Krystyna Łybacka – Rara Avis w polskiej polityce

Decimus Iunius Juvenalis z Akwinum, żyjący w czasach cesarzy Trajana i Hadriana, był znanym pisarzem rzymskim, autorem licznych poematów satyrycznych.

Ale po latach z jego twórczości ostały się głównie celne i popularne powiedzenia łacińskie np.: „Zdrowy duch w zdrowym ciele” (Mens sana in corpore sano) czy „Chleba i igrzysk” (Panem et circenses). W tej liczbie znajduje się również pojęcie „Rzadki ptak na ziemi” (Rara avis in terris), czasem tłumaczone jako „Biały kruk” albo coś czy ktoś zupełnie wyjątkowy. Dla mnie oraz zapewne dla bardzo wielu osób takim kimś wyjątkowym była nagle i przedwcześnie zmarła Krysia Łybacka.

W działalności społecznej i politycznej na ogół dobrze się sprawdzają osoby o ścisłym lub technicznym wykształceniu. Myślą konkretnie i realistycznie, często w kategoriach różnych scenariuszy. Rzadko bujają w obłokach. Krystyna była tego świetnym przykładem. Po studiach uniwersyteckich mat-fiz-chem na UAM obroniła doktorat w Instytucie Matematyki na Politechnice Poznańskiej nt: „Losowy podział kwadratu”. I z tą uczelnią związała się na lata.

Była posłanką na Sejm przez 7 kolejnych kadencji) od pierwszych demokratycznych wyborów w 1991r. Kandydowała zawsze z Wielkopolski i zawsze z Poznania. Nie przegrała nigdy żadnych ważnych wyborów,choć niekiedy przeżywała trudne chwile, gdy umieszczano Ją na dalszych miejscach na liście. To było miernikiem Jej popularności i siły politycznej. Z naszych rozmów pamiętam, że była (podobnie jak ja) zwolennikiem bardzo demokratycznego rozwiązania prawnie usankcjonowanego np. w Finlandii, gdzie wszystkie wyborcze listy ułożone są w porządku alfabetycznym.

W Sejmie Krystyna pracowała w wielu komisjach, np. Obrony Narodowej i ds. Służb Specjalnych, ale nade wszystko w Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. Po utworzeniu przez Leszka Millera rządu centro-lewicowego SLD-PSL w sposób niejako naturalny na dwa i pół roku (2001-2004) objęła w nim tekę ministra edukacji narodowej i sportu. Warto pamiętąć, iż ten resort wówczas odpowiadał za obszar działania obecnych aż trzech ministerstw, w tym nauki i szkolnictwa wyższego. Sprostała trudnym wyzwaniom,w tym związanym z maturami, choć miały one nieco inny niż obecnie charakter.

Krysia, choć pełniła odpowiedzialne funkcje w SdRP i SLD, nie zachowywała się jak typowa działaczką partyjną. Zawsze gotowa do dialogu była wielce szanowana przez ludzi o różnych orientacjach politycznych. Wyróżniały ją bowiem nie tylko elegancja, kultura (także słowa), poczucie humoru, lecz umiejętność różnienia się pięknie. To być może była Jej najważniejsza cecha.

Przed 6 laty stanęła przed nowym wyzwaniem-zdobyła mandat, oczywiście z Wielkopolski, do Parlamentu Europejskiego. W nowej dla siebie roli politycznej także sprawdziła się. Na koniec kadencji w 2019r. prestiżowy periodyk „The Parliament Magazine” uznał Ją za najbardziej pracowitego eurodeputowanego w kategorii „edukacja, kultura i media”. W ubiegłorocznych wyborach do PE już nie kandydowała ze względów osobistych. W pewnym sensie zastąpił Ją Leszek Miller.

To właśnie o takich osobach jak Krysia Łybacka Horacy pisał: „Non omnis moriar” („Nie wszystek umrę”). Ale to zbyt mała pociecha. Była ciepła, serdeczna i mądra. Bardzo będzie nam Jej brakowało, szczególnie w tak trudnych czasach.

