Lewandowski dogonił Raula

W 4. kolejce Champions League broniący trofeum Bayern Monachium po wygranej 3:1 z RB Salzburg zapewnił już sobie awans do 1/8 finału. Takim samym wyczynem mogą pochwalić się jeszcze FC Barcelona, Juventus Turyn, Manchester City, Chelsea Londyn i FC Sevilla. Szanse na wyjście z grupy straciły natomiast definitywnie Olympique Marsylia i FC Midtjylland, FK Krasnodar, Zenit Petersburg, Stade Rennes, Dynamo Kijów i Ferencvaros.

Bayernowi wystarczyły tylko cztery mecze, by zapewnić sobie awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów z pierwszego miejsca w grupie. Udział w zwycięstwie nad Salzburgiem 3:1 miał również Robert Lewandowski, który strzelił pierwszego gola dla bawarskiej jedenastki. Po meczu kapitan reprezentacji Polski skomentował swój występ w mediach społecznościowych krótkim wpisem: „Zadanie wykonane”. Bayern prowadzi w grupie z kompletem zwycięstw i ma już siedem punktów przewagi nad drugim w tabeli Atletico Madryt. Hiszpański zespół o premiowane awansem do do 1/8 finału drugie miejsce do końca będą musieli walczyć z Lokomotiwem Moskwa (3 punkty) i RB Salzburg (1).
Lewandowski ma na koncie trzy gole i wciąż ma szansę na drugi z rzędu tytuł króla strzelców tych elitarnych rozgrywek.
Ale dzięki trafieniu w meczu z mistrzem Austrii „Lewy” powiększył swój łączny dorobek goli w Lidze Mistrzów do 71 i tym samy zrównał się z trzecim w klasyfikacji najlepszych strzelców rozgrywek wszech czasów Raulem. Polak na dogonienie legendarnego hiszpańskiego snajpera Realu Madryt potrzebował 10 sezonów, ale najwięcej odrobił w dwóch poprzednich. Zdobył w nich w sumie 23 bramki, co pozwoliło mu wyprzedzić zajmującego czwartą lokatę Francuza Karima Benzemę, a wcześniej przeskoczyć Eusebio (46), Filippo Inzaghiego (46), Andrija Szewczenkę (48), Zlatana Ibrahimovicia (48), Alfredo Di Stefano (49), Thierry’ego Henry (50) i Ruuda van Nistelrooya (51).
Na czele zestawienia jest Portugalczyk Cristiano Ronaldo, który w 4. kolejce zdobył jedną bramkę i ma teraz na koncie 131 trafień. Drugi na liście jest jego wielki rywal Leo Messi z dorobkiem 118 goli. Lewandowski ma niewielkie szanse na dogonienie tej dwójki, ale niewykluczone, że kiedyś tej sztuki dokona 20-letni obecnie norweski napastnik Borussii Dortmund Erling Haaland. W tej chwili Norweg jest liderem klasyfikacji strzelców obecnej edycji Ligi Mistrzów. W 4. kolejce w spotkaniu z Club Brugge (3:0) zdobył dwie bramki i prowadzi z dorobkiem sześciu trafień. Warto jednak podkreślić, że łącznie ten piłkarz zdobył już w Lidze Mistrzów 16 goli, czyli ma ich na koncie więcej niż tacy gracze, jak Roberto Firmino, Pierre-Emerick Aubameyang, Paulo Dybala, Ronaldo, Zinedine Zidane, David Villa, Miroslav Klose czy Adriano, a rozegrał w tych rozgrywkach jak na razie tylko 12 spotkań. Ponadto Norweg jest najmłodszym piłkarzem, który osiągnął barierę 15 goli w Champions League, bo we wtorek miał 20 lat i 126 dni. Dotychczasowy rekordzista pod tym względem, Francuz Kylian Mbappe, był starszy o 180 dni. Messi takim wynikiem mógł się pochwalić w wieku 21 lat i 288 dni, a Lewandowski mając 25 lat i 111 dni.
W tej chwili jednak rozstrzygają się losy najważniejszej nagrody indywidualnej. Lewandowski znalazł się na liście 11 zawodników nominowanych w plebiscycie FIFA na najlepszego piłkarza 2020 roku (FIFA The Best). Oprócz kapitana reprezentacji Polski znaleźli się na niej: Thiago Alcantara (Hiszpania/Bayern Monachium/Liverpool), Cristiano Ronaldo (Portugalia/Juventus Turyn), Kevin De Bruyne (Belgia/Manchester City), Sadio Mane (Senegal/FC Liverpool), Kylian Mbappe (Francja/Paris Saint-Germain), Lionel Messi (Argentyna/FC Barcelona), Neymar (Brazylia/ Paris Saint-Germain), Sergio Ramos (Hiszpania/Real Madryt), Mohamed Salah (Egipt/FC Liverpool), Virgil van Dijk (Holandia/FC Liverpool). Zwycięzca ogłoszony zostanie 17 grudnia. Sześć dni wcześniej FIFA ogłosi finałową trójkę plebiscytu The Best. Listę 11 nominowanych wybrała grupa ekspertów FIFA, a teraz głosować do 9 grudnia będą mogli kibice.
Jeśli położy się na szalę tegoroczne dokonania nominowanych piłkarzy, Lewandowski kładzie wszystkich na łopatki, nawet dwóch gigantów futbolu ostatnich lat, czyli Messiego i Cristiano Ronaldo. Polak wygrał z Bayernem Monachium wszystko co było do wygrania drużynowo, ale także zdobył tytuły króla strzelców w Lidze Mistrzów, Bundeslidze i Pucharze Niemiec, a ponadto zdobył najwięcej bramek w całym sezonie. Mimo to w głosowaniu internautów snajper Bayernu znalazł się na trzecim miejscu, właśnie za Argentyńczykiem i Portugalczykiem. Miejmy nadzieję, że to tylko na początku tak wyszło.

