Fiskus kontra Mourinho

Jose Mourinho uznał wyrok hiszpańskiego sądu skazujący go za unikanie płacenia podatków w 2011 i 2012 roku na rok więzienia w zawieszeniu i wysoką grzywnę.

We wtorek doszło do porozumienia obrońców szkoleniowca z prokuraturą. W rozprawie przed sądem w Madrycie, która trwała kilkanaście minut i była formalnością, strony uznały orzeczenie za obowiązujące. Mourinho został skazany na rok więzienia w zawieszeniu oraz na grzywnę za dwa przestępstwa podatkowe, które popełnił w latach 2011-2012, kiedy pracował w Realu Madryt. Trener przyznał się do zarzucanego mu przez prokuraturę ukrycia na Wyspach Dziewiczych 3,3 mln euro należnych hiszpańskim organom skarbowym z tytułu zarobków z praw do wizerunku. Zaakceptowana przez obronę kara grzywny została podwyższona z 1,9 mln do 2,2 mln euro.

Mourinho w karierze trenerskiej prowadził m.in. Benficę Lizbona, Uniao Leiria, FC Porto, Chelsea Londyn, Inter Mediolan, Real Madryt i ostatnio Manchester United, z którego został zwolniony. Portugalczyk dwukrotnie triumfował w Lidze Mistrzów – z FC Porto oraz Interem Mediolan. Problemy wynikłe z unikania płacenia podatków miało też w Hiszpanii kilku znanych piłkarzy, między innymi rodak Mourinho Cristiano Ronaldo. W czerwcu 2018 roku były napastnik Realu Madryt również doszedł do porozumienia z hiszpańskim urzędem skarbowym, przez który był oskarżony o niezapłacenie 14,7 mln euro podatku od sprzedaży swoich praw do wizerunku w latach 2011-2014. Piłkarz musiał zapłacić blisko 20 mln euro. Do oddania kilkunastu milionów euro niezapłaconych podatków fiskus zmusił też gwiazdora FC Barcelona Leo Messiego.

 

Stachanowcy na boisku

Międzynarodowe Centrum Nauk Sportowych (CIES) opublikowało ranking piłkarzy, którzy w ostatnich pięciu latach przebywali najdłużej na boisku. W Top 20 zestawienia znalazło się dwóch Polaków – Kamil Glik wśród graczy z pola i Łukasz Fabiański wśród bramkarzy.

Glik nie bez powodu uważany jest za przykład piłkarza „nie do zajechania”. W ostatnich latach był praktycznie niewymienialnym zawodnikiem najpierw włoskiego AC Torino, a od połowy 2016 roku występującego w lidze francuskiej AS Monaco. Potwierdza to wysokie miejsce naszego reprezentacyjnego obrońcy w zestawieniu opracowanym przez CIES Football Observatory, którego analitycy zsumowali minuty spędzone na boisku przez piłkarzy z pięciu najlepszych lig europejskich (angielskiej Premier League, hiszpańskiej Primera Division, włoskiej Serie A, niemieckiej Bundesligi i francuskiej Ligue 1) w okresie od 1 stycznia 2014 do 28 stycznia 2019 roku. W tym rankingu nie liczą się piłkarze Bundesligi, która liczy 18 drużyn, czyli o dwie mniej od lig w Anglii, Hiszpanii, Włoszech i Francji.

Wśród graczy z pola listę „stachanowców” otwiera obrońca Chelsea Londyn Cesar Azpilicueta. Hiszpan rozegrał w tym czasie w barwach „The Blues” 182 mecze i spędził na boisku 16 099 minut. Drugi na liście jest Kamil Glik, który w AC Torino i AS Monaco zaliczył w tym okresie 176 występów, a na boisku przebywał przez 15 754 minuty. Trzecie miejsce zajął kolejny obrońca Udinese i Bologny Danilo Larangeira. Brazylijczyk z włoskim paszportem od 1 stycznia 2014 roku zagrał w tych dwóch zespołach 177 spotkań i zaliczył 15 613 minut. Piąte miejsce przypadło mistrzowi nad mistrzami – Leo Messiemu. Argentyński gwiazdor FC Barcelona od 1 stycznia 2014 do 28 stycznia tego roku rozegrał 180 meczów spędzając na boisku 15 197 minut, co daje średnią 84,4 minuty w każdym spotkaniu.