Krystyna Łybacka (1946-2020)

Bardzo zasmuciła wiadomość o śmierci Krystyny Łybackiej. Była jasnym punktem na niezbyt czystej mapie politycznych uwikłań, napięć i wszystkiego co źle się z polityką kojarzy. Była przykładem, rzadkim niestety, że w brutalnej walce politycznej można stosować zasady i ich przestrzegać, że są wartości którym trzeba służyć, że są prawdy które warto głosić. Politykę rozumiała wedle greckiego źródłosłowu, jako rozwiązywanie problemów państwa. Zgodnie z myślą Arystotelesa polityka nie była dla Niej celem samym w sobie, a sposobem osiągania dobra wspólnego, pracy nad harmonijnym rozwojem państwa i społeczeństwa.
Mimo mojej niższej rangi (byłem wiceministrem kultury) nigdy nie odczuwałem ze strony Krystyny Łybackiej wyższości, jaką czasem dawało się wyczuć w kontaktach z „pełnymi” ministrami, podkreślającymi swe konstytucyjne umocowanie w rządzie. Mieliśmy stosunkowo częste kontakty, jak choćby przy okazji prac nad przyznaniem kulturze odpisu z zysków totalizatora sportowego. Była to, mało realna jak się początkowo wydawało, inicjatywa ministra Andrzeja Celińskiego, która o dziwo zyskała wsparcie właśnie minister Łybackiej, w której resorcie znajdowały się wówczas sprawy sportu. Rozumiała potrzeby kultury, wręcz tragiczną wówczas naszą sytuację finansową, potrafiła podjąć decyzję o odstąpieniu nam części środków. Była wrażliwa na sprawy kultury, tak jak spora część umysłów ścisłych była otwarta na sztukę, literaturę, problemy środowisk twórczych.
Po nagłej śmierci Andrzeja Urbańczyka – żelaznego kandydata SLD na fotel ministra kultury, nie było początkowo pomysłu kto mógłby go zastąpić. Pojawiła się wówczas koncepcja połączenia resortu edukacji i kultury z Krystyną Łybacką jako szefową potężnego projektowanego nowego resortu. Po latach powiedziała mi, że chciała wówczas bym kierował pionem kultury jako jej zastępca w randze sekretarza stanu… Sprawy potoczyły się inaczej, kultura ostała się samodzielna początkowo z ministrem Celińskim, a sport połączono z edukacją.
Jesienią 2003 roku prowadzona była bardzo intensywna kampania unijna przed przygotowywanym referendum. Uczestniczyłem w wielu wyjazdach, w różne strony kraju w różnych zespołach, z wieloma ministrami. Najsympatyczniej wspominam wyjazd w zielonogórskie i gorzowskie. Szefową grupy była minister Krystyna Łybacka. W wolnych chwilach rozmawialiśmy o książkach, o Jej zainteresowaniu humanistyką, historią. W jednym z ostatnich dni mego urzędowania w ministerstwie kultury otrzymałem prośbę o pomoc podpisaną przez dyrektor szkoły podstawowej w Janczowej na Sądecczyźnie. Chodziło o środki na remont szkoły, a dokładnie brakowało pieniędzy na wymianę dachu. Ówczesna dyrektor szkoły pani Maria Kogut (kilka tygodni temu wybrana Sądeczanką Roku) przypominała mi w piśmie o moich, sięgających XIX wieku, rodzinnych związkach z tą wsią. Mimo iż już odszedłem z resortu, postanowiłem dopomóc. Poprosiłem Krystynę Łybacką o spotkanie, przedstawiłem problem.
Usłyszałem bardzo szczerą odpowiedź. „Tworzony jest nowy rząd, nie ma w nim miejsca dla mnie i moi współpracownicy już o tym wiedzą, obawiam się że moją prośbę zlekceważą, że już nie pomożemy tej szkole.” Jednak poprosiła o pozostawienie kopii dokumentu; kilkanaście dni później prezydent Aleksander Kwaśniewski wręczył nominacje nowemu składowi rady ministrów, nie było w nim już Krystyny. Uznałem, że sprawy szkoły w Janczowej nie udało się załatwić. Kila lat później otrzymałem pocztą zaproszenie na spotkanie z uczniami i ich rodzicami do szkoły w Janczowej. Zadzwoniłem do pani dyrektor układając sobie wcześniej jak wytłumaczę się z niezrealizowania jej prośby. Pani dyrektor nie dała mi jednak dojść do słowa, opowiedziała na jaką to doroczną uroczystość mnie zaprasza i zakończyła słowami: „Przecież musi pan przyjechać, musi pan zobaczyć jak nasza szkoła wygląda po remoncie, z dachem który mamy dzięki panu. Pomyślałem od razu o niezawodnej Krystynie Łybackiej, która mimo zamykania swych spraw w resorcie, niełatwych procedur opuszczania stanowiska, co na pewno nie sprzyjało ani dobremu nastrojowi, ani pamiętaniu o licznych prośbach z różnych stron, jednak moją prośbę dotyczącą szkoły na sądeckiej wsi potraktowała jako sprawę ważną, do załatwienia. Rzetelna, słowna, odpowiedzialna…
Wielokrotnie bywając później w Poznaniu spotkałem się z Krystyną choćby na krótką rozmowę. Ceniłem Jej ocenę aktualiów, byłem ciekaw Jej prognoz, dzieliłem troskę o przyszłość kraju, o perspektywy lewicy. Nie zapomnę, że jako jedna z dwójki posłów (drugim był Tadeusz Iwiński) mocno i z przekonaniem zaangażowała się w 2015 roku w obronę Państwowego Instytutu Wydawniczego, walcząc logiką wypowiedzi i jasnością argumentów z niezrozumiałym, opartym na fałszywych przesłankach, wspólnym projektem resortu skarbu i kultury (sic!) likwidacji tego zasłużonego wydawnictwa.
Zależało mi by w marcu tego roku Krystyna Łybacka uczestniczyła w Poznańskim spotkaniu wokół opracowanych przeze mnie wspomnień mojej babci Zofii Skąpskiej „Dziwne jest serce kobiece”. Zależało mi by mogła tę książkę przeczytać. Niestety nie odebrała telefonu, nie odpisała na SMS. Zapewne już chorowała.
Odeszła Wielka Dama polskiej polityki, dystyngowana, wyważona, wzór elegancji, dobrych manier… Wzór tak dziś potrzebny, a tak nieprzystający do współczesnych obyczajów. Właśnie dlatego już teraz tak bardzo Jej brakuje.