Piłkarze Serie A znaczeni szminką

W miniony weekend piłkarze włoskiej ekstraklasy piłkarskiej grali z namalowanymi na twarzach czerwoną szminką kreskami. W ten sposób kluby Serie A dołączyły do promowanej na całym świecie przez ONZ akcji – #UnRossoAllaViolenza (Czerwona kartka dla przemocy), której celem jest wsparcie działań przeciwko przemocy wobec kobiet.

Już czwarty rok z rzędu piłkarze wszystkich drużyn, ale także sędziowie wychodzą w meczach wypadających w trzeci weekend listopada z oznaczeni kreskami namalowanymi czerwoną szminką. Ten znak ma zachęcić kobiety, by nie bały się mówić o przemocy domowej, której doświadczają. Wedle policyjnych statystyk na świecie co trzecia kobieta pada ofiarą przemocy, lecz ponad 40 procent z tych, które jej doświadczyły, z nikim o tym nie rozmawia. „Dzięki naszej inicjatywie udało uwrażliwić na ten problem wiele osób” – stwierdził szef Serie A Paolo Dal Pino. Do akcji, którą mocno poparł m.in. największy gwiazdor włoskiej ligi Cristiano Ronaldo, przyłączyli się też grający w Serie A polscy piłkarze, m.in. Bartłomiej Drągowski, którego „szminkowe” zdjęcie wraz z partnerką pojawiło się na oficjalnym profilu Fiorentiny na Instgaramie. Szkoda tylko, że żaden z naszych „Orłów” nie wspomniał przy tej okazji o Strajku Kobiet.

Zlatan goni Lewego w Złotym Bucie

Przed przerwą dla reprezentacji narodowych Robert Lewandowski prowadził w klasyfikacji „Złotego Buta” z przewagą trzech goli nad drugim w zestawieniu Zlatanem Ibrahimoviciem oraz pięć nad Erlingiem Haalandem i Cristiano Ronaldo. Ale w miniony weekend konkurenci Polaka skrócili dystans.

Rywalizacja o „Złotego Buta”, nagrodę dla najskuteczniejszego strzelca lig europejskich, zapowiada się w tym sezonie ekscytująco. W poprzednim Lewandowski z dorobkiem 34 bramek dość długo był na czele klasyfikacji, ale zwycięstwo na finiszu odebrał mu Włoch Ciro Immobile, który sezon Serie A zakończył ostatecznie z 36 trafieniami. W obecnych rozgrywkach napastnik Lazio Rzym na razie odstaje od czołówki, bo strzelił dotąd tylko cztery gole. Nie ma jednak powodu, żeby już na tym etapie rywalizacji przekreślać jego szanse.
Lewandowski po powrocie ze zgrupowania reprezentacji Polski chyba nie zdążył się odpowiednio zresetować, bo w sobotnim spotkaniu z Werderem Brema (1:1) zagrał przeciętnie i był jednym z najgorzej ocenionych graczy Bayernu Monachium. Nasz najlepszy obecnie piłkarz w tym spotkaniu nie powiększył swojego bramkowego dorobku i pewnie potem tego mocno żałował, zwłaszcza gdy doszła do niego wieść, że w rozegranym później meczu Borussii Dortmund z Herthą Berlin (5:2) Erling Halland strzelił cztery gole i ma już na koncie w tym sezonie Bundesligi 10 trafień.
Inni konkurenci do „Złotego Buta” też nie zmarnowali okazji. Ibrahimović zdobył obie bramki dla AC Milan w wygranym 3:1 wyjazdowym meczu z SSC Napoli (ale odniósł kontuzję i w kilku najbliższych meczach będzie musiał pauzować), także Anglik Dominic Calvert-Lewin trafił dwukrotnie dla Evertonu w wygranym 3:2 spotkaniu z Fulham.
Tych trzech napastników, czyli 20-letni Haaland, 39-letni Ibrahimović i 23-letni Calvert-Lewin, ma teraz na koncie po 10 bramek, a w klasyfikacji „Złotego Buta” po 20 punktów. Prowadzący na liście Lewandowski zaś przewodzi z 11 golami i 22 punktami.
Gwoli przypomnienia – ranking powstaje w oparciu o liczbę goli strzelonych przez piłkarzy w lidze. Bramki są mnożone przez współczynnik trudności rozgrywek. Najwyższy, „2”, ma pięć czołowych lig europejskich – hiszpańska, angielska, niemiecka, francuska i włoska. Współczynnik zależy od wyników klubów z każdej ligi w europejskich pucharach w ciągu ostatnich pięciu sezonów. W kategorii „open” w tej chwili na czele klasyfikacji „ZB” jest Maksym Skawysz z BATE Borysów, który ma na koncie 19 goli, ale liga białoruska gra systemem wiosna-jesień i wkrótce kończy rozgrywki, a ponadto ma współczynnik „1,5”. Zawodnicy spoza czołowych pięciu lig europejskich mają niewielkie szanse na zdobycie tej prestiżowej nagrody, dotyczy to także zawodników rywalizujących w ligach grających jak białoruska systemem wiosna-jesień. W tej chwili kilkunastu graczy z nich zajmuje lokaty w czołówce klasyfikacji „Złotego Buta”, ale Lewandowski na pełnej liście już zajmuje trzecie miejsce, a zapewne jeszcze w listopadzie obejmie prowadzenie. Jeśli nie on, to na pewno któryś ze ścigających go w klasyfikacji konkurentów z europejskiej czołówki ligowej.
Za wymienionym wcześniej kwartetem snajperów z pięciu najlepszych europejskiej lig plasują się francuski gwiazdor Paris Saint-Germain 21-letni Kylian Mbappe, który w siedmiu ligowych występach w tym sezonie zdobył 9 bramek i w zestawieniu „Złotego Buta” z 18 punktami dzieli trzecią lokatę z koreańskim snajperem Tottenhamu Hotspur 28-letni Son Heung-Minem (także ma 9 goli i 18 pkt).
Tuż za nimi z ośmioma golami i 16 pkt plasują się 35-letni portugalski gwiazdor Cristiano Ronaldo (Juventus), 33-letni Anglik Jamie Vardy (Leicester City) i 28-letni Egipcjanin Mahomed Salah (FC Liverpool). Kolejne miejsce z dorobkiem 7 bramek i 14 punktów zajmują: 27-letni Belg Romelu Lukaku (Inter Mediolan), 27-letni Anglik Harry Kane (Tottenham) i 26-letni Włoch Andrea Belotti (AC Torino).

