Księga Wyjścia (75)

Ballada o tragedii grecko-polskiej.

Po dojściu do placu pustki, na którym Grecy mieli walczyć z barbarzyństwem rządu, poza kilkunastoma osobami nie zastałem tam nikogo. Wisiały jedynie dwa transparenty o brutalności policji i obecnego rządu.
Zadzwoniłem do znajomego i umówiłem się na spotkanie, poprosił żebym podjechał na skwer w okolicy jego mieszkania.
Obiecał wyjaśnić mi całą sytuację. Bez problemu znalazłem przystanek i jako samozwańczy, nowy członek greckiego stowarzyszenia „nie płacę” wsiadłem w autobus i pojechałem na gapę oczywiście.
Stowarzyszenie to powstało, gdy grecki rząd usiłował przerzucić koszty swojej nieudolnej administracji na mieszkańców, ci się zbuntowali i przestali płacić rachunki. Mniej więcej godzinę w ciągu godziny dotarłem na miejsce.
Mój znajomy już czekał, nie wymieniam jego imienia, żeby nie narobić mu kłopotów. Po krótkiej rozmowie, rzeczowo wyjaśnił mi dlaczego Ateny wyglądają niemal na wymarłe miasto. Pod pretekstem pandemii, rząd wprowadził bardzo inwigilacyjny system kontroli mieszkańców.
Po rządach Syrizy władzę przejęła partia o nazwie Nowa Demokracja – to ucharakteryzowana na chadecję czy centroprawicę zwykła dyktatura. Zaczęli od powołania, zlikwidowanej wcześniej specjalnej jednostki skuterowej policji.
Ta bez pardonu powyrzucała z pustostanów bezdomnych, którzy mieszkali w nich od lat, dbali o te budynki, robili remonty, zaprzyjaźniali się z sąsiadami. Teraz budynki te popadają w ruinę, a ludzie śpią w bramach. Na tych którzy mają mieszkania, nałożono serię ograniczeń.
Począwszy od godziny policyjnej – nie dotyczy jadących, lub wracających z pracy. Każdemu wolno wyjść jedynie w sześć miejsc, nie dalej jednak niż dwa kilometry od miejsca w którym mieszka – chyba, że pracuje dalej – to jedyny wyjątek. Przed każdym wyjściem z mieszkania muszą wysłać SMS do specjalnego centrum monitorowania. Oczywiście w tej szóstce jest praca, lekarz, sklep, no i spacer.
Ostatnie zamieszki zaczęły się siódmego marca, gdy skuterowa policja zaatakowała starszego człowieka, który zgodnie ze wszelkimi nakazami wyszedł na spacer. W jego obronie stanęli natychmiast widzący to młodzi ludzie i tak zaczęła się eskalacja konfliktu. Gdy wracałem do hotelu miałem już pełny obraz koszmaru, przez który przechodzą Grecy.
Podczas kolejnych dni biegałem po mieście i fotografowałem pustostany i bezdomnych, dzięki znajomym udało mi się dotrzeć do ludzi, którzy zamierzają dalej walczyć. Tydzień zleciał mi na rozmowach i szukaniu kogoś, kto opowie o dalszych planach protestów, czy walki z władzą. Nieliczni ludzie, których udało mi się zaczepić, byli bardzo rozmowni do momentu, gdy zahaczyłem o politykę, wtedy z uśmiechem przepraszali i szybko odchodzili, rzut oka w którąś ze stron – a z każdej stała grupa skuterowych policjantów. Sprawiali wrażenie, że są jedynymi beztroskimi obywatelami tego miasta.
Dotarłem też do tajnej kafejki, gdzie spotyka się opozycyjna młodzież, niestety nawet wiedząc, że jestem obcokrajowcem nie chcieli rozmawiać. Wcale im się nie dziwię, pracując w konspiracji, a na tym etapie są teraz greccy aktywiści nie wolno ufać nikomu.
