18 sierpnia 2022

loader

Zespół najbardziej potrzebuje zgrania

fot. pzps

Trener reprezentacji Polski Stefano Lavarini o tym, jakie wnioski wyciągnął z Ligi Narodów oraz dlaczego zdecydował się już teraz zawęzić kadrę do 15 siatkarek. „Zespół najbardziej potrzebuje zgrania, żeby zrozumieć, kto jest za co odpowiedzialny” – przyznał.

Polki po ponad trzytygodniowych urlopach wróciły do treningów. Selekcjoner Stefano Lavarini ogłosił 15-osobową kadrę na drugą część sezonu, którego najważniejszym punktem będą mistrzostwa świata.

Mundial rozegrany zostanie w Polsce i Holandii. Biało-czerwone wystąpią w nim po raz pierwszy od 12 lat. Turniej rozpocznie się 23 września i potrwa do 15 października. Polki w grupie zagrają z Chorwacją, Tajlandią, Koreą Południową, Dominikaną i Turcją.

Ekipa Lavariniego udział w mundialu rozpocznie 23 września meczem z Chorwacją. Polki rozegrają ten mecz w holenderskim Arnhem. Następnie wrócą do kraju i w Gdańsku podejmą wszystkie pozostałe zespoły z grupy. Kolejna faza mistrzostw odbędzie się w Łodzi i Rotterdamie. Dwa mecze ćwierćfinałowe i jeden z półfinałów odbędą się w Gliwicach. Finał turnieju zaplanowano na 15 października w Apeldoorn.

Monika Sapela: Czy Liga Narodów dała panu odpowiedzi, których pan szukał, czy po niej tylko pytań przybyło?
Stefano Lavarini: Pół na pół. Z jednej strony gra bez atakujących pozwoliła nam na eksperymenty, dzięki którym znaleźliśmy nietypowe rozwiązania. Z drugiej strony nie mogliśmy zobaczyć drużyny w normalnej sytuacji z nominalną atakującą. Wiele się jednak dowiedzieliśmy o zespole, np. że musimy sporo poprawić na kontrach. Zrozumieliśmy, jaki system ataku jest korzystniejszy dla naszych środkowych. Liga Narodów pozwoliła nam wyciągnąć wiele wniosków, ale nie do końca mogliśmy zobaczyć, jak zbalansować drużynę. Na pewno to było cenne doświadczenie.

Praca z polską kadrą jest taka, jak pan się spodziewał, czy jednak siatkarki w jakiś sposób pana zaskoczyły?
Miałem sporą wiedzę o polskich zawodniczkach ze spotkań TAURON Ligi, które wcześniej oglądałem. Kilka z nich też znałem z przebiegu ich karier, jednak dopóki nie zacznie się pracować z siatkarkami, to wielu rzeczy się nie rozumie, wielu się nie widzi. Na pewno te półtora miesiąca pozwoliło mi lepiej poznać dziewczyny, zrozumieć, jaką mają charakterystykę, jak pracują i to z wielu różnych perspektyw, m.in. technicznej i taktycznej. Nie miałem zbyt wielu oczekiwań, byłem otwarty na wszystko. Jestem zadowolony, bo wiedziałem, że zespół ma potencjał, możliwości i wciąż tak uważam. Chcę znaleźć rozwiązania, żeby to z niego wydobyć.

Przygotowujecie się w Szczyrku praktycznie w zestawieniu, które zagra w mistrzostwach świata. Skąd decyzja, by już na tak wczesnym etapie przygotowań do turnieju zawęzić skład do 15 zawodniczek?
Moim zdaniem mamy sporo pracy przed sobą i zgranie siatkarek wymaga wiele wysiłku, trzeba temu poświęcić dużo czasu, bo potrzeba niezliczonej liczby powtórzeń konkretnych zagrań. Jeśli mamy na treningu wiele zawodniczek, jak chociażby w przypadku trzech rozgrywających i sześciu środkowych, to ta sama rozgrywająca z tą samą środkową zagra 10 minut, a następnym razem będą w tej samej rotacji dopiero na następnym treningu. Uważam, że w ten sposób nigdy nie będzie odpowiedniego porozumienia między siatkarkami. W naszej sytuacji musieliśmy podjąć decyzje co do składu trochę wcześniej, bo zespół najbardziej potrzebuje właśnie zgrania, żeby zrozumieć, kto jest za co odpowiedzialny. Byłoby super, gdybyśmy mieli więcej czasu na obserwacje i wybór, ale pierwsze półtora miesiąca razem pozwoliło nam na wyciągnięcie wystarczających wniosków, żeby postąpić w ten sposób.

Nieobecność Malwiny Smarzek w składzie jest decyzją pana czy zawodniczki?
Wolę rozmawiać o tych siatkarkach, które są w składzie, a nie tych, których nie ma.

W trakcie Ligi Narodów głównie Olivia Różański grała jako atakująca. Teraz w składzie są dwie zawodniczki, dla których to nominalna pozycja. Czy to znaczy, że opcja z LN nie będzie już kontynuowana?
Na początku przygotowań każda z siatkarek będzie grać na swojej nominalnej pozycji. Ważne jest jednak, że podczas Ligi Narodów nie tylko z Olivią graliśmy na ataku, mamy też dwie-trzy inne możliwości i dzięki temu wiemy, że mamy też inne rozwiązania, które działają. Mamy prawie dwa miesiące na treningi i pod koniec tego okresu będziemy wiedzieć, co jest lepsze dla zespołu – dwie atakujące czy jedna atakująca i przyjmujące, które mogą zagrać na ataku w razie konieczności. Wszystko zależy od tego, czego drużyna będzie w danym momencie potrzebować.

Dla wszystkich zawodniczek z 15-osobowego składu, poza Joanną Wołosz, to będzie debiut w tak dużym turnieju jak mundial. Czy jest pan w stanie przygotować je mentalnie na to wyzwanie?
Zrobimy co w naszej mocy, żeby to się udało. Prędzej czy później trzeba zacząć grać w tak ważnych imprezach. Jednym z moich obowiązków jest wyposażyć siatkarki w narzędzia, umiejętności, żeby były pewne siebie i tego, jak grają. To pierwszy krok do przygotowania się do takiego wyzwania, jak mistrzostwa świata. W dalszej kolejności to, jak dziewczyny zagrają w turnieju, jak będą się poprawiać i grać coraz lepiej, także doda im pewności siebie. Świadomość, że poziom ich gry pozwala im na równą walkę ze wszystkimi rywalami dodaje odwagi i pewności.

Na jakim elemencie szczególnie skupicie się podczas przygotowań, co wymaga największej poprawy?
System blok-obrona, a następnie przejście do kontrataku. Szczególnie skupimy się na bloku i obronie. Gra na side-oucie może być naszą mocną stroną, bo mamy dobre rozgrywające, które dobrze organizują grę, mamy wiele opcji w ataku, więc tu jesteśmy w stanie wejść na odpowiedni poziom. Musimy się jednak zdecydowanie poprawić w bloku i obronie, bo mamy dobrą, mocną zagrywkę, ale nie zawsze potrafimy ją wykorzystać przez słabości w tych dwóch elementach.

pau/pap

Redakcja

Poprzedni

Wraca Premier League

Następny

Amadeusz, czyli wyzwanie rzucone miernotom