Fejk Nius

• Polacy na chwilę zapomnieli o pandemii, sądownictwie i aferach PiS-u. Na jednym z drzew w Polsce pojawił się lagun! Co to jest lagun? Tego Polakom nie wyjaśnił ani Duda, ani Morawiecki czy nawet Sasin. Jedna Przyłębska pewnie mogłaby wyjaśnić, ale nikt nie zapytał jej na piśmie.

• Podobno dzięki pandemii Polacy mają więcej oszczędności. To dobra wiadomość dla Morawieckiego, bo będzie z czego ściągać kolejne podatki. Ciekawe, czy w badaniach wzięli udział restauratorzy, hotelarze, branża weselna, eventowa i transportowa, czy tylko ludzie związani z PiS i ich rodziny.

• Obajtek twierdzi, że od 20 lat nie był na wakacjach. Czy osobom, które permanentnie nie mają na nic czasu, w ogóle można ufać?

• Niedawne badania pokazały, że największym zaufaniem Polaków cieszy się Trzaskowski. Odtąd jest częstszym bohaterem złowieszczych pasków w Wiadomościach TVP niż Tusk.

• Fachowcy stwierdzili, że aż 70 proc. followersów Dudy na Twitterze to boty, czyli nieistniejący ludzie. Cała reszta, to Ruchadełka leśne?

• W TVP tego nie usłyszysz, choć to wielki sukces rządu. W Polsce mamy najwyższą śmiertelność na Covid-19 na świecie i najwyższą inflację w krajach UE.

• Gdy rząd zaszczepi wszystkich chętnych, wtedy zgodzi się, aby szczepiły samorządy. Po to, żeby TVP mówiła, że sobie nie radzą?

• Z powodu pandemii nie odbył kongresu PiS, więc podobno od 2 lipca 2020 roku Kaczyński nie jest już prezesem. Prezesem przewodniej partii jest spadkobierca spuścizny, jego kot?

• Sąd w Bydgoszczy wydał wyrok: można chodzić po rynku z pudełkiem po pizzy. Wcześniej policji nie spodobał się napis na pudełku: „Stop represjom politycznym”.

• Cud! Zniknął dom Kaczyńskiego na Żoliborzu. A w każdym razie nie można go już zobaczyć na Google Street View czyli interaktywnej mapie w Internecie. Jaka szkoda, że nie można tego samego zrobić z Macierewiczem.

Gospodarka 48 godzin

Prognozy dla świata
Międzynarodowy Fundusz Walutowy przewiduje, że światowa gospodarka wzrośnie o 5,5 proc. w 2021 r. i 4,2 proc. w 2022 r. Tak więc, Polska pod rządami PiS będzie się w przyszłym roku rozwijać wolniej od reszty świata, bo budżet na 2021 r. przyjmuje wzrost wynoszący 4 proc. – a trzeba dodać, że rząd PiS, jak zwykle, wykazał bardzo dużo optymizmu w prognozowaniu tegorocznego wzrostu gospodarczego w naszym kraju. Światowa prognoza wzrostu PKB na 2021 r. została przez MFW skorygowana w górę o 0,3 punktu procentowego w stosunku do poprzedniej prognozy, odzwierciedlając oczekiwania dotyczące wzmocnienia tempa gospodarki spowodowanego szczepionkami w dalszej części roku oraz dodatkowe wsparcie polityczne dla kilku dużych gospodarek. Przewidywane w tym roku ożywienie wzrostu następuje po poważnym załamaniu w 2020 r., które miało poważny, negatywny wpływ zwłaszcza na kobiety, młodzież, osoby ubogie, osoby zatrudnione nieformalnie oraz osoby pracujące w sektorach wymagających intensywnego kontaktu z innymi ludźmi. Globalny spadek wzrostu w 2020 r. szacuje się na minus 3,5 proc., czyli o 0,9 pkt. proc. więcej niż przewidywano w poprzedniej prognozie.
Siła tegorocznego ożywienia gospodarczego będzie się znacznie różnić w poszczególnych krajach, w zależności od dostępu do technologii medycznych, skuteczności wsparcia politycznego czy cech strukturalnych wchodzących w skład kryzysu. Chociaż szczepionki wzbudziły nadzieje na ograniczenie pandemii w tym roku, to kolejne fale i nowe warianty wirusa budzą obawy co do perspektyw świata – zwraca uwagę MFW. Dlatego działania polityczne podejmowane przez rządy państw powinny zapewniać skuteczne wsparcie dla gospodarki, do czasu zdecydowanego ożywienia gospodarczego – z naciskiem na rozwijanie kluczowych elementów wzrostu oraz przyspieszenie ograniczenia emisji dwutlenku węgla.
Konieczna jest ścisła współpraca wielostronna, aby wszędzie opanować pandemię. Należy przyspieszyć dostęp do szczepionek we wszystkich krajach, zapewnić ich powszechną dystrybucję oraz ułatwić dostęp do niezbędnych leków po cenach przystępnych dla wszystkich. Ponadto, wiele krajów, zwłaszcza rozwijających się gospodarek o niskich dochodach, weszło w kryzys z wysokim zadłużeniem, które dalej rośnie podczas pandemii. Społeczność światowa będzie musiała przyśpieszyć działania, zmierzające do ograniczenia zadłużenia tych państw.