48 godzin sport

Dwa gole Cristiano Ronaldo
Juventus Turyn w 8. kolejce Serie A zmnierzył się z Cagliari. W bramce turyńskiej jedenastki tym razem bronił Gialuigi Buffon, a Wojciech Szczęsny był rezerwowym, natomiast w ekipie Cagliari całe spotkanie rozegrał Sebastian Walukiewicz. Juventus wygrał 2:0, a obie bramki zdobył Cristiano Ronaldo. Przy żadnej z nich nie 20-letni polski obrońca nie zawinił, a za swój wysatęp zebrał wysokie noty.

AS Monaco goni PSG
W meczu na szczycie francuskiej ekstraklasy piłkarskiej zespół AS Monaco pokonał lidera rozgrywek Paris Saint-Remain 3:2. Oba gole dla PSG strzelił Kylian Mbappe, dla Monaco dwa razy trafił Kevin Volland i raz z karnego Cesc Fabregas. Ekipa z Księstwa Monako zajmuje w tabeli Lique 1 drugą lokatę, tracąc do paryskiego potentata po zwycięstwie w 11. kolejce już tylko cztery punkty.

Grała I liga piłkarska
Wyniki 13. kolejki: Bruk-Bet Nieciecza – Widzew Łódź 2:0, GKS Tychy – Miedź Legnica 0:2, Odra Opole – Górnik Łęczna 1:1, ŁKS Łódź – Puszcza Niepołomice 4:4, Stomil Olsztyn – GKS Jastrzębie 0:1, Zagłębie Sosnowiec – Chrobry Głogów 1:2, Sandecja Nowy Sącz – Radomiak Rado 1:1, GKS Bełchatów – Korona Kielce 0:1, Resovia – Arka Gdynia 1:2. W tabeli porowadzi Bruk-Bet z dorobkiem 33 punktów, przed ŁKS (32) i Górnikiem Łęczna (25). Stawkę zamyka zespół Sandecji, który dotąd wywalczył tylko 3 punkty.

Bosiek najszybsza na lodzie
Karolina Bosiek zdobyła złoty medal wielobojowych mistrzostw Polski w łyżwiarstwie szybkim. 20-letnia panczenistka z KS Pilica Tomaszów Mazowiecki triumfowała z dorobkiem 166.982 pkt. Srebrny medal wywalczyła Natalia Czerwonka (167.587), a brązowy Magdalena Czyszczoń (170.762). Wśród mężczyzn najlepszy był Szymon Palka (156.876 pkt), przed Arturem Janickim (157.754) i Marcinem Bachankiem (159.525).

Polacy w The Championship
Kamil Jóźwiak i Krystian Bielik nie znaleźli się w kadrze meczowej Derby County na spotkanie w Championship z Bristol City. Prowadzony przez Wyne’a Rooney’a w roli grającego trenera zespół przegrał 0:1 i zajmuje ostatnie miejsce z lidze. Z dobrej strony pokazał się natomiast grający w Barnsley Michał Helik, który rozegrał cały mecz przeciwko Nottingham Forest (2:0). Świeżo upieczony reprezentant Polski Przemysław Płacheta zagrał w podstawowym składzie Norwich City w spotkaniu z Middlesbrough (1;0), ale nie był to jego udany występ. Zaliczył kilkanaście strat, przegrał większość pojedynków, a celność podań na poziomie 70 procent. Z innych polskich piłkarzy występujących w zespołach angielskiej drugiej ligi cały mecz w barwach Millwall zagrał były reprezentacyjny bramkarz Bartosz Białkowski, a jego zespół zremisował z Cardiff City 1:1. W tabeli The Championship prowadzi Norwich, Millwall zajmuje dziewiąte miejsce, Barnsley trzynaste, a Derby z jedną wygraną w 12 meczach ostatnie.

Wirus torpeduje przygotowania
Reprezentacja Polski w piłce ręcznej kobiet nie sprawdzi formy przed rozpoczynającymi się 3 grudnia w Danii mistrzostwami Europy. Polki miały zagrać w dniach 27-29 listopada w mocno obsadzonym towarzyskim turnieju w Koszalinie, z udziałem zespołów Serbii i Rosji. Imprezę odwołano jednak z powodu obostrzeń sanitarnych związanych z pandemia koronawirusa. Ekipa Serbii wycofała się z udziału po tym, jak zagroziła jej obowiązkowa kwarantanna po pwrocie do kraju, co mogłoby uniemożliwić udział w ME 2020. Sytuacja epidemiczna w Polsce też nie jest najlepsza, najbliższa kolejka PGNiG Superligi została storpedowana przez zakażenia wykryte u zawodniczek wielu klubów. Trener reprezentacji Polski Arne Senstad w tej sytuacji postanowił przyspieszyć planowane zgrupowanie kadry w Mielnie i chce je rozpocząć już od 22 listopada. Przed jego rozpoczęciem wszystkie uczestniczki będą przebadane na obecność koronawirusa. Polki w fazie grupowej ME 2020 zmierzą się z Norweżkami, Niemkami i Rumunkami.

Z NHL zawędrował do PHL
Były trener drużyn NHL Pittsburgh Penguins, San Jose Sharks i New Jersey Devils, 61-letni Amerykanin Kevin Constantine został szkoleniowcem występującej w Polskiej Hokej Lidze Re-Plast Unii Oświęcim. Zastąpił Słoweńca Nika Zupancica, który tydzień wcześniej złożył dymisję.