W rankingu bramkarzy bezkonkurencyjny okazał się Słoweniec Samir Handanović z Interu Mediolan, który w ostatnich pięciu latach zagrał w 189 meczach i zaliczył między słupkami 17 010 minut. Drugi na liście znalazł się Portugalczyk Anthony Lopes z Olympique Lyon (184 występy, 16 560 minut), a na najniższym stopniu podium stanął Włoch Andrea Consigli, który w barwach Atalanty Bergamo i Sassuolo w omawianym okresie czasu zaliczył na boisku 16 552 minuty w 185 spotkaniach. Wśród bramkarskich „stachanowców”znalazł się Łukasz Fabiańsk, który w ostatnich pięciu latach zaliczył w barwach Swansea i West Hamu 173 występy i 15 548 minut, co daje mu średnią 89,8 minut w każdym rozegranym spotkaniu.

 

Szok! Lewandowski zmarnował karnego

W meczu 19. kolejki Bundesligi z VfB Stuttgart Robert Lewandowski znów należał do najlepszych graczy Bayernu Monachium. Strzelił gola i zaliczył asystę, ale w Niemczech większe emocje wzbudził fakt, że zmarnował rzut karny. Nic dziwnego, Polak jest niekwestionowanym mistrzem strzelania „jedenastek”, jednym z najlepszych na świecie.

Lewandowskiemu spudłować z jedenastu metrów zdarza się niezwykle rzadko. W meczu z VfB Stuttgart sam wywalczył rzut karny, a ponieważ jest wyznaczony do egzekwowania „jedenastek”, podszedł do zadania jak dziesiątki razy wcześniej. Wszystko zrobił jak zwykle, włącznie ze swoim „szarpany” podbiegiem do piłki, ale tym razem chyba trochę za bardzo chciał umieścić piłkę w prawym roku bramki, bo trafił nią w słupek. Zaklął po tym szpetnie po polsku, chociaż pod nosem, ale nawet gdyby zrobił to głośno, zostałby zagłuszony przez jęk zawodu dobiegający z trybun Allianz Areny.

Ten zmarnowany karny był dopiero piątą niewykorzystaną „jedenastką” przez Lewandowskiego w jego karierze. Kapitan reprezentacji Polski ma na koncie 36 wykorzystanych rzutów karnych. To oznacza, że stosunek spudłowanych „jedenastek” do wykorzystanych wynosi zaledwie 10,9 procent. Taką skutecznością nie mogą pochwalić się nawet tacy piłkarscy wirtuozi, jak Cristiano Ronaldo i Leo Messi. Procent niewykorzystanych karnych Portugalczyka wynosi 16,9 procent (22 zmarnowane na 108 wykonywanych), a Argentyńczyka 23,1 procent (24 zmarnowane na 80 wykonywanych).

