Mistrz świata na żużlu Tomasz Gollob, który na skutek wypadku na torze jest sparaliżowany od pasa w dół, ma otrzymywać rentę specjalną w wysokości 4 tys. złotych brutto. Przyznała mu ją tuż przed odejściem z urzędu była premier Beata Szydło.
Decyzję poprzedniczki musi jeszcze potwierdzić obecny szef rządu, Mateusz Morawiecki. Wątpliwe by ją cofnął, chociaż ta forma pomocy z budżetu państwa dla wybitnego żużlowca nie spotkała się w Polsce z jednoznacznie pozytywnym odbiorem. Nie brakuje opinii, że renty specjalne powinno przyznawać się jednak osobom, które doznały trwałej utraty zdrowia podczas służby dla kraju. Tomasz Gollob jak pewnie wszyscy doskonale pamiętamy, uległ w kwietniu tego roku wypadkowi podczas treningu na torze motocrossowymi. W wyniku doznanego urazu kręgosłupa stracił czucie w nogach. Mistrz świata na żużlu z 2010 roku przez kilka miesięcy walczył w bydgoskiej klinice o powrót do pełnej sprawności, ale efektów na razie nie ma. Niedawno opuścił szpital i na zwołanej z tej okazji konferencji prasowej zapowiedział, że nadal będzie dążył do odzyskania pełnej sprawności, ale też spróbuje jakoś normalnie funkcjonować w przestrzeni publicznej.
Wybitny żużlowiec nie został sam. Polski Związek Motorowy za pośrednictwem swojej fundacji już od jakiegoś czasu zbiera pieniądze na jego leczenie. Na razie udało się pozyskać od darczyńców niespełna 150 tys. złotych, ale honorowy prezes PZMot Andrzej Witkowski zapewnia, że to dopiero początek zbiórki. Fundacja zamierza zwrócić się o wsparcie do firm, z którymi Gollob w przeszłości zawierał kontrakty sponsorskie, a także do tych, które obecnie promują się na żużlowych torach. Niektóre ze sposobów leczenia są bardzo drogie. Na przykład tzw. egzoszkielet, przy pomocy którego Gollob w bydgoskiej klinice był w stanie chodzić, kosztuje 400 tysięcy. Równie drogie będą z pewnością eksperymentalne metody leczenia.
Obecny stan majątkowy sportowca nie jest znany, ale sądząc po wysokości jego rocznych kontraktów zawieranych z klubami żużlowymi i licznych kontraktach reklamowych, z pewnością jest osobą zamożną, może nawet uchodzić w polskich warunkach za milionera. I na ten fakt właśnie zwracają uwagę krytycy decyzji podjętej przez byłą już premier Beatę Szydło, podjętą zapewne na wniosek ministra sportu Witolda Bańki. W opiniach przewija się pogląd, że dla majętnego Golloba, cieszącego się popularnością kibiców i wsparciem ze strony sportowego środowiska, przyznana renta specjalna w wysokości czterech tysięcy złotych brutto jest stosunkowo niewielkim wsparciem. W Polsce – twierdzą oponenci i bez wątpienia mają rację – są tysiące osób nie mniej zasługujących na taką pomoc, dla których na dodatek jej wielkość byłaby powodem do głębokiej wdzięczności. Na szczęście premier Morawiecki w swoim expose obiecał, że rząd na wszystko pieniądze znajdzie.














