Lewy z czwartą armatą

Bayern Monachium z Robertem Lewandowskim w składzie pokonał u siebie w ostatniej kolejce Eintracht Frankfurt 5:1 i zdobył siódme z rzędu mistrzostwo Niemiec. Reprezentant Polski nie zdobył bramki, ale z dorobkiem 22 goli wywalczył swój czwarty tytuł króla strzelców Bundesligi. Więcej razy od niego najskuteczniejszym strzelcem w Bundeslidze był jedynie legendarny snajper Bayernu Gerd Mueller.

W tym sezonie po raz pierwszy od wielu lat rywalizacja w Bundeslidze o mistrzostwo Niemiec toczyła się do ostatniej kolejki. Prowadzący w tabeli Bayern Monachium przed ostatnia serią gier miał na koncie 75 punktów, a druga Borussia Dortmund tylko o dwa mniej, ale Bawarczykom wystarczał remis w starciu z Eintrachtem Frankfurt, by po raz siódmy z rzędu i 29. w historii zdobyć mistrzowski tytuł bez oglądania się na wynik potyczki dortmundczyków z Borussią Moenchengladbach. W sobotę na Allianz Arena w Monachium nikt jednak nie zakładał takiego minimalistycznego scenariusza. Z klubem i fanami Bayernu żegnało się przecież aż trzech wybitnych i wielce zasłużonych graczy – Francuz Franck Ribery, Holender Arjen Robben i Brazylijczyk Rafinha. Pierwszy grał w Bayernie przez 12, drugi przez 10, a trzeci przez osiem lat. „Będziemy za nimi tęsknić. Gdy trzech takich piłkarzy opuszcza Bayern po tak wielu latach, zawsze jest to smutna chwila. Jednak gdy coś się kończy, coś innego się rozpoczyna. Musimy być na to gotowi” – skomentował odejście tego tercetu na łamach klubowego serwisu Bayernu Lewandowski.

Na efektownym zakończeniu ligowego sezonu zależało w Bayernie wszystkim, ale najbardziej chyba trenerowi Niko Kovacowi, którego posada wisiała na włosku. W niemieckich mediach od wielu tygodni pojawiały się spekulacje, że po tym sezonie dojdzie nie tylko do rewolucji kadrowej w Bayernie, lecz także do zmiany szkoleniowca. Pewnie dlatego Kovac zaczął mecz w najsilniejszym składzie, na jaki obecnie stać bawarski klub, czyli jednak bez Riberego i Robbena. Oni na boisku pojawili się dopiero po przerwie, gdy Bayern prowadził już 3:1. Obaj przy solidarnym wsparciu kolegów, w tym Lewandowskiego, zdążyli jednak zaliczyć po pożegnalnym trafieniu i ostatecznie Bayern wygrał 5:1, pieczętując tym samym siódmy tytuł z rzędu i 29. w historii, co w obu klasyfikacjach jest rekordem niemieckiej Bundesligi.

„Lewy” w tym spotkaniu gola nie strzelił, ale mimo to z dorobkiem 22 bramek został po raz drugi z rzędu, a czwarty w ogóle królem strzelców Bundesligi, odbierając po meczu zwyczajową nagrodę dla najlepszego snajpera rozgrywek – pamiątkową statuetkę armaty. Kapitan reprezentacji Polski swój bramkowy dorobek uzyskał w 33 ligowych występach. W pokonanym polu zostawił napastnika Borussii Dortmund Paco Alcacer (18 goli), Kaia Havertza (Bayer 04 Leverkusen), Lukę Jovicia (Eintracht Frankfurt), Andreja Kramaricia (Hoffenheim), Marco Reusa (Borussia Dortmund) i Wouta Weghorsta (VfL Wolfsburg), autorów 17 trafień w obecnym sezonie.

Trzy poprzednie armaty Lewandowski zdobywał w 2014 roku, jeszcze jako gracz Borussii Dortmund oraz już w barwach Bayernu w 2016 i 2018 roku. W liczbie tych trofeów jest teraz drugi na liście wszech czasów – lepszy od niego jest już tylko legendarny Gerd Mueller, który w latach 70. ub. wieku sięgał po te trofeum siedmiokrotnie.

