Plan M – w poniedziałek

2 lip 2018

Gdy w piątkowy poranek weekendowe wydanie Trybuny docierało do kiosków, przywódcy państw Unii Europejskiej właśnie kładli się spać po nieprzespanej nocy. Targi i spory dotyczące imigrantów zajęły im całą noc. W piątek media odtrąbiły sukces szczytu i zakończenie ciągnącego się od trzech lat kryzysu migracyjnego. Czy rzeczywiście był to sukces? I czyj sukces?

 

Słowo „sukces” było bardzo potrzebne wielu politykom europejskim. Przede wszystkim tym nastawionym wrogo do migrantów. Włoski premier stwierdził, że Włochy nie są już same. Miał zapewne na myśli zakaz cumowania do brzegów Italii statków z wyłowionymi z morza Afrykanami. Zadowolona była Angela Merkel. Bez odtrąbienia „sukcesu” nie było pewności czy sklecony z takim trudem niemiecki rząd, nie upadnie. No i szczęśliwi byli premierzy Węgier i Polski, Viktor Orbán i Mateusz Morawiecki. Ich twarde „nie” dla przyjęcia choćby jednego uchodźcy, również z terenów objętych wojną, od piątku stało się zgodne z prawem obowiązującym w całej Unii.

Szefowie uczestniczący w szczycie Rady Europejskiej zadecydowali o rezygnacji z tak zwanych „obowiązkowych kwot”. Czyli próby rozładowania skupisk uchodźców w Grecji, Włoszech i Hiszpanii. Zakończył się więc bój o 8 do 10 tysięcy uchodźców, które w 2015 roku premier Ewa Kopacz zgodziła się przyjąć w Polsce. Okazało się, że niestety wygrał Kaczyński, mówiący o chorobach, wirusach i bombach roznoszonych przez migrantów. A nie Ci, którzy powoływali się na solidarność społeczeństw państw Unii Europejskiej.

Co w zamian? Unia ma sfinansować sieć obozów na terenie Włoch, Grecji i Hiszpanii. Na razie jest to tylko luźna zapowiedź. Nie wiadomo jak takie obozy miałyby wyglądać. I jaka byłaby przyszłość ich mieszkańców. Zgodzono się również na tworzenie obozów poza granicami Unii Europejskiej, najpewniej w Afryce Północnej. Tam miałby docierać statki organizacji humanitarnych z rozbitkami. Dimitris Awramopulos, komisarz ds. migracji, spraw wewnętrznych i obywatelstwa w Komisji Europejskiej, zapewnia co prawda, że zamysłem Unii nie jest stworzenie europejskiego modelu Guantánamo. Ale portal Onet.pl zwraca uwagę na złowieszczo brzmiącą (zwłaszcza w Polsce) nazwę takich ośrodków. Disembarkation platforms – to w dosłownym tłumaczeniu „platformy rozładunku”. Owe „platformy rozładunku” to póki co tylko mglista koncepcja. Władza urzędników brukselskich nie sięga do Afryki, a jak wiadomo: „do tanga trzeba dwojga”.

Uzgodniono, że przyjmowanie uchodźców będzie autonomiczną decyzją każdego unijnego państwa. A więc deklaracja rządzącej w Polsce prawicy, że Polska nie przyjmie żadnego uchodźcy nie może być od piątku przedmiotem krytyki ze strony Unii.

Co prawda Polskę, Węgry i Czechy zelektryzowała sobotnia deklaracja kanclerz Angeli Merkel, że te trzy państwa znalazły się w gronie 14 krajów członkowskich Unii, które na szczycie zadeklarowały przyjęcie imigrantów znajdujących się obecnie na terenie Niemiec. Przedstawiciele Polski, Węgier i Czech natychmiast zdementowali słowa Pani Kanclerz. Ale po piątkowym „sukcesie” takie deklaracje i tak nic nie znaczą.

Konkluzje po szczycie? Sukces – na potrzeby coraz liczniejszych wyborców przeciwnych obecności migrantów w Europie. I pat – w znalezieniu konstruktywnych propozycji składających się na politykę migracyjną Unii Europejskiej.

Najnowsze

Zasłużony publicysta narodowo-katolickiej prawicy Wojciech Cejrowski zauważył, że „podczas uroczystości z okazji 46. rocznicy Porozumień Sierpniowych prezydent przemawiał pod hasłem:„Co jeszcze w nas zostało z Solidarności”.

