Proces KPP: nie ma winy, jest kara

Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej ogłosił wyrok w sprawie redaktorów pisma „Brzask” wydawanego przez Komunistyczną Partię Polski (KPP) i partyjnej strony internetowej, oskarżanych o „propagowanie totalitarnego ustroju państwa”.

Sąd zadecydował o warunkowym umorzeniu postępowania, zobowiązując jednocześnie trójkę oskarżonych do wpłacenia po 1000 zł od osoby na „Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym” i pokrycie części kosztów sądowych. Jak stwierdził przewodniczący KPP Krzysztof Szwej, w ten sposób oskarżeni redaktorzy nie zostali skazani, ale ukarani finansowo.

Wyrok został ogłoszony zaocznie w związku z ograniczeniem wstępu do sądu podczas epidemii. Jest nieprawomocny i może zostać zaskarżony tak przez prokuraturę, jak i przez oskarżonych. Działacze KPP obecnie oczekują na dostarczenie wyroku na piśmie oraz jego uzasadnienia. Jak dotąd wiedzą o nim tylko tyle, ile dowiedzieli się przez telefon.

Proces toczył się od początku 2016 r. z oskarżenia pod adresem KPP skierowanego przez posła PiS Bartosza Kownackiego w 2013 r. Wówczas prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa. Sprawa powróciła po objęciu władzy przez PiS. Pod koniec 2015 roku redakcji pisma „Brzask” i administratorowi strony internetowej przedstawiono zarzut dotyczący publikacji ukazujących się w latach 2008-2014. Prokuratura nie była w stanie sprecyzować, które konkretne artykuły świadczyły o „propagowaniu totalitaryzmu”. Powołany przez sąd biegły również nie umiał wskazać w analizowanych materiałach twardych dowodów. Stwierdził jedynie, że oskarżonych dyskredytuje odwoływanie się do marksizmu-leninizmu. Warto zwrócić uwagę, iż powołany przez sąd na biegłego specjalizuje się w katolickiej nauce społecznej, a swoje prace publikował między innymi w skrajnie prawicowych periodykach. Świadkowie oskarżenia, którzy mieli czytać „Brzask” i znaleźć w nim treści „propagujące totalitaryzm”, nie umieli wskazać konkretnych artykułów.

Sąd rejonowy w 2017 r. umorzył postępowanie, a w ubiegłym roku uniewinnił oskarżonych. Od obu decyzji prokuratura odwołała się jednak do sądu drugiej instancji. Sąd apelacyjny dwukrotnie zdecydował o zwróceniu sprawy do ponownego rozpatrzenia przez sąd rejonowy w Dąbrowie Górniczej. We wznowionym procesie odbyła się tylko jedna rozprawa z udziałem oskarżonych – 3 marca.

Solidarność z Komunistyczną Partią Polski

W przededniu wznowienia procesu sądowego przeciwko KPP i redakcji jej pisma „Brzask” komuniści z kilkunastu krajów zorganizowali solidarnościowe zgromadzenia przed polskimi placówkami dyplomatycznymi.

Na demonstrację w Atenach przybył europoseł Lefteris Nikolaou-Alavanos, w otoczeniu delegacji Komunistycznej Partii Grecji wraz z młodzieżówką. W Belgii z ust sekretarza politycznego Komunistycznej Partii Belgii Juliena-Hannotte’a Morais padły mocne słowa sprzeciwu zarówno wobec wznowienia procesu, jak i wobec całego procederu przepisywania historii i zohydzania okresu PRL. W sąsiedniej Holandii członkowie Nowej Komunistycznej Partii Holandii protestowali pod hasłem „Walka ludzi pracy o lepszą przyszłość nie jest przestępstwem!”.

Atak na polskich komunistów w szerszym kontekście usytuowali działacze hiszpańscy, przypominając o ahistorycznej rezolucji Parlamentu Europejskiego stawiającej na równi komunizm i faszyzm. – Nie można zabronić walki o pokój, międzynarodową przyjaźń, prawa kobiet i postęp społeczny – mówił z kolei na pikiecie w Wiedniu lider Partii Pracy Austrii Tibor Zenker.

