Ręce precz!

31 mar 2019

Rosja, którą amerykański prezydent nawoływał do opuszczenia Wenezueli, dała mu do zrozumienia, by nie interweniował w kwestii jej stosunków z tym krajem. Umowę o współpracy wojskowej z Rosją Wenezuela podpisała w 2011 r. W jej ramach, w miniony weekend w Caracas wylądowały dwa rosyjskie samoloty z setką wojskowych i 35 tonami sprzętu, co zdenerwowało władze amerykańskie.

Już na początku tygodnia szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo zapowiadał, że „Stany Zjednoczone nie będą patrzeć z założonymi rękami na rosyjskie wtargnięcie do Wenezueli”, którą uważają za swego przyszłego satelitę. W styczniu administracja amerykańska wybrała nawet „prezydenta” tego kraju, uznanego przez część krajów satelickich USA, tj. ok. jednej czwartej państw świata.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że „Rosja w żaden sposób nie ingeruje w wewnętrzne sprawy Wenezueli oczekuje, że inne kraje pójdą jej przykładem pozostawiając Wenezuelczykom decyzję o własnym losie”. „Stany Zjednoczone są obecne w licznych punktach naszego globu i nikt im nie mówi, gdzie mogą być lub nie” – dodał Pieskow wzywając do „wzajemnego szacunku”.
„Rosja nie naruszyła żadnej z umów międzynarodowych, ani prawa wenezuelskiego. Nie zmienia równowagi sił w regionie i nie wygraża nikomu” – mówiła z kolei Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiej dyplomacji. „Ani Rosja, ani Wenezuela nie są prowincjami USA” – wyjaśniła.
Rosjanie mają pomóc Wenezueli uporać się z atakami na krajową sieć elektryczną. Od trzech dni trwa kolejna mega-awaria wywołana amerykańskimi atakami hakerskimi na elektrownie i zamachami bombowymi, dokonanymi prawdopodobnie przez lokalną opozycję.