FC Barcelona dołuje w lidze
Niepokonane w tym sezonie w rodzimej lidze Atletico Madryt wygrało u siebie w 10. kolejce z Barceloną 1:0 i awansowało na pozycję wicelidera Primera Division. Natomiast pokonana drużyna „Dumy Katalonii”, która w Lidze Mistrzów gromi rywali bez trudu, w ostatnich sześciu spotkaniach hiszpańskiej ekstraklasy zanotowała tylko jedno zwycięstwo i obsunęła się w tabeli na 10. miejsce. Liderem rozgrywek jest zespół Realu Sociedad, trzecią lokatę zajmuje Villarreal, a dopiero czwartą Real Madryt.

Haaland rzuca wyzwanie CR7

League przyniosła kibicom mnóstwo emocji, bo w 16 meczach strzelono aż 62 gole, co daje niezwykłą na takim poziomie rywalizacji średnią 3,88 bramki na jedno spotkanie. Największą kanonadę urządzili piłkarze Bayernu Monachium i RB Salzburg (6:2), ale najwyższe zwycięstwo w tej kolejce odniosła Borussia Moenchengladbach pokonując na wyjeździe Szachtara Dionieck 6:0.

Wygrana Bayernu Monachium z Red Bullem Salzburg była już 14. z rzędu zwycięstwem ekipy trenera Hansiego Flicka w Lidze Mistrzów. Tak długiej serii triumfów w tych elitarnych rozgrywkach nie odnotował żaden inny zespół w historii. Po raz ostatni Bayern doznał porażki w sezonie 2018/2019 w 1/8 finału z Liverpoolem. Dotychczasowy rekord należał do Realu Madryt i wynosił dziesięć wygranych. Od meczu finałowego z Paris Saint-Germain (wygranego 1:0) Bayern samodzielnie śrubuje ten rekord. Ponadto mistrzowie Niemiec są niepokonani na wyjeździe od piętnastu spotkań Ligi Mistrzów, a dokładniej od meczu z PSG na początek fazy grupowej w sezonie 2017/2018. Poza Monachium mistrzowie Niemiec wygrali już dziewięć meczów europejskich pucharów z rzędu, ale w tej statystyce uwzględniane są też mecze rozegranego w sierpniu finałowego turnieju Champions League w Lizbonie.
Do zwycięstwa bawarskiej jedenastki nad mistrzem Austrii dołożył się dwoma trafieniami najskuteczniejszy strzelec poprzedniej edycji Robert Lewandowski, dla którego były to jednak dopiero pierwsze bramki w obecnym sezonie Champions League. Ale kapitan reprezentacji Polski powiększył swój łączny dorobek strzelecki w Lidze Mistrzów do 70 goli i brakuje mu już tylko jednego trafienia, aby zrównać się klasyfikacji wszech czasów z trzecim w tym zestawieniu Hiszpanem Raulem Gonzalezem. Legendarny napastnik Realu Madryt, który zakończył karierę w 2015 roku, zapewne wkrótce straci trzecią lokatę na rzecz polskiego piłkarza, którego najgroźniejszym konkurentem w tej chwili jest obecny snajper „Królewskich” Karim Benzema. Francuski napastnik w trzeciej kolejce w spotkaniu z Interem zaliczył swoje 67. trafienie, a jest rówieśnikiem „Lewego”.
Liderem tej strzeleckiej klasyfikacji jest Cristiano Ronaldo, który ma na koncie 130 trafień uzyskanych w barwach Manchesteru United, Realu Madryt i Juventusu Turyn. W minioną środę w wyjazdowym meczu z Ferencvarosem Portugalczyk, który w tej edycji z powodu zakażenia koronawirusem zagrał dopiero pierwszy raz, nie powiększył swojego fenomenalnego bramkowego dorobku, tymczasem drugi na liście wszech czasów Leo Messi, strzelając gola z rzutu karnego w wygranym 2:1 meczu z Dynamem Kijów, zaliczył 118. trafienie (a trzecie w obecnej edycji LM). Argentyńczyk nie jest jednak obecnie w takiej formie, żeby mógł pokusić się o odrobienie straty 12 goli. Wygląda jednak na to, że jeszcze w tej edycji na pierwszych czterech miejscach w tej klasyfikacji znajdować się będą czynni piłkarze, bo pewnie Raula przeskoczy nie tylko Lewandowski, ale także Benzema. Warto przypomnieć kto jeszcze znajduje się w Top 10 klasyfikacji wszech czasów. Szóstą lokatę okupuje z 56 trafieniami Holender Ruud van Nistelrooy, siódmą z 50 golami Francuz Thierry Henry, ósmą z 49 bramkami zajmuje legendarny Argentyńczyk z hiszpańskim obywatelstwem Alfredo di Stefano, dziewiątą z 48 bramkami na spółkę zajmują Ukrainiec Andrij Szewczenko i Szwed Zlatan Ibrahimovic (on mimo 39 lat wciąż jest czynnym graczem, aktualnie występuje jednak w barwach AC Milan, a ten zespół jest poza Ligą Mistrzów), zaś czołową dziesiątkę zamykają z 46 trafieniami: Niemiec Thomas Mueller (gwiazdor Bayernu wciąż może poprawić swoje osiągnięcie i lokatę w zestawieniu), Włoch Filippo Inzaghi oraz legendarny portugalski napastnik Eusebio, ale jego dorobek podobnie jak dorobek Alfredo di Stefano pochodzi wyłącznie z występów w Pucharze Europy Mistrzów Klubowych, który od 1992 roku, został zastąpiony przez Ligę Mistrzów.
W klasyfikacji strzelców obecnej edycji Champions League po trzech kolejkach z dorobkiem 4 goli prowadzą: Norweg Erling Haaland (Borussia Dortmund), Portugalczyk Diogo Jota (FC Liverpool) i Anglik Marcus Rashford (Manchester United). Warto zwrócić jednak uwagę na norweskiego napastnika, który w wygranym przez ekipę z Dortmundu 3:0 spotkaniu z Club Brugge zaliczył dwa trafienia. Był to jego dopiero 11. występ w Lidze Mistrzów, a ma już na koncie 14 bramek. Zważywszy na fakt, że Haaland ma do dopiero 20 lat, zaś talent do strzelania goli wręcz nieziemski, taki początek być może zwiastować pojawienie się gracza zdolnego wyprzedzić w klasyfikacji wszech czasów nawet duet Cristiano Ronaldo – Leo Messi.

48 godzin sport

Muzaj punktuje w Rosji
Maciej Muzaj był bohaterem meczu 8. kolejki rosyjskiej Superligi siatkarzy, w którym Ural Ufa ograł Dinamo-LO 3:1. Reprezentant Polski zdobył dla swojej drużyny 31 punktów i miał 71-procentową skuteczności w ataku (27 udanych ataków na 38 prób, trzy kolejne punkty zdobył blokiem, a jeden zagrywką. Muzaj w spotkaniu zagrał z emblematem błyskawicy na koszulce, zaznaczając tym swoje poparcie dla protestów w Polsce. Siatkarze Uralu natomiast zadedykowali zwycięstwo szefowi administracyjnemu klubu Ulfatowi Mustafinowi, który 29 października zmarł w wieku 61 lata w wyniku powikłań spowodowanych zapaleniem płuc i zarażeniem Covid-19.

CR7 wolny od koronawirusa
Cristiano Ronaldo nie jest już zakażony koronawirusem – poinformował Juventus Turyn. Portugalczyk z powodu kwarantanny opuścił pięć ostatnich spotkań „Starej Damy”. Portugalczyk znakomicie rozpoczął nowy sezon, strzelając w w dwóch pierwszych spotkaniach Serie A trzy gole. Później zagrał w dwóch meczach reprezentacji Portugalii, ale jeszcze podczas zgrupowaniu dowiedział się, że został zakażony wirusem. Pod jego nieobecność Juventus zaliczył dwie wpadki w Serie A, remisując z Crotone i Hellasem Werona, a w Lidze Mistrzów przegrał z FC Barcelona 0:2. 35-letni gwiazdor nie krył frustracji, gdy kolejny testy wciąż dawały wynik pozytywny. Wygląda jednak na to, że wreszcie jednak zwalczył wirusa. Trener Andrea Pirlo liczy, że zagra już w środę w Champions League w meczu z Ferencvarosem.

Neymar wypadł z gry
Brazylijski gwiazdor Paris Saint-Germain Neymar będzie musiał pauzować w trzech najbliższych meczach paryskiego zespołu. Powodem jest kontuzja mięśnia przywodziciela jakiej doznał w minioną środę w spotkaniu Ligi Mistrzów z Istanbul Basaksehir (2:0). Jak poinformował trener PSG Thomas Tuchel, Neymar wróci do gry prawdopodobnie po przerwie reprezentacyjnej, czyli dopiero w drugiej połowie listopada, a to oznacza, że opuści co najmniej dwa spotkania w lidze francuskiej (z Nantes i Rennes)oraz mecz w Lidze Mistrzów z RB Lipsk. Pod dużym znakiem zapytania stoją też jego występy w dwóch listopadowych meczach reprezentacji Brazylii w eliminacjach MŚ 2022 – z Wenezuelą i Urugwajem.

Ukarali byłego działacza FIFA
Były sekretarz generalny FIFA Jerome Valcke w miniony piątek został przez sąd w szwajcarskiej Bellinzonie uznany winnym fałszowania dokumentów związanych z umowami dotyczącymi transmisji we Włoszech i Grecji z piłkarskich mistrzostw świata. Skazano go na 120 dni pozbawienia wolności w zawieszeniu i zobligowano do zapłaty na rzecz FIFA 1,75 mln euro grzywny. Prokurator domagał się kary trzech lat pozbawienia wolności. Wcześniej Valcke został ukarany przez FIFA 12-letnim zakazem działalności w futbolu, później skróconym do dziesięciu lat. Sąd w Bellinzonie orzekał też w tej sprawie o winie prezesa Paris Saint-Germain Nassera Al-Khelaifiego, ale jego uniewinnił.

Waczyński zaszalał w Hiszpanii
Adam Waczyński poprowadził Unicaję Malagę do wyjazdowego spektakularnego zwycięstwa nad Casademont Saragossa 92:63 w meczu 8. kolejki hiszpańskiej ligi koszykarzy. Były kapitan reprezentacji Polski zdobył 19 punktów w 22 minuty, będąc najlepszym strzelcem spotkania. Miał też pięć zbiórek, dwie asysty i jedną stratę, co złożyło się na najwyższy w obu drużynach współczynnik efektywności. W tabeli prowadzą bez porażki Real Madryt (7-0) i Iberostar Teneryfa (6-0). Unicaja z bilansem 4-4 zajmuje 10. lokatę w 19-zespołowej lidze.

Przełożyli klubowe mistrzostwa
Z powodu pandemii koronawirusa FIFA przełożyła zaplanowane na grudzień tego roku Klubowe Mistrzostwa Świata. Powodem jest to, że niektóre kontynentalne federacje nie wyłoniły jeszcze zespołów, które mogłyby je reprezentować w KMŚ. Wszystko wskazuje, że turniej odbędzie się w lutym 2021 roku. Przedstawicielem Europy w tej imprezie będzie trtiumfator Ligi Mistrzów Bayern Monachium.

Rafał Majka z dyplomem
Rafał Majka dołączył do grona sportowców, którzy mogą pochwalić się wykształceniem wyższym. Nasz znakomity kolarz uzyskał licencjat w Wyższej Szkole Kultury Fizycznej i Turystyki im. Haliny Konopackiej w Pruszkowie. Majka w zakończonym niedawno wyścigu Giro d’Italia, w którym zajął 12. lokatę, ścigał się jeszcze w barwach grupy Bora-Hansgrohe, ale w przyszłym sezonie 31-letni zawodnik przejdzie na dwa lata do zespołu UAE Team Emirates.

Pożegluje na igrzyskach w Tokio
Magdalena Kwaśna z Chojnickiego Klubu Żeglarskiego, mistrzyni Polski w klasie Laser Radial, otrzymała imienną nominację do startu w igrzyskach olimpijskich w Tokio. Zespół Decyzyjny Polskiego Związku Żeglarskiego uznał, że to ona wygrała wewnętrzną rywalizację z Agatą Barwińską (MOS Iława), a werdykt ten zatwierdził zarząd PZŻ.