Nie żyje ikona polskiej lewicy

Wygrała WSZYSTKIE wybory, w których startowała. Świetna minister edukacji w rządzie Leszka Millera. Zagwarantowała całym rocznikom 1984 i 1985 (mój rocznik) możliwość tzw. starej matury, za co byłem Jej bardzo wdzięczny. Pamiętam jak przy pierwszym poznaniu podziękowałem Jej za to, a Pani minister uśmiechnęła się radośnie oczywiście zza dymu papierosowego, który naprawdę uwielbiała. Paliła bardzo dużo, a ja z Nią przy każdym spotkaniu. W Sejmie czy w Europarlamencie, w Hawełce czy w Jej biurze. Paliła niczym Helmut Schmidt. Pracowaliśmy razem w Radzie Polityczno-Programowej SLD pod kierownictwem Józefa Oleksego. Z Panią Minister wystąpiłem na pierwszej konferencji prasowej w Sejmie promując raport prof. Przemysława Sadury „Szkoła i nierówności społeczne”, od samego początku wspierała Centrum im. Ignacego Daszyńskiego. Byliśmy umówieni za miesiąc, 21 maja w Poznaniu gdzie mieliśmy zorganizować dyskusję „30 lat III – krytyczna perspektywa”. Powiedziała, że oczywiście z przyjemnością przyjdzie na nasze wydarzenie i da się nam zaprosić na kolację. Nadmieniła tylko, by było bez przepychu, bo w końcu jesteśmy z lewicy. Znów słyszałem Jej charakterystyczny śmiech. I taką Minister Łybacką zapamiętam!

