Nowe szanse węglem pisane

Węgiel, przez dłuższy okres czasu, był jednym z największych skarbów narodu polskiego.

Znaczenie węgla na polskim terytorium, było szczególnie duże, po odzyskaniu przez naród polski niepodległości w 1918 roku. Kopalnie węgla, głównie na odzyskanym przez naród polski Śląsku, po I wojnie światowej, należące z reguły do zagranicznego kapitału, były też w dużej mierze ważną podstawą narodowych sukcesów Polek i Polaków, w okresie odbudowywania swojej ojczyzny po długim czasie niewoli narodowej suwerennej i znaczącej państwowości polskiej. Działo się tak mimo to, że do naszej ojczyzny, powróciła tylko część pra starych ziem polskich, po I wojnie światowej. Natomiast po II wojnie światowej, zasoby węgla, w o wiele większym zakresie niż po I wojnie światowej, znalazły się na terytorium odrodzonej ,polskiej państwowości. Na dodatek, wszystkie kopalnie na tradycyjnych terenach górniczych i w innych rejonach polskich, w których stały się własnością państwową, przynosząca pożytek narodowi polskiemu. Górnictwo śląskie, stało się też w tej sytuacji ważnym elementem odbudowy i rozwoju państwowości polskiej, w tym wniosło ono znaczny wkład w odbudowę zniszczonej całkowicie przez okupanta, stolicy polskiej. Jednakże w latach 1949-1956, kiedy do władzy w Polsce doszła wyjątkowo anty narodowa, kompradorska elita rządząca, znaczna część wydobytego w polskich kopalniach węgla, eksportowana była do Związku Radzieckiego, po cenach znacznie niższych, niż ceny światowe. Po 1956 roku, górnictwo polskie wnosiło natomiast znaczący wkład do gospodarki naszej ojczyzny. Jednakże w ostatnich dziesięcioleciach, wytwarzanie energii elektrycznej przez elektrownie węglowe, stanowiące podstawę energetyki naszego kraju, radykalnie przyczyniły się do pogorszenia powietrza, którym wszyscy w naszej ojczyźnie oddychamy. Natomiast w ramach funkcjonowania Polski w Unii Europejskiej, zmuszeni jesteśmy z tego tytułu, płacić znaczne kary, które ciężkim brzemieniem kładą się na całość naszej gospodarki, nie mówiąc już o tym, że pogarszają i tak w dużej mierze, zatrute powietrze w naszej obczyźnie. Nasz skarb w postaci węgla, w tej sytuacji w znacznym stopniu utracił znaczenie nie tylko narodowego skarbu, ale stał się też przyczyną zagrożeń naszej atmosfery, ale pogarszał i pogarsza nadal bilans przychodów i strat naszego dochodu narodowego. W tej sytuacji wszelkie możliwości innego, niż tradycyjne zagospodarowania zasobów węgla, nabiera w naszej ojczyźnie wielkiego znaczenia. Dlatego też propozycje z tego zakresu, powinny być szczególnie uważnie studiowane i wyciągane z nich daleko idące wnioski, posiadające fundamentalne znaczenie dla pomyślnych perspektyw rozwojowych naszego narodu.

Nowa szansa uczynienia z węgla ważnej podstawy narodowej pomyślności Polek i Polaków