Fortuna z koronawirusem
Wojciech Fortuna zakażony koronawirusem. Mistrz olimpijski z 1972 roku przechodzi chorobę łagodnie. W gorszym stanie jest jego żona, która trafiła do szpitala. Fortuna w wypowiedzi na łamach polskieradio24.pl stwierdził, że zakaził się Covid-19 podczas sejmiku olimpijskiego w Warszawie.

Malwina na kwarantannie
Siatkarka reprezentacji Polski Malwina Smarzek-Godek jest zakażona koronawirusem. Poinformował o tym jej klub – Igor Gorgonzola Novara. W drużynie stwierdzono łącznie cztery przypadki zakażenia. Zaplanowany na niedzielę mecz z Desparem Trentino został przełożony. Ekipa Igor Gorgonzola Novara w ostatnim meczu rozegranym w minioną środę pokonała Epiu Casalmaggiore 3:0 i zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Prowadzi z kompletem punktów zespół Imoco Volley Conegliano, w którym gra inna z reprezentantek Polski, Joanna Wołosz.

Krezusi w Serie A

Włoski dziennik „La Gazzetta dello Sport” podał najnowszy ranking najlepiej opłacanych piłkarzy w Serie A. Niezmiennie na jego czele znajduje się Cristiano Ronaldo, któremu Juventus płaci rocznie 31 mln euro.

Kontrakt portugalskiego gwiazdora jest jednak absolutnym wyjątkiem, zarówno w Juventusie, jaki i w całej włoskiej ekstraklasie. Dość powiedzieć, że drugi w zestawieniu krezusów, kolega Cristiano Ronaldo z Juventusu, holenderski obrońca Matthijs de Ligt, otrzymuje rocznie 8 mln euro. W pierwszej dziesiątce listy najlepiej zarabiających piłkarzy Serie A znajduje się pięciu graczy Juventusu. Oprócz Cristiano Ronaldo i de Ligta na szóstej pozycji jest Argentyńczyk Paulo Dybala (7,3 mln euro), a na siódmej Francuz Adrien Rabiot oraz Walijczyk Aaron Ramsey – obaj zarabiają po siedem milionów euro. Trzech graczy na liście krezusów ma Inter Mediolan: Belg Romelu Lukaku i Duńczyk Christian Eriksen zajmują wspólnie trzecią lokatę w zestawieniu i obaj kasują za sezon po 7,5 mln euro, tyle samo co napastnik AS Roma, Bośniak Edin Dżeko. Trzeci z graczy Interu, Alexis Sanchez, zarabia siedem milionów, co daje mu miejsce siódme, ex aequo z Rabiotem, Ramseyem i Zlatanem Ibrahimoviciem z AC Milan.
Najlepiej zarabiającym polskim piłkarzem w Serie A jest Wojciech Szczęsny, który w Juventusie zarabia rocznie 6,5 mln euro i na liście płac turyńskiego potentata lokuje się na szóstej pozycji. Inni nasi piłkarze, a gra ich obecnie na włoskich boiskach bez liku, mogą tylko pomarzyć o zarobkach Szczęsnego. Piotr Zieliński, który niedawno po długich negocjacjach w końcu podpisał nowy kontrakt z SSC Napoli, ma wedle niego zarabiać 3,5 mln euro rocznie. Jego kolega z zespołu Arkadiusz Milik, chociaż teraz znajduje się w tym klubie na marginesie, do czerwca 2021 roku zarobi jako rezerwowy SSC Napoli 2,5 mln euro. Taką samą kwotę w ekipie beniaminka Serie A Benevento Calcio otrzyma za sezon gry Kamil Glik, a Karol Linetty po przejściu z Sampdorii Genua do AC Torino zarabia teraz za sezon 1,5 mln euro.

Lewy został piłkarzem tygodnia

Robert Lewandowski został wybrany przez kibiców „Piłkarzem Tygodnia” w plebiscycie UEFA. To efekt jego kapitalnego występu przeciwko Chelsea Londyn w 1/8 finału Ligi Mistrzów. „Lewy” w wygranym przez Bayern Monachium 4:1 meczu zdobył dwie bramki i zaliczył dwie asysty.

W sumie w obu spotkaniach z Chelsea Londyn (3:0 i 4:1) Lewandowski miał udział przy wszystkich siedmiu golach – trzy sam strzelił, a przy pozostałych czterech asystował. Poza tym prowadzi w klasyfikacji strzelców Ligi Mistrzów z dorobkiem 13 bramek zdobytych w siedmiu występach. Jeśli utrzyma prowadzenie do końca rozgrywek, zostanie pierwszym piłkarzem w tym stuleciu, który zdobędzie trzy snajperskie korony w jednym sezonie – wcześniej został królem strzelców w Bundeslidze (34 gole) i Pucharze Niemiec (sześć trafień).
Do tytułu „Piłkarza Tygodnia UEFA” nominowani byli czterej piłkarze – oprócz Lewandowskiego jeszcze Leo Messi (FC Barcelona), Cristiano Ronaldo (Juventus Turyn) i Kyle Walker (Manchester City). Walkera nominowano za skuteczność podań w meczu z Realem Madryt na poziomie 85 procent, Cristiano Ronaldo za dwie bramki strzelone drużynie Olympique Lyon (2:1), natomiast Messiego za gola i znakomitą grę w wygranym 3:1 spotkaniu z SSC Napoli.
Największe uznanie kibiców z tego kwartetu zdobył Lewandowski i to on został wybrany piłkarzem tygodnia. Teraz naszego piłkarza czeka jednak wielkie wyzwanie, bo w piątek, 14 sierpnia Bayern Monachium zmierzy się w Lizbonie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z ekipą Barcelony.

Liga Mistrzów: Koncerty trzech tenorów

Zaległe mecze 1/8 finału Champions League zostaną zapamiętane głównie z fenomenalnych występów trzech gigantów futbolu – Leo Messiego, Cristiano Ronaldo i Roberta Lewandowskiego. Portugalczyk z tej edycji już jednak wraz z Juventusem odpadł, natomiast Argentyńczyk i Polak w piątek 14 sierpnia o palmę pierwszeństwa w tym sezonie powalczą w ćwierćfinałowym meczu Bayernu Monachium z Barceloną.