Sprawdzone informacje
Powstała Biała Księga zatytułowana „Szczepienia przeciw COVID-19. Innowacyjne technologie i efektywność”. Ma ona stanowić kompendium wiedzy o szczepieniach, technologii i ich zasadności w walce z pandemią koronawirusa. Działa także strona internetowa www.naukaprzeciwpandemii.pl z sekcją najczęściej pojawiających się pytań ze strony Polek i Polaków oraz z publikacjami, które zawierają zweryfikowane, rzetelne informacje na temat szczepień. Zarówno Biała Księga, jak i strona www dostępne są w wersji polsko- i anglojęzycznej. Może to być remedium na sprzeczne komunikaty płynące ze strony rządowej.

Jak katolik z katolikiem
Stowarzyszenie Dziennikarzy RP wyraża zaskoczenie i ogromny smutek, że Archidiecezja Krakowska wypowiedziała katolickiemu pismu „Tygodnik Powszechny” prawo do najmu owianego historią lokalu przy ul. Wiślnej 12. Decyzja krakowskiej kurii odbiła się echem w Polsce i na świecie. Pisała o tym m.in agencja Associated Press.

Balon

Od wielu miesięcy, siedząc wieczorem przed telewizorem i jako świadomy obywatel oglądając programy informacyjne, także emitowane przez tzw. telewizję publiczną, mam niepokojące wrażenie, że unosi się nad nami ogromny i stale powiększający się balon.

Wydaje mi się, że balon napełniany jest czterema strumieniami – kłamstwami lub negatywnym koloryzowaniem dotyczącymi naszej przeszłości, wiadomościami i fantazjami o nieustannych sukcesach osiąganych przez aktualną władzę, zapewnieniami o własnej uczciwości i bezinteresowności i bezwzględnej walce z przestępczością, oraz obietnicami dalszych wielkich zmian i realizacji niespotykanych dotychczas koncepcji inwestycyjnych, połączonych z planami podnoszenia stopy życiowej narodu do niespotykanych w historii granic.

