MŚ 2018: Rosja żegna, Katar już czeka

Piłkarski mundial w Rosji zakończył się sukcesem organizacyjnym i frekwencyjnym, co z satysfakcją podkreślił podczas pożegnalnej uroczystości w Teatrze Bolszoj prezydent Władimir Putin. Następny turniej odbędzie się w listopadzie i grudniu 2022 roku w Katarze.

 

Wypowiedź rosyjskiego prezydenta podczas uroczystości w Teatrze Bolszoj agencje przekazały w nocy z soboty na niedzielę. „Jesteśmy wdzięczni za miliony dobrych słów wypowiedzianych przez gości mistrzostw pod adresem Rosji i naszego narodu. Jesteśmy zadowoleni, że spodobała im się jego gościnność i otwartość oraz przyroda, kultura i tradycje naszego wielkiego kraju. Obmyślimy teraz dla tych wszystkich, którzy pokochali Rosję, maksymalnie komfortowy dla nich reżim wizowy, żeby ułatwić im możliwość kontynuacji znajomości z naszym krajem” – powiedział Władimir Putin, który stwierdził też, że jednym z sukcesów mundialu jest rozwianie mitów na temat Rosji.

Szef komitetu organizacyjnego mistrzostw świata Aleksiej Sorokin poinformował, że liczba sprzedanych biletów na wszystkie mecze wyniosła blisko trzy miliony, a trybuny stadionów były zapełnione w 98 procentach.

FIFA na pożegnanie zrobiła natomiast psikusa europejskim krajom. Jej prezydent Gianni Infantino oficjalnie poinformował, że kolejny mundial, w Katarze, odbędzie się w nietypowym terminie, bo w dniach od 21 listopada do 18 grudnia. Turniej potrwa 28 dni, czyli o cztery krócej niż finały mistrzostw świata w Brazylii i aż o sześć dni niż mistrzostwa świata w Rosji.

Powód tej decyzji jest od dawna znany, dokładnie od 2010 roku, bo wtedy FIFA przyznała Katarowi organizacje MŚ 2022. Już wtedy wiadomo było, że trzeba będzie zmienić tradycyjny termin rozegrania mundialu, bowiem w czerwcu i lipcu w pustynnym Katarze panują takie wysokie temperatury, że nawet na ultra nowoczesnych stadionach budowanych w tym kraju nie da się grać w piłkę.

W 2015 roku Komitet Wykonawczy FIFA podjął decyzję, że finał turnieju odbędzie się 18 grudnia, w dniu święta narodowego Kataru. Odrzucono wtedy sugestie UEFA, aby finał odbył się 23 grudnia, a żądań stawianych przez organizacje zrzeszające europejskie kluby, w których domagały się one przeniesienia turnieju na kwiecień, w ogóle nie wzięto pod uwagę. Przyjęty przez FIFA listopadowo-grudniowy terminu oznacza, że większość europejskich lig będzie musiała uwzględnić w swoich terminarzach blisko dwumiesięczna przerwę na mistrzostwa świata. Trzeba te będzie zmodyfikować kalendarz gier w Lidze Mistrzów mi Lidze Europy.

Zlekceważenie interesów krajów europejskich przez FIFA trochę dziwi zważywszy na fakt, że w końcowej fazie rosyjskiego mundialu walczyły już wyłącznie zespoły ze Starego Kontynentu. W półfinale Francja pokonała Belgię 1:0, a Chorwacja po dogrywce Anglię 2:1. W meczu o 3. miejsce Belgowie wygrali z Anglikami 2:0. Niedzielne spotkanie finałowe Francji z Chorwacją zakończyło się po zamknięciu wydania.

 

MŚ Rosja 2018: Francja czy Chorwacja?

W tegorocznych piłkarskich mistrzostwach świata pozostały do rozegrania już tylko dwa mecze. W sobotę o trzecie miejsce w rosyjskim mundialu Belgowie zagrają z Anglikami, a w niedzielę o mistrzowski tytuł Francuzi powalczą z Chorwatami.

 

Belgowie byli bezradni przeciwko fantastycznie grającej drużynie Francji. Zgodnie z oczekiwaniami spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie, znacznie wyższym niż środowa potyczka Anglików z Chorwatami. To oczywiście niczego nie przesądza, ale przed finałowym meczem to jednak trójkolorowi będą uważani za faworytów. Dla kronikarskiego obowiązku przypomnijmy, że Francuzi wygrali z Belgami 1:0 po bramce obrońcy Samuela Umtitiego, natomiast Chorwaci po dogrywce pokonali Anglików 2:1, a gole strzelali w tym półfinałowym starciu Ivan Perisic i Mario Mandzukic dla zwycięzców oraz Kieran Trippier dla pokonanych. Awans francuskiej drużyny to kolejny sukces jej trenera Didiera Deschampsa. Dwa lata temu trójkolorowi pod jego wodzą dotarli do finału Euro 2016, lecz chociaż turniej odbywał się we Francji, to w decydującym meczu lepsi od gospodarzy okazali się Portugalczycy, którzy jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobyli w dogrywce.

Francuscy kibice mają nadzieje, że Deschamps jako trener nie okaże się seryjnym pechowcem i tym razem nie da sobie wydrzeć zwycięstwa w finale mistrzostw świata. Zwłaszcza że doskonale zna jego smak, bo przecież to on w 1998 roku był kapitanem zespołu, który zdobył Puchar Świata po efektownym triumfie 3:0 nad Brazylią. Dwa lata później Deschamps, również w roli kapitana, poprowadził trójkolorowych do zwycięstwa w finale turnieju Euro 2000, w którym Francuzi pokonali po dogrywce Włochów 2:1.

Deschampsa już zapisał się złotymi zgłoskami w historii światowego futbolu, bowiem jako pierwszy dotarł do finału mistrzostw Europy i świata zarówno jako piłkarz, jak i trener. W niedzielnym finale ma jednak o co się bić, bo jeśli Francja wygra, to francuski szkoleniowiec dołączy do Niemca Franza Beckenbauera i Brazylijczyka Zagallo, którzy na razie jako jedyni mają w dorobku tytuły mistrzów świata wywalczone w roli zawodników i trenerów.

Wielu piłkarskich ekspertów jest zdania, że finałowa potyczka Francji i Chorwacji będzie zarazem potyczką trzech kandydatów do tegorocznych nagród „Złotej Piłki” i „Piłkarza Roku FIFA”. Słaby występ Leo Messiego na mundialu w Rosji wykluczył Argentyńczyka z grona najpoważniejszych pretendentów, a jego wielkiego konkurenta Cristiano Ronaldo mogą tym razem pokonać Francuzi Antoine Griezmann i Kylian Mbeppe, albo lider zespołu Chorwacji Luka Modrić. On w przypadku finałowego zwycięstwa nad Francją z całą pewnością zdominuje wszystkie plebiscyty, bo w tym roku z Realem Madryt wygrał przecież Ligę Mistrzów.