Lewandowski w pierwszym meczu z Chelsea, na Stamford Bridge w Londynie, zaliczył dwie asysty i jednego gola w wygranym przez Bayern 3:0 spotkaniu. W spotkaniu rewanżowym rozegranym w minioną sobotę na Allianz Arena w Monachium, wygranym przez bawarska drużynę 4:1, kapitan reprezentacji Polski zdobył dwie bramki i dorzucił dwie asysty, czyli „Lewy” miał udział przy wszystkich siedmiu bramkach jakie w tym dwumeczu Bayern wbił ekipie Chelsea. Tym niesamowitym wyczynem chyba już ostatecznie przekonał niedowiarków, że należy mu się miejsce na samym szczycie piłkarskiej hierarchii, obok Messiego i Cristiano Ronaldo. Lewandowski powiększył swój strzelecki dorobek w obecnej edycji Ligi Mistrzów do 13 trafień w siedmiu występach i jest zdecydowanym liderem klasyfikacji strzelców. Następny w zestawieniu Erling Haaland z Borussii Dortmund ma na koncie 10 goli, ale on już odpadł ze swoim zespołem z rozgrywek.
Z zawodników, których drużyny wciąż pozostają w grze, Raheem Sterling i Gabriel Jesus z Manchesteru City maja po sześć trafień, tyle samo mają też w dorobku klubowy kolega „Lewego” Serge Gnabry oraz napastnik Olympique Lyon Memphis Depay, natomiast po po pięć goli na koncie mają Kylian Mbappe i Mario Icardi z Paris Saint-Germain oraz Josip Ilcic z Atalanty Bergamo. Co ciekawe, gol strzelony przez Leo Messiego w wygranym przez Barcelonę 3:1 sobotnim spotkaniu z SSC Napoli był dopiero drugim trafieniem Argentyńczyka w obecnym sezonie Ligi Mistrzów. Gwiazdor „Dumy Katalonii” w starciu z włoskim zespołem błysnął jednak wielką formą, dlatego kibice już ostrzą sobie apetyty na starcie Barcelony i Bayernu, które będzie też wielkim pojedynkiem o tytuł piłkarza roku w Europie i na świecie w 2020 roku. Messi w poprzednim roku zgarnął wszystkie najważniejsze indywidualne wyróżnienia i w tym roku wciąz jeszcze ma szanse powtórzyć ten wyczyn, a jedynym graczem który może mu w tym realnie przeszkodzić, jest właśnie Lewandowski.
Tak dla przypomnienia – „Lewy” jest nie tylko najlepszym strzelcem bieżącej edycji Ligi Mistrzów, jest także królem strzelców Bundesligi i Pucharu Niemiec, wiceliderem klasyfikacji „Złotego Buta” oraz w ogóle najskuteczniejszym piłkarzem tego sezonu w Europie – we wszystkich rozgrywkach w 44 rozegranych meczach zdobył 53 bramki. Pod tym względem zostawił w tyle nie tylko Messiego, ale także Cristiano Ronaldo, Neymara, Kyliana Mbappe, Harry’ego Kane’a, Mohameda Salaha, Timo Wernera, Elinga Haalanda i Karima Benzemę, którego Polak właśnie ponownie wyprzedził w klasyfikacji strzelców wszech czasów Ligi Mistrzów. Lewandowski z 66 golami w dorobku awansował na czwarte miejsce, a przed nim są już tylko Raul (72 gole), Messi (114) i niekwestionowany Cristiano Ronaldo (130).
Portugalczyk nie powalczy w tym sezonie o triumf w Lidze Mistrzów, bo Juventus po jego dwóch golach wygrał z Olympique Lyon tylko 2:1, za mało żeby wyeliminować francuską dużynę, która pierwszy mecz u siebie wygrała 1:0. Na pocieszenie Cristiano Ronaldo pozostały indywidualne osiągnięcia: po dublecie w meczu z Olympique Lyon powiększył liczbę swoich goli w tym sezonie do 37, co jest nowym rekordem w historii Juventusu Turyn. CR7 przebił osiągnięcie Felice Placido Borela II, który w sezonie 1935/1936 zdobył dla Juve 36 bramek. Mistrz świata z 1934 roku do zebrania takiego dorobku potrzebował 40 występów, a Portugalczyk swój rekord ustanowił w 46 spotkaniach. Przez 86 lat żaden piłkarz Juventusu nawet nie zbliżył się do rekordu Borela II. Najlepsi dochodzili do 32 bramek, a byli to Alessandro Del Piero (1997/1998), David Trezeguet (2001/2002) i Gonzalo Higuain (2016/2017).
Cristiano Ronaldo ma teraz o czym myśleć, bo w Juventusie już w sobotę zaczęła się personalna rewolucja. Pierwszy sezon Juventusu pod wodzą trenera Maurizio Sarriego w opinii włodarzy turyńskiego potentata zakończył się niepowodzeniem. Wywalczone nie bez problemu scudetto okazało się jedynym trofeum bianconerich, którzy po transferze Cristiano Ronaldo mieli wspiąć się na szczyt europejskiego futbolu i wywalczyć wymarzony puchar za zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Decyzję o zwolnieniu szkoleniowca podjął ponoć osobiście właściciel Juve Andrea Agnelli. Sarri przepracował w Turynie tylko jeden sezon. Były trener Chelsea i Napoli zastąpił na tym stanowisku Massimiliano Allegriego. Zdaniem włoskich mediów 61-letni szkoleniowiec nie miał posłuchu u największych gwiazd zespołu. Jego nagłe odejście zwolnienie skomplikowało sytuację Arkadiusza Milika, którego głównie Sarri chciał ściągnąć do Juventusu, więc teraz transfer może okazać się nieaktualny. Ale Milik już zdążył podpaść wszystkim ważniakom w Napoli i jeśli zostanie, będzie miał w tym klubie ciężkie życie. Jeszcze w sobotę władze Juventusu dokonały wyboru nowego szkoleniowca. Został nim Andrea Piro, wybitny przed laty włoski piłkarz, mistrz świata z 2006 roku, czterokrotny mistrz Italii w barwach Juventusu. Jego nominacja jest niespodzianka, bo 41-letni obecnie Pirlo dopiero w 2017 roku zakończył piłkarską karierę i w Juve zadebiutuje w trenerskim fachu.
Nie mniejsze niż w Turynie rozgoryczenie panuje też w ekipie Realu Madryt, który został upokorzony dwoma porażkami przez Manchester City. Dla hiszpańskiego trenera angielskiego zespołu Pepa Guardioli piątkowe zwycięstwo 2:1 było już 11 w jego trenerskiej karierze odniesione przez jego zespoły w potyczkach z „Królewskimi”. W historii futbolu pod tym względem nie ma lepszego. Przy okazji Guardiola przerwał niesamowitą serię triumfów trenera Realu Zinedine’a Zidane’a, który po raz pierwszy w karierze szkoleniowca poznał smak odpadnięcia z Ligi Mistrzów. W latach 2016-2018 Francuz poprowadził Królewskich do trzech kolejnych triumfów w tych elitarnych rozgrywkach i do piątku miał stuprocentową skuteczność w fazie pucharowej Champions League. Pod jego wodzą Real wygrał 9 dwumeczów i trzy finały. Jeśli ktoś miał Zidane’a powstrzymać, to tylko Guardiola. Gdy prowadził Barcelonę (2008-2012) wygrała aż 9 z 15 El Clasico. Jako trener Bayernu dostał co prawda od Realu łomot w Lidze Mistrzów, ale jako trener „The Citizens” wrócił na zwycięską ścieżkę. W pierwszym meczu 1/8 finału Champions League Manchester City wygrał na Santiago Bernabeu 2:1, a w rewanżu na swoim stadionie powtórzył ten rezultat. Teraz bilans Guardioli z Realem to 11 zwycięstw, 4 remisy i 4 porażki – żaden szkoleniowiec nie wygrał tylu spotkań z Królewskimi. W piątkowym meczu angielski zespół dostał mocne wsparcie ze strony francuskiego stopera „Królewskich” Raphaela Varane’a, którego dwa kompromitujące błędy przyniosły gospodarzom obie bramki. Hiszpańskie media nie zostawiły na tym piłkarzu suchej nitki i obciążyły go całą winą za odpadnięcie Realu.
Teraz osiem zespołów, które wywalczyły awans do ćwierćfinału, zbierze się w Lizbonie, gdzie od 12 sierpnia rozgrywki w Lidze Mistrzów zostaną dokończone w formule turniejowej.
Zestaw par 1/4 finału:
Atalanta Bergamo – Paris Saint-Germain (środa, 12 sierpnia);
RB Lipsk – Atletico Madryt (czwartek, 13 sierpnia);
FC Barcelona – Bayern Monachium (piątek, 14 sierpnia);
Manchester City – Olympique Lyon (sobota, 15 sierpnia);
1/2 finału:
Manchester City/Olympique Lyon – FC Barcelona/Bayern Monachium (18 sierpnia);
RB Lipsk/Atletico Madryt – Atalanta Bergamo/Paris Saint-Germain (19 sierpnia);
Finał odbędzie się 23 sierpnia. Wszystkie mecze rozpoczynać się będą o 21:00.