Zresztą „Lewy” pod tym względem wypada znakomicie na tle większości czołowych graczy występujących w najsilniejszych ligach europejskich. Włoch Mario Balotelli ma na koncie pięć niewykorzystanych karnych na 37 wykonywanych, czyli 11,9 procent zmarnował. Słynny Szwed Zlatan Ibrahimović ma stosunek 10 do 83, czyli 12,05 procent, Belg Eden Hazard 7 do 45 (13,5 procent), Anglik Harry Kane 6 do 28 (17,6 procent), Urugwajczyk Edinson Cavani 12 do 52 (18,8 procent), Brazylijczyk Neymar 12 do 45 (21,1 procent).
Oczywiście w topowych ligach europejskich są piłkarze, którzy w rzutach karnych mają lepszy procent skuteczności, ale są to zawodnicy rzadko egzekwujący „jedenastki”. Jednym z takich zawodników jest choćby Brazylijczyk Fabinho, który w całej karierze z 11 metrów pomylił się tylko raz, ale wykonywał rzuty karne tylko 19 razy. Lewandowskiego nikt więc w Bayernie nie odsunie od wykonywania „jedenastek”. Żeby tak się stało, Polak musiałby chyba spudłować kilka razy z rzędu, jak zdarzyło się to Thomasowi Muellerowi, który w chwili przyjścia Lewandowskiego do Bayernu był w bawarskim zespole etatowym wykonawcą rzutów karnych.
Lewandowski jest najbardziej rozpoznawalnym polskim piłkarzem, ale wizytówkami naszej reprezentacji coraz bardziej stają się dwaj snajperzy występujący w Serie A – Arkadiusz Milik i Krzysztof Piątek. Obaj należą do czołówki strzelców włoskiej ekstraklasy. Piątek ma na koncie 13 ligowych trafień, A Milik 11. „Lewy” w Bundeslidze zdobył jak na razie 12 bramek, ale we wszystkich rozgrywkach ma już na koncie 24 gole. Czy w reprezentacji można z tych trzech znakomitych napastników stworzyć zabójczą linię ataku? Wątpliwe.

Trener biało-czerwonych Jerzy Brzęczek chyba nie ma dobrego pomysłu na wykorzystanie tego bogactwa. Raz spróbował zagrać z dwójką napastników i w spotkaniu Ligi Narodów z Portugalią wystawił Lewandowskiego z Piątkiem. Nie był to jednak udany eksperyment, bo obaj nie stwarzali żadnego zagrożenia. Głównie dlatego, że reszta zespołu nie potrafiła ich obsłużyć dobrymi podaniami, ale i oni sami nie rozumieli swoich intencji na boisku. Polska przegrała 2:3, a Brzęczek chyba stracił wiarę w skuteczność takiego taktycznego ustawienia. Wątpliwe więc aby w marcu wrócił do tego pomysłu i jeszcze znalazł na boisku miejsce dla Arkadiusza Milika.

Kłopot bogactwa chyba zaczyna być problemem polskiej kadry. Selekcjoner nie potrafi zdecydować się na którego z bramkarzy postawić, teraz zaczyna mu się robić tłok w linii obrony i w środku pola, a na domiar złego zewsząd słyszy sugestie, że skoro Lewandowski w kadrze przestał strzelać gole, to może pora dać szansę Piątkowi czy Milikowi. Za kilka lat takie pomysły może nie będą razić, teraz niosą kadrze zgubę.

 

Bundesliga chwali się Lewandowskim

Fot. Robert Lewandowski

 

 

Niemcy mają problem z Robertem Lewandowskim. Jedna media wciąż podważają jego piłkarską wartość, inne na odwrót – chwalą go pod niebiosa.

 

Oficjalna strona internetowa Bundesligi podała ostatnio z dumą wyliczenie, z którego jasno wynika, że Lewandowski jest skuteczniejszy od Cristiano Ronaldo i Leo Messiego. Obliczono, że polski napastnik Bayernu Monachium potrzebuje mniej minut gry na zdobycie gola niż Argentyńczyk i Portugalczyk.

Lewandowski w ostatnich dwóch latach kalendarzowych (2017 i 2018) zdobył 87 bramek w 94 meczach, spędzając na boisku 7759 minut. Średnio na pokonanie bramkarz rywali potrzebował 89 minut. Dla porównania, Messiemu potrzebne było na to 94 minuty (zdobył 93 bramki przebywając na boisku przez 8704 minuty w 104 meczach), zaś Cristiano Ronaldo trafił co 98 minut (82 bramki, 92 mecze, 7940 minuty). „Żaden piłkarz z pięciu najlepszych lig w Europie nie może pochwalić się taką średnią” – podaje portal Bundesligi.