Nie było nas

Pierwszy strumień napełniających balon informacji i opowiadań ma dwie niewzruszone podstawy – pierwszą, że po wojnie i aż do lat 80-tych ubiegłego wieku w ogóle nie było polskiego państwa. I drugą, że również później, a zwłaszcza „przez ostatnie 8 lat” przed wyborczym zwycięstwem obecnej władzy, rządzono Polską tak nieudolnie, że „kraj popadał w ruinę”, naród się nie bogacił, a „za to” rosła przestępczość i powstawały „afery” niszczące dorobek wielu ludzi. Te dwie polityczne fantazje są tak wielokrotnie powtarzane, że zwłaszcza w umysłach młodzieży i słuchającego tylko jednej opcji politycznej i dwóch stacji telewizyjnych „twardego” elektoratu, tworzą lukę, pozwalająca na łatwiejsze pranie mózgów.
Głównie na tym tle tworzy się patriotyczne legendy, gloryfikujące jednych i oczerniające innych. Hurtowo stawia się na piedestał „żołnierzy wyklętych”, mimo, że zOd wielu miesięcy, siedząc wieczorem przed telewizorem i jako świadomy obywatel oglądając programy informacyjne, także emitowane przez tzw. telewizję publiczną, mam niepokojące wrażenie, że unosi się nad nami ogromny i stale powiększający się balon. naczna ich część zupełnie na to nie zasłużyła. Niemal wykreśla się z pamięci żołnierzy I i II Armii Polskiej idących ze wschodu, oraz partyzantkę Batalionów Chłopskich i Armii Ludowej – nawet tych, którzy walczyli i ginęli w Powstaniu Warszawskim. Oczernia się w czambuł działaczy i polityków okresu PRLu, mimo, że niektórzy z nich – jak Gierek, Ziętek, Rapacki, a nawet Świerczewski, są pozytywnie zapisani w pamięci wielu ludzi i całych miast lub województw. Tłumaczy się młodym ludziom, którzy nie pamiętają ani PRLu, ani stanu wojennego, że wtedy „prawdziwi Polacy”, którzy byli sędziami – nie sądzili, a jak byli w wojsku – nie wykonywali rozkazów. Patriotyczni tramwajarze nie wozili doi pracy zniewolonych robotników, a lekarze nie leczyli członków partii „komunistycznej”, czyli PZPR.
W tej ofensywie bezmyślnej nienawiści do przeszłości wpada się w ipułapki zapominając, że część starszych działaczy prawicy kończyła właśnie w PRLu dobre szkoły i uczelnie, robiła doktoraty, chodziła do kabaretów znacznie odważniejszych niż obecne, i że 50% „suwerena” mieszka w masowo oddawanych wówczas mieszkaniach,. Nawet polską niepodległość w portach świata rozsławia żaglowiec, który też został wybudowany w ostatnich latach „starego” ustroju.
Same sukcesy
Drugi strumień zasilający balon to nieustanne sukcesy. Teraz wszystko jest sukcesem. „Zwycięstwo” w głosowaniu w Unii 27 do 1, rozdawanie nagród, „które się należały” a także ich późniejsze odbieranie, przyjęcie ustawy chroniącej dobre imię Polski zredagowanej w sposób obrażający innych i godzącej w wolność słowa i przekonań, a potem jej łagodzenie, wprowadzanie „dobrych zmian” w sądownictwie, które są niezgodne z konstytucją i także częściowe wycofywanie się z tych zmian. Dobre zmiany, niepokojąco podobne do wprowadzanych w niektórych krajach Europy w międzywojennym dwudziestoleciu, mają też wprowadzać inwigilację obywateli w trosce o innych obywateli, rozbudowę sił policyjnych chroniących szeroko rozumianą „władzę”, tworzenie sądów sądzących niegrzecznych sędziów, usuwanie dziennikarzy, którzy nie piszą lub mówią tego, co trzeba.
Ten strumień zasilający balon opiera się niezmiennie na fundamencie 500+. W każdej informacji o sukcesach nawiązuje się do tego, rzeczywiście dobrego rozwiązania i osładza się nim inne, socjalne osiągnięcia, które już nie są tak wyraźne. Przykładowo – coraz mniej mówi się o darmowych lekach dla emerytów. Bo też trudno znaleźć takich, którzy na tym skorzystali. Owszem – mają takie pozycje, które są za darmo, ale kilka innych znacznie im zdrożało. Saldo jest dla nich niekorzystne, płacą za leki obecnie więcej, niż poprzednio. Podobnym „sukcesem” są „mieszkania +”. Czynsze w tych mieszkaniach są podobne jak na „wolnym rynku” wynajmu mieszkań, a późniejsze „przejmowanie na własność” niepewne i prawnie skomplikowane.

