Sri Lanka – Kandydat opozycji prezydentem

Wybrany na prezydenta Sri Lanki Gotabaya Radżapaksa został oficjalnie zaprzysiężony jako głowa państwa.

Radżapaksa, przywódca opozycyjnej partii Front Ludowy Sri Lanki (SLPP) wygrał w ubiegłą sobotę wybory prezydenckie uzyskując 52,2 proc. głosów. Jego najpoważniejszy spośród pozostałych 34 kandydatów rywal z rządzącego ugrupowania Zjednoczony Front Narodowy (UNP) Sajith Premadasa zdobył 41,99 proc. W wyborach tych zanotowano rekordową frekwencję na poziomie 85 proc. tj. o niemal 4 proc. wyższą niż w poprzednich przed czterema laty.
Wynik wyborów w Sri Lance odzwierciedla nie tylko poparcie dla programu politycznego poszczególnych kandydatów – zwłaszcza, że w trakcie kampanii obydwaj czołowi rywale za priorytet uznali kwestie bezpieczeństwa i reformy ekonomiczne – lecz także ostre a niekiedy krwawe podziały społeczne na tle narodowościowym i religijnym. Radżapaksa wywodzi się z syngaleskiej większości stanowiącej ponad 70 proc. ludności kraju, natomiast Premadasa należy do mniejszości tamilskiej liczącej 12,6 proc.
Każdego z tych dwóch kandydatów poparli mieszkańcy rejonów zamieszkałych głównie przez osoby z ich narodowości. Jednakże nowy prezydent w swoim inauguracyjnym przemówieniu zaznaczył, że choć do zwycięstwa wystarczyłyby mu głosy syngaleskiej większości, to prosił również Tamilów i muzułmanów o to, aby i oni byli współautorami jego sukcesu, dodając, że wzywa ich do „wspólnego budowania Sri Lanki”.
Wielu Tamilów wykazuje jednak nieufność wobec Radżapaksy. Pamiętają, że był on sekretarzem ds. obrony w okresie, gdy jego starszy brat Mahinda był prezydentem w latach 2005-2015 i był oskarżany o odpowiedzialność za stosowanie przemocy podczas wojny z tzw. Tamilskimi Tygrysami. Również sam nowo wybrany prezydent brał udział w walkach przeciwko Tamilom w ramach elitarnego oddziału Gayaba.
W trakcie kampanii wyborczej Radżapaksa starał się pozyskać głosy ludności muzułmańskiej stanowiącej 9.7 proc. mieszkańców. Unikał antyislamskiej retoryki pamiętając o tym, że utrata głosów muzułmanów w poprzednich wyborach przyczyniła się do jego porażki. Tym nie mniej działacze islamscy nie ufają nowo wybranemu prezydentowi. Jak twierdzi wiceprzewodniczący Muzułmańskiej Rady Sri Lanki Hilmy Ahamed, Radżapaksa jest powiązany z grupami syngaleskich nacjonalistów a antyislamska retoryka została wyciszona jedynie na czas kampanii. Zwraca uwagę na to że buddyjscy nacjonaliści starają się przekonać umiarkowanych Syngalezów, iż krajowi grozi islamizacja będąca jakoby zagrożeniem dla ich sposobu życia.
Po objęciu urzędu Gotabaya Radżapaksa będzie musiał zmierzyć się z parlamentarną większością bloku w którym czołową rolę odgrywa UNP. W liczącym 225 deputowanych ma on 106 posłów. Mając na uwadze ubiegłoroczny kryzys polityczny związany ze zdymisjonowaniem przez prezydenta a następnie przywróceniem przez Sąd Najwyższy na stanowisko premiera Ranila Wickremesinghe z SLPP, nie można wykluczyć przedterminowych wyborów parlamentarnych. Jednak najpoważniejsze wyzwania przed którymi stoi nowo wybrany prezydent to bezpieczeństwo w kraju w którym w ostatnim czasie dochodziło do krwawych zamachów pociągających za sobą ofiary śmiertelne – również w dniu wyborów doszło do niemal 70 aktów przemocy – oraz rozruszanie gospodarki. Kraj obarczony jest potężnym zadłużeniem, które ciągnie się jeszcze od czasów prezydentury jego brata. Obecnie zadłużenie zagraniczne osiągnęło poziom 34,4 miliarda dolarów a całkowity dług wynosi 82,9 proc. PKB. Jak twierdzi emerytowany profesor socjologii na uniwersytecie w Colombo Siri Hettig, to właśnie powolny wzrost gospodarczy i wysokie koszty utrzymania w głównej mierze przyczyniły się do zwycięstwa kandydata opozycji.
Kandydaturę Radżapaksy poparł też miejscowy biznes licząc na to, że jego prezydentura, jak twierdzą biznesmeni, przyczyni się do przyspieszenia rozwoju infrastruktury, zwiększenia pomocy ze strony państwa dla eksporterów, przyciągania zagranicznych inwestorów, łatwiejszego dostępu do kredytów czy też zniesienia „niesprawiedliwych” podatków. – Jesteśmy gotowi wspólnie pracować z nowym kierownictwem dla rozwoju gospodarki naszego kraju – oświadczył jeden z najbardziej wpływowych przedstawicieli biznesu, prezes stowarzyszenia producentów i sprzedawców słynnej cejlońskiej herbaty Jayantha Karunaratne.
Władza prezydenta jest połowiczna. Posiada co prawda uprawnienia wykonawcze, lecz musi działać przy współpracy z premierem. Formalnie powołuje też rząd rekomendowany przez premiera. Kadencja prezydenta trwa cztery lata i może on zostać pozbawiony urzędu jedynie głosami 2/3 deputowanych i za zgodą Sądu Najwyższego.