Najciemniej pod latarnią

2 sty 2017

Anis Amri, 24-letni Tunezyjczyk, który rozjechał jarmark bożenarodzeniowy w Berlinie ciężarówką zrabowaną polskiemu kierowcy – którego zabił – posługiwał się 8 nazwiskami od czasu przybycia do Niemiec w lipcu 2015 r. z falą „uchodźców” zaproszonych przez kanclerkę Angelę Merkel.

Dopuszczał się drobnych przestępstw, był w kontakcie z otoczeniem znanego w Niemczech islamistycznego kaznodziei Abu Walaa, często zmieniał miejsce zamieszkania, wykazywał znajomość procedur policyjnych i skłonność do działania w konspiracji. Posługiwał się 5 językami (niemiecki, arabski, włoski, hiszpański i francuski), szukał w internecie instrukcji budowy bomby rurowej oraz interesował się reakcjami chemicznymi pozwalającymi wyprodukować materiał wybuchowy.
W lutym br. odbył rozmowę najprawdopodobniej z członkiem Państwa Islamskiego, w której „prawdopodobnie zaproponował siebie jako zamachowca samobójcę”.
Wszystko to wiedziały niemieckie służby specjalne zajmujące się terrorystami, jak opisał dziennik „Sueddeutsche Zeitung”. I co? Jeszcze 14 grudnia służby uważały po sporządzeniu jego najnowszego profilu, że szansa, iż dokona zamachu jest niska. Mordu dokonał 19 grudnia. A potem udał się do Włoch przez Francję. Tam przez przypadek został zatrzymany przez policjantów, wpadł w panikę, zaczął strzelać i zginął.
„Sueddeutsche Zeitung” wskazuje, że Amri był osobnikiem „o cechach, które dzielił z wieloma innymi zakwalifikowanymi w Niemczech jako niebezpieczny element, obserwowany przez służby bezpieczeństwa”. Mało tego – Krajowy Urząd Kryminalny w Duesseldorfie określił Amriego jako salafitę i radykalnego fundamentalistę, a policja w Dortmundzie zaklasyfikowała go jako sympatyka organizacji dżihadystycznej, tj. Państwa Islamskiego.
Tunezyjczykiem interesowały się nie tylko służby bezpieczeństwa w Berlinie i kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia, regularnie mówiono o nim także na posiedzeniach Wspólnego Ośrodka Obrony przed Terroryzmem, łączącego struktury na poziomie landów i federalnym. Ostatnio 2 listopada. I co? Już wiemy.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Sprawdź również

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Donald Trump leci do Pekinu z delegacją, w której polityka spotyka się z interesami największych amerykańskich korporacji. Obok urzędników administracji USA do Chin jadą ludzie, dla których wynik rozmów z Xi Jinpingiem może oznaczać miliardy dolarów w kontraktach,...

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Zohran Mamdani, lewicowy burmistrz Nowego Jorku, nie pojawił się na dorocznym balu mody w Metropolitan Museum of Art. W wieczór, gdy muzeum wypełniły gwiazdy, projektanci i miliarderzy, jego biuro pokazało krawców, sprzedawców, dostawców i związkowców. Ludzi, bez...

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie wszedł w codzienne życie mieszkańców głębiej niż kolejne rządowe komunikaty i zagraniczne sankcje. Brak paliwa oznacza dziś problemy z dojazdem do pracy, dostawami żywności, odbiorem śmieci, funkcjonowaniem szpitali i obsługą turystów. Do tego dochodzą...