We Francji, gdzie walki klasowe toczą się w ostatnich miesiącach ze szczególnym natężeniem, pikiety solidarnościowe odbyły się zarówno przed ambasadą RP w Paryżu, jak i przed polskim konsulatem w Nicei. Podobnie włoscy komuniści przyszli ze słowami solidarności i wsparcia dla polskich towarzyszy zarówno przed ambasadę w stolicy kraju, jak i pod konsulat w Ankonie. Antykapitaliści gotowi protestować przeciwko działaniom wymierzonym w KPP znaleźli się nawet w tak odległych krajach, jak Meksyk, Chile i Filipiny (w dwóch ostatnich krajach polscy dyplomaci otrzymali listy protestacyjne).

Solidarność wyrazili również działacze z krajów Europy Środkowo-Wschodniej, których sytuacja jest niewiele lepsza, niż w przypadku polskich antykapitalistów. – Domagamy się, aby nie podejmowano żadnych innych środków, takich jak zakaz symboliki lub niszczenie pomników, wspierane przez polski rząd – napisali w oświadczeniu komuniści z serbskiej NKPJ.
.

Uczcili pamięć komunisty

Przedstawiciele Komunistycznej Partii Polski oraz Kampanii Historia Czerwona symbolicznie uczcili pamięć Henryka Gradowskiego, działacza zastrzelonego przez funkcjonariuszy „Defensywy” – przedwojennej polskiej policji politycznej.

Jak co roku przedstawiciele antykapitalistycznej lewicy pozostawili zapalone znicze oraz fotografię Henryka Gradowskiego na skwerze na warszawskim Placu Zawiszy. To tam w nocy z 14 na 15 stycznia 1932 r. funkcjonariusze polskiej policji politycznej zastrzelili 23-letniego działacza Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, a następnie KPP.
– Stało się to po rewizji przeprowadzonej przez policję polityczną w mieszkaniu działacza. Funkcjonariusze poszukiwali tam ulotek i biuletynów upamiętniających rocznicę śmierci Róży Luksemburg. Wyprowadzony z domu w pobliżu warszawskiego Placu Zawiszy został kilkakrotnie postrzelony w plecy przez funkcjonariuszy policji. Bracia zamordowanego twierdzili, że Henryk Gradowski został zastrzelony z zimną krwią – piszą działacze KPP. Oficjalna wersja wydarzeń brzmiała, iż mężczyzna został zastrzelony przy próbie ucieczki.

Henryk Gradowski był od wczesnej młodości działaczem Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej „Życie”, następnie Komunistycznego Związku Młodzieży Polski i od 1930 r. KPP. Studiował najpierw na wydziale matematyczno-przyrodniczym Uniwersytetu Warszawskiego, następnie na wydziale prawa – pierwszy kierunek studiów musiał przerwać, gdyż jako syna prostego ślusarza nie było go stać na kontynuowanie nauki. W dwudziestoleciu międzywojennym wielu młodych ludzi w jego sytuacji zwracało się ku radykalnym ruchom lewicowym.

Upamiętnienie aktywisty istniało na Pl. Zawiszy od 1957 do 2005 r. Pamiątkowy kamień został usunięty dzięki staraniom radnych PiS z Ochoty, pod osłoną nocy, chociaż jego pozostawienia chcieli i działacze lewicowi, i część obrońców warszawskiego dziedzictwa kulturowego, w ocenie których przedwojenna historia powinna zostać zachowana ku pamięci. Dziś o refleksję nad ciemnymi kartami dwudziestolecia międzywojennego bardzo trudno.

Uczcili poległych z AL

26 sierpnia w Warszawie, przed budynkiem przy ul. Freta 16, odbyła się uroczystość rocznicowa, upamiętniająca członków sztabu Armii Ludowej, którzy zginęli w 1944 roku, podczas niemieckiego bombardowania. Jak co roku wydarzeniu towarzyszyła asysta wojskowa.
Obchody rocznicowe rozpoczął i prowadził pułkownik Józef Karbownik. Komandor porucznik Lech Kobyliński „Konrad”, podczas powstania warszawskiego dowódca Batalionu Czwartaków AL, opowiedział o tym jak budynek przy Freta został trafiony niemiecką bombą podczas narady sztabu AL oraz jak udało mu się przeżyć bombardowanie. Dodał, że w wyniku nalotu śmierć ponieśli nie tylko oficerowie Armii Ludowej, ale również ponad 100 cywilów ukrywających się w piwnicach.
Po przemówieniach pod tablicą upamiętniająca poległych kwiaty złożyły między innymi delegacje Rady Krajowej Żołnierzy Kombatantów Armii Ludowej, 28. Koło żołnierzy im. T. Kościuszki, Stowarzyszenie Pokolenia, a także przedstawiciele partii politycznych, w tym Komunistycznej Partii Polski, Polskiej Partii Socjalistycznej, Unii Pracy i Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Delegacja KPP uczestniczyła później, wraz z kombatantami, w złożeniu kwiatów na mogile oficerów AL na cmentarzu Powązki Wojskowe.

Ścigani

10 lipca sąd okręgowy w Katowicach postanowił o skierowaniu do ponownego rozpatrzenia procesu członków redakcji pisma „Brzask” wydawanego przez Komunistyczną Partię Polski. Przychylił się tym samym do wniosku prokuratora, który złożył apelację od wyroku uniewinniającego, wydanego w styczniu br. przez sąd rejonowy w Dąbrowie Górniczej. Pod koniec 2015 r. redaktorów pisma „Brzask” oraz administratora strony internetowej KPP oskarżono o „promowanie totalitarnego systemu państwa” poprzez publikacje w partyjnej gazecie. W trakcie procesu trwającego od ponad 3,5 roku sąd rejonowy w Dąbrowie Górniczej dwukrotnie odrzucał oskarżenia prokuratury. W styczniu 2017 r. podejmując decyzję o umorzeniu postępowania, a dwa lata później wydając wyrok uniewinniający. Jednak na wniosek prokuratury sąd okręgowy w Katowicach dwukrotnie, w czerwcu 2017 r. i lipcu br. zwracał sprawę do ponownego rozpatrzenia przez sąd rejonowy. Wczorajsza decyzja oznacza, że proces będzie kontynuowany. Wersja skrócona dla Brzasku (do wstawienia na pierwszej stronie po zdaniu „Jest on organizowany w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ władze państwowe próbują zakazać promowania ideologii komunistycznej oraz zdelegalizować naszą partię): 10 lipca sąd okręgowy w Katowicach postanowił o skierowaniu do ponownego rozpatrzenia procesu członków redakcji „Brzasku”, przychylając się do apelacji prokuratora od wyroku uniewinniającego, wydanego w styczniu br. przez sąd rejonowy w Dąbrowie Górniczej. Postanowienie to oznacza wznowienie procesu, trwającego od ponad 3,5 roku.

Nie dla zakazu działania partii komunistycznej w Polsce

Prezydent Andrzej Duda odesłał wprowadzone „na szybko” przez Sejm poprawki do kodeksu karnego do Trybunału Konstytucyjnego. To jednak może okazać się tylko odroczeniem penalizacji głoszenia komunistycznej ideologii, posługiwania się komunistycznymi symbolami i zrównania komunizmu z faszyzmem. Zmiany wprowadzone do art. 256 kk były przedmiotem żywiołowych protestów ze strony zagranicznych partii komunistycznych. Poniżej za „Brzaskiem” publikujemy wspólne stanowisko francuskich organizacji komunistycznych.

Nasze organizacje komunistyczne zwracają się do władz Rzeczypospolitej Polskiej z wyrazem protestu przeciwko mnożącym się w Polsce działaniom antykomunistycznym, zmierzającym do kryminalizacji ideologii i użycia symboli komunistycznych, przejawiającym się w niszczeniu pomników ku czci radzieckich żołnierzy-wyzwolicieli, a w końcu zmierzającym do zakazania działalności Komunistycznej Partii Polski.
Zrównanie komunizmu z faszyzmem jest antyhistoryczną potwornością. Jak pokazują to dobitnie walki toczone w XX wieku, komunizm był pierwszym celem faszyzmu i jego głównym przeciwnikiem. Któż może negować wkład ZSRR, państwa komunistycznego, w wyzwolenie Polski i ofiarę 600 tys. żołnierzy Armii Czerwonej poległych na terenach Polski aby powstrzymać hitlerowskie ludobójstwo i odbudować niepodległość Polski?
Mimo to, władze polskie intensyfikują swoją antykomunistyczną kampanię, wspierane w jej prowadzeniu przez fakt, iż Unia Europejska uczyniła z antykomunizmu swoją oficjalną ideologię, prześladując redakcję czasopisma „Brzask” i zmierzając do delegalizacji Komunistycznej Partii Polski. Przypomnijmy, że prześladowania te, które rozpoczęły się dziesięć lat temu wraz z próbą wprowadzenia zakazu używania komunistycznej symboliki, zablokowaną przez Trybunał Konstytucyjny w 2011 r. w następstwie licznych protestów w kraju i za granicą. W lutym bieżącego roku, po trzech latach procesu przeciwko kierownictwu KPP i redakcji „Brzasku” zarzuty zostały oddalone (Nie zamyka to sprawy, gdyż prokuratura wystąpiła z wnioskiem apelacyjnym – przyp. red.).
Rząd polski, wprowadzając poprawkę do art. 25 kodeksu karnego, stara się zakazać propagowania ideologii komunistycznej, zrównując komunizm z faszyzmem przy użyciu falsyfikującego terminu „totalitaryzm”. Z naszego punktu widzenia jedyny „totalitaryzm”, który ma znaczenie, to ten, który utrwala dyktaturę klasy wyzyskiwaczy nad milionami pracowników, to kapitalizm!
Reakcyjne stanowisko rządu polskiego w stosunku do praw kobiet, w odniesieniu do imigracji, usiłowanie podporządkowania sobie wymiaru sprawiedliwości, ograniczanie wolności prasy są demaskowane regularnie przez międzynarodowy ruch komunistyczny. Nasi towarzysze z Komunistycznej Partii Polski prowadzą przeciwko tej polityce modelową walkę, wskazując na związki pomiędzy polskimi kapitalistami i Unią Europejską, Bronią odważnie pamięci po socjalistycznej przeszłości, o czasach gdy fabryki pracowały, gdy nie było bezrobocia ani nędzy, przeciwko fałszowaniu historii.Francuskie organizacje komunistyczne wyrażają całkowita solidarność i wsparcie dla komunistów polskich i domagają zaprzestania ich represjonowania.
Jesteśmy przekonani, że naród polski nie będzie dłużej tolerował zamachów na swobody demokratyczne, które wpisują się w reakcyjną politykę prowadzoną wbrew jego interesom.
Apelujemy do sił postępu, tak w Polsce, jak i w Europie, aby zwalczały antykomunistyczne prawa, które – jak to pokazuje historia – otwierają drogę do faszystowskiego barbarzyństwa.
Czerwiec 2019 r.

Sukces greckich komunistów

W niedzielnych wyborach do Parlamentu Europejskiego Komunistyczna Partia Grecji (KKE) zdobyła około 260 tysięcy głosów, czyli 5,35 procent. W PE znajdzie
się dwóch komunistycznych eurodeputowanych.

Reelekcje zapewnił sobie Kostas Papadakis, który występował na arenie PE między innymi w obronie wolności działania KPP oraz przeciwko antykomunistycznym represjom w Polsce. Nowym europdeputowanym KKE będzie Lefteris Nokolaou.
KKE prowadziła kampanię do PE na bazie haseł walki klasowej. Sprzeciwiała się dominacji instytucji Unii Europejskiej i określała UE mianem sojuszu kapitału. Eurodeputowani KKE prawdopodobnie nie wejdą do żadnej frakcji w PE.
Wybory w Grecji wygrała neoliberalna Nowa Demokracja, zdobywając ponad 33 proc. głosów, z ponad 9 proc. przewagą nad rządzącą Syrizą. Trzeci wynik zdobyli socjaldemokraci z KINAL (7,61 proc.). Znaczny spadek poparcia zanotowali neofaszyści ze Złotego Świtu, którzy zdobyli 4,8 proc. głosów.
Równocześnie z wyborami do PE odbywały się w Grecji wybory do lokalnych samorządów. W wyborach do rad regionalnych kierowana przez KKE lista „Wiecu Ludowego” uzyskała ponad 371 tysięcy głosów, tj. 6,87 proc. Najwięcej, prawie 12 proc. na wyspach jońskich. Przekłada się to na 48 mandatów radnych. W wyborach do rad miejskich „Wiec Ludowy” zdobył 550 mandatów. Pięciu kandydatów KKE przeszło do drugiej tury w wyborach burmistrzów w Patras, Kesariani, Petroupoli, Haidari i Ikarii. W mieście Patra na dotychczasowego burmistrza komunistę Kostasa Peletidisa zagłosowało prawie 40 tysięcy wyborców, czyli ponad 40 proc. W Kesariani, mieście w granicach tzw. Wielkich Aten Ilias Stamelos z KKE otrzymał ponad 30 proc głosów, a Nikolaos Lardas prawie 34 proc. na wyspie Ikarii. Druga tura w tych wyborach odbędzie się 2 lipca.

