Boruc oddał piwo od Messiego na licytację

Kilka miesięcy temu Budweiser, jeden ze sponsorów Leo Messiego, postanowił uczcić ustanowiony przez Argentyńczyka strzelecki rekord rozsyłając butelki piwa wszystkim bramkarzom, których pokonał gwiazdor FC Barcelona.

W grudniu ub. roku w meczu z Realem Valladolid Leo Messi zdobył 644. bramkę w barwach „Dumy Katalonii” i tym samym pobił rekord Pelego w liczbie trafień dla jednego klubu, który dla Santosu strzelił 643 gole. Budweiser postanowił upamiętnić ten wyczyn, wysyłając butelki z produkowanym przez siebie trunkiem wszystkim golkiperom, wśród których pokonał Messi kolekcjonując owe 644 trafienia. Znaleźli się na tej liście m.in. Jan Oblak z Atletico Madryt i Gianluigi Buffon z Juventusu, ale więcej butelek od nich, bo aż 17, dostał były bramkarz Realu Madryt Iker Casillas. Największą baterię otrzymał jednak Diego Alves, był golkiper Almerii i Valencii, któremu argentyński piłkarz wbił 21 goli. Dwie butelki z tej limitowanej serii dotarły też do bramkarza Legii Warszawa Artura Boruca, którego kiedyś Messi pokonał dwukrotnie gdy bronił barw Celticu Glasgow.
Jedną z otrzymanych butelek Budweisera Boruc zachował na pamiątkę, drugą natomiast przekazał Fundacji Legii na licytację, z której dochód zostanie przeznaczony na pomoc chorej na białaczkę 13-letniej Patrycji. „(…) Firma Budweiser sprezentowała ekskluzywne, oznaczone numerem seryjnym i specjalne zapakowane butelki piwa każdemu bramkarzowi, który wyjmował piłkę z siatki po jego strzale. Ta bezcenna pamiątka, przekazana przez Króla Artura Fundacji Legii, tylko teraz może zostać Twoją własnością!” – to fragment zachęcającego do wzięcia udziału w licytacji opisu aukcji w serwisie Allegro.
Patrycja jest w trakcie leczenia chemioterapią. Zebrane pieniądze mają pomóc jej rodzinie w zakupie leków oraz w pokryciu części kosztów dalekich dojazdów do szpitala (240 km w obie strony)” – wyjaśnia Fundacja Legii w opisie aukcji. Licytacja wyjątkowej butelki piwa ofiarowanej przez Artura Boruca potrwa do 2 kwietnia do godz. 16:00.

Złoty But: Lewy znów powiększył przewagę

Miniony weekend był udany dla graczy z czołówki klasyfikacji „Złotego Buta”. Swojego bramkowego dorobku nie poprawił jedynie Cristiano Ronaldo, który zaliczył „pusty przebieg” w przegranym sensacyjnie przez Juventus 0:1 meczu 28. kolejki Serie A z Benevento. Dzięki temu Portugalczyka dogonił Leo Messi, który zdobył dwie bramki w wygranym przez Barcelonę 6:1 spotkaniu z Realem Sociedad.

Dla przypomnienia – ranking „Złotego Buta” powstaje w oparciu o liczbę goli strzelonych przez piłkarzy w lidze. Bramki są mnożone przez współczynnik trudności rozgrywek. Najwyższy współczynnik, „2”, ma pięć najwyżej sklasyfikowanych w rankingu UEFA lig europejskich. Obecnie „wielką piątkę” tworzą ligi hiszpańska, angielska, niemiecka, francuska i włoska. W tym sezonie liderem w wyścigu po nagrodę dla najlepszego strzelca lig europejskich jest Robert Lewandowski. W miniony weekend napastnik Bayernu znów zdołował swoich najgroźniejszych konkurentów w wyścigu po „Złotego Buta”. W meczu z VfB Stuttgart „Lewy” zaliczył hat-tricka i powiększył swój bramkowy dorobek w tym sezonie do 35 trafień i 70 punktów w klasyfikacji „ZB”.
Wicelider klasyfikacji Cristiano Ronaldo nie powiększył swojego bramkowego dorobku i musiał zrobić obok miejsce dla Messiego. Warto wspomnieć, że w ostatniej dekadzie Argentyńczyk i Portugalczyk zdominowali rywalizację o „Złotego Buta” – Messi w latach 2010-2020 zdobywał tę nagrodę sześciokrotnie, a Cristiano Ronaldo trzykrotnie. W obecnym sezonie raczej nie mają już szans na dogonienie Lewandowskiego, który ma nad nimi przewagę 12 goli i 24 punktów. Obaj mają co prawda po dwa mecze więcej do rozegrania od Polaka, ale on musiałby już nic nie strzelić do końca rozgrywek.
Za plecami Messiego i Ronaldo plasują się dwaj najgroźniejsi rywale „Lewego” w Bundeslidze – Norweg Ering Haaland z Borussii Dortmund i Portugalczyk Andre Silva z Eintrachtu Frankfurt. Oni także w miniony weekend powiększyli swój dorobek o dwa trafienia i mają teraz po 21 bramek i 42 punkty na koncie. Szósty w zestawieniu jest Francuz Kylian Mbappe, który również zaliczył „dwupak” dla PSG w spotkaniu z Olympique Lyon (4:2) i ma teraz w dorobku 20 goli i 40 punktów. Za nim z 19 trafieniami i 38 punktami są urugwajski snajper Atletico Madryt Luis Suarez oraz Belg z Interu Mediolan Romelu Lukaku.