Docenili Wojtka w Italii

Włoska ekstraklasa piłkarska podsumował miniony sezon przyznając wyróżnienia dla najlepszych zawodników na poszczególnych pozycjach. Na najlepszego bramkarza wybrano Wojciecha Szczęsnego.

Bramkarz reprezentacji Polski zaliczył bardzo udany sezon. W naszpikowanym gwiazdami Juventusie, który po raz dziewiąty z rzędu zdobył mistrzowski tytuł, Szczęsny niejednokrotnie był kluczową postacią zespołu. Wielu ekspertów uznało, że jego wkład w sukces ekipy „Starej Damy” był niezaprzeczalny, co poświadczają statystyki. Polak w minionym sezonie zagrał w 29 meczach włoskiej ekstraklasy, z których 11 zakończył z zerowym kontem. Ponadto obronił aż 74 procent strzałów oddanych na jego bramkę. W obu przypadkach nie miał sobie równych w Serie A. Tytuł najlepszego bramkarz sezonu otrzymał więc jak najbardziej zasłużenie. W jego karierze to drugie tego typu wyróżnienie – wcześniej jako zawodnik Arsenalu Londyn w sezonie 2013/2014 zdobył „Złotą Rękawicę”, nagrodę przyznawaną najlepszemu bramkarzowi sezonu w Premier League.
Najlepszym napastnikiem został zdobywca tytułu króla strzelców Ciro Immobile z Lazio Rzym, zdobywca 36 bramek. Włoski napastnik wyrównał rekord Serie A należący do Gonzalo Higuaina, a w pokonanym polu zostawił gwiazdora Juventusu Cristiano Ronaldo, który z dorobkiem 31 goli musiał zadowolić się drugą lokatą w klasyfikacji strzelców. Portugalczyk zresztą w ogóle nie został wyróżniony, bo tytuł MVP, czyli dla najbardziej wartościowego gracza sezonu przyznano jego koledze z ataku „Starej Damy”, Argentyńczykowi polskiego pochodzenia Paulo Dybali. Na najlepszego obrońcę został wybrany Stefan de Vrij z Interu Mediolan, a na najlepszego pomocnika Argentyńczyka Alejandro Gomeza z Atalanty Bergamo.
Dodatkowo wyróżniono najlepszego młodzieżowca, którym został urodzony w Szwecji Macedończyk Dejan Kulusevski z AC Parmy, który od nowego sezonu będzie klubowym kolegą Szczęsnego, bo Juventus który wykupił go w styczniu za 35 milionów euro, a następnie na pół roku wypożyczył do Parmy.