Warto dodać, że „Lewy” w tym sezonie jest pierwszym piłkarzem w Europie, który zdobył więcej niż 20 bramek (ma na koncie dokładnie 22 gole – 10 w Bundeslidze, osiem w Lidze Mistrzów, trzy w Superpucharze Niemiec oraz jedną w Pucharze Niemiec.

 

Xabi Alonso pod sąd

Hiszpański urząd skarbowy oskarża ikonę hiszpańskiego futbolu Xabiego Alonso o oszustwo podatkowe związane z przychodami z tytułu sprzedaży wizerunku. Piłkarz nie przyznaje się do winy. Grozi mu osiem lat więzienia.

 

Xabi Alonso, były zawodnik m.in. Realu Sociedad, Liverpoolu, Realu Madryt i Bayernu Monachium, ma 22 stycznia stanąć przed sądem w Madrycie. Hiszpański fiskus domaga się dla niego kary ośmiu lat pozbawienia wolności za niepłacenie podatków od przychodów ze sprzedaży praw do wizerunku w latach 2010-2012. Śledztwo w jego sprawie wszczęto w 2015 roku,a w styczniu ubiegłego roku urzędnicy skarbówki oddali sprawę 114-krotnego reprezentanta Hiszpanii do sądu. 37-letni Alonso nie przyznaje się do winy, ale jeśli przegra, grozi mu nawet osiem lat więzienia. Gdyby zgodził się na ugodę, dostałby wyrok poniżej dwóch lata więzienia i wyrok w zawieszeniu. Tak zrobili m.in. Leo Messi, Cristiano Ronaldo, Luka Modrić, Marcelo i Radamel Falcao.

 

To już koniec fazy grupowej Ligi Mistrzów

Fot. Brutalny faul Thomasa Muellera na piłkarzu Ajaksu, po którym niemiecki piłkarz został wyrzucony z boiska

 

 

Do 1/8 finału Champions League awansowały wszystkie cztery angielskie zespoły, trzy hiszpańskie i trzy niemieckie, po dwa włoskie i francuskie oraz holenderski i portugalski. Najskuteczniejszym strzelcem fazy grupowej został Robert Lewandowski z 8 golami. Losowanie par kolejnej fazy rozgrywek zaplanowano na 17 grudnia.

 

Z 32 zespołów, które przystąpiły do obecnej edycji Ligi Mistrzów UEFA, ostatnie miejsca równoznaczne z definitywnym odpadnięciem z europejskich pucharów, zajęły zespoły AS Monaco, AEK Ateny, Szachtara Donieck, CSKA Moskwa, PSV Eindhoven, Crvenej Zvezdy Belgrad, Lokomotiwu Moskwa i Hoffenheim. A zatem Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus (Lokomotiw) oraz Kamil Glik wiosną będą uczestniczyć wyłącznie w rozgrywkach krajowych lig. Wśród ośmiu drużyn, które zajęły w swoich grupach Champions League trzecie lokaty, gwarantujące udział w 1/16 finału Ligi Europy, znalazła się ekipa SSC Napoli z Piotrem Zielińskim i Arkadiuszem Milikiem w składzie. Oprócz niej w tych mniej prestiżowych rozgrywkach powalczą jeszcze Benfica Lizbona, Club Brugge, Galatasaray Stambuł, Inter Mediolan, Szachtar Donieck, Valencia CF i Viktoria Pilzno. Do 1/8 finału Ligi Mistrzów awansowały: Ajax Amsterdam, Atletico Madryt, FC Barcelona, Bayern Monachium, Borussia Dortmund, Juventus Turyn, FC Liverpool, Manchester City, Manchester United, Olympique Lyon, Paris Saint-Germain, FC Porto, Real Madryt, AS Roma, Schalke 04 Gelsenkirchen, Tottenham Hotspur.