Już w czasie II wojny światowej, hitlerowskie Niemcy, gdy znalazły się w obliczu ogromnych trudności, związanych z deficytem paliw, potrzebnych dla ich dywizji pancernych i całego transportu obsługującego potrzeby gospodarki Niemiec szukały nowych sposobów rozwiązania tego deficytu. Już wówczas na szeroką skalę, oraz różnymi sposobami zaczęto używać węgla dla produkcji syntetycznego paliwa. Po II wojnie światowej, kontynuowano eksperymenty i rozwiązania z tego zakresu, stosując metodę Fischera – Tchropsa, ale choć dawała ona dość duże ilości syntetycznego paliwa, to w szerokim zakresie zatruwała środowisko oraz była i nadal jest bardzo kosztowna. Współcześnie istnieją oparte o tą metodę, ale tez inne technologie, całe linie technologiczne, głównie w Afryce Południowej, ale też w innych rejonach świata, w ramach których produkuje się paliwo syntetyczne z węgla. Jednakże ogromna wadą tej produkcji, której nie udało się dotąd przezwyciężyć, jest to, że w jej ramach produkując paliwo, produkuje się też na szeroką skalę CO2 i NOx, które skutecznie zatruwają atmosferę. Mimo wielokrotnych prób i stosowanych sposobów, tej wady produkcji paliw syntetycznych, nigdzie na świecie nie udało się dotąd zlikwidować. Na tym tle, wyróżnia się nowa propozycja produkcji paliw syntetycznych i zarazem energii elektrycznej, opracowana przez prof. dr hab. Zbigniewa Wrzesińskiego, czynnego profesora Politechniki Warszawskiej, która daje możliwość wyprodukowania zarówno dużej ilości paliwa syntetycznego, jak też energii elektrycznej, całkowicie i skutecznie eliminując dotychczasowy produkt uboczny takiej produkcji, w postaci zatruwania atmosfery w postaci CO2 i NOx. Propozycja patentowa z tego zakresu, zgłoszona została na podstawie wniosku prof. dr hab. Z. Wrzesińskiego, przez Biuro Radców Patentowych Polservice, do Polskiego Urzędu Patentowego i zarejestrowana pod numerem PCT/PL2018/050057, tym samym, wspomniany wniosek patentowy, zgłoszony wspólnie przez prof. dr hab. Z. Wrzesińskiego i Fundację Innowacja, objęty został ochroną prawną, w skali wewnętrznej i międzynarodowej, zarówno europejskiej, jak i światowej. Wniosek powyższy , został poddany wewnętrznym recenzjom opiniom i choć – jak zwykle w takich wypadkach, zgłoszono wobec niego liczne uwagi-nie odrzucono go i sprawa jest nadal rozpatrywana, jako ważny projekt patentowy objęty polską i światową ochroną. Znaczenie tego projektu patentowego, jest szczególnie duże, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wspomniany projekt patentowy, w przeciwieństwie do wszystkich projektów dotychczasowych, całkowicie eliminuje zatruwanie środowiska i daje szanse na wielkie możliwości, równoległego produkowania przez ten sam kombinat wytwórczy, zarówno dużej ilości paliw syntetycznych, jak i energii elektrycznej. W warunkach polskich, wdrożenie takiego projektu, otwiera przed naszą ojczyzna możliwości, równoległego rozwiązania problemu deficytu energii elektrycznej, jak i uzyskania takiej ilości paliw syntetycznych, które całkowicie uniezależniały by nasz kraj, od potrzeby sprowadzania paliw syntetycznych, które to zjawisko kładzie się cieniem i dużym ciężarem na całość gospodarki naszej ojczyzny we współczesnym okresie czasu.