Dla Bawarczyków to jeszcze nie koniec sezonu. W najbliższą sobotę (25 maja) zagrają w Berlinie w finale Pucharu Niemiec z RB Lipsk. Lewandowski, dla którego zdobyte mistrzostwo Niemiec było 16. drużynowym trofeum w karierze, ma więc szansę poprawić swój dorobek o kolejny tytuł. Ale już i tak jest najbardziej utytułowanym polskim piłkarzem w historii.

 

Lewy skompletował drugą setkę

Robert Lewandowski w meczu na szczycie Bundesligi wykorzystał błąd obrońcy Borussii Dortmund i po efektownej indywidualnej akcji zdobył bramkę. Było to jego jubileuszowe dwusetne trafienie w Bundeslidze. Przed nim tylko czterech graczy dokonało tej sztuki. Potem dorzucił jeszcze jednego gola, a Bayern wygrał z Borussia 5:0 i odzyskał pozycję lidera.

Na tego gola fani Lewandowskiego czekali już od kilku tygodni. W poprzedniej kolejce kapitan reprezentacji Polski w spotkaniu z Freiburgiem (1:1) zdobył swoją 199. bramkę w Bundeslidze i przygotował sobie grunt pod jubileuszowe dwusetne trafienie, które tak się szczęśliwie złożyło, mógł zaliczyć w kolejnym ligowym starciu akurat, które wypadło w meczu na szczycie z jego poprzednim klubem, Borussią Dortmund. W Niemczech ten mecz był oczywiście hitem 28. kolejki, bo po kilku sezonach totalnej dominacji Bayernu w Bundeslidze, w obecnych rozgrywkach Borussia Dortmund w końcu nawiązała wyrównaną walkę i przed sobotnim starciem na Allianz Arena w Monachium prowadziła w tabeli z przewagą dwóch punktów. W przypadku zwycięstwa szanse zespołu z Dortmundu na mistrzostwo wzrosłyby znacznie.

Statystyki przemawiały jednak na korzyść bawarskiego potentata. Sobotni mecz był setnym starciem tych dwóch klubów – 46 z nich wygrał Bayern, 29 zakończyło się remisem, a 25 razy zwyciężała Borussia. Bilans bramkowy 190:122 na korzyść Bayernu. Co ciekawe, w czterech ostatnich potyczkach na Allianz Arena Borussia nie zdobyła bramki, tracąc ich aż 22, z czego 10 było autorstwa Lewandowskiego. Polak w sumie w meczach ze swoim poprzednim klubem strzelił już 15 goli i jest pod tym względem rekordzistą bawarskiego klubu.

Swoją dwusetną bramkę w Bundeslidze „Lewy” strzelił w 17. minucie spotkania, przechwytując piłkę zagraną niestarannie przez przez stopera Borussii Dana-Axela Zagado. Polak błyskawicznie ruszył na bramkę rywali, sprytnie przelobował nadbiegającego bramkarza gości Romana Buerki i efektownymi „nożycami” z półobrotu wpakował piłkę do pustej bramki Borussii Dortmund.
Lepszej oprawy kapitan reprezentacji Polski dla swojego wyczynu nie mógł wymarzyć. Został piątym graczem w historii Bundesligi, który przekroczył granicę 200 strzelonych goli. Przypomnijmy, że przed nim tej sztuki dokonało tylko czterech legendarnych niemieckich graczy – Manfred Burgsmueller (212 goli), Jupp Heynckes (220), Klaus Fischer (268) i Gerd Mueller (365). „To wiele dla mnie znaczy. Nigdy nie pomyślałbym, że mogę strzelić tyle goli w Bundeslidze. A teraz jestem dumny, że znalazłem sie obok czterech takich wspaniałych piłkarzy” – powiedział Polak po meczu z Borussią.

W końcówce spotkania „Lewy” zaliczył jeszcze drugie trafienie i w klasyfikacji strzelców niemieckiej ekstraklasy prowadzi teraz z dorobkiem 21 goli i przewagą czterech bramek nad drugim w zestawieniu Luką Joviciem z Eintrachtu Frankfurt.

