Trump prowadzi wojnę z Iranem, której nikt nie chce

16 cze 2025

Donald Trump stoi dziś na progu wojny z Iranem — wojny, której nie chce ani zwykły Irańczyk, ani przeciętny Amerykanin. Nie chcą jej też mieszkańcy Izraela, wojskowi, dyplomaci, ani światowe rynki. A jednak ta wojna może wybuchnąć — bo Trump nie potrafi, albo nie chce, powiedzieć „nie” premierowi Izraela, Benjaminowi Netanjahu.

Atak Izraela na Iran w nocy z 13 na 14 czerwca 2025 roku to może być punkt zwrotny. Podobnie jak inwazja George’a W. Busha na Irak w 2003 roku zdefiniowała jego prezydenturę i zmieniła Bliski Wschód, tak teraz historia może się powtórzyć — z jeszcze gorszym skutkiem.

Netanjahu od miesięcy patrzył z niepokojem, jak pojawia się szansa na porozumienie między USA a Iranem. Choć to Trump zerwał porozumienie nuklearne z Teheranem w czasie swojej pierwszej kadencji, teraz – ku zaskoczeniu wielu – podjął próbę powrotu do rozmów. Kolejna runda negocjacji miała odbyć się 15 czerwca.

Izrael postanowił to uniemożliwić. I dwa dni przed kolejną turą rozmów przeprowadził zmasowany atak powietrzny na irańskie cele wojskowe… i nie tylko, gdyż zbombardowano także budynki mieszkalne i instytucje naukowe.

Celem oficjalnym miał być irański program jądrowy. Ale tak naprawdę chodziło o uniemożliwienie porozumienie i sprowokowanie konfliktu.

Iran odpowiedział natychmiast. W ramach operacji „True Promise III” wystrzelił ponad 350 rakiet i dronów. Część uderzyła w Tel Awiw i Hajfę. Jedna z rakiet trafiła budynek, w którym znajdował się amerykański konsulat. Izrael odpowiedział kolejnymi nalotami. Region stoi nad przepaścią pełnoskalowej wojny.

Trump początkowo próbował się zdystansować. Ale szybko zmienił narrację — pochwalił atak i przyznał, że wiedział o nim wcześniej. „To był świetny ruch” — powiedział. Izraelskie media doniosły, że wszystko było koordynowane z Białym Domem.

Od lat Netanjahu straszy irańską bombą, której nigdy nie było. Już w latach 90. zapowiadał, że Teheran lada moment ją zbuduje. Tymczasem według Biura Dyrektora Wywiadu Narodowego USA (ODNI), Iran nie prowadzi aktywnego programu budowy broni jądrowej. Choć wzbogaca uran do 60%, nie podjął decyzji politycznej o stworzeniu głowicy bojowej. Podobnie ocenia to Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA), która nie wykryła oznak prac nad zapalnikami czy systemami przenoszenia broni.

Mimo ograniczonego dostępu inspektorów, Iran nadal przekazuje podstawowe dane o swojej działalności jądrowej i formalnie pozostaje stroną układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT). Jednak Teheran zagroził, że może z niego wystąpić, jeśli ataki na jego terytorium będą się powtarzać.

Nie zamierzam idealizować Iranu – kraju, w którym kobiety traktuje się jak własność mężczyzn, a o ich losie decydują brodaci strażnicy boskiej moralności. Za włosy wystające spod chusty można trafić do więzienia, a każdy przejaw sprzeciwu – czy to młodzież domagająca się normalnego życia, czy mniejszości religijne – spotyka się z brutalną represją. Fanatyzm religijny przenika tam każdy aspekt życia, tłumiąc indywidualność i wolność. Ale żadna zbrodnia tego religijnego reżimu nie usprawiedliwia zbiorowego karania jego obywateli ani prowokowania wojny na pełną skalę.

Izrael prowadzi dziś aż pięć wojen równocześnie: w Gazie, Libanie, Syrii, Jemenie i Iranie. Żadne inne państwo poza USA nie toczy tylu konfliktów naraz. To nie tylko liczba – to skala brutalności i konsekwencji, jakie te działania pociągają za sobą.

W Gazie trwa jedna z najbardziej niszczycielskich kampanii we współczesnej historii. Zginęły dziesiątki tysięcy ludzi, większość z nich to kobiety i dzieci. Gaza została niemal całkowicie zrównana z ziemią. To, co tam się dzieje, eksperci nazywają wprost — ludobójstwem dokonywanym przez Izrael. Ale za zbrodnie Hamasu nie mogą odpowiadać zwykli Palestyńczycy, którzy są dziś masowo karani, bombardowani i wypędzani. Tak samo, jak nie wszyscy Irańczycy są winni decyzjom ajatollahów

W USA zarówno Demokraci, jak i Republikanie, powtarzają mantrę o „prawie Izraela do obrony”. Ale w praktyce oznacza to przyzwolenie na ofensywę i masowe ofiary cywilne. Zachód nie tylko milczy, ale często… potępia Iran — kraj, który został zaatakowany.

Tymczasem Trump pewnie liczy, że konflikt poprawi jego notowania. Gospodarka USA słabnie, protesty narastają, inflacja rośnie. Wojna to stary scenariusz: odwrócić uwagę, zjednoczyć elektorat i pokazać siłę.

Ale ta wojna nie zakończy się szybko. Już dziś widzimy jej skutki: setki zabitych, groźby eskalacji, chaos na rynkach finansowych, wzrost cen ropy i gazu. A to dopiero początek.

Netanjahu powiedział kiedyś: „Ameryką łatwo sterować — trzeba ją tylko popchnąć we właściwą stronę”. Dziś pcha ją w stronę ognia. A Trump — zamiast zatrzymać ten marsz — trzyma mu pochodnię.

Milczenie Zachodu to współudział. Każdy dzień bez jednoznacznego sprzeciwu wobec izraelskich działań to dzień, w którym umiera prawo międzynarodowe. Nie chodzi o to, by bronić Iranu, który sam łamie prawa człowieka i gnębi własnych obywateli. Ale świat nie może pozwolić, by prawo międzynarodowe było stosowane wybiórczo — tylko wobec tych, których nie lubimy. Jeśli dziś przymykamy oko na ataki i zbrodnie, jutro sami możemy się obudzić w świecie, w którym prawo nic już nie znaczy… o ile jeszcze cokolwiek znaczy.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Sprawdź również

Prawicowy kosmopolityzm

Prawicowy kosmopolityzm

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, jakoś nie spieszy się do powrotu na łono umiłowanej ojczyzny. Najpierw udał się na długą wycieczkę do Węgier, a teraz kiedy klimat polityczny uległ zmianie, odnalazł się na lotnisku Newark w New Jersey w USA. Warto...

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Donald Trump leci do Pekinu z delegacją, w której polityka spotyka się z interesami największych amerykańskich korporacji. Obok urzędników administracji USA do Chin jadą ludzie, dla których wynik rozmów z Xi Jinpingiem może oznaczać miliardy dolarów w kontraktach,...

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Zohran Mamdani, lewicowy burmistrz Nowego Jorku, nie pojawił się na dorocznym balu mody w Metropolitan Museum of Art. W wieczór, gdy muzeum wypełniły gwiazdy, projektanci i miliarderzy, jego biuro pokazało krawców, sprzedawców, dostawców i związkowców. Ludzi, bez...

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie wszedł w codzienne życie mieszkańców głębiej niż kolejne rządowe komunikaty i zagraniczne sankcje. Brak paliwa oznacza dziś problemy z dojazdem do pracy, dostawami żywności, odbiorem śmieci, funkcjonowaniem szpitali i obsługą turystów. Do tego dochodzą...

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od pokojowym rokowań. Konferencja genewska w 1954 podzieliła „tymczasowo” Wietnam wzdłuż 17 równoleżnika na północną Demokratyczną Republikę Wietnamu,...