Komentarz: korporacyjne media o Wenezueli

Zabawnie jest obserwować, jak wraz ze słabnięciem Juana Guaido, umacnianiem się stanowiska Wenezueli w Radzie Praw Człowieka ONZ i histerycznym miotaniem się Waszyngtonu w tej sprawie, czołowe media, niezmordowanie agitujące za „wolnością i demokracją”, plączą się tylko bardziej we własne sznurowadła i potykają się o własne nogi.
Dwa tygodnie temu, pod naporem faktów, których filmowa dokumentacja już znacznie wcześniej zaczęła krążyć po social mediach, New York Times poczuł się w końcu zmuszony do przyznania, że „pomoc humanitarną”, z którą Guiado starał się przebić przez granicę, nie spalił prezydent Maduro, ani „bojówki Maduro”, jak ujęła to GW, a zrobili to stronnicy uzurpatora namaszczonego przez Waszyngton. NYT nie napisał tego, ponieważ zmienił poglądy, tylko już dłużej nie dało się zamiatać prawdy pod dywan bez ryzyka kompromitacji. Tytuł światowej rangi posiada jeszcze tego rodzaju wyczucie, brakiem którego mogą sobie nie zawracać głowy pomniejsze media, np. jego polskie klony.
Znamienne, że artykuł na ten temat, obok stwierdzenia bolesnych faktów, na osłodę oferował czytelnikowi jednocześnie parę sztampowych formułek: „hurr durr zły Maduro”, „socjalizm”, „kryzys”, „łamanie praw człowieka”, bez podania uznanego już przez społeczność międzynarodową faktu, że na kryzys w Wenezueli w równym stopniu składają się amerykańskie sankcje. Po przełknięciu gorzkiej pigułki prawdy, trzeba przecież dać coś pacjentowi na osłodę. Czemu nie kilka półprawd i kłamstewek? Trzeba korzystać z możliwości, dopóki jeszcze można je opowiadać.
Wielkie tytuły i najpopularniejsze kanały zwyczajowo milczały o pomocy dostarczanej przez Rosję i Chiny – taka pomoc się „nie liczy”. To „niedemokratyczna” pomoc. W piątek doszło natomiast do kolejnej ordynarnej manipulacji medialnych „obrońców wolności”, tym razem związanej ze stanowiskiem samego Czerwonego Krzyża. Przewodniczący Międzynarodowej Federacji Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca Francesco Rocca poinformował na konferencji prasowej, że organizacja dostarczy do Wenezueli pomoc humanitarną złożoną głównie z zaopatrzenia dla szpitali i ma to oficjalną zgodę rządu w Caracas, który CK zapewnił „nieskrępowany dostęp”.
Jak na to zareagowały wiodące media świata? Musi to być wszak dla nich fakt istotny, ponieważ narracja o tym, jak tyran Maduro nie chce wpuszczać żadnej pomocy, bo jest zły i woli izolować kraj nawet kosztem życia i zdrowia mieszkańców, stała się w pewnym momencie kluczowa dla podtrzymania stanowiska o konieczności “eksportu demokracji” z USA do Wenezueli. Oświadczenie Czerwonego Krzyża zostało więc zinterpretowane następująco: kryzys osiągnął już takie rozmiary, a Maduro poczuł się tak przyparty do muru, że nie miał innego wyjścia jak tylko ustąpić. Jasno wynika to z relacji NYT, który nawet wprost napisał, że Maduro w ten sposób „po raz pierwszy przyznał, że Wenezuelczycy cierpią na brak żywności i innych podstawowych produktów”. Czytaj: nareszcie wpuścił pomoc humanitarną. W podobnym tonie wypowiadały się też CNN i BBC.
Takie naginanie faktów wydaje się wyjątkowo odrażające, bo świadczy o narastającej arogancji „obrońców demokracji” wobec społeczności międzynarodowej. Rzeczywistość jest taka, że CK działa w Wenezueli nieprzerwanie od lat, tak jak zresztą w całej Ameryce Łacińskiej. Rzeczą, którą mainstream chce zaś za wszelką cenę przemilczeć jest to, że już na początku lutego CK poinformował, że negocjuje z rządem Wenezueli zwiększenie aktywności humanitarnej w tym karaibskim kraju. Zdecydowali się wówczas również na dwukrotne zwiększenie budżetu przewidzianego na niesienie pomocy Wenezueli. Nicolas Maduro nie robił im w tym żadnych problemów, bo wbrew bredniom rozpowszechnianym przez światowych zwolenników puczu w Caracas, prezydentowi w oczywisty sposób zależy na przychylności społeczności międzynarodowej. Sukces na forum ONZ jest tego wymownym dowodem.
W tym samym czasie, niedługo po rozpoczęciu przewrotu w Wenezueli, CK odciął się od „pomocy humanitarnej” Guaido, sprowadzonej z USA, uznając ją za działalność polityczną, nastawioną na wsparcie jednego ze stronnictw. NYT, podkreślając, że CK deklaruje bezstronność w niesieniu pomocy, nie potrafił się oczywiście zmusić do stwierdzenia prostego faktu, że na tym właśnie tle organizacja skrytykowała ich pupila. Nie przyznali też i pewnie już nigdy nie przyznają, że CK publicznie protestował kiedy ludzie Guaido, agresywnie forsując swoją „pomoc” przez granicę, podszywali się pod tę prestiżową organizację, bezprawnie zakładając kamizelki z ich emblematami.
Wraz z kruszeniem hegemonii USA na świecie ich mediom coraz bardziej zaczyna umykać rzeczywistość. Nieustannie zakładają, że świat ma obowiązek być po ich stronie, że ciągle mamy lata 90. i że jak one czegoś nie napiszą to nikt się nie dowie. Otóż dowie się – nawet w Polsce, gdzie prawie wszyscy posłusznie powtarzają mantrę Wielkiego Brata. Jest jeden podstawowy powód, by czytać ich „demokratyczno-wolnościową” twórczość – żeby raz za razem upewniać się, że nie przestają kłamać, a kłamstwo jest fundamentem ich systemu, w którym wszyscy żyjemy. Niby oczywistość, ale skoro dominuje medialny matriks, to i oczywistości warto sobie uparcie powtarzać, żeby nie tracić kontaktu z rzeczywistością.

Paweł Jaworski (strajk.eu)

Najnowsze

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Śmierć 28-letniej pracownicy laboratorium w Szelechowie wywołała panikę i zamieszanie informacyjne. Media donosiły o dżumie, podczas gdy władze twierdziły, że przyczyną było „zapalenie płuc o nieustalonej etiologii”. Kwarantanna objęła blisko 200 osób, a w fabryce aluminium wprowadzono noszenie masek. Chaos potęguje brak spójnych komunikatów ze strony instytucji sanitarnych, co podważa zaufanie obywateli. Kluczowe pytanie: czy jest się czego obawiać? Na razie brak dowodów na epidemię, ale sytuacja wymaga czujności. Panika to zły doradca, ale informacyjny chaos jest równie niebezpieczny.

Tanie miejsce w akademiku wciąż na wagę złota. 

Tanie miejsce w akademiku wciąż na wagę złota. 

Brak miejsc w akademikach to dramat, ale sytuacja może się poprawić. W Warszawie, gdzie na jedno miejsce przypada 17 studentów, wynajem mieszkań staje się brutalnie drogi. Koszty mieszkania nieporównywalne do akademickich opłat, gdzie najtańsze miejsca zaczynają się od 410 zł. Mimo spadku dostępności miejsc, modernizacje podnoszą standardy, a rozwijający się rynek prywatnych akademików staje się atrakcyjną alternatywą. Studenci walczą o każdy pokój, a presja rynku wynajmu wciąż rośnie. W przyszłości akademiki mogą rozwiązać problem, ale na razie wciąż brakuje ich jak na lekarstwo.