Możliwości, koszty i harmonogram uruchomienia proponowanego przedsięwzięcia

Najważniejszym elementem uruchomienia całego przedsięwzięcia, jest przygotowanie studium jego wykonalności. Przy tym należy w tym zakresie wyróżnić wstępne studium wykonalności projektu, które może wykonać zespół badawczy, powołany pod kierownictwem prof. Z. Wrzesińskiego w ciągu 12 miesięcy od zlecenia jego wykonania. Taki wstępny projekt, może ten zespól wykonać w ciągu roku i jego koszty szacuje się na 1 milion dolarów amerykańskich. Pełne studium wykonalności, wymaga pracy zespołu przez 2 lata i przewidywane jego koszty, wynosić będą ok. 4 milionów dolarów amerykańskich. Na podstawie wspomnianego studium wykonalności, można będzie dopiero wykonać projekt techniczny kombinatu paliwowo-energetycznego, którego koszty zaprojektowania szacuje się na 50 milinów dolarów amerykańskich a czas wykonania, 3 lata od posiadania pełnego studium wykonalności. Na podstawie obu wstępnych dokumentów, (wstępnego i pełnego projektu wykonalności) można będzie zrealizować przedsięwzięcie w ciągu 5 lat a pełny koszt wybudowania kombinatu paliwowo-energetycznego, na 200 (MWe) megawat szacuje się na 5 miliardów dolarów. Natomiast zapewnienie jego do pełnej zdolności produkcyjnej na następnych 4-5 lat od rozpoczęcia prac nad wstępnym projektem wykonalności Zakłada się, że taki kombinat dawał będzie rocznie 200 MWe (megawat energii elektrycznej) i 4,63 milionów ton paliwa rocznie. Czas zwrócenia kosztów inwestycji wyniesie 5 lat . Roczny prognozowany zysk ze sprzedaży metanolu to miliard dolarów. Zwrot kosztów inwestycji od zakończenia budowy w ciągu siedmiu lat
Alternatywnie, należy przewidywać, że przy budowanym kombinacie paliwowo-energetycznym o mocy 3000 MWe rocznie, przy kosztach jego budowy szacowanych na 50 miliardów dolarów, elektrownia węglowa będąca elementem kombinatu może osiągnąć ze sprzedaży tlenku węgla 2 miliardy dolarów rocznie (z czego czystego zysku 400 milionów dolarów rocznie) a ze sprzedaży energii elektrycznej 854 miliony dolarów rocznie (z czego zysk 170 milionów dolarów rocznie). Natomiast przychód roczny ze sprzedaży paliw syntetycznych, wynosiłby 50 miliardów dolarów rocznie, (z czego zysk 10 miliardów dolarów rocznie). Zwrot inwestycji w ciąg siedmiu lat od zakończenia inwestycji.
Projekt techniczny, zarówno kombinatu na 200 MWe ( megawatów elektrycznych), jak i na 3000 MWe, będzie towarem rynkowym, który można sprzedać licznym krajom, posiadającym zasoby węgla i deficyt w zakresie paliw. Za taki sprzedawany zagranice projekt można przewidywać opłatę w wysokości 30-50 milionów dolarów i 2 proc. od wartości produkcji rocznie przez 10 lat. Tą drogą można uzyskać zwrot kosztów, już we wstępnej fazie realizacji tego przedsięwzięcia i długoterminowe zyski.
Inicjatorzy przedsięwzięcia i współwłaściciele patentu, proponują powołanie senackiej komisji do zbadania propozycji i po ocenie całokształtu projektu, powołanie państwowo-prywatnego przedsiębiorstwa, realizacji całego przedsięwzięcia w formie spółki akcyjnej. Proponuje się też na posiedzeniu senackiej komisji do spraw nauki, rozpatrzenie założeń proponowanego projektu. W skład komisji opiniującej walory i słabości zgłoszonej propozycji, powinni zostać powołani polscy i zagraniczni przedstawiciele świata nauki, którzy zaopiniują propozycję, na podstawie udostępnionych im szczegółów patentowych, przy pełnym podjęciu zobowiązania do uszanowania autorskich praw, właścicieli projektu patentowego. Przedsiębiorstwo( przedsiębiorstwa) takie mogłoby posiadać charakter spółki akcyjnej, która przez sprzedaż akcji, zgromadzi odpowiednie środki niezbędne do realizacji proponowanego przedsięwzięcia. W trakcie realizacji przedsięwzięcia, zarówno na etapie rozpatrywania przez organa Senatu, jak i powołane do tego ciała kolektywne, powinno zostać w pełni zabezpieczone nienaruszenie praw autorskich właścicieli wniosku patentowego.

Prof. dr hab. Wojciech Pomykało jest prezesem Fundacji Innowacja.