Jedno jest pewne, lada moment wybuchnie tam potężny protest społeczny. Ten kaganiec jest już dla mieszkańców za ciasny. Nawet jeśli władze usiłują wmówić ludziom, że to dla ochrony ich zdrowia. Tak mniej więcej spędziłem cały tydzień, aż przyszedł czas powrotu. Bilet w garści, kilka razy kolega wydzwaniał na lotnisko i do wszelkich biur, że byłem pewien swego przygotowania.
Przepisy zmieniały się każdego dnia, po polskiej nauczce, gdzie cofnęli mnie z lotniska pilnowałem już wszystkiego. Do samego końca wytyczne były takie, że lecąc transferem przez Amsterdam muszę być na lotnisku przynajmniej cztery godziny przed odlotem. Tam pobierają próbkę, badają antygeny i dopiero można iść i się odprawić.
Ponieważ samolot miałem o szóstej rano, metro kursuje do 23.00, na lotnisku muszę być najpóźniej o pierwszej w nocy, pomyślałem że pojadę trochę wcześniej. Wyszedłem z hotelu o 21.00. Niecała godzinę pózniej czekałem na otwarcie punktu pobrań. Każdy lot ma swój osobny punkt. Dokładnie o pierwszej otworzyli ten przypisany do mojego lotu.
Zrobiłem test, po dwudziestu minutach wynik – negatywny (ulga). Jedną nogą już w Warszawie ustawiłem się w kolejce by nadać bagaż. Oczywiście byłem pierwszy. Gdy o czwartej otworzyli, śmiałym krokiem ruszyłem, pewien że tym razem mam wszystko co potrzeba.
Podałem cały stos dokumentów i czekałem, aż każe położyć walizkę na taśmę. Przez chwilę oglądał paszport, badania, by powiedzieć „nie mogę cię puścić, potrzebny jest jeszcze PCR” – deja vu – pomyślałem przypominając sobie identyczną przygodę sprzed tygodnia w Warszwie.
Próbowałem przekonać urzędnika, że w Amsterdamie nikt tego nie sprawdza, a jeśli gdzieś mnie cofną to najwyżej do Warszawy. Zresztą samolot miałem mieć dwie godziny po wyładowaniu, nawet przez odprawę bym nie przechodził. Urzędnik udając zafrasowaniem rozkładał tylko ręce, powiedział, że może przełożyć mi bilet na następny dzień, wylot z Aten o 17.45, ale jeszcze dzisiaj muszę zrobić ten PCR, na pytanie gdzie mogę zrobić ten test, odpowiedział, że tu, na lotnisku, punkt otwierają o ósmej rano – za cztery godziny – nieźle.
Chcąc nie chcąc wracałem dokładnie tak, jak przyleciałem – z cofnięciem na granicy. Ledwo dotrwałem do ósmej. Powrót metrem okazał się też koszmarny. Akurat 25 marca obchodzono dwustulecie niepodległości, większość stacji metra była wiec nieczynna. Po przejściu ulicą Aleksandrasa, kto zna Ateny ten wie ile ma ona kilometrów, dźwigając dwie walizki i zimową kurtkę, ledwo żywy dotarłem do hotelu.
Na drugi dzień też postanowiłem być trochę wcześniej. Ucieszyłem się, gdy zobaczyłem, że okienko pobrań do Amsterdamu jest otwarte, mimo, że do odlotu miałem lekko ponad pięć godzin, chciałem przynajmniej załatwić tę jedną sprawę. Gdy jednak pani zobaczyła mój bilet, powiedziała, że mogą pobrać wymaz za godzinę i piec minut. Znowu opadły ręce, ale już nie tak mocno. poszedłem wiec na kawę.
Tym razem wszystko było jak trzeba i spokojnie wróciłem do Warszawy.
Aha, w Amsterdamie nikt nie chciał żadnego zaświadczenia, mimo że wyszedłem z lotniska na papierosa.