Czysta, uczciwa, aryjska krew

Trzeci strumień składa się z intensywnie wpompowywanej w balon zapowiedzi, że PIS będzie bezlitośnie ścigał wszelakiej maści przestępców, że nikomu nic nie daruje, bo „wszyscy są równi wobec prawa”. Codziennie słyszymy, że komuś rano zakłada się kajdanki, wzywa do prokuratury, stawia zarzuty, grozi procesami. Skutki są słabe, bo jeszcze w miarę niezależne sądy nie są skłonne do wydawania bezpodstawnych wyroków. Nawet całkowicie apolityczna część suwerena ma też wątpliwości, dlaczego w bójce skrajnego prawicowca z demokratą winny – zdaniem prokuratora – jest zawsze ten ostatni, dlaczego lekceważy się wszelkie publiczne oskarżenia dotyczące członków lub zwolenników PISu, a za to podnieca się elektorat każdym przypadkiem pretensji o naruszenie prawa kierowanym do zwolenników „totalnej” opozycji. Policja wprowadza przy tym nowe standardy – ubieranie posągów w koszulki z nadrukiem „konstytucja” albo okrzyki „Wałęsa” są co najmniej wykroczeniem, ale maskowanie twarzy, chóralne grożenie śmiercią, nawoływanie do zachowania „czystej, białej krwi” i publiczne odpalanie rac i świec dymnych, jest tylko skutkiem nudnego i niewinnego oczekiwania w kolejce do pubu. Odnosi się wrażenie, że ogoleni na łyso młodzi ludzie, wykrzykujący obraźliwe albo całkiem bzdurne hasła, są teraz wzorcem praworządnego obywatela.
Suweren zaczyna się też dziwić, że mimo buńczucznych haseł idola prawicy, że „do polityki nie idzie się dla pieniędzy”, – co chwila wyciekają informacje o zbyt licznych i zbyt dużych nagrodach, o gigantycznych zarobkach i odprawach członków rządzącej partii, pracujących w spółkach skarbu państwa i różnego rodzaju propagandowych przybudówkach, o zajmowaniu się szefa partii interesami ważnej dla niej spółki. Mimo prób politycznego uzasadniania może też budzić zdziwienie exodus działaczy zajmujących eksponowane, ale słabo płatne, stanowiska rządowe, do parlamentu europejskiego.

Wielkie plany

Czwartym strumieniem pompowanym w balon są obietnice. W części bardzo ogólne i znane z historii od czasów cesarstwa rzymskiego, a może nawet z początków państwowości Egiptu i Mezopotamii. Kraj będzie rozkwitał, wszystkim będzie lepiej, wstajemy z kolan, więc świat będzie nas szanował i podziwiał, nikt nam nie będzie „podskakiwał”, bo będziemy potęgą militarną wspieraną przez inne potęgi. Ta największa potęga potraktuje nas niemal jak jeden ze swoich stanów, będziemy mieli ich stałe garnizony, wybudujemy im „Fort Trump”. A wszystko po to, aby wprowadzić w stan permanentnego przerażenia pewne państwo na wschodzie, które zawsze nam zagrażało, więc i teraz może mieć złe zamiary.
Te znane slogany i nowe pomysły przeznaczone głównie dla najmniej wykształconej części elektoratu, wspierane są pozornymi konkretami o nieokreślonych lub odległych terminach realizacji. Mamy więc obiecany szybki przekop mierzei wiślanej, budowę promu towarowo – pasażerskiego, który ma być nowym początkiem świetlanej przyszłości naszych stoczni, budowę tunelu podmorskiego w Szczecinie, produkowanie okrętów podwodnych, nadzwyczajnych helikopterów do spółki z Ukrainą, budowę największego portu lotniczego Europy. Radośnie też wydamy ogromne pieniądze na zakup od przyjaciół nowoczesnych wyrzutni rakiet, samolotów bojowych i innych urządzeń do zabijania. „Oglądacz” telewizji publicznej na polskiej wsi, – bo do innej najczęściej nie ma dostępu – serwującej mu takie wiadomości, wpada w euforię. Nawet nie zauważa, że balon propagandowy nad jego domem rośnie tak bardzo, że przysłania mu widok na resztę świata.