Taki mamy klimat Szczyt klimatyczny

3 grudnia rozpoczął się w Katowicach Szczyt klimatyczny ONZ (COP24). Wystąpienie inauguracyjne wygłosił pan Prezydent RP Andrzej Duda. Dowiedziałem się z niego, że Polska jest w czołówce krajów działających na rzecz ochrony klimatu.

 

Uczestniczymy we wdrażaniu proekologicznych programów takich jak przeciwdziałanie pustynnieniu, ochronie terenów leśnych, czy też ograniczeniu emisji, CO2. Dowiedziałem się także, że nie zrezygnujemy z energetyki opartej o spalanie paliw kopalnych (węgla), jako podstawowej metody wytwarzania energii elektrycznej.
W mojej opinii kluczową informacją na temat COP24 jest to, kto w nim NIE bierze udziału. Nie przybyli do Katowic między innymi prezydenci USA, Francji, Rosji, czy kanclerz Niemiec Angela Merkel. Bez „możnych tego świata” katowicki szczyt może przejść do historii, jako kolejna impreza, która urodzi pakiet deklaracji i stanowisk bez żadnego wpływu na rzeczywistość.
Degradacja klimatu to problem palący. Nie rozwiążą go „słuszne głosy” To USA, Chiny, Rosja, są kluczowymi graczami w rozwiązaniu problemu, bo to ich potężne gospodarki emitują lwią część gazów cieplarnianych i zanieczyszczeń. Prawdziwym zagrożeniem dla przyszłości planety jest obojętność a nawet niechęć (wycofanie się prezydenta Trampa z Porozumienia Paryskiego z 2015) czy też spowolnienie realizacji postanowień traktatu z Kioto.
Unia Europejska, która także zalicza się do wiodących gospodarek świata, wykazuje relatywnie duże zainteresowanie problematyką ekologiczną. Pojawiają się inicjatywy a co ważniejsze, realne działania. Przykładem niech będzie ograniczanie dopuszczalnej emisji CO2 czy też projekt „Europy bez emisyjnej do 2050 roku.
Niestety jest w tym trochę hipokryzji. Funkcjonujemy w erze globalizmu i gospodarki neoliberalnej. Przepływ kapitału i sił wytwórczych jest powszechny. Europejscy przemysłowcy przenoszą zakłady o wysokiej emisji ciepła i zanieczyszczeń do Chin, Indii lub krajów rozwijających się, gdzie przed ekologią mają pierwszeństwo problemy podstawowe, i już mają sumienie spokojne a ręce czyste.
Czy Katowice staną się kamieniem milowym w procesie ratowania ziemi przed katastrofą klimatyczną czy też źródłem różnych deklaracji i dezyderatów, których kluczową frazą będzie „trzeba by…”?
Pewna część naszych elit skłania się do poglądu „Nasza chata z kraja”, nasz kraj nie zbawi całego świata, to, co emitujemy (2 razy mniej niż Niemcy) ma znikomy wpływ na globalny bilans zjawiska cieplarnianego a Emisją CO2, smogu i trujących wyziewów szkodzimy głównie sobie.
Warto oceniać jak deklaracje kolejnych rządów mają się do rzeczywistości.
Według dostępnych danych ponad 40 000 Polaków umiera rocznie na choroby spowodowane złą jakością powietrza a 38 polskich miast jest na czele europejskiej listy przekraczających dopuszczalne normy zanieczyszczenia.

 

Co jest źródłem zanieczyszczeń?