Zasłużony publicysta narodowo-katolickiej prawicy Wojciech Cejrowski zauważył, że „podczas uroczystości z okazji 46. rocznicy Porozumień Sierpniowych prezydent przemawiał pod hasłem:„Co jeszcze w nas zostało z Solidarności”.

W artykule opisano, jak Związek Zawodowy „Solidarność” stracił swoją istotę i znaczenie w polskim społeczeństwie. Przypomniano o zamierzonych postulatach z Porozumień Sierpniowych, których obecna klasa polityczna nie respektuje. Wspomniano również o konfliktach wśród byłych działaczy „Solidarności” oraz o utracie robotniczego charakteru związku w obliczu współczesnych problemów społecznych.

Czwarty element

Czwarty element

Komentatorzy zachodni i europejscy często analizowali rolę BRICS podczas corocznych spotkań tej organizacji, najpierw oceniając jej potencjalną konkurencję dla tradycyjnych instytucji jak NATO czy Bank Światowy, a następnie bagatelizując jej znaczenie z uwagi na brak formalnych struktur. Obecnie zauważają nową jakość w międzynarodowej współpracy, gdyż BRICS łączy różne ustroje i polityki. Podczas wrześniowego szczytu w Delhi, istotnym tematem będzie sztuczna inteligencja jako nowa siła wytwórcza. Chiny, lider w tej dziedzinie, mają kluczowy wpływ na przyszłość globalnych technologii i gospodarki.

Sprawdź również

Komputery kwantowe i AI. Co zmieni technologiczny przełom?

Komputery kwantowe i AI. Co zmieni technologiczny przełom?

Komputery kwantowe przedstawia się najczęściej jako zagrożenie dla szyfrowania. To jednak tylko jedna strona nadchodzącej zmiany. Jeśli technologia osiągnie odpowiednią skalę, może wpłynąć także na rozwój sztucznej inteligencji, badania naukowe, projektowanie leków,...

Rosyjskie działania hybrydowe w Europie: analizy incydentów

Rosyjskie działania hybrydowe w Europie: analizy incydentów

Rosja nie musi wysyłać czołgów przez granicę, żeby uderzyć w europejskie państwo. Wystarczy podpalony magazyn, uszkodzony tor kolejowy, zakłócony sygnał GPS, cyberatak albo człowiek zwerbowany przez internet za stosunkowo niewielkie pieniądze. To właśnie jest jedna z...

Czwarty element

Czwarty element

Zachodni i europejscy komentatorzy najwięcej pisali o BRICS przy okazji corocznych spotkań przywódców tej organizacji międzynarodowej. Prezentowano oczekiwania wobec niej, przewidywano kierunki jej rozwoju. Często w sensacyjnym tonie, aby zwrócić uwagę masowych...

BRICS 2026: Szansa na jedność czy kolejny kryzys?

BRICS 2026: Szansa na jedność czy kolejny kryzys?

Nowe Delhi staje w tym tygodniu przed największym testem od czasu rozszerzenia BRICS. Gospodarze liczą na historyczne zdjęcie przywódców i wspólny komunikat, ale za kulisami trwa gorączkowa praca nad jednym zdaniem o wojnie w Azji Zachodniej. Różnica stanowisk między...

Wojny a wzrost cen ropy: Kto płaci?

Wojny a wzrost cen ropy: Kto płaci?

Kiedy spoglądamy na architekturę współczesnego kapitału, powtarza się ten sam historyczny schemat: konflikty zbrojne, sztucznie podniecane kryzysy i imperialne groźby stają się najprostszą dźwignią do przepompowywania miliardów dolarów ze kieszeni zwykłych ludzi...

Wietnam między Moskwą a Paryżem: dyplomacja rozwoju w nowej fazie

Wietnam między Moskwą a Paryżem: dyplomacja rozwoju w nowej fazie

Podróż Tô Lâma do Rosji i Francji pokazuje, że Hanoi coraz ściślej łączy politykę zagraniczną z modernizacją gospodarki, pozyskiwaniem technologii i wzmacnianiem strategicznej autonomii. Szczególne znaczenie ma Paryż – zarówno jako jeden z najważniejszych europejskich...