Niebezpieczny wybuch

Mam pecha. Mój nadmiernie zaawansowany wiek pozwala na historyczne porównania balonów propagandowych tworzonych w naszej najnowszej historii. Bo – bądźmy sprawiedliwi – każdy rząd i w każdym ustroju ma takie tendencje. Przed II wojną palmę pierwszeństwa miało przekonywanie społeczeństwa, że Niemców nie stać na prawdziwe czołgi i samochody pancerne, że te, które widzimy na kronikach filmowych są z dykty i z tektury. Nasza kawaleria rozniesie je w pył szablami i lancami.
W latach powojennych wmawiano nam, że gospodarka rynkowa to przeżytek, że świetlaną przyszłość zapewni nam tylko centralne sterowanie „gospodarką planową” i inwestowanie przede wszystkim w ciężki przemysł. Nie wszyscy się z tym zgodzą, ale – moim zdaniem – relatywnie najbardziej wiarygodny balon pompowano w tzw. dekadzie gierkowskiej. Mało mówiono o konieczności poprawy komunikacji Śląska z Warszawą, i względnie szybko wybudowano drogę szybkiego ruchu do dzisiaj zwaną „gierkówką”. Pokazano na wystawach małego Fiata 126p i też szybko zaczęto go produkować. Obiecywano poprawę sytuacji mieszkaniowej i rzeczywiście budowano wprawdzie małe mieszkania, – ale budowano ich dużo, w szczytowym roku 1978 – 283 tysiące. W czasach rządów PO – PSL balon był napełniany umiarkowanie i hamowany hasłem oszczędnego gospodarowania pozwalającego na utrzymanie „zielonej wyspy” na powierzchni światowego kryzysu. Ale takie dmuchanie balonu, jakiego dzisiaj jesteśmy świadkami, za mojej pamięci się nie zdarzało.
Każdy balon nadmiernie napełniany musi kiedyś pęknąć. Także balon propagandowy. Kłamstwa i kłamstewka wyjdą na jaw, znaczna część obietnic nie zostanie spełniona. Niezadowolenie obywateli będzie tłumione różnymi sposobami zapożyczonymi z doświadczeń rządów autokratycznych. Wykształcona część elektoratu rządzącej partii i tzw. milcząca większość zdają sobie z tego sprawę. Twardy elektorat wierzy we wszystko, ale i on w jakimś momencie zacznie się upominać o to, co wdmuchano do balonu. Wtedy rządzący mogą wybrać tylko jeden z dwóch scenariuszy:
– albo dostatecznie wcześnie zaczną się sami wycofywać „na z góry upatrzone pozycje”, przepraszać, łagodnieć, obiecywać poprawę,
– albo ryzykować i czekać na wybuch. Ale ryzyko jest duże. Pęknięty balon wybuchnie głośno, cały świat go usłyszy. Można stracić władzę. Perspektywa jej odzyskania oddali się na wiele lat.
Obserwacja dotychczasowych zachowań dość wąskiej intelektualnej czołówki PISu skłania raczej do przypuszczenia, że, wierząc w nieustanne poparcie i siłę twardego elektoratu oraz w widoczny sposób rozkoszując się zdobytą władzą – wybiorą świadomie, lub podświadomie, drugi wariant.
Czy jednak, mimo to, PIS może wygrać następne wybory parlamentarne? Może, bo znaczna część naszych obywateli przejmuje się tylko tym, czy zarabia lub dostaje o kilka złotych więcej i wierzy, że nasze państwo „wstaje z kolan i rośnie w siłę”.
A czy może je przegrać?. Również może, choć jeszcze w to nie wierzy. Balon propagandowy podtrzymujący władzę może też pęknąć wcześniej i spowodować trudne do przewidzenia i opanowania reakcje „suwerena” i Europy.
Proces osłabiania pozycji zjednoczonej prawicy może też przyspieszyć nie tylko w związku nadmiernym zadłużaniem państwa i utratą stabilności ekonomiczne, ale także w reakcji na trzy immanentne cechy radzącej ekipy, które też coraz mniej podobają się pozostałej części społeczeństwa. Te trzy cechy, to zupełny brak poczucia humoru i nadmiernie nerwowe przyjmowanie śmiechu otoczenia, wewnętrzna dyscyplina i posłuszeństwo procentująca zanikiem własnych poglądów, w historii cywilizacji zawsze prowadząca do jakiejś formy dyktatury, i żenująco pierwotny, irytujący hurrapatriotyzm.

Starczy o planach, pora na efekty

Odpowiedź na stanowisko grupy PKP nadesłane do redakcji Dziennika Trybuna.

 