Z 16 zespołów aż 14 wywodzi się z „wielkiej piątki”, czyli pięciu najsilniejszych lig europejskich. Angielska Premier League nie poniosła w fazie grupowej żadnych strat i wprowadziła do części play-off rozgrywek całą czwórkę swoich zespołów. Po trzy drużyny mają niemiecka Bundesliga i hiszpańska Primera Division, po dwie włoska Serie A i francuska La Liga, a po jednym portugalska Primeira Liga i holenderska Eredivisie. Te zestawienie pokazuje, że w europejskiej hierarchii nic się nie zmienia – mocni są coraz mocniejsi.

Z niezbyt licznej grupki polskich piłkarzy, która w fazie grupowej Ligi Mistrzów reprezentowała polski futbol, na placu boju zostało już tylko trzech – Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek i Wojciech Szczęsny. Najlepiej z nich radzi sobie Lewandowski, który zakończył fazę grupową na pozycji lidera klasyfikacji strzelców mając na koncie osiem goli. Za nim z sześcioma trafieniami jest Leo Messi (FC Barcelona), z pięcioma Edin Dżeko (AS Roma), Moussa Marega (FC Porto), Neymar (PSG), Duszan Tadić (Ajax Amsterdam), Andrej Kramarić (Hoffenheim) i Paulo Dybala (Juventus), a z czterema golami Antoine Griezmann (Atletico Madryt), Harry Kane (Tottenham), Raphael Guerreiro (Borussia Dortmund) i Mauro Icardi (Inter Mediolan).

Wypada odnotować, że „Lewy” ma już w dorobku 53 trafienia w Lidze Mistrzów i w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców wszech czasów zajmuje szósta lokatę. Wyprzedzają go Cristiano Ronaldo (121 bramek), Leo Messi (106), Raul Gonzalez (71), Karim Benzema (59) oraz Ruud van Nistelrooy (56).

 

Lewy się rozkręca

Fot. Robert Lewandowski w tym sezonie zdobył już 19 bramek, z tego 6 w Lidze Mistrzów i 9 w Bundeslidze

 

 

Robert Lewandowski zdobył dwie bramki dla Bayernu Monachium w wygranym 3:0 ligowym meczu z FC Nuernberg. Kapitan reprezentacji Polski w tym sezonie strzelił już we wszystkich rozgrywkach 19 goli i jest skuteczniejszy od Neymara i Messiego.

 

W obecnym sezonie Lewandowski we wszystkich rozgrywkach rozegrał 20 meczów, w których strzelił 19 goli, co czyni go najskuteczniejszym strzelcem w pięciu najsilniejszych ligach europejskich (angielskiej, niemieckiej, hiszpańskiej, włoskiej i francuskiej). Kapitan reprezentacji Polski o jedno trafienie wyprzedza brazylijskiego asa Paris Saint-Germain Neymara i o dwa trafienia argentyńskiego gwiazdora Barcelony Leo Messiego (w miniony weekend też strzeli dwa gole i ma ich na koncie 17). W Lidze Mistrzów „Lewy” prowadzi na spółkę z Messim w klasyfikacji strzelców – obaj mają po sześć bramek na koncie. W Bundeslidze Polak z dorobkiem dziewięciu bramek jest trzeci w wśród najskuteczniejszych – o jedno trafienie lepsi od niego są Paco Alcacer z Borussii Dortmund i Luka Jović z Eintrachtu Frankfurt, a tyle samo goli na koncie co „Lewy” mają też Marco Reus z Borussii Dortmund i Sebastien Haller z Eintrachtu Frankfurt.

Niemieckie media znów wychwalają polskiego napastnika i przytaczają jego niebywałe strzeleckie statystyki. Okazało się, że dwa gole wbite drużynie z Norymbergi to był 47. „dwupak” uzyskany przez naszego piłkarza w Bundeslidze. Lepszy pod tym wzgledem jest od niego tylko legendarny Gerg Mueller, który meczów z podwójnymi trafieniami ma na koncie 55. Statystycy wyliczyli te, że mecz z FC Nuernberg był dla Lewandowskiego jubileuszowymj, 50. występem w Bundeslidze, w którym zdobywa więcej niż jednego gola. Pod tym względem znów lepszy od niego jest Gerd Mueller (87), ale w klasyfikacji wszech czasów „Lewego” wyprzedza jeszcze jego niedawny trener Jup Heynckes, który takich spotkań zaliczył 51. W 270 występach w Bundeslidze Lewandowski strzelił już 189 goli.

Drużyna z Monachium podniosła się po serii rozczarowujących wyników. Mistrz Niemiec zawodził zwłaszcza w Bundeslidze, remisując z Freiburgiem (1:1), Fortuną Duesseldorf (3:3) i przegrywając mecz na szczycie z Borussią Dortmund (2:3), wygrał jednak dwa ostatnie spotkania ligowe i dzięki temu nie pozwolił Borussii Dortmund na powiększenie punktowej przewagi. Ekipa z Dortmundu wyprzedza jednak monachijczyków o dziewięć „oczek” i na razie nie widać po niej żadnych symptomów kryzysu. W miniony weekend pokonała na wyjeździe Schalke 2:1. Łukasz Piszczek rozegrał cały mecz i zaliczył udany występ. Jakuba Błaszczykowskiego nie było nawet w kadrze meczowej VfL Wolfsburg (2:2 z Hoffenheim), a Marcin Kamiński (Fortuna Duesseldorf) zagrał słabo w przegranym 1:3 spotkaniu z Werderem.

 

Kolejny laur dla Modricia

Fot. Luka Modrić zgarnął w tym roku wszystkie najważniejsze nagrody indywidualne

 

 

Po 10 latach dominacji Cristiano Ronaldo i Leo Messiego w plebiscycie „Złotej Piłki” nagroda trafiła w końcu do kogoś innego. Elektorzy tygodnika „France Football” nie okazali się jednak zbyt oryginalni, bo nagrodę przyznali Luce Modriciovi, a Chorwata w tym roku wcześniej wyróżniły już podobnymi splendorami FIFA i UEFA.

 

Kolejny laur przyznany chorwackiemu pomocnikowi Realu Madryt nie spodobał się rzecz jasna największym przegranym w tej zabawie. Uroczystą galę wręczenia nagród zbojkotowali zarówno wielcy przegrani Portugalczyk Cristiano Ronaldo i Francuz Antoine Griezmann, jak i nie zakwalifikowani do finałowej trójki argentyński gwiazdor FC Barcelona Leo Messi oraz brazylijski as Paris Saint-Germain Neymar.

Na tle nieobecnych Modrić, chciaż wygrał w tym roku Ligę Mistrzów z Realem Madryt i zdobył wicemistrzostwo świata z reprezentacją Chorwacji, wypada trochę blado, bo nic nie ujmując jego umiejętnościom, nie jest to jednak piłkarz zdolny w pojedynkę rozstrzygać o losach meczów, jak potrafią to gracze wymienionego wyżej kwartetu, a także wyróżniony w kategorii „odkrycie roku” 19-letni Kylian Mbeppe. Mimo to właśnie on był faworytem w głosowania z udziałem 180 dziennikarzy z całego świata, zapewne kierujących się w swoich wyborach wcześniejszymi nagrodami indywidualnymi jakimi obdzielono Modricia. Został wybrany na najlepszego piłkarza mundialu w Rosji, potem dostał nagrodę UEFA dla najlepszego piłkarza sezonu 2017-2018, a następnie Międzynarodowa Federacja Piłkarska przyznała mu prestiżowe wyróżnienie „The Best Football FIFA”. „Złota Piłka” redakcji „France Football” jest ostatnią z najważniejszych indywidualnych nagród, jaka w tym roku trafiła do rąk chorwackiego piłkarza. Wątpliwe, by kiedykolwiek taka sytuacja w jego karierze się powtórzyła.

Jak głosował polski elektor, Maciej Iwański z TVP Sport? Na pierwszym miejscu znalazł się u niego Modrić, na drugim Griezmann, a na trzecim Cristiano Ronaldo, a w piątce znaleźli się jeszcze Messi i Eden Hazard.