Księga Wyjścia (74)

Ballada o polsko-greckiej tragedii.

„Pojechałbyś do Grecji? Coś się tam dzieje, jakieś zamieszki i trzeba to sprawdzić” zapytał mnie kolega z zaprzyjaźnionej agencji prasowej. Dwa razy nie musiał mnie pytać. Wprawdzie o przygodach znacznie lepiej jest czytać, niż samemu je przeżywać, to gen ciekawości wszystkiego czym można się poparzyć, zawsze w moim wypadku wygrywa. Zresztą, żeby inni mogli o tych przygodach czytać Czekałem z lekkim napięciem, ale po raz kolejny wynik negatywny. Czyli lecę.
O świcie Amsterdam, a potem Ateny. Dzisiaj, gdy piszę felieton, w Atenach jest potężna demonstracja. Szkoda, że nie zdążyłem załapać się na nią. Obiecano mi jednak nagrania, mam jednak nadzieję, że podczas pobytu będę miał okazję uczestnictwa w jakimś społecznym proteście. należy je przeżyć i opisać. Jeszcze z Polski próbowałem zrobić szybki przegląd greckich wydarzeń i poza kilkoma filmami na youtubie i niepokojącym wpisem greckiego stowarzyszenia praw człowieka, niczego specjalnego się nie dowiedziałem.
Brutalność policji, restrykcje i szykany. Ich skala nie wydawały mi się jednak aż tak ogromna jak ta francuskich czy hiszpańskich funkcjonariuszy. Dostałem kilka namiarów od znajomych, spakowałem się i licząc na „dobre wiatry” ruszyłem w te Odyseję.
Ponownie zrobiłem wszystkie badania, ostatnio ciagle gdzieś coś się dzieje i większość domowego czasu spędzam na przepakowywaniu bagaży przed kolejną podróżą.
Przestałem więc już liczyć ile razy w ciągu ostatnich tygodni wkładali mi te patyki do nosa, zdążyłem przywyknąć, chociaż zaczęło juz to podrażniać zatoki. Tym razem lot zaplanowany był przez Holandię.
Królestwo Niderlandów uznało, że jeden test Covid PCR to za mało i żeby wsiąść w samolot do Amsterdamu, należy wykonać rownież antygen. To również test, tak samo pobierany, ale szybki i mniej dokładny. Cena też niższa. Covid PCR kosztuje 500 złotych, antygen „jedynie” 200. Wszystko inne wyglada tak samo, czyli postać w białym kombinezonie i – delikatnie, lub na siłę – wpychany do nosa patyk.
Ten tańszy test musi być zrobiony nie pózniej niż sześć godziny przed wejściem do samolotu. O ile ważność testu PCR to 72 godziny, to antygen jest ważny jedynie sześć. Całe szczęście lotniska przygotowały się na takie badania i spokojnie można zrobić w budynku naprzeciwko terminalu na Okęciu.
Po zrobieniu i opłaceniu obu, osiemnastego marca stanąłem zadowolony do odprawy. Jakież było moje zdziwienie, gdy podczas nadawania bagażu okazało się, że do Grecji można wjechać jedynie posiadając kod QR. Nikt dokładnie nie był w stanie wytłumaczyć mi o co chodzi. I wyleciałem. Ale nie z Polski, lecz z lotniska.
Przebukowałem bilet na następny dzień i czym prędzej zacząłem wydzwaniać po znajomych i pytać o co w tym chodzi. W końcu, po wielu próbach i kilku godzinach okazało się, ze to jedynie elektroniczne formularze, które należy wypełnić.
Czyli adres pod którym się zatrzymam, w jakim celu i jak długo zamierzam przebywać w Grecji. W końcu po kilku godzinach udało się wszystko powypełniać i po komunikacie, że wszystko ok i e-mailu z odpowiednim kodem odetchnąłem z ulgą. Podejście numer dwa. Znowu kilka godzin przed odlotem szybki test.
Na szczęście PCR jeszcze nie stracił ważności, ale antygen musiałem zrobić od nowa – czyli kolejne dwie stówy na test, którego jak się okazało nikt tam nie sprawdza. Ponownie zadowolony stanąłem nadać bagaż, pokazuje kolejne testy, gdy pada podstępne QR, to z uśmiechem cwaniaka wyciągam telefon i zaskoczonej pani pokazuje mówiąc jednocześnie „mam!”.
Kobieta od bagaży popatrzyła na wyświetlacz, na mnie, ponownie w telefon, ale to nie o to chodzi, to nie jest ten kod – nogi się pode mną ugięły. Chodzi o ten plik PDF, który jest obok, to ten należy wypełnić – skala bluzgów jaka przetoczyła się przez moją głowę, wielkością przypominała tsunami.
Miałem już odchodzić, gdy kobieta jeszcze mnie zawołała – niech pan poczeka, jeszcze coś zobaczę. Wzięła mój telefon, coś kliknęła i wyskoczyły wszystkie formularze, które ode mnie chciała.
Zgłupiałem już, czy obsługa lotniska jest tak niekompetentna, czy ja tak zacofany cyfrowo – o mały włos znowu bym nie poleciał. Do Aten dotarłem przed drugą w nocy. Musiałem zaczekać do rana, bo metro w tym mieście działa między piąta rano, a dwudziestą trzecią. Liczyło się to, że w końcu dotarłem i postanowiłem te kilka godzin poświecić na nocny spacer w okolicach lotniska.
Ateny zawsze kojarzyły mi się z zatłoczonym miastem pełnym turystów. Nocna pustka na którą trafiłem specjalnie mnie nie zdziwiła. W końcu środek nocy – pomyślałem chłonąc greckie powietrze.
W końcu ze zmęczenia chyba przysnąłem, gdy ocknąłem się na ławce dochodziła już dziewiąta. Promienie słońca szybko przegoniły chłód, który obudził mnie na ławce. Była już odpowiednia godzina, zacząłem wiec rozglądać się za wejściem do metra.
Czterdzieści minut później odsypiałem podróż w hotelowym pokoju. Wszelkie sprawy postanowiłem załatwiać dopiero następnego dnia, gdy odpocznę po podróży. Tak też poumawiałem się ze znajomymi. Gdy następnego dnia wyszedłem na ulice, coś mi nie grało, to nie były te same Ateny, które zapamiętałem.
Miasto wprawdzie nie wyglądało na wyludnione, ale nie było już takiego ruchu, na jaki zawsze trafiałem w samym centrum stolicy Grecji. Dziwne – przeleciało mi przez głowę i zanim poszedłem na spotkanie ze znajomymi, postanowiłem wpaść na znany Ateńczykom i lubiany przez turystów plac w dzielnicy Eksarchia.
Mapa pokazała, że to kwadrans drogi piechotą od hotelu. Idealny spacer. Jeśli są jakieś zamieszki, to z pewnością tam jest ich centrum – myślałem. Eksarchia, to tak zwana dzielnica niepokornych, artystow, anarchistów, komunistów i turystów.
Idąc, co chwilę mijałem grupkę mężczyzn przy skuterach – nie jest najgorzej – pomyślałem – jeśli tak beztrosko sobie stoją – nie miałem jeszcze pojęcia, że to specjalna formacja policji, powołana głównie do tego, by pacyfikować wszelkie antyrządowe demonstracje – ale o tym napiszę w osobnym reportażu, a w zasadzie fotoreportażu – po zakończeniu afrykańskiego cyklu. Na wspomnianym placu pustki, poza kilkunastoma osobami nie było tam nikogo. Wisiały jedynie dwa transparenty o brutalności policji i obecnego rządu, to pozostałość po ostatnich demonstracjach.

Spotkanie partii komunistycznych

W dniach 23-25 listopada w Atenach odbyło się 20. Międzynarodowe Spotkanie Partii Komunistycznych i Robotniczych. Gospodarzem spotkania była Komunistyczna Partia Grecji (KKE) obchodząca właśnie 100. rocznicę powstania.

 

Temat tegorocznego spotkania brzmiał: „Współczesna klasa pracująca i jej sojusze. Zadania jej politycznej awangardy – partii komunistycznych i robotniczych, w walce przeciwko wyzyskowi i imperialistycznym wojnom, o prawa pracowników i ludów, o pokój i socjalizm”. W wydarzeniu wzięły udział delegacje 90 partii z całego świata, w tym Komunistycznej Partii Polski.

Referat wprowadzający do dyskusji wygłosił sekretarz generalny KKE Dimitris Koutsoumbas. Reprezentanci zgromadzonych partii omawiali sytuację międzynarodową oraz prezentowali warunki panujące w swoich krajach, a w szczególności walki prowadzone przez pracowników i rolę partii komunistycznych. Podczas wystąpień poruszana była również kwestia sojuszy z innymi grupami wyzyskiwanymi, na przykład rolnikami czy młodzieżą.

Zwracano uwagę na zaostrzającą się konkurencję między różnymi blokami krajów kapitalistycznych oraz liczne aspekty narastającego kryzysu kapitalizmu. Wielu delegatów podkreślało agresywny charakter współczesnego kapitalizmu. Plany NATO, Stanów Zjednoczonych oraz Unii Europejskiej określono jako groźne dla pokoju na świecie. Tematem wielu wystąpień były między innymi imperialistyczne wojny w Syrii, Jemenie, Libii i na Ukrainie, a także narastający wyścig zbrojeń.

Zaostrzające się sprzeczności mogą prowadzić do kolejnych wojen o zasoby surowców, rurociągi czy nowe rynki zbytu. Oznacza to wyzwanie dla ruchu robotniczego oraz konieczność wzmocnienia walki z imperializmem, o pokój i rozbrojenie. Wymaga również sprzeciwienia się burżuazyjnym rządom służącym wielkiemu kapitałowi. Obecne wydarzenia pokazują, że walka o pokój, rozbrojenie, suwerenność ludów, poszerzenie demokratycznych praw i zaspokojenie społecznych potrzeb jest związana z dążeniem do obalenia kapitalizmu i wprowadzenia socjalizmu.

Partie uczestniczące w spotkaniu pozytywnie oceniły działania podjęte w 2017 roku w 100. rocznicę Rewolucji Październikowej oraz w 2018 roku w związku z 200. rocznicą urodzin Karola Marksa. Podkreślono rolę doświadczeń z historii Związku Radzieckiego i wprowadzanego w nim socjalizmu, stanowiącego alternatywę dla kapitalizmu.

Uczestnicy spotkania wyrazili solidarność z walką ludów Syrii, Palestyny, Kuby, Wenezueli, Cypru, Brazylii i Iranu zmagającymi się z imperialistycznymi atakami. Potępiono antykomunizm oraz ataki na prawa i swobody polityczne. Wyrażono poparcie dla komunistów, którzy stawiają czoła prześladowaniom w Polsce, na Ukrainie, w Sudanie, Kazachstanie i Pakistanie.

Określono także zadania na rok 2019, zarówno związane z przypadającymi w tym roku okrągłymi rocznicami, takimi jak 100 lecie utworzenia Międzynarodówki Komunistycznej, jak i bieżącymi problemami związanymi na przykład z militaryzmem, interwencjami zbrojnymi, działalnością NATO i zagranicznych baz wojskowych. Podkreślono konieczność obrony socjalistycznych osiągnięć, dyskusji o represyjnym charakterze kapitalizmu oraz aktywnego podejmowania działań w miejscach pracy na rzecz praw pracowniczych i swobody funkcjonowania związków zawodowych oraz pełnego równouprawnienia kobiet. Za ważne uznano także zaangażowanie w działalność antyfaszystowską, występowanie przeciwko rasizmowi, klerykalizmowi i reakcyjnym reżimom oraz na rzecz ochrony środowiska.

Reprezentanci wielu partii dziękowali Komunistycznej Partii Grecji za doskonałą organizację spotkania.

 

Rezolucja solidarności z Komunistyczną Partią Polski

76 partii komunistycznych i robotniczych, uczestniczących w Międzynarodowym Spotkaniu Partii Komunistycznych i Robotniczych w Atenach, potępia eskalację antykomunistycznej kampanii przeciwko Komunistycznej Partii Polski prowadzonej przez polskie władze.

Antykomunistyczny proces przeciwko KPP będzie kontynuowany 7 grudnia br. Polskie władze, wspierane przez UE, od prawie 3 lat prowadzą postępowanie sądowe przeciwko działaczom KPP oraz redaktorom pisma „Brzask”, przeprowadzając przesłuchania nawet w domach aktywistów KPP. Oskarżonym grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.

Na wniosek rządu grupa robocza w polskim parlamencie zasugerowała zmiany prawa mające na celu wprowadzenie zakazu symboli komunistycznych, nikczemnie zrównując je z faszystowskimi, fałszując historię i obrażając pamięć ludu. Podkreślamy, że dotyczące tego prawo w 2009 roku wprowadziło zakaz symboli komunistycznych, jednak, w wyniku protestów, w 2011 roku zostało zniesione i uznane za niekonstytucyjne.

