Błogosławiona wojna

28 wrz 2018

Donald Trump niczym papież powołał się na Boga i błogosławił narody przemawiając na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Niczym cesarz, wymienił kraje, które nie podobają się imperium amerykańskiemu, z Iranem w roli głównej. Z mównicy ziało wojną. Nie tą w Afganistanie, toczoną od 17 lat, którą Amerykanie przegrywają, ale nowymi, w których zwycięstwo i porażka nie będą się liczyć, a stawką będzie samo trwanie wojny.

 

Gdy Trump gromił Iran z mównicy, jego administracja ogłosiła, że wojsko USA zostanie w Syrii tak długo, aż wyjadą stamtąd Irańczycy, którzy pomagają temu krajowi walczyć z dżihadyzmem.

To znaczy, że Ameryka trzeci raz zdecydowała o celu syryjskiej wojny: najpierw było nim obalenie prezydenta al-Asada, potem walka z dżihadyzmem, a teraz „powstrzymywanie Iranu”, którego boi się Izrael.

Syria już od prawie ośmiu lat jest bożym igrzyskiem: dziś działa tam pięć armii, które nie przestają niebezpiecznie ocierać się o siebie. Trump właśnie wymyślił, że przyda się po Afganistanie kolejna wieczna wojna. W świetle prawa międzynarodowego, Irańczycy walczą w Syrii legalnie, a Amerykanie nielegalnie, ale to już też nie ma znaczenia. Ryzyko eskalacji zostanie podwyższone, kraj pozostanie beczką prochu, zmieniony w terytorium pośredniej wojny USA przeciw Iranowi.

Zmiana rządu w takim kraju jak Wenezuela została zapowiedziana przez Trumpa nie z mównicy, ale w czasie konferencji prasowej w ONZ, jakby to był jakiś drobiazg, o którym zapomniał przed wyjściem. „Słowo daję”, Maduro „mógłby być bardzo szybko obalony przez wojsko, jeśli żołnierze zdecydują się na to”. Z trybuny mówił jedynie o wenezuelskich uchodźcach, nałożył kolejne sankcje. „Każda sankcja rządu gringo poza tym, że jest nielegalna i bezużyteczna, to dla nas rewolucjonistów medal” – odpowiadał prezydent Maduro. Nazwał Amerykanów „śmierdzącymi tchórzami”.

Ale Wenezuela nie liczy się tak oczywiście, jak Iran. To już ostatnie państwo nieprzychylne USA w regionie, które trzyma się jeszcze na nogach. W porównaniu z sojusznikiem amerykańskim Arabią Saudyjską to kraj wolności obywatelskich, ale nie o to chodzi. Trzeba go złamać, by nie kwestionował hegemonii imperium i władzy jego lokalnych sojuszników. Prezydent Francji Macron krzyczał cienkim głosem z mównicy, że „prawo silniejszego” nie może decydować w kwestii irańskiej, ale nie był już gwiazdą jak na swym pierwszym Zgromadzeniu Ogólnym, większość mu raczej nie wierzyła.

Trump wygłosił przemówienie w ONZ, jakby to był jego mityng wyborczy. Zachwalał się jak sprzedawca ryb na targu przed nadchodzącymi, jesiennymi wyborami do Kongresu. Jest taka teoria, że przestanie napinać mięśnie po wyborach, że się uspokoi, a na razie to wszystko musi wyglądać tak komiksowo. Nie. Rząd amerykański podejmuje konkretne, długoterminowe działania na rzecz kolejnej wojny, perpetuum mobile polityki imperium.

Najnowsze

Gorsi od Brauna.

Gorsi od Brauna.

Morawianie, przedstawiający się jako technokraci, ostro krytykują rząd Tuska, koncentrując się na migracji i rozwiązaniach demograficznych. Premier Morawiecki podkreśla, że migracja może być wykorzystana, proponując politykę przyjmowania pracowników potrzebnych polskim przedsiębiorcom. Planują stworzyć „konto migranta” do monitorowania obcokrajowców, którzy muszą zasymilować się z polską kulturą. Dodatkowo, Horała sugeruje wypłatę pensji rodzinnej dla matek, jako prostszą alternatywę dla skomplikowanych systemów opieki. Morawianie mają ambicje, aby wprowadzić bardziej autorytarne rządy, krytykując dawną koalicję i obiecując efektywniejsze zarządzanie państwem.

Sprawdź również

Czwarty element

Czwarty element

Zachodni i europejscy komentatorzy najwięcej pisali o BRICS przy okazji corocznych spotkań przywódców tej organizacji międzynarodowej. Prezentowano oczekiwania wobec niej, przewidywano kierunki jej rozwoju. Często w sensacyjnym tonie, aby zwrócić uwagę masowych...

BRICS 2026: Szansa na jedność czy kolejny kryzys?

BRICS 2026: Szansa na jedność czy kolejny kryzys?

Nowe Delhi staje w tym tygodniu przed największym testem od czasu rozszerzenia BRICS. Gospodarze liczą na historyczne zdjęcie przywódców i wspólny komunikat, ale za kulisami trwa gorączkowa praca nad jednym zdaniem o wojnie w Azji Zachodniej. Różnica stanowisk między...

Wojny a wzrost cen ropy: Kto płaci?

Wojny a wzrost cen ropy: Kto płaci?

Kiedy spoglądamy na architekturę współczesnego kapitału, powtarza się ten sam historyczny schemat: konflikty zbrojne, sztucznie podniecane kryzysy i imperialne groźby stają się najprostszą dźwignią do przepompowywania miliardów dolarów ze kieszeni zwykłych ludzi...

Wietnam między Moskwą a Paryżem: dyplomacja rozwoju w nowej fazie

Wietnam między Moskwą a Paryżem: dyplomacja rozwoju w nowej fazie

Podróż Tô Lâma do Rosji i Francji pokazuje, że Hanoi coraz ściślej łączy politykę zagraniczną z modernizacją gospodarki, pozyskiwaniem technologii i wzmacnianiem strategicznej autonomii. Szczególne znaczenie ma Paryż – zarówno jako jeden z najważniejszych europejskich...