Opuściła nas Krystyna Łybacka

20 kwietnia 2020 roku opuściła nas

                                   KRYSTYNA ŁYBACKA

Członek-założyciel Socjaldemokracji Rzeczpospolitej Polskiej
i Sojuszu Lewicy Demokratycznej,Wiceprzewodnicząca Partii, Wybitna            Kobieta Lewicy, Nauczycielka Akademicka, pryncypialna, życzliwa i                                                                  uśmiechnięta.

                                           Taką Ją będziemy pamiętać

Przyjaciele z Lewicy i Jej partii,
b. członkowie kierownictw SdRP i SLD,
bracia i siostry z ław poselskich

Zmarła dr Krystyna Łybacka

                                                                Zmarła

                         dr Krystyna ŁYBACKA

                    Minister Edukacji Narodowej i Sportu w latach 2001-2004
                          Posłanka Na Sejm i do Parlamentu Europejskiego
         Wybitna postać polskiej Lewicy i rzetelna reprezentantka Wielkopolan

                                                    Część Jej pamięci!

                                     Prezes i członkowie Rady Ministrów,
               Jej Koleżanki, Koledzy i Przyjaciele z Rządu Rzeczypospolitej

Z najwyższym smutkiem przyjąłem informację o śmierci dr Krystyny Łybackiej

              Z najwyższym smutkiem przyjąłem informację o śmierci

                    dr Krystyny Łybackiej

                             Minister Edukacji Narodowej i Sportu,
                      Posłanki na Sejm I, II, III, IV, V, VI i VII kadencji,
                             Posłanki do Parlamentu Europejskiego,

                              osoby mądrej, skutecznej i wrażliwej,

          wybitnej postaci wielkopolskiej, polskiej i europejskiej lewicy.

  Rodzinie, przyjaciołom i współpracownikom składam wyrazy współczucia.

                                      Włodzimierz Czarzasty
                                    Wicemarszałek Sejmu RP

Milczenie premiera to policzek dla nauczycieli

„Premier milczy i to jest kolejny policzek dla środowiska, bo premier z wielką werwą zajmuje się trzodą, bydłem i tucznikami, a milczy kompletnie w sytuacji niezwykle palącej dla 700 tys. nauczycieli i wobec uczniów” – mówi posłanka Krystyna Łybacka w rozmowie z Justyną Koć (wiadomo.co).