Ok. 70 proc. to nasze gospodarstwa domowe (ogrzewanie) 15 proc. to motoryzacja a reszta to przemysł. (Dane liczbowe różnią się nieznacznie w zależności od źródła)
Działania państwa, z tego, co możemy zaobserwować, to głównie samorządowe akcje wymiany pieców, ocieplanie budynków, kontrola gospodarstw domowych, co ma zapobiec spalaniu śmieci. Pan prezydent pochwalił się 30 proc. obniżeniem emisji, CO2, ale w komentarzu wyjaśnia, że odniesieniem jest poziom emisji z epoki Polski Ludowej, która budowała przemysł ciężki i wydobywczy. Obecnie to ułamek naszej gospodarki. Można by przypuszczać, że powrót do pierwotnych metod wytwarzania zlikwiduje problem.
Mamy wiele akcji edukacyjnych i uświadamiających wagę zagadnienia. Mam świadomość tego, że są one potrzebne, ale same z siebie nie wiele zmienią. Wstrzymywanie oddechu przez celebrytów nie pomaga, jeżeli przesadzą o parę minut, poniesiemy straty w sferze kultury, sztuki a nawet kulinariów.
Nasza energetyka opiera się w 80 proc. na spalaniu paliw kopalnych. (Węgiel kamienny i brunatny, gaz i pochodne ropy). Energetyki węglowej, jak mówi pan Prezydent, będziemy bronić jak niepodległości.

 

Czy są rozwiązania alternatywne?

Polska jest płaska jak naleśnik. Hydroenergia może jedynie uzupełniać potrzeby. Edward Gierek w epoce minionej próbował tworzyć program „Wisła” (10 progów na Wiśle), lecz została z niego tylko zapora we Włocławku. Sądzę, że tak wielkie programy inwestycyjne są nieosiągalne w neoliberalnej Polsce gdyż brak wystarczająco dużych i zainteresowanych źródeł finansowania.
Energetyka jądrowa to wielkie koszty i jeszcze większa odpowiedzialność Pierwszy projekt, Żarnowiec, został złożony na ołtarzu demokracji obecny jest tak odległy w czasie, że prawie nie realny. Na dzień dzisiejszy wygenerował tylko kilka lukratywnych posad.
Program OZE (odnawialne źródła energii) miał być wielkim otwarciem na technologie, rozpowszechniające się na świecie: elektrownie wiatrowe, energia solarna, bioenergia, elektromobilność, geotermia itp. Niestety kolejne inicjatywy okazują się medialnymi efemerydami. Przypominam plantacje wierzby energetycznej, kolektory biomasy, syntezę paliw z odpadów czy kolektory słoneczne na dachach, że nie wspomnę o geotermii, która miała być źródłem ciepła a zaowocowała aferami finansowymi w Toruniu. Większość okazywała się nieopłacalna lub zanikała z powodu braku środków na inwestycje. Energetyka wiatrowa została storpedowana przez lobby węglowe ustawą wygaszającą lądowe wiatraki. Nawet środowiska proekologiczne i samorządy lokalne miały w tym swój udział. Podobno kury się nie niosły.
Nie widzę też specjalnej troski o tereny zielone, o nasze lasy, to 10 proc. wydzielanego do atmosfery tlenu. Wyczyny pana Ministra Szyszki z trudem ograniczone przez ekologów i UE, wycinanie drzew w miastach, wyrąb lasów karpackich (Bieszczady), których mało, kto chce bronić nie rokuje dobrze na przyszłość.

 

Czy spalanie węgla to jedyna realna alternatywa?

