego pod koniec ubiegłego roku zdiagnozowano u niego nowotwór. Jego śmierć to dla polskiego sportu niepowetowana strata.

Najnowsze

Sprawdź również

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Materiał partnerski China Media Group Brzmi jak film, ale to wydarzyło się naprawdę. Od warsztatu i pracy w smarze, przez jazdę 100 km w ulewie za jedną szansą… aż po zwycięstwo na torze WSBK. Zhang Xue i jego ZXMOTO właśnie pokonali legendy branży — i zrobili to w...

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Materiał partnerski - China Media Group We włoskich Alpach trwają XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Jaka jest atmosfera na obiektach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo? Które konkurencje warto śledzić i jak radzi sobie reprezentacja Polski? W tym odcinku łączymy się z...

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...

Przełamanie Korony Kielce

Przełamanie Korony Kielce

W świecie piłkarskich zmagań, gdzie presja i oczekiwania potrafią przerosnąć samą grę, spotkanie Korony Kielce ze Stalą Mielec było czymś więcej niż tylko kolejnym ligowym starciem. Dla Jacka Zielińskiego, nowego trenera kielczan, to spotkanie miało kluczowe znaczenie...