Wzrost miejsc pracy w centrach danych w Europie: Co to oznacza?

Wzrost miejsc pracy w centrach danych w Europie: Co to oznacza?

Centra danych rosną jak grzyby po deszczu, ale czy Polska naprawdę korzysta na tym boomie? Wyższe wynagrodzenia nie kuszą tylko programzystów – potrzebujemy techników, elektryków i specjalistów. Jednak zysk z miliardowych inwestycji często nie pozostaje w kraju. Rzeczywiste pytania brzmią: ile miejsc pracy stworzą, jakiej jakości będą te zatrudnienia, oraz jakie podatki zostaną w Polsce? Kto poniesie koszty infrastruktury, a kto w końcu zyska na energetycznym oblężeniu? Służby publiczne muszą zapewnić, że cyfrowa rewolucja przyniesie korzyści społeczeństwu, a nie tylko globalnym korporacjom.

Netanjahu w Zjednoczonych Emiratach: Iran i regionalne napięcia

Netanjahu w Zjednoczonych Emiratach: Iran i regionalne napięcia

Benjamin Netanjahu odbył niezapowiedzianą wizytę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie głównym tematem rozmów był Iran i jego program nuklearny. W świetle ataku Hamasu z 7 października 2023 roku nasuwa się pytanie o ewentualne ostrzeżenie, które izraelski premier miał otrzymać od lidera Emiratów. W obliczu narastających napięć w regionie, współpraca między Izraelem a ZEA staje się kluczowa, nawet w obliczu krytyki działań izraelskiego rządu. Również wzrost cen ropy, spowodowany konfliktem, wpływa na gospodarki krajów europejskich, w tym Polski, co wskazuje na skomplikowane powiązania między bezpieczeństwem a kosztami życia obywateli.

Polska wieś po 2027: Finanse, dopłaty i bezpieczeństwo żywnościowe

Polska wieś po 2027: Finanse, dopłaty i bezpieczeństwo żywnościowe

Przyszłość Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) po 2027 roku staje pod znakiem zapytania, a kolosalne kwoty dotyczące wsparcia dla polskiego rolnictwa budzą wiele wątpliwości. Polska może otrzymać 24,6 miliarda euro według Komisji Europejskiej lub ponad 42 miliardy euro, uwzględniając dodatkowe środki krajowe. Paradoksalnie, większa elastyczność budżetowa może prowadzić do rywalizacji o fundusze z innymi sektorami. Kluczowe pozostaje pytanie, jak te środki będą dzielone, co zadecyduje o przyszłości nie tylko rolników, ale i jakości życia na wsi, co jest istotne dla młodych rodzin oraz całych społeczności wiejskich.

Sprawdź również

Kobiety w Indiach mają dość życia w strachu.

Kobiety w Indiach mają dość życia w strachu.

Studentki wychodzą na ulice po kolejnych gwałtach Setki studentek wychodzą na ulice Delhi po serii brutalnych przestępstw seksualnych. Punktem zapalnym stała się sprawa 17-latki, która według policji została zgwałcona zbiorowo przez mężczyzn podających się za...

Jemen wraca do pełnoskalowej wojny.

Jemen wraca do pełnoskalowej wojny.

Ofensywa przeciw Huti, Arabia Saudyjska i walka o Morze Czerwone Wspierany przez Arabię Saudyjską rząd Jemenu rozpoczął dużą operację wojskową przeciwko Huti. Celem ma być odzyskanie terenów zajętych przez wspierane przez Iran ugrupowanie, w tym strategicznych...

Łotwa po Wyborach: Nowa Koalicja i Wyzwania Gospodarcze

Łotwa po Wyborach: Nowa Koalicja i Wyzwania Gospodarcze

Po przeliczeniu ponad 99,9 proc. głosów centroprawicowa partia United List premiera Andrisa Kulbergsa zdobyła 35,4 proc. poparcia i 42 mandaty w 100-osobowym parlamencie Łotwy. To bezprecedensowy rezultat w historii niepodległego państwa po 1991 roku, który cementuje...

Wojna na Bliskim Wschodzie a Ceny Ropy w Polsce

Wojna na Bliskim Wschodzie a Ceny Ropy w Polsce

Wojna daleko od Polski, rachunek przy naszej stacji. Bliski Wschód znów podbija ceny ropy Wojna z Iranem toczy się tysiące kilometrów od Polski, ale jej ekonomiczne skutki coraz trudniej uznać za odległe. Ropa ponownie przekroczyła 100 dolarów za baryłkę, diesel w...

Polska a Tajwan: Fakty vs. Spekulacje

Polska a Tajwan: Fakty vs. Spekulacje

Z okazji tegorocznej, wrześniowe sesji ONZ oraz waszyngtońskiego szczytu przewodniczący Xi Jinping – prezydent Donald Trump, polskie media wspominały też o Tajwanie. Często wybiórczo, czasem nieprawdziwie, zwykle  bez prezentowania racji politycznych i faktów...