 

Klasyfikacja Złotej Piłki 2018

1. Luka Modrić (Chorwacja/Real M.) 753 pkt
2. C. Ronaldo (Portugalia/Real M./Juventus) 476;
3. Antoine Griezmann (Francja/Atletico) 414
4. Kylian Mbappe (Francja/PSG) 347
5. Lionel Messi (Argentyna/Barcelona) 280
6. Mohamed Salah (Egipt/Liverpool) 188
7. Raphael Varane (Francja/Real Madryt) 121
8. Eden Hazard (Belgia/Chelsea) 119
9. Kevin De Bruyne (Belgia/Man City) 29
10. Harry Kane (Anglia/Tottenham) 25
11. N’Golo Kante (Francja/Chelsea) 24
12. Neymar (Brazylia/PSG) 19
13. Luis Suarez (Urugwaj/Barcelona) 17
14. T. Courtois (Belgia/Chelsea/Real M.) 12
15. Paul Pogba (Francja/Man United) 9
16. Sergio Aguero (Argentyna/Man City) 7
17. Gareth Bale (Walia/Real Madryt) 6
– Karim Benzema (Francja/Real Madryt) 6
19. Roberto Firmino (Brazylia/Liverpool) 4
– Ivan Rakitić (Chorwacja/Barcelona) 4
– Sergio Ramos (Hiszpania/Real Madryt) 4
22. Edinson Cavani (Urugwaj/PSG) 3
– Sadio Mane (Senegal/Liverpool) 3
– Marcelo (Brazylia/Real Madryt) 3
25. Alisson Becker (Brazylia/Roma/Liverpool) 2
– Mario Mandżukić (Chorwacja/Juventus) 2
– Jan Oblak (Słowenia/Atletico Madryt) 2
28. Diego Godin (Urugwaj/Atletico Madryt) 1
29. Isco (Hiszpania/Real Madryt) 0
– Hugo Lloris (Francja/Tottenham) 0

 

Lewy dogonił Messiego

Fot. Robert Lewandowski w Lidze Mistrzów pisze swoja własną legendę

 

 

Po 5. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów 12 zespołów ma już zapewniony awans do 1/8 finału. O pozostałe cztery miejsca rywalizacja będzie się toczyć w ostatniej serii spotkań, która odbędzie się w dniach 11 i 12 grudnia.

 

Wśród niepewny jeszcze awansu jest m.in. finalista poprzedniej edycji FC Liverpool. W grupie B o awans bić się będą do końca Tottenham i Inter Mediolan, zaś w grupie C cała czwórka zespołów wciąż ma jeszcze o co grać. Szanse na awans do 1/8 finału LM mają już co prawda tylko Paris Saint-Germain, SSC Napoli i FC Liverpool, ale Crvena Zvezda Belgrad walczy o prawo gry w Lidze Europy. Natomiast w grupie F biją się jeszcze o awans Olympique Lyon i Szachtar Donieck.

Piąta kolejka była udana dla polskich piłkarzy. Robert Lewandowski strzelił dwa gole w wygranym przez Bayern Monachium 5:1 meczu z Benficą Lizbona i poprawił swój dorobek w klasyfikacji strzelców wszech czasów Ligi Mistrzów do 51 trafień, wyprzedzając kolejną futbolową legendę – Francuza Thierry’ego Henry. „Lewy” jest obecnie na szóstej pozycji w tym prestiżowym zestawieniu. Przed nim są tylko Portugalczyk Cristiano Ronaldo (121 goli), Argentyńczyk Leo Messi (106), Hiszpan Raul Gonzalez (71), Francuz Karim Benzema (59) i Holender Ruud van Nistelrooy. Kapitan reprezentacji Polski w obecnej edycji Ligi Mistrzów zdobył już sześć bramek i na spółkę z Leo Messim przewodzi w klasyfikacji strzelców. Za nimi z pięcioma trafieniami jest Bośniak Edin Dzeko z AS Roma, a w gronie graczy z czterema golami znajduj się m.in. Argentyńczyk Paulo Dybala z Juventusu, Brazylijczyk Neymar z Paris Saint-Germain, Francuz Antoine Griezmann z Atletico Madryt i Anglik Harry Kane z Tottenhamu. Wśród tych graczy należy upatrywać zwycięzcę wyścigu po koronę króla strzelców obecnej edycji tych rozgrywek.