JUSTYNA KOĆ: Kolejne spotkanie w Centrum „Dialog” nauczycieli z rządem bez rezultatu. Obie strony deklarują, że są gotowe do rozmów, ale wicepremier Szydło jeszcze przed ich rozpoczęciem zapowiedziała, że nie ma żadnej nowej oferty od rządu. Po co zatem to spotkanie?
KRYSTYNA ŁYBACKA: Rzeczywiście to pytanie jest zasadne, ale jednocześnie bardzo otwarte, tym bardziej, że propozycja rządu, która została przedstawiona w piątek, mówiąca o tym, że do 2023 roku będą podwyżki, ale połączone ze zmianą pensum, jest propozycją, która tak naprawdę obraża nauczycieli. Podam jeden przykład, niezwykle ważny w całej nauczycielskiej grupie: zaledwie 7 proc. nauczycieli to stażyści. To niezwykle groźna sytuacja, bo tak niewielka liczba młodych nauczycieli nie zapewnia naturalnej odnowy zawodowej, ale również każe zastanowić się, dlaczego młodzi ludzie nie chcą do tego zawodu pójść. Stażysta dostaje w tej chwili brutto 2500 tys., mając pensum 18 godzin. Bedzie dostawał 750 zł więcej, czyli 3250, ale z pensum 24. W tej chwili przy tym pensum godzina pracy stażysty wynosi 34 zł i 7 gr. Przy nowym pensum i nowym wynagrodzeniu według propozycji rządu to będzie 32,50 zł, a więc mniej. Czy to jest propozycja poważna w tak trudnej sytuacji, która jest właściwie pożarem? Domyślam się, że rząd czekał do poniedziałku, żeby przekonać się, jaka jest skala determinacji nauczycieli i jak ten protest będzie wyglądać. Mówiąc krótko, liczył na to, że być może tylko jakaś część placówek będzie strajkować, udało się z protestu wyłączyć „Solidarność”, tymczasem okazało się, że nastąpiło nowe zjawisko, chyba jedyne pozytywne w całym tym bardzo złym momencie – absolutna integracja środowiska. Wczoraj, tu w Poznaniu, nie było żadnej różnicy, czy ktoś jest z „Solidarności”, czy z OPZZ, czy ZNP, czy niezrzeszony. Strajkowało ponad 80 proc. szkół ramię w ramię. Wczoraj rząd otrzymał odpowiedź na swoje oczekiwania co do skali i chcę przekazać rządowi, że czasami ktoś zdesperowany ma ogromny zapas sił, a taka jest dziś sytuacja nauczycieli.

Dotknęła pani ważnego aspektu, o którym mówi się coraz częściej przy okazji tego strajku, że czas aby zastanowić się, jak ma wyglądać oświata w XXI wieku i jaką rolę ma w niej do spełnienia nauczyciel, ale najpierw chciałabym zapytać, czy rząd nie dąży do konfliktu z nauczycielami i eskalacji strajku, bo chce nauczycieli obciążyć chaosem wywołanym przez tzw. reformę edukacji minister Zalewskiej?
To chyba nie jest już nawet hipoteza, bo zachowanie rządu zdaje się to potwierdzać. Rząd z jednej strony liczył, że skala protestu będzie mniejsza, z drugiej przecież rozpoczął ogromną akcję skonfliktowania nauczycieli i rodziców. Przecież szkoła, jeżeli ma działać dobrze, musi być triadą: rodzice, nauczyciele, dzieci. Jakikolwiek wyłom w tej trójce powoduje zaburzenie w działaniu szkoły. To jest drugi element, którzy rządowi się nie sprawdził w założeniach, bo większość rodziców, przy ogromnych kłopotach, jakie niesie za sobą ta sytuacja, jednak wyraża solidarność i wsparcie dla nauczycieli. Także znacząca cześć uczniów, którzy potrafią już samodzielnie myśleć, wie doskonale, że ich nauczyciele zarabiają za mało. Dziś słyszałam o sytuacji, że w jednej z warszawskich szkół jest klasa tzw. legionistów – młodych trampkarzy, czyli piłkarzy Legii. Oni już mają drobne kontrakty klubowe, uczestniczą w rozgrywkach, część z nich nawet w młodzieżowych meczach, i proszę sobie wyobrazić, że zarabiają więcej, niż ich nauczyciele. Jak ma się czuć nauczyciel? To też dowodzi, jak bardzo niedofinansowana jest ta grupa, czy wręcz upokarzana.
Przede wszystkim nie brano pod uwagę głosów nauczycieli, gdy wprowadzano reformę, a przestrzegali oni przed kumulacją roczników, przed zbyt pośpiesznie skonstruowaną podstawą programową, przestrzegali przed przepełnionym programem. To są też problemy, z którymi zmagają się rodzice. Zatem skala protestu i emocji, która występuje, to nie jest tylko kwestia podwyżek, tylko traktowania całego środowiska przez rządzących.
Wracając do pani pytania, czy nie powinniśmy dyskutować szerzej o oświacie w Polsce. Oczywiście, że powinniśmy. Ja od co najmniej 10 lat apeluję o edukacyjny okrągły stół. Myślę, że takim animatorem mógłby być prezydent, oczywiście pozbawiony barw partyjnych. Niech usiądą przy nim nauczyciele, naukowcy, eksperci, politycy, rodzicie i wydyskutujmy na kilkanaście, a najlepiej i więcej lat model naszej edukacji. On oczywiście będzie musiał ulegać korektom, bo życie jest dynamiczne, a szkoła nie może być wyizolowana, ale zasadnicze zręby systemu ustalmy razem. Nauczyciel musi wiedzieć, że jak się zmienia rząd i minister, to nagle nie zmienia się wszystko w oświacie.