Te niebezpieczne działania trwają w czasie, gdy Trybunał Konstytucyjny (kontrolowany przez polskie władze), na wniosek jednej z reakcyjnych organizacji, „zamierza zbadać” sprawę legalności działania Komunistycznej Partii Polski.

Te skoncentrowane działania polskich władz oraz UE pokazują, iż ich celem jest przeszkodzenie w zorganizowanej walce komunistów i ludów z kapitalistycznym barbarzyństwem.
Precz z antykomunizmem i zastraszaniem polskich komunistów.

Żądamy natychmiastowego wstrzymania procesów i zniesienia zakazów działania KPP.

Wzywamy do międzynarodowej mobilizacji oraz solidarności z polskimi komunistami 3 grudnia przed polskimi placówkami dyplomatycznymi.

 

Sygnatariusze:

Komunistyczna Partia Albanii
Algierska Partia na rzecz Demokracji i Socjalizmu
Komunistyczna Partia Argentyny
Komunistyczna Partia Australii
Komunistyczna Partia Austrii
Demokratyczna Postępowa Trybuna, Bahrajn
Komunistyczna Partia Białorusi
Komunistyczna Partia Belgii
Komunistyczna Partia Boliwii
Komunistyczna Partia Brazylii
Brazylijska Partia Komunistyczna
Komunistyczna Partia Brytanii
Nowa Komunistyczna Partia Brytanii
Komunistyczna Partia Bułgarii
Partia Bułgarskich Komunistów
Komunistyczna Partia Kanady
Socjalistyczna Robotnicza Partia Chorwacji
Komunistyczna Partia Kuby
Postępowa Partia Ludzi Pracy – AKEL, Cypr
Komunistyczna Partia Czech i Moraw
Komunistyczna Partia w Danii
Siła Rewolucji, Republika Dominikany
Komunistyczna Partia Ekwadoru
Komunistyczna Partia Estonii
Komunistyczna Partia Finlandii
Niemiecka Partia Komunistyczna
Komunistyczna Partia Grecji
Węgierska Partia Robotnicza
Komunistyczna Partia Indii
Komunistyczna Partia Indii (Marksistowska)
Partia Tudeh, Iran
Komunistyczna Partia Iraku
Komunistyczna Partia Kurdystanu–Iraku
Komunistyczna Partia Irlandii
Robotnicza Partia Irlandii
Komunistyczna Partia Izraela
Partia Komunistyczna, Włochy
Partia Włoskich Komunistów
Jordańska Partia Komunistyczna
Socjalistyczny Ruch Kazachstanu
Partia Komunistów Kirgistanu
Laotańska Ludowa Partia Rewolucyjna
Libańska Partia Komunistyczna
Partia Socjalistyczna, Litwa
Komunistyczna Partia Luksemburga
Komunistyczna Partia Macedonii
Partia Kongresu na rzecz Niepodległości Madagaskaru
Komunistyczna Partia Malty
Komunistyczna Partia Meksyku
Nepalska Partia Komunistyczna
Nowa Komunistyczna Partia Holandii
Komunistyczna Partia Norwegii
Palestyńska Partia Komunistyczna
Palestyńska Partia Ludowa
Komunistyczna Partia Pakistanu
Komunistyczna Partia Paragwaju
Rumuńska Partia Socjalistyczna
Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej
Rosyjska Komunistyczna Partia Robotnicza
Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego
Komuniści Serbii
Nowa Komunistyczna Partia Jugosławii
Komunistyczna Partia Słowacji
Południowoafrykańska Partia Komunistyczna
Komunistyczna Partia Ludu Hiszpanii
Komunistyczna Partia Sri Lanki
Komunistyczna Partia Sudanu
Komunistyczna Partia Suazi
Komunistyczna Partia Szwecji
Syryjska Partia Komunistyczna
Komunistyczna Partia Turcji
Partia Pracy (EMEP), Turcja
Komunistyczna Partia Ukrainy
Związek Komunistów Ukrainy
Komunistyczna Partia USA
Komunistyczna Partia Wenezueli