Giganci futbolu dali odpór młodzieży

Robert Lewandowski z dorobkiem 32 goli i 64 punktów zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji „Złotego Buta”, ale za plecami ma nie Erlinga Haalanda czy Kyliana Mbappe, lecz Cristiano Ronaldo i Leo Messiego. W miniony weekend ci wielcy piłkarze dobitnie przypomnieli światu, że wciąż są gigantami tego sportu – Portugalczyk strzelił trzy gole, a Argentyńczyk dwa.

Cristiano Ronaldo odpowiedział hat-trickiem na falę krytyki, jaka na niego spadła po odpadnięciu Juventusu z Ligi Mistrzów. Po trzech golach strzelonych w wygranym przez ekipę „Starej Damy” 3:1 ligowym spotkaniu z Cagliari portugalski piłkarz ma już na koncie 770 bramek zdobytych w oficjalnych występach, co jest rekordowym osiągnięciem w skali światowej. Już w styczniu tego roku, gdy Cristiano Ronaldo strzelił 758 gola w swojej karierze, media odtrąbiły pobicie przez niego strzeleckiego rekordu ustanowionego przez „króla futbolu” Pelego (757 bramek).
Natychmiast pojawiły się jednak kontrowersje, bo wedle niektórych statystyk Brazylijczyk miał więcej trafień na koncie w oficjalnych meczach. Po niedzielnym hat-tricku głos w tej kwestii zabrał sam Cristiano Ronaldo, publikując na Instagramie post takiej oto treści: „Mój odwieczny i bezwarunkowy podziw dla pana Edsona Arantesa do Nascimento spowodował, że dla mnie jego rekordowym wynikiem było 767 bramek. Wziąłem pod uwagę jego 9 goli dla drużyny z Sao Paulo oraz jedną bramkę dla Brazylijskiej Drużyny Wojskowej. Świat i piłka od tego czasu bardzo się zmieniły, ale to nie oznacza, że możemy wymazać historię. Kiedy w niedzielę osiągnąłem 770 bramek, swoje pierwsze słowa chcę skierować właśnie do Pele. Nie ma na świecie gracza, który nie wychowałby się, słuchając opowieści o jego niesamowitych dokonaniach. Ja nie jestem wyjątkiem. Pokonanie rekordu Pele to coś, o czym nie marzyłem nawet jako dziecko. Nie osiągnąłbym tego bez mojej rodziny, przyjaciół, fanów i kolegów z drużyny. Dziękuję” – napisał portugalski gwiazdor. Pele nie pozostał mu dłużny i także na Instagramie napisał: „Cristiano, każdy z nas odbywa w życiu samotną podróż. Ty też, ale twoja podróż jest piękna. Bardzo Cię podziwiam i uwielbiam patrzeć jak grasz. Szczerze gratuluję Ci pobicia mojego rekordu. I bardzo żałuję, że nie mogę cię teraz uściskać”.
Dzięki hat-trickowi w spotkani z Cagliari Cristiano Ronaldo powiększył swój strzelecki dorobek w tym sezonie w Serie A do 23 trafień i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji strzelców włoskiej ekstraklasy. Drugi w zestawieniu Belg Rumelu Lukaku z Interu Mediolan ma o cztery bramki mniej. Wyczyn portugalskiego gwiazdora musiał zrobić piorunujące wrażenie na szefach turyńskiego klubu, bo w poniedziałek w oficjalnych wypowiedziach dementowali medialne pogłoski, że mieli zamiar pozbycia się go za 29 milionów euro już po tym sezonie.