Za nim stwierdzimy, że nie obchodzi nas, co będzie za 50 lat, ważne jak dożyjemy do końca miesiąca rozważmy kilka faktów.
Zasoby węgla nie są odnawialne. Według lobby węglowego ma ich starczyć na 200 lat, ale to, co zostało jest coraz głębiej lub znajduje się pod miastami i zasobami biologicznymi. Wydobycie jest coraz droższe i ryzykowne.
To właśnie elektrownie węglowe odpowiadają za zbliżającą się podwyżkę cen energii elektrycznej (opłaty emisyjne) i wzrost cen węgla. Żadne dopłaty dla odbiorców indywidualnych nie zrekompensują wzrostu kosztów zależnych od cen energii.
Brak dywersyfikacji energetycznej to efekt wieloletnich zapóźnień. Nie było takiej formacji politycznej, która odważyłaby się narazić sektorowi górniczemu, to obecnie 300 000 miejsc pracy. To także gałąź gospodarki rozpieszczana przez władze całej powojennej Polski, kiedyś podstawa naszej gospodarki i powód do dumy. Kilka formacji próbowało, lecz musiało się wycofać przed społecznym niezadowoleniem. Patrząc na wydarzenia we Francji trudno się dziwić, przecież Macron chciał podniesienia akcyzy paliwowej uzasadniając to ekologią.
Można jedynie w miarę możliwości łagodzić skutki wieloletnich zaniedbań. Wymiana pieców i docieplanie mieszkań na pewno poprawia jakość powietrza i oszczędza energię, ale biorąc pod uwagę, że to właśnie gospodarstwa domowe są głównym źródłem smogu trzeba dążyć do ogrzewania centralnego. Elektrociepłownia (nawet węglowa) dzięki możliwościom filtrowania i oczyszczania spalin jest bardziej ekologiczna niż tysiące piecyków, kominków i tzw. „kóz” z rurą sterczącą z okna. Takie elektrociepłownie budowano w Polsce Ludowej i to dzięki nim Warszawa ma nieco czystsze powietrze.
Odnawialne źródła energii muszą być dofinansowywane. Nie wystarczy pisać o nich ciepło w dziale ciekawostki. Indywidualnego odbiorcę bez wyraźnego bodźca finansowego nie namówimy do inwestowania w coś, co jest nowinką techniczną a przy tym kosztuje znacznie więcej niż spalanie byle jakiego węgla lub śmieci, które ma za darmo.
Podobnie jest z elektromobilnością. Musi ona być konkurencyjna dla pojazdów spalinowych. A działacze miejscy promujący rowery i hulajnogi powinni pamiętać, że nie każdego da się na nie wsadzić. Podstawą jest i będzie transport publiczny.
O potrzebie ochrony zasobów leśnych napisano już tyle, że jedyne, co potrzeba naszej przyrodzie to system prawny realnie ją chroniący, niezależny od lobby myśliwskiego, meblarskiego i kilku innych tak miłych części naszych elit.
Niestety powyższe działania jedynie złagodzą nasze problemy. Żeby je rozwiązywać w skali kraju czy świata potrzebna jest wizja i siły, które zechcą ją zrealizować.
Musimy pogodzić się z tym, że ludzie zamieszkają w ekologicznych miastach zamiast betonowych klocków z łuczkiem i kolumienką, rozwijających się w górę i w dół wykorzystujących wytwarzane ciepło regenerujących wodę korzystających z odnawialnych zasobów energii, miasta ze zintegrowanym transportem i powiązane z miejscami pracy.
Samowystarczalność żywieniowa będzie oparta o rolnictwo intensywne, w minimalnym stopniu zależne od pogody i ograniczonym wpływie na zasoby naturalne.
Musimy pozwolić otaczającej nas przyrodzie na samo regenerację, naturalną odbudowę zasobów wodnych i oczyszczenie powietrza.

 

Brzmi jak science fiction?

Na pewno tak. Ale jeżeli nasze prawnuki mają żyć w przyzwoitych warunkach trzeba iść tą drogą.
Martwi mnie jedynie, że neoliberalny system, gdzie imperatywami kategorycznymi są własność i swoboda gospodarowania, a fetyszem zysk, gdzie prezydent uważa, że unijny zakaz produkcji żarówek żarowych to atak na demokrację wizja pozostanie w świecie s/f.

Nasza ekologiczna kompromitacja

Górnicza orkiestra grająca na powitanie, poczęstunek z mięsa dzika i jelenia, jednorazowe kubki i serwetki, prezydent Duda mówiący o tym, że węgiel nie szkodzi klimatowi… a to Polska właśnie.