Czy zatem prezydent Andrzej Duda mógłby taki okrągły stół oświaty zorganizować?
Bardzo bym sobie tego życzyła i bardzo bym chciała, żeby go było stać na coś takiego, ale słyszałam wczoraj pewną ekwilibrystykę z ust pana prezydenta, który powiedział, że wspiera nauczycieli, ale każe im pracować za obecną pensję, więc niekoniecznie taka postawa upoważnia go do zwołania takiego okrągłego stołu. Po cichu liczę na małżonkę pana prezydenta, w końcu z zawodu to nauczyciel.

Jak ocenia pani pomysł mediatora? ZNP zaproponował RPO, ale wiadomo, że Adam Bodnar stoi „kością w gardle” rządzącej większości, więc chyba ten pomysł nie przejdzie. Ale czy mediator mógłby pomóc?
Myślę, że to dobry pomysł, bo w sytuacjach trudnych, które wymagają gaszenia pożarów, a z taką mamy do czynienia, wejście mediatora jest zawsze pozytywne. Pytanie jest tylko jedno, a próba poszukania odpowiedzi na to pytanie prowadzi nas do bardzo trudnej i smutnej konstatacji. Mediatorem powinna zostać osoba, która cieszy się powszechnym autorytetem. Proszę zobaczyć, jaką mamy scenę polityczną, na której bardzo trudno jest znaleźć osobę, która cieszy się niekwestionowanym autorytetem, której nie będzie się próbować przypisać afiliacji takiej czy innej opcji politycznej i która będzie gwarantowała, że dwie strony będą mogły porozumieć się. W tym kontekście bardzo mnie martwi milczenie premiera, bo premier ma na razie czystą kartę, bo nie włączał się w te rozmowy. Na miejscu premiera pokazałabym, że potrafię taki konflikt rozwiązać; usiadłabym do stołu i próbowała osiągnąć kompromis, bo to zawsze jest niezbędne w takich sytuacjach.
Premier powinien zaproponować, aby strony spotkały się, może nie w połowie, bo na to nie pójdzie strona związkowa, ale powiedzmy w 3/4 drogi i potem dalej pracowali nad systemem.
Premier milczy i to jest kolejny policzek dla środowiska, bo premier z wielką werwą zajmuje się trzodą, bydłem i tucznikami, a milczy kompletnie w sytuacji, która dotyczy 700 tys. nauczycieli i kilkunastu milionów uczniów.

Dlaczego rząd nie chce dać 1000 zł nauczycielom? Rozumie to pani?
To już nawet nie jest kwestia 1000, bo nauczyciele już 3 razy łagodzili swoje postulaty. Teraz to już tylko 960 zł tylko dla nauczycieli dyplomowanych i to w dwóch transzach. Naprawdę związki ustąpiły już ze swojego pierwotnego stanowiska i pokazały chęć do kompromisu. Mogę jeszcze zrozumieć, że rząd trwał w uporze do poniedziałku, ale gdy poznał skalę protestu, powinien zrozumieć, że nie ma już czasu na igranie z tym środowiskiem.

Rząd znajduje pieniądze na kolejne „piątki”, a dla nauczycieli nie…
Te kolejne „piątki” skomentuję w ten sposób: piątka Kaczyńskiego, piątka Morawieckiego i jedynka nauczycieli dla rządu.
(…)
Wiem, że dyrektorzy stają na przysłowiowej głowie czy rzęsach, żeby zagwarantować komisję. Najczęściej sięgają po katechetów bądź emerytowanych nauczycieli, więc zobaczymy, jak to będzie. Na tę chwilę ogromny apel do premiera – proszę nie lekceważyć tej sytuacji.
Czekają nas bardzo trudne dni. Miarą odpowiedzialności rządzących jest być może powiedzenie, że nie dostrzegliśmy w porę problemu, może przeoczyliśmy coś, ale dla nas najważniejsi są nasi uczniowie, dostrzegamy również problemy rodziców, szanujemy nauczycieli, w związku z tym nie jest wstydem przyznać się do błędu. Głupotą jest w błędzie trwać.

Głos lewicy

Będzie bojkot

– Będziemy bojkotowali referendum konstytucyjne.Prezydentowi, który łamie konstytucje należy się Trybunał Stanu, a nie możliwość zmiany tej ustawy zasadniczej – powiedział Włodzimierz Czarzasty w programie „Kwadrans Polityczny”.
– Pierwsze pytanie jakie powinno paść w tym badaniu – ponieważ to będzie badanie opinii publicznej, które będzie kosztować 100 000 000 zł – czy prezydent powinien łamać konstytucję? Jeżeli otrzyma odpowiedź negatywną to powinien podać się do dymisji – oświadczył przewodniczący SLD.

Szczyt Trump-Kim

– Na razie jest to deklaracja polityczna. Czas pokaże, czy Koreańczycy rzeczywisie będą likwidowali swój arsenał – powiedział w „Pulsie Trójki” Janusz Zemke, były wiceminister obrony po szczycie Trump-Kim.
– Można zaryzykować hipotezę, że świat byłby trochę bezpieczniejszy – powiedział Janusz Zemke, podkreślając, że na tym etapie porozumienia można tylko domniemywać i za deklaracjami muszą pójść czyny.
Były wiceminister obrony przypomniał, że ostatnie zbrojenia Kima stanowiły realną groźbę ataku, a koreańskie rakiety mogły dolatywać nie tylko do wybrzeży USA, ale też do Europy – w tym Polski.

 

Ważny projekt

We wtorek 12 czerwca 2018 r. Parlament Europejski zdecydowaną większością głosów przyjął rezolucję dotyczącą modernizacji edukacji w Unii Europejskiej. Ten niezwykle ważny dokument został przygotowany przez panią poseł Krystynę Łybacką.
Rezolucja zawiera szereg rekomendacji, wskazówek i zaleceń, którymi powinny kierować się państwa członkowskie UE w celu zmodernizowania własnych, krajowych systemów edukacji. Przyjęta treść dokumentu jest wynikiem licznych uzgodnień, a o jego kompromisowym brzmieniu świadczą zarówno głosy wypowiadane podczas debaty parlamentarnej, jak również dzisiejszy wynik głosowania plenarnego.
Ważnym elementem rezolucji jest również część poświęcona nauczycielom.
Rezolucja podkreśla konieczność poprawy statusu nauczyciela, warunków jego pracy, perspektyw zawodowych oraz wynagrodzenia.

Głos lewicy

15 lat na tak!

Wystąpienie rocznicowe Krystyny Łybackiej z okazji jubileuszu referendum akcesyjnego Polski do UE:

9 czerwca na schodach Ratusza na Starym Rynku w Poznaniu odbyły się uroczystości 15. Rocznicy Referendum Europejskiego w Polsce.
W spotkaniu, którego pomysłodawczynią i inicjatorką była pani poseł do Parlamentu Europejskiego Krystyna Łybacka a organizatorem Jacek Jaśkowiak, prezydent miasta Poznania. W obchodach uczestniczył także Leszek Miller, Prezes Rady Ministrów w latach 2001 – 2004, przedstawiciele partii politycznych, którzy w 2003 roku popierali referendum akcesyjne, a także mieszkańcy Poznania.
Podczas uroczystości zaproszeni goście podkreślali jakie korzyści Polska uzyskała, mówiąc w dniach 7-8 czerwca 2003 roku TAK UNII EUROPEJSKIEJ oraz przybliżyli zgromadzonym uczestnikom uroczystości jak przebiegały tamte wydarzenia.
Poseł do Parlamentu Europejskiego zwróciła się do uczestników spotkania z następującymi słowami:
„Spotykamy się w sercu Poznania, stoimy na schodach pięknego poznańskiego ratusza. Jesteśmy tu po to, aby raz jeszcze wspólnie przeżyć radość, która była naszym udziałem 15 lat temu. W tamtych czerwcowych dniach 2003 r. Polki i Polacy brali udział w referendum w nadziei, nie głosowali przeciwko komukolwiek, głosowali za. Głosowali za silną, demokratyczną, wolną, cywilizacyjnie postępującą w rozwoju Polską w Unii Europejskiej. Głosowali za Polską praworządną. Głosowali za Polską, w której każdy ma prawa i zachowane są prawa mniejszości. Głosowali za Polską tolerancyjną. Głosowali za Polską pluralistyczną. Głosowali za Polską, w której żyje się oddychając wolnością i czując wokół sprawiedliwość społeczną.
Takiej Polski chcemy, te wartości są dla również dziś aktualne. Z tego powodu zachęcam, podejmując apel pana premiera Leszka Millera, aby wszyscy, którzy uważają, że musimy dbać ciągle oto, aby te wartości były realizowane – zróbmy sobie zdjęcie używając hasła: 15 lat na tak! I umieśćmy je na dowolnym portalu społecznościowym, pokażmy, że jest nasz dużo. Pokażmy, że Polki i Polacy ciągle są na tak dla wolnej, demokratycznej i praworządnej Polski. Pierwszym zdjęciem, będzie zdjęcie uczestników dzisiejszego spotkania.”

 

Wierzę w Polskę

– Nie oszukujmy się, że państwa narodowe nie mają swoich interesów, oczywiście, że je mają i Nord Stream 2 jest tego przykładem – powiedziała Anna-Maria Żukowska w programie „Forum”.
– Należy te interesy należycie wygrywać, trzeba prowadzić dyplomację, a ta w wykonaniu rządu Zjednoczonej Prawicy leży – oceniła rzeczniczka prasowa SLD.
– Wierzę w Polskę i nie zależy mi na tym, aby nasz kraj był potępiany i pokazywany jako przykład łamania praworządności. Mam nadzieję, że to co się ostatnio stało, czyli publikacja zaległych wyroków Trybunału Konstytucyjnego po 808 dniach, jest wyrazem zmądrzenia, że można się cofnąć – stwierdziła Żukowska.
– Nie chodzi oto, aby Polskę ukarać, ale aby rząd Prawa i Sprawiedliwości wycofał się z tych zmian, które są oceniane naprawdę źle nie tylko w kraju, ale i w Europie – podkreśliła.

 

Precz z Gowinem

Protest przeciwko ustawie Gowina jest zarazem protestem przeciwko status quo
Wśród młodych akademików stale wraca ta sama wątpliwość: czy słusznie robimy protestując z dominującym wśród przeciwników ustawy przekazem i czy rzeczywiście nasze interesy są wspólne z niektórymi grupami, które biorą w proteście?
Pojawia się gnieniegdzie nadzieja, że przeoranie dotychczasowych struktur uczelni (idiotyzmu wydziałowego życia) wpłynie pozytywnie na naszą sytuację, bo może umocni kryteria merytokratyczne. Że system grantowy pozwoli nam rozwinąć skrzydła, a nowe wymogi (w tym te dotyczące umiędzynarodowienia) będą premiowały nasz zapał i dynamizm – komentuje na Facebooku publicysta Łukasz Moll.