Dziękuję za obszerne – znacznie dłuższe niż publikacja w Trybunie która była jego przyczyną – stanowisko grupy PKP będące wspólnym dziełem trojga państwa rzeczników najważniejszych państwowych spółek kolejowych w Polsce.
Stanowisko jest niestety częściowo nieprecyzyjne, mija się z prawdą i wprowadza w błąd, ale zgodnie z zasadami naszej redakcji zamieszczamy je w całości.
Przede wszystkim, szkoda, że troje państwa rzeczników tak lakonicznie odnosi się do głównego tematu artykułu w Trybunie, wymienionego zresztą w jego tytule, czyli tego że „PKP mają mniej pasażerów”.
Nie ukrywam, że gdy otrzymałem tak rozbudowane stanowisko grupy PKP miałem nadzieję, że Czytelnicy dowiedzą się zeń, jakie są – z państwa punktu widzenia, być może odmiennego od naszego – przyczyny tego, iż PKP tracą pasażerów. Niestety, stanowisko pomija tę kwestię, co pozwala mi przypuszczać, że przyczyny są właśnie takie jakie wymieniono w artykule: czyli rozbabrane inwestycje, awaryjny tabor, coraz gorsza punktualność.
Zamiast wyjaśnić, co jest przyczyną spadku liczby pasażerów, stanowisko grupy PKP formułuje nieprawdziwy zarzut, iż artykuł w Dzienniku Trybuna jest nieprecyzyjny i wprowadza w błąd, bo wprawdzie PKP tracą pasażerów, ale akurat Intercity mają ich więcej.
Tyle, że w Trybunie nie pisano o pasażerach jednego z wielu przewoźników jakim jest Intercity, lecz właśnie o wszystkich przewoźnikach z grupy PKP – którzy w sumie niestety mają mniej pasażerów.
Nieprecyzyjna i wprowadzająca w błąd jest tu natomiast informacja pani rzeczniczki PKP Intercity Agnieszki Serbeńskiej, która w swoim komunikacie z 13 sierpnia podała najpierw, że „Podróżowanie koleją jest coraz popularniejsze”, by dopiero później wyjaśnić, że chodzi o podróżnych PKP Intercity, których jest więcej. W rzeczywistości, czego pani rzeczniczka nie napisała, podróżowanie koleją w Polsce jest coraz mniej popularne.
Jeśli zaś chodzi o same PKP Intercity, to oczywiście dobrze, że tak dokładnie państwo informują, jakie są przyczyny tego, iż ten przewoźnik jest coraz mniej punktualny. Szkoda jednak, że państwo nie informują, co PKP Intercity robią, aby to zmienić. Mam nadzieję, że nie dlatego, iżby firma nic nie robiła dla poprawy swej niskiej punktualności?
Stanowisko grupy PKP zarzuca, że w Dzienniku Trybuna podano nieprawdziwą informację, jakoby inwestycje kolejowe były realizowane niesprawnie i nie przynosiły wymiernych efektów. Precyzując, w artykule w Trybunie napisano, że nie są prowadzone sprawnie, co nie jest informacją lecz opinią – ale chyba troje państwa rzeczników nie mogłoby się z nią po cichu nie zgodzić. Państwo przecież najlepiej wiecie, jakie są w istocie opóźnienia inwestycji kolejowych w stosunku do pierwotnych zapowiedzi.
Wyjaśniam też, że w artykule nie ma stwierdzenia, iż inwestycje kolejowe „nie przynoszą wymiernych efektów”. Napisano, że „przynoszą efekty dalekie od oczekiwań” – i z stanowiska grupy PKP wynika, iż jest to pogląd słuszny.
Warto bowiem zauważyć, że tam, gdzie stanowisko bardzo dokładnie opisuje jak inwestycje „już teraz zmieniają polską kolej” i jakie są „pozytywne zmiany” na PKP, stosujecie państwo wyłącznie czas przyszły.
Stanowisko grupy PKP informuje zatem, że „zmodernizuje”, „kupi”, „planuje”, „zapewni”, że coś „jest w realizacji”, „zostanie zmodernizowane”, „będzie”, „przyniesie konkretne efekty” itd.
Ja rozumiem, że o przyszłości zawsze pisze się przyjemnie i chętnie, ale zamiast kolejny raz czytać o wspaniałych planach, chętniej przeczytałbym, co już zostało zrobione i jakie – no właśnie – są tego wymierne efekty.
Zmuszony jestem również sprostować stwierdzenie trojga państwa rzeczników, iż nieprawdą jest, że seria awarii Pendolino spowodowana była złym składem torowisk, bo z tego powodu żaden skład Pendolino nie został uszkodzony.
Informuję, że w styczniu br. media cytowały wypowiedź pani rzeczniczki Agnieszki Serbeńskiej, mówiącą, iż PKP Intercity wyłączyły z eksploatacji sześć składów Pendolino z powodu uszkodzenia podwozi tłuczniem.
Domniemywam, że gdyby torowiska były w dobrym stanie, tłuczeń nie odrywałby się z nich i nie niszczył podwozi Pendolino. Szkoda jednak, że PKP nigdy nie poinformowały z jakich, zdaniem grupy powodów, składy te zostały uszkodzone.
Na koniec zachęcałbym, żeby zamiast zapowiadać przyszłe sukcesy, informowali państwo czasem i o problemach jakie mają spółki PKP, oraz o tym co zrobiły, by te problemy rozwiązywać. Ręczę, że takie uczciwe podejście do pasażerów i Czytelników przyniosłoby dobre efekty.

Pozdrawiam