Klęska Borussii Dortmund w meczu na szczycie mimo wszystko jest jednak niespodzianką. Co prawda nikt nie miał złudzeń, że Bayern odpuści walkę o mistrzowski tytuł, ale ostatnio nawet szefowie bawarskiego potentata dawali do zrozumienia, że uważają ten sezon za „przejściowy”. Nie na tyle jednak, żeby po odpadnięciu zespołu z Ligi Mistrzów nie domagać się od zespołu zdobycia dubletu na krajowym podwórku, bo mają świadomość, że tylko mistrzostwo i puchar Niemiec zrekompensują kibicom rozczarowanie brakiem sukcesu na europejskiej arenie.

Lewandowski znów zebrał za swój występ wysokie noty i niemal we wszystkich mediach dostał „1”, co w Niemczech oznacza „klasę światową” (w skali 1-6 szóstka jest najgorszą oceną). „Lewy” dostał pochwały nie tylko za dwa gole i asystę, lecz także za to, że nie oszczędzał sił także w defensywie.

Po drugiej stronie Odry w opiniach większości piłkarskich ekspertów losy mistrzowskiego tytułu w Bundeslidze nie zostały jeszcze rozstrzygnięte. Bayern pokonał Borussię wprawdzie 5:0, lecz w ligowej tabeli ma nad nią tylko jeden punkt przewagi. Na ten istotny fakt zwrócił uwagę też Lewandowski w pomeczowych wypowiedziach. „Zdobędziemy mistrzostwo, jeśli wygramy wszystkie mecze jakie zostały do końca rozgrywek” – ocenił trafnie sytuacje najskuteczniejszy zawodnik Bayernu Monachium.

 

Lewy blisko drugiej setki

Robert Lewandowski zdobył bramkę w sobotnim spotkaniu z Freiburgiem i było to już jego 199. gol w niemieckiej Bundeslidze. Granicę dwustu trafień, którą przekroczyło dotąd tylko czterech graczy, będzie miał okazję osiągnąć w kolejnym meczu, z Borussią Dortmund.

W niemieckiej Bundeslidze o mistrzowski tytuł ścigają się już tylko zespoły Bayernu Monachium i Borussii Dortmund. W 27. kolejce broniąca tytułu bawarska jedenastka niespodziewanie straciła punkty w wyjazdowej potyczce z Freiburgiem (1:1), z czego skwapliwie skorzystała ekipa z Dortmundu i pokonując 2:0 VfL Wolfsburg odzyskała pozycję lidera. Ale w następnej kolejce Borussię czeka wyjazdowa potyczka w Monachium na Allianz Arena. Wynik tego meczu może przesądzić o tym, która z tych drużyn w tym sezonie sięgnie po mistrzostwo.

Może to być też wyjątkowy wieczór dla Roberta Lewandowskiego, który w spotkaniu z Freiburgiem zdobył 199. bramkę w Bundeslidze. Z tego bogatego dorobku 74 gole strzelił w barwach Borussii Dortmund, a pozostałe 125 już jako zawodnik Bayernu Monachium. W historii Bundesligi tylko czterech piłkarzy zdołało przekroczyć granicę 200 ligowych trafień. Absolutnym rekordzistą jest pod tym względem legendarny napastnik Bayernu Monachium Gerd Mueller, który w latach 1964-1979 strzelił dla bawarskiego klubu 365 goli. Drugi na liście z dorobkiem 268 trafień plasuje się inny legendarny niemiecki napastnik Klaus Fisher (bramki zdobywał w barwach czterech klubów – TSV 1860 Monachium, Schalke 04 Gelsenkirchen, FC Koeln i VfL Bochum), na trzecim miejscu znajduje się Jupp Heynckes z 220 golami (strzelał je dla Borussii Moenchengladbach i Hannoveru), a ostatni na liście „dwusetników” jest Manfred Burgsmueller, który w barwach Borussii Dortmund, FC Nuernberg i Werderu Brema zgromadzi 213 trafień. Z tego kwartetu poza zasięgiem „Lewego” jest chyba tylko Gerd Mueller.

Kapitan naszej reprezentacji w meczu z Freiburgiem zdobył efektowną bramkę, ale w starciu z Borussią Dortmund o kolejnego gola będzie mu piekielnie trudno. Jego dawni koledzy z tego zespołu z pewnością nie będą przebierać w środkach, żeby uniemożliwić mu strzelenie jubileuszowego gola. Nie chodzi tylko o kwestie ambicjonalne. Zespół z Dortmundu w tym sezonie miał już nad Bayernem przewagę dziewięciu punktów, którą jednak roztrwonił w lutym i marcu. Teraz odskoczył Bawarczykom na dwa „oczka”, ale gdyby na Allianz Arena udało się monachijczykom wygrać, ich przewaga urosłaby do pięciu punktów. W sześciu ostatnich kolejkach taka różnica byłaby możliwa do obronienia, zwłaszcza że ekipa Borussii zdaje się mieć kryzys formy za sobą. A Lewandowskiemu z laurów do zdobycia zostałaby już tylko tytuł króla strzelców.

 

Lewy się rozkręca

Fot. Robert Lewandowski w tym sezonie zdobył już 19 bramek, z tego 6 w Lidze Mistrzów i 9 w Bundeslidze

 

 

Robert Lewandowski zdobył dwie bramki dla Bayernu Monachium w wygranym 3:0 ligowym meczu z FC Nuernberg. Kapitan reprezentacji Polski w tym sezonie strzelił już we wszystkich rozgrywkach 19 goli i jest skuteczniejszy od Neymara i Messiego.

 

W obecnym sezonie Lewandowski we wszystkich rozgrywkach rozegrał 20 meczów, w których strzelił 19 goli, co czyni go najskuteczniejszym strzelcem w pięciu najsilniejszych ligach europejskich (angielskiej, niemieckiej, hiszpańskiej, włoskiej i francuskiej). Kapitan reprezentacji Polski o jedno trafienie wyprzedza brazylijskiego asa Paris Saint-Germain Neymara i o dwa trafienia argentyńskiego gwiazdora Barcelony Leo Messiego (w miniony weekend też strzeli dwa gole i ma ich na koncie 17). W Lidze Mistrzów „Lewy” prowadzi na spółkę z Messim w klasyfikacji strzelców – obaj mają po sześć bramek na koncie. W Bundeslidze Polak z dorobkiem dziewięciu bramek jest trzeci w wśród najskuteczniejszych – o jedno trafienie lepsi od niego są Paco Alcacer z Borussii Dortmund i Luka Jović z Eintrachtu Frankfurt, a tyle samo goli na koncie co „Lewy” mają też Marco Reus z Borussii Dortmund i Sebastien Haller z Eintrachtu Frankfurt.

Niemieckie media znów wychwalają polskiego napastnika i przytaczają jego niebywałe strzeleckie statystyki. Okazało się, że dwa gole wbite drużynie z Norymbergi to był 47. „dwupak” uzyskany przez naszego piłkarza w Bundeslidze. Lepszy pod tym wzgledem jest od niego tylko legendarny Gerg Mueller, który meczów z podwójnymi trafieniami ma na koncie 55. Statystycy wyliczyli te, że mecz z FC Nuernberg był dla Lewandowskiego jubileuszowymj, 50. występem w Bundeslidze, w którym zdobywa więcej niż jednego gola. Pod tym względem znów lepszy od niego jest Gerd Mueller (87), ale w klasyfikacji wszech czasów „Lewego” wyprzedza jeszcze jego niedawny trener Jup Heynckes, który takich spotkań zaliczył 51. W 270 występach w Bundeslidze Lewandowski strzelił już 189 goli.

Drużyna z Monachium podniosła się po serii rozczarowujących wyników. Mistrz Niemiec zawodził zwłaszcza w Bundeslidze, remisując z Freiburgiem (1:1), Fortuną Duesseldorf (3:3) i przegrywając mecz na szczycie z Borussią Dortmund (2:3), wygrał jednak dwa ostatnie spotkania ligowe i dzięki temu nie pozwolił Borussii Dortmund na powiększenie punktowej przewagi. Ekipa z Dortmundu wyprzedza jednak monachijczyków o dziewięć „oczek” i na razie nie widać po niej żadnych symptomów kryzysu. W miniony weekend pokonała na wyjeździe Schalke 2:1. Łukasz Piszczek rozegrał cały mecz i zaliczył udany występ. Jakuba Błaszczykowskiego nie było nawet w kadrze meczowej VfL Wolfsburg (2:2 z Hoffenheim), a Marcin Kamiński (Fortuna Duesseldorf) zagrał słabo w przegranym 1:3 spotkaniu z Werderem.