Temat transferu Cristiano Ronaldo nie przestał być jednak aktualny, ale im więcej Portugalczyk strzeli goli w lidze, tym włodarzom Juventusu trudniej będzie podjąć taką decyzję. Dlatego Lewandowski nie może być jeszcze pewny zdobycia pierwszego w karierze „Złotego Buta”, bo zmotywowany CR7 z pewnością nie odpuści w tej rywalizacji. Tym bardziej, że za jego plecami pojawił się odwieczny konkurent do sławy – Leo Messi. Argentyńczyk w poniedziałek w kończącym 27. kolejkę Primera Division meczu z SD Huesca (4:1) po raz 767 wystąpił w barwach FC Barcelona (licząc wszystkie rozgrywki) i tym samym wyrównał klubowy rekord należący do Xaviego Hernandeza. Wydarzenie to Argentyńczyk uświetnił dwoma golami i asystą, powiększając swój strzelecki dorobek do 21 trafień. To trzynasty z rzędu sezon w jego karierze, w którym przekroczył granicę 20 bramek, czego przed nim nie dokonał żaden piłkarz. Messi jest liderem klasyfikacji strzelców Primera Division. Drugi w zestawieniu Urugwajczyk Luis Suarez z Atletico Madryt traci do niego trzy bramki, a trzeci Francuz Karim Benzema z Realu Madryt aż sześć. Warto podkreślić, że cała trójka najlepszych snajperów w hiszpańskiej ekstraklasie to gracze już po „30” (Messi ma 33 lat, Suarez 34, a Benzema 33), podobnie jak Cristiano Ronaldo (36), a także znajdujący się na czele klasyfikacji „Złotego Buta” Lewandowski (32).
To trochę przeczy tezie postawionej niedawno przez francuski dziennik „L’Equipe” sugerującej nastanie ery dominacji młodego pokolenia graczy z 20-letnim Norwegiem Erlingiem Haalandem i 22-letnim Francuzem Kylianem Mbappe na czele. W miniony weekend obaj nie powiększyli swojego bramkowego dorobku i Halland z 19., trafieniami jest czwarty, a Mbappe z 18. dopiero siódmy. Może kiedyś rzeczywiście ci gracze zdominują futbol na naszym kontynencie, ale raczej na pewno jeszcze nie w tym sezonie.
W obecnych rozgrywkach o tytuł najlepszego strzelca w ligach europejskich Lewandowski bić się będzie z Cristiano Ronaldo i Messim. Szanse na zwycięstwo ma duże, bo prowadzi z dużą przewagą nad konkurentami, a wszyscy mają mniej więcej tyle samo meczów do rozegrania w swoich ligach – Bundesliga, Primera Division, Premier League i Ligue 1 mają jeszcze po dziewięć kolejek, zaś Serie A jedenaście.

Liga Mistrzów UEFA: Koniec hegemonii Messiego i CR7, nadchodzi era Haalanda i Mbappe

Do ćwierćfinałów Champions League nie zakwalifikowały się zespoły Barcelony i Juventusu, a to oznacza, że po raz pierwszy od sezonu 2004/2005 w tej fazie tych elitarnych rozgrywek zabraknie Leo Messiego i Cristiano Ronaldo. Odpadły ponadto RB Lipsk i FC Sevilla, a awans z 1/8 finału wywalczyły ekipy Borussii Dortmund, FC Porto, PSG i Liverpoolu.

