Portugalia postawiła na socjalistę

Wybory prezydenckie w Portugalii – António José Seguro po zwycięstwie
António José Seguro po ogłoszeniu zwycięstwa w wyborach prezydenckich w Portugalii / fot. Facebook: António José Seguro

António José Seguro po ogłoszeniu zwycięstwa w wyborach prezydenckich w Portugalii.

Zdecydowane zwycięstwo kandydata socjalistów w wyborach prezydenckich potwierdziło przywiązanie Portugalczyków do demokracji, umiarkowania i dziedzictwa rewolucji goździków, choć jednocześnie rekordowy wynik skrajnej prawicy pokazuje, że kryzysy społeczne i polityczne napięcia wciąż głęboko dzielą kraj.

António José Seguro wygrał w niedzielę 8 lutego drugą turę wyborów prezydenckich, zdobywając 66,6 procent głosów i wyraźnie pokonując lidera skrajnej prawicy André Venturę, na którego zagłosowało 33,3 procent wyborców. Głosowanie odbywało się w wyjątkowo trudnych warunkach: przy frekwencji obciążonej około 49-procentowym poziomem absencji oraz w czasie gwałtownych zjawisk pogodowych, które pochłonęły czternaście ofiar śmiertelnych, zmusiły około tysiąca osób do opuszczenia domów i uniemożliwiły udział w wyborach co najmniej 37 tysiącom obywateli. Mimo to wynik nie pozostawił wątpliwości — większość głosujących opowiedziała się za kandydatem umiarkowanym, przeciwstawiając się projektowi skrajnie prawicowemu.

„To zwycięstwo wszystkich demokratów i wszystkich humanistów” — mówił w niedzielny wieczór lider Partii Socjalistycznej José Luís Carneiro, podkreślając znaczenie triumfu Seguro. W pewnym sensie było to jednak zwycięstwo pod prąd. Portugalska Partia Socjalistyczna pozostaje w opozycji parlamentarnej, wyprzedzona w Zgromadzeniu Republiki przez skrajnie prawicową Chegę, założoną w 2019 roku przez Venturę. Partia ta notuje spektakularny wzrost z wyborów na wybory: w parlamentarnych wyborach w 2025 roku zdobyła 31 procent głosów, zajmując drugie miejsce, tuż za konserwatystami kierowanymi przez urzędującego premiera Luísa Montenegro.

Zwycięstwo Seguro ma jednak ogromne znaczenie instytucjonalne. Po dwudziestu latach, w których urząd prezydenta był zdominowany przez centroprawicę — w tym przez dziesięcioletnią prezydenturę Marcelo Rebelo de Sousy — lewica ponownie obsadziła kluczową funkcję w państwie. W portugalskim systemie politycznym prezydent dysponuje realnymi kompetencjami: może rozwiązać parlament, odwołać rząd, wetować ustawy oraz wyznaczać terminy wyborów. Dla kraju pogrążonego w napięciach społecznych jest to sygnał stabilizacji, ale i zmiany akcentów politycznych.

Nowy prezydent jest postacią nietypową. Były sekretarz generalny Partii Socjalistycznej, przegrany w prawyborach w 2014 roku, na lata wycofał się z życia politycznego, pracując jako nauczyciel i drobny przedsiębiorca. Jego powrót, ogłoszony w ubiegłym roku, zaskoczył niemal wszystkich. Pozbawiony skandali, znany z umiarkowania i spokojnego stylu, konsekwentnie budował wizerunek kandydata zgody narodowej w kontrze do „demokratycznego rozłamu”, jaki — zdaniem jego zwolenników — reprezentował Ventura.

W czasie kampanii André Ventura nie ustawał w stygmatyzowaniu cudzoziemców, posuwając się nawet do rozwieszania plakatów wymierzonych w migrantów z Bangladeszu i społeczność romską, które ostatecznie zostały usunięte decyzjami sądów. Równolegle szydził z „systemu” i elit politycznych. Seguro przeciwstawiał temu narrację ciągłości państwa wywodzącej się z rewolucji goździków z 1974 roku, akcentując praworządność, wspólnotę i odpowiedzialność instytucji.

Doświadczony, 63-letni kandydat, postrzegany jako uspokajający i jednoczący, zyskał szerokie poparcie wykraczające poza lewicę. Od pierwszej tury w styczniu był wspierany także przez liberałów i część konserwatystów, co potwierdziło, że w Portugalii wciąż funkcjonuje skuteczny „kordon sanitarny” wobec skrajnej prawicy. Były centroprawicowy prezydent Aníbal Cavaco Silva wprost wzywał do głosowania na kandydata socjalistów, argumentując, że kraj potrzebuje zdrowego rozsądku.

Nowy prezydent obejmuje urząd w kraju o sprzecznych realiach. Wskaźniki makroekonomiczne pozostają relatywnie dobre, ale około dwa miliony Portugalczyków żyje w ubóstwie. Kryzys mieszkaniowy dotyka znaczną część społeczeństwa, całe pokolenie młodych, wykształconych ludzi emigruje, a system ochrony zdrowia i zdolność państwa do reagowania na klęski żywiołowe — takie jak pożary latem 2025 roku czy obecne powodzie — budzą coraz większy niepokój. W kampanii Seguro zapowiadał, że jego prezydentura ma pomóc w stawieniu czoła tym problemom, ostrzegając, że w przeciwnym razie fala niezadowolenia społecznego nadal będzie napędzać skrajną prawicę.

André Ventura, mimo porażki, nie kryje satysfakcji z wyniku, podkreślając, że poprawił swój rezultat w porównaniu z ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi „pomimo jedności całego systemu przeciwko jego kandydaturze”. Rzeczywiście, Chega osiągnęła najlepszy wynik w swojej historii, a sama obecność Ventury w drugiej turze pozwoliła mu ogłosić w niedzielny wieczór, że udało się zmobilizować znaczną część kraju przeciwko pięćdziesięcioletniemu porządkowi politycznemu.

Seguro z kolei mówił o historycznym mandacie, wskazując, że uzyskał najwyższe poparcie w dziejach portugalskiej demokracji, wyższe nawet niż Mário Soares w 1986 roku, i że Portugalczycy „postawili obóz demokratyczny w pozycji do ponownego rządzenia”. Jak zauważył komentator João Miguel Tavares, Ventura nie osiągnął swojego głównego celu i obnażył ograniczenia prowokacyjnego stylu oraz skrajnego przekazu.

Portugalia wybrała prezydenta socjalistę i wyraźnie opowiedziała się przeciwko skrajnej prawicy. Jednocześnie wynik wyborów pokazał, że demokracja pozostaje silna, ale nie wolna od głębokich napięć społecznych, które nowa głowa państwa będzie musiała potraktować z całą powagą.

Redakcja

Poprzedni

Rzeczpospolita Krakowska