 

– Mamy węgla na 200 lat i trudno, żebyśmy z tego naszego surowca, który daje nam suwerenność energetyczną, zrezygnowali. (…) Użytkowanie własnych zasobów naturalnych, czyli w przypadku Polski węgla, i opieraniu o te zasoby bezpieczeństwa energetycznego nie stoi w sprzeczności z ochroną klimatu i z postępem w dziedzinie ochrony klimatu — taką myślą podzieliła się głowa polskiego państwa 3 grudnia.
Natychmiast zareagowało Greenpeace: „Ta wypowiedź stoi również w całkowitej sprzeczności ze stanem nauki. Wszyscy naukowcy na świecie, wszyscy ludzie, którzy zajmują się klimatem mówią, że jest odwrotnie niż mówi prezydent Duda. (…) Kraje rozwinięte, takie jak Polska, muszą odejść od węgla już do 2030 roku. Wypowiedź prezydenta jest afrontem wobec osób, które przyjechały na negocjacje klimatyczne po, to żeby znaleźć sposób na zatrzymanie tej gigantycznej katastrofy, która będzie zagrażać setkom milionów ludzi na całym świecie”. Sytuację musiał ratować również minister środowiska Henryk Kowalczyk, do którego z opóźnieniem dotarło, co właśnie nawygadywał Andrzej Duda: — Nie będzie zwiększane spalanie węgla. Natomiast przez następne lata będziemy rozwijać energetykę bezemisyjną. To jest zresztą nasze wyzwanie i temu musimy sprostać — plątał się w TVN24, próbując złagodzić słowa prezydenta. — Teraz mamy gospodarkę opartą na węglu i to jest fakt. Na pewno jeszcze przez wiele lat będzie oparta na węglu, chociaż ten udział będzie malał.
Po internecie krążą już dziesiątki memów z Andrzejem Dudą i Arnoldem Schwarzeneggerem, aktorem i byłym gubernatorem Kalifornii, znanym z zaangażowania na rzecz ochrony środowiska i klimatu. Zarówno Arnie, jak i David Attenborough, znany w Polsce lektor filmów przyrodniczych nadawanych w telewizji publicznej, musieli słowa Dudy słyszeć i jeśli nie było dla nich jeszcze jasne, dlaczego w polskim szczycie nie wzięli udziału najważniejsi światowi przywódcy (Putin, Macron, Merkel), to po tej wypowiedzi takim się stało.
Polskie stoiska na COP24 obfitowały w poczęstunek z mięsa dzika i jelenia, dekoracje zrobione z węgla kamiennego (mogliśmy sobie na to pozwolić, w końcu mamy zapasy na 2 stulecia), a także zdjęcia przedstawiające wycinkę drzew (rząd pochwalił się, jak świetną gospodarkę drzewną prowadzą Lasy Państwowe), jednorazowe kubki i serwetki. Zgromadzonym gościom ze 190 krajów zagrała górnicza orkiestra.
A to dopiero początek szczytu COP24, który potrwa 2 tygodnie. Czekają nas zatem jeszcze 2 tygodnie dalszego kompromitowania się przed europejskimi i pozaeuropejskimi sąsiadami. Jeszcze 2 tygodnie zastanawiania się, czy nasi uprawiają trolling idei przyświecających szczytowi sami z siebie, czy może ktoś im za to płaci.
Według Andrzeja Dudy Polska gospodarzy szczytowi „po to, żeby mówić prawdę w sposób wolny od politycznej poprawności dyktowanej przez nie nasze, nie polskie interesy”. To stanowisko zbieżne z poglądami wyrażonymi na antenie TVN24 przez Mariana Piłkę, który uparcie udowadniał, że kiedy jest cieplej i lato trwa dłużej, to ludziom na Ziemi żyje się przyjemniej.
To tak, jakby na światową konferencję zaprosić gremium najbardziej cenionych w świecie specjalistów od chirurgii dziecięcej i forsować na nim pomysł, że operacje są zbędną ingerencją w ciało człowieka.
Polska znów postrzegana będzie jak kuzyn z żółtymi papierami, którego nie należy traktować poważnie, ale śmiechu dostarcza co niemiara. Na 200 kolejnych lat.