Demontaż kontrolowany

Podczas wojny domowej w Grecji był komisarzem w Demokratycznej Armii Grecji. W 1949 roku wyemigrował i jako uchodźca polityczny trafił do Polski. Rok później powrócił do Grecji, aby odbudowywać podziemne struktury Komunistycznej Partii Grecji (KKE). Wkrótce został aresztowany i sądzony przed sądem wojskowym. W procesie politycznym skazano go na karę śmierci. Został rozstrzelany 30 marca 1952 r. pomimo licznych protestów w Grecji i na całym świecie. Do greckich władz napłynęło około 250 tysięcy listów protestacyjnych przeciwko skazaniu Belojanisa na śmierć. W obronie skazanego wystąpili liczni intelektualiści. Pablo Picasso wykonał przedstawiający Belojanisa szkic pod tytułem‚ „Mężczyzna z goździkiem’’. W 1953 roku brytyjski malarz Peter de Francia namalował obraz „Egzekucja Belojanisa”. W Polsce powstała rzeźba Stanisława Horno-Popławskiego „Matka Belojanisa’’. Jego imię nadano także szeregu ulic w różnych miastach.
Wrocławski pomnik Belojanisa został wzniesiony na dziedzińcu szkoły podstawowej 22 w dzielnicy Stabłowice w roku 1973 jako kopia monumentu znajdującego się w miejscowości Krościenko. Zastąpił wcześniejsze miejsce pamięci przygotowane przez Greków mieszkających na terenie szkoły w latach 50. Społeczność grecka zamieszkująca w Krościenku, która ufundowała pomnik Belojanisa w tej miejscowości w ostatnich latach aktywnie występowała w jego obronie, przeciwko próbom jego likwidacji.
Stowarzyszenie Greków we Wrocławiu „Odysseas’’ poinformowało, że upamiętniający Belojanisa monument został usunięty w ramach tak zwanej dekomunizacji, w wyniku opinii wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej. Nie wiadomo kiedy doszło do demontażu. Stowarzyszenie Odysseas skontaktowało się z grecką ambasadą w Polsce i greckim ministerstwem spraw zagranicznych, które zapowiedziało protest w sprawie pomnika. Protest przeciwko usunięciu pomnika Belojanisa wyraziła również Komunistyczna Partia Grecji oraz Komunistyczna Partia Polski. KKE zwraca uwagę, że pomnik ten zdemontowano w krótkim czasie po prowokacyjnym usunięciu tablicy w Dziwnowie, upamiętniającej rannych bojowników Demokratycznej Armii Grecji przebywających w tamtejszym szpitalu. KPP domaga się jak najszybszego przywrócenia pomnika Belojanisa.
Protest Komunistycznej Partii Polski
Komunistyczna Partia Polski wyraża oburzenie z powodu demontażu pomnika Nikosa Belojanisa we Wrocławiu. Monument znajdował się na dziedzińcu Szkoły Podstawowej nr 22 w dzielnicy Stabłowice.
Nikos Belojanis był bohaterem greckiego, antyfaszystowskiego ruchu oporu podczas drugiej wojny światowej – bojownikiem komunistycznej partyzantki ELAS, a podczas wojny domowej w latach 1947-1949 komisarzem Demokratycznej Armii Grecji. W 1949 roku jako uchodźca polityczny przybył do Polski. W 1950 roku powrócił do Grecji aby odbudowywać struktury Komunistycznej Partii Grecji (KKE). Aresztowany za działalność polityczną Belojanis został skazany przez sąd wojskowy na karę śmierci. Rozstrzelany 30 marca 1952 r. pomimo licznych protestów w Grecji i na całym świecie. Postać Belojanisa stała się także inspiracją dla licznych dzieł sztuki. W Polsce został upamiętniony poprzez patronat nad szeregiem ulic oraz pomniki we Wrocławiu i Krościenku.
Usunięcie wrocławskiego pomnika Belojanisa, podobnie jak wielu innych pomników bohaterów antyfaszystowskiego ruchu oporu oraz ruchu robotniczego w ramach tak zwanej ustawy dekomunizacyjnej stanowi istotny element niszczenia pamięci historycznej. Demontażu pomnika dokonano bez uzgodnienia a nawet zawiadomienia greckiej społeczności w Polsce. Procedura na podstawie której się odbył pozostaje niejasna, a osoby, które wydały decyzję nieznane.
Domagamy się jak najszybszego przywrócenia pomnika Nikosa Belojanisa. Nie ma zgody na przepisywanie historii przez IPN i inne instytucje, a także manipulowanie pamięcią historyczną społeczeństwa.

Apelacja od uniewinnienia redaktorów „Brzasku”

Prokuratura Rejonowa w Katowicach złożyła apelację do Sądu Okręgowego w Katowicach od wyroku uniewinniającego redaktorów pisma „Brzask” oraz strony internetowej Komunistycznej Partii Polski, wydanego 18 stycznia 2019 r. przez Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej.
Prokurator domaga się ponownego rozpatrzenia sprawy przez sąd pierwszej instancji. Powtarza postawiony w akcie oskarżenia zarzut propagowania totalitaryzmu poprzez publikacje „odwołujące się bezpośrednio do idei komunistycznego ustroju państwa oraz marksizmu i leninizmu”. Prokurator utożsamia marksizm-leninizm z totalitaryzmem, a odwołania do rewolucji społecznej traktuje jako nawoływanie do siłowego obalenia władzy. Zarzuca oskarżonym redaktorom także krytykę reformizmu oraz odwoływanie się do przedwojennej KPP. Sądowi natomiast prokurator zarzuca przekroczenie „zasady swobodnej oceny przeprowadzonych dowodów” oraz uznanie zeznań złożonych przez oskarżonych za wiarygodne.
Proces w tej sprawie trwa od ponad 3 lat, a jego geneza jest jeszcze dłuższa. Sięga donosu złożonego w 2013 r. przez posła PiS Bartosza Kownackiego na działalność KPP, w którym domagał się delegalizacji partii. Wówczas prokuratura odmówiła wszczęcia postepowania karnego, nie dopatrując się znamion przestępstwa. Do sprawy powrócono pod koniec 2015 r., po dojściu PiS do władzy. Prokuratura sformułowała akt oskarżenia przeciwko redaktorom wydawanego przez KPP pisma „Brzask” oraz administratorowi partyjnej strony internetowej. 31 marca 2016 r. zapadł wyrok w trybie nakazowym, tzn. bez udziału oskarżonych, skazujący czworo oskarżonych na prace społeczne i grzywny. Ich odwołanie od wyroku rozpoczęło standardową procedurę procesową.
W styczniu 2017 r. Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej zadecydował o umorzeniu postępowania, jednak od decyzji tej odwołała się prokuratura, a Sąd Okręgowy w Katowicach skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. W trakcie procesu prokuratura nie była w stanie udowodnić postawionych redaktorom zarzutów, a prokurator nie potrafił nawet zdefiniować terminu „totalitaryzm”, na który się powoływał. W styczniu 2019 roku, po ośmiu rozprawach przed sądem w Dąbrowie Górniczej, ostatecznie zapadł wyrok uniewinniający. W uzasadnieniu wyroku sąd odwołał się również do faktu, iż Komunistyczna Partia Polski jest legalnie działającą i zarejestrowaną partią
polityczną.
Nie wyznaczono jeszcze terminu rozpatrzenia apelacji prokuratora. Koszty trwających latami działań przeciwko wolności słowa ponoszą podatnicy. Prokurator nie musi się nimi przejmować.