Łukasz Piszczek po meczu z Club Brugge jest samodzielnym rekordzistą w Borussii Dortmund w liczbie występów w Lidze Mistrzów. Środowe starcie było jego 45. w tych najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach w Europie. Wcześniej Piszczek pierwsze miejsce dzielił ze Stefanem Reuterem, który reprezentował barwy BVB w latach 1992-2004. Trzeci w zestawieniu jest Lars Ricken (43 występy), czwarty Marcel Schmelzer (41), a piąty Roman Weidenfeller (38) Piszczek zadebiutował w Lidze Mistrzów 13 września 2011 roku (Borussia zremisowała z Arsenalem 1:1). W dotychczasowych występach nie strzelił gola, ale zanotował sześć asyst. W tej edycji wszystkie spotkania rozpoczynał w wyjściowym składzie.

Z innych naszych graczy w Lidze Mistrzów znakomity występ w barwach Juventusu w wygranym 1:0 meczu z Valencia zaliczył Wojciech Szczęsny, natomiast w Lokomotiwie Moskwa duży udział w zwycięstwie nad Galatasaray (2:0) mieli Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus. W Napoli po przerwie zagrał tylko Piotr Zieliński, a Arkadiusz Milik grał do końca ławę. Kamil Glik w AS Monaco nie grał, bo leczy kontuzję.

 

 

Messi znów trafi pod sąd

Leo Messi zostanie oskarżony o oszustwo podatkowe, tym razem w ojczyźnie. Sąd w Buenos Aires potwierdził, że przeciwko kapitanowi Barcelony oraz jego ojcu i bratu złożono doniesienie w sprawie oszustw podatkowych.

 

Kłopoty z wymiarem sprawiedliwości to nic nowego dla argentyńskiego gwiazdora FC Barcelona. W 2017 roku został uznany winnym malwersacji finansowych w latach 2007-2009. Hiszpański wymiar sprawiedliwości skazał Messiego na 21 miesięcy więzienia karę dwóch milionów euro grzywny plus zwrot niezapłaconych podatków. Piłkarz nie trafił do więzienia tylko dlatego, że karę pozbawienia wolności do 24 miesięcy można w Hiszpanii zawiesić.

Teraz pięciokrotny zdobywca „Złotej Piłki” znów ma problemy z prawem, tym razem w ojczyźnie. Przed sądem w Buenos Aires toczy się postępowanie w sprawie oszustw podatkowych popełnionych przez fundację Leo Messiego zarządzaną przez członków jego rodziny. Impulsem do wszczęcia dochodzenia był złożone we wrześniu tego roku zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Messich.

Doniósł na nich jeden z byłych pracowników fundacji. Jak podaje hiszpańskie i argentyńskie media, nieprawidłowości w założonej w 2007 roku fundacji Messiego miały miejsce w latach 2012-2014. Ojciec piłkarza przerzucał ponoć pieniądze na konta zarejestrowane w bankach w Szwajcarii, Belize, Wielkiej Brytanii i Brazylii. Wszystko po to, aby uniknąć płacenia podatków, które pochłaniały 40 procent przychodów. Fundacja Leo Messiego powstała w 2007 roku.

Jeszcze niedawno z problemami podatkowymi zmagał się Cristiano Ronaldo, który ostatecznie przyznał się do winy. Portugalczyk zdecydował się zapłacić karę w wysokości 19 milionów euro. Za swoje przewinienia podatkowe Ronaldo także został skazany więzienie w zawieszeniu.