Pierwszy z gigantów futbolu odpadł Cristiano Ronaldo. Juventus w pierwszym meczu przegrał na wyjeździe z FC Porto 1:2, ale powszechnie sądzono, że w rewanżu podopieczni trenera Adrei Pirlo na swoim stadionie bez trudu odrobią straty. Nic z tego – już w 17. minucie po faulu Demirala na Taremim sędzia odgwizdał rzut karny dla portugalskiej drużyny, który na bramkę zamienił Sergio Oliveira. Strzegący bramki Juventusu Wojciech Szczęsny nie miał żadnych szans na obronę. W tym momencie sytuacja turyńskiej drużyny zrobiła się dramatyczna, bo FC Porto grało zdecydowanie lepiej i Szczęsny co rusz musiał wykazywać się swoim bramkarskim kunsztem. Do przerwy wynik się jednak nie zmienił, a gdy zespoły wróciły na boisko, gospodarze ruszyli ostro do ataku. Najpierw Chiesa z kilku metrów pokonał Marchesina, doprowadzając do wyrównania, a w 63. minucie ponownie Chiesa doprowadził w dwumeczu do wyniku 3:3, a ponieważ już do końca regulaminowego czasu gry bramki nie padły, sędzia zarządził dogrywkę. A w niej nieoczekiwanie gola w 115. minucie strzelili goście. Oliveira z rzutu wolnego posłał piłkę pod nogami stojącego w murze Cristiano Ronaldo, co kompletnie zaskoczyło Szczęsnego i teraz Juventus musiał zdobyć dwie bramki, żeby awansować. Umiejętności starczyło tylko na jedną, ale wygrana 3:2 nic turyńczykom nie dawała, bo chociaż w dwumeczu był remis 4:4, to FC Porto awansowało dalej dzięki większej liczbie goli strzelonych na wyjeździe. Cristiano Ronaldo wypadł w tym meczu słabo, a włoskie media natychmiast mu wypomniały, że chociaż kosztował gigantyczne pieniądze, to Juventus z nim w składzie nie odniósł w Lidze Mistrzów żadnego sukcesu – po raz drugi z rzędu ekipa „Starej Damy” odpadał w 1/8 finału.
W drugim wtorkowym spotkaniu Borussia Dortmund zremisował u siebie z Sevillą 2:2 (pierwszy mecz na wyjeździe wygrała 3:2), a bohaterami wieczoru byli Erling Haaland oraz Youssef En-Nesyri, którzy zdobyli po dwie bramki. Snajper Sevilli doprowadził do wyrównania w 96. minucie meczu, lecz media zdecydowanie więcej uwagi poświęciły 20-letniemu norweskiemu napastnikowi, który powiększył swój bramkowy dorobek w obecnej edycji Ligi Mistrzów do 10 trafień. Haaland jest liderem klasyfikacji strzelców, ale jego łączny dorobek w tych rozgrywkach, zważywszy przy tym na jego wiek, robi ogromne wrażenie – we wtorkowym spotkaniu z Sevillą strzelił gole nr 19. i 20. w Lidze Mistrzów, a dokonał tego wyczynu w 14 meczach, co jest rekordem tych rozgrywek. Norweski piłkarz został też najmłodszym graczem w historii Ligi Mistrzów, który zapisał na swoim koncie 20 bramek (20 lat i 231 dni). Wyprzedził w tym zestawieniu francuskiego asa Paris Saint-Germain Kyliana Mbappe oraz samego Leo Messiego.
Ci dwaj wielcy piłkarze, schodzący powoli z piedestału Argentyńczyk i wchodzący dopiero na szczyt Francuz spotkani się oko w oko w środę na Parc des Princes w Paryżu. Mało kto dawał ekipie Barcelony szanse na wywalczenie awansu do ćwierćfinału, bo u siebie „Duma Katalonii” przegrała w pierwszym meczu aż 1:4. Tym razem „remontady” nie było, a spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Gole strzelili Mbappe i Messi – Francuz z rzutu karnego, a Argentyńczyk po genialnej akcji, ale gwiazdor „Dumy Katalonii” też sie nie popisał marnując jedenastkę. Po meczu światowe mediach spekulowały, że być może mecz w Paryżu był ostatnim Messiego w Lidze Mistrzów w koszulce Barcelony. Transferowe plotki sugerują, że argentyński piłkarz może latem tego roku trafić do Paris Saint-Germain, ale nawet jeśli do tego dojdzie, to raczej nie zagra w tej drużynie z Mbappe. Francuski napastnik chce odejść z PSG do Realu Madryt, ale gdyby zdecydował się zostać, to wtedy paryskiego klubu nie będzie już stać na zatrudnienie Messiego.
Nie ulega jednak wątpliwości, że na naszych oczach dokonuje się właśnie zmiana warty na futbolowym szczycie. Kończy się era hegemonii Messiego i Cristiano Ronaldo, a zaczyna jeśli nie Haalanda i Mabppe, to na pewno graczy z ich pokolenia. