Lewy zadziwia świat

Jan T. Kowalski
Lewy zadziwia świat

Robert Lewandowski w tym sezonie zadziwia świat strzelecką skutecznością

W 30. kolejce Bundesligi Bayern Monachium wygrał na wyjeździe z Bayerem Leverkusen 4:2. Jedną z bramek dla monachijskiej drużyny zdobył Robert Lewandowski, dla którego był to 30. ligowy gol w bieżących rozgrywkach, 44. w sumie trafienie tym sezonie oraz jubileuszowa 400. bramka w karierze w barwach klubowych.

Każde z tych osiągnięć jest godne uznania. Granicę 400 bramek w rozgrywkach klubowych z czynnych zawodników przekroczyli przed Lewandowskim jedynie Cristiano Ronaldo (627 goli), Leo Messi (626) i Zlatan Ibrahimović (460). Na dorobek „Lewego” złożyło się 235 bramek zdobytych dla Bayernu, 103 dla Borussii Dortmund, 41 dla Lecha Poznań i 21 dla Znicza Pruszków.
Z kolei 44 gole strzelone w 38 spotkaniach w obecnym sezonie we wszystkich rozgrywkach klubowych to nowy rekord życiowy kapitana reprezentacji Polski. Lewandowski już w tej chwili jest zdecydowanie najskuteczniejszym piłkarzem na Starym Kontynencie. Już w poprzedniej kolejce Bundesligi dwoma trafieniami w meczu z Fortuną Duesseldorf (5:0) wyrównał swój życiowy rekord z sezonu 2016/2017, w którym strzelił 43 gole w 57 występach. W miniony weekend w spotkaniu z Bayerem Leverkusen poprawił swoje najlepsze osiągnięcie o jedną bramkę, ale z pewnością do końca sezonu swój rekord znacznie wyśrubuje. Będzie miał na to jeszcze co najmniej pięć szans: trzy w lidze, jedną w półfinale Pucharu Niemiec i jedną w rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów.
A jeśli Bayern awansuje dalej, co wydaje się raczej pewne, bo gra rewanż z Chelsea u siebie, a w pierwszym meczu w Londynie wygrał 3:0, „Lewy” zyska kolejne okazje do powiększenia snajperskiego dorobku. Warto podkreślić, że nasz piłkarz granicę 40 goli przekroczył już w piątym sezonie z rzędu, czego z czynnych graczy przed nim dokonali tylko Cristiano Ronaldo i Leo Messi, a teraz ma realną szansę na przebicie kolejnej granicy – 50 bramek.
No i wreszcie 30. bramka w Bundeslidze w tym sezonie. „Lewy” wyrównał tym samym swoje życiowe rekordy strzeleckie z sezonów 2015/2016 i 2016/2017, w których zdobywał tytuły króla strzelców właśnie z dorobkiem 30 trafień. Wszystko wskazuje, że chociaż z powodu przekroczenia limitu żółtych kartek w następnej kolejce w meczu przeciwko Borussii Moenchengladbach będzie musiał pauzować, to na ustanowienie nowego życiowego rekordu w Bundeslidze będzie miał jeszcze okazje w trzech ligowych spotkaniach. Wygląda też na to, że Lewandowski zdobędzie swój piąty w karierze tytułu króla strzelców Bundesligi, bo jego najgroźniejszy konkurent, napastnik RB Lipsk Timo Werner, w meczu 30. kolejki z Padeborn (1:1) zaliczył pusty przebieg i nadal ma 25 goli, czyli jego strata do „Lewego” urosła do pięciu trafień. Teoretycznie jest do odrobienia, ale chyba tylko teoretycznie.
Tak więc Lewandowski w tej chwili jest liderem klasyfikacji strzelców Bundesligi (30 goli), Ligi Mistrzów (11 goli), a z 44 golami we wszystkich rozgrywkach klubowych prowadzi na liście najskuteczniejszych piłkarzy w Europie. Kolejni w tym zestawieniu są wspomniany Timo Werner (31 goli), napastnik Paris Saint-Germain Kylian Mbappe (30 goi) i napastnik Lazio Rzym Ciro Immobile (30 goli). W tym kontekście nie ma co narzekać, że Lewandowski nie pobije już w tym sezonie legendarnego rekordu Gerda Muellera 40 ligowych trafień. Musiałby w trzech meczach zdobyć aż 10 bramek, co jest nierealne nawet dla niego.
Realne za to do pobicia jest osiągnięcie innego Muellera – Dietera, który w sezonie 1976/1977 został królem strzelców Bundesligi z dorobkiem 34 trafień. To czwarty wynik w historii niemieckiej ekstraklasy, bo trzy najlepsze należą do Gerda Muellera: 40 goli w sezonie 1971/1972, 38 goli w sezonie 1969/1970 i 36 goli w sezonie 1972/1973.
Drużyna Bayernu też może pobić rekord zdobytych bramek w jednym sezonie, ustanowiony w rozgrywkach 1971/1972 przez monachijską jedenastkę. Gerd Mueller, Franz Beckenbauer i spółka strzelili wtedy 101 goli, a obecna ekipa po 30 kolejkach ma na koncie 90 trafień i cztery mecze do końca rozgrywek. Wystarczy, że utrzyma średnią goli na mecz i przejdzie do historii. Ale w następnym spotkaniu, z Borussią M’gladbach może mieć z tym kłopot, bo oprócz Lewandowskiego za żółte kartki pauzował w tym meczu będzie też Thomas Mueller.
Dla Lewandowskiego wygrana z Bayerem Leverkusen i strzelony tej drużynie gol miały też aspekty ambicjonalne. W rundzie jesiennej „Aptekarze” utarli nosa ekipie Bayernu, pokonując ją w 13. kolejce w Monachium 2:1. Polski napastnik przed tym spotkaniem błysnął w meczu Ligi Mistrzów z Crveną Zvezdą Belgrad (6:0) i w euforii napisał na portalu społecznościowym, że jest uzależniony od strzelania goli. „Możemy ci pomóc to uleczyć” – zakpili na swoim profilu „Aptekarze” i cel osiągnęli, bo „Lewy” gola im nie wbił. Tym razem ich „lekarstwo” okazało się nieskuteczne.

Poprzedni

Pierwszy miliarder wśród piłkarzy

Następny

Mistrzyni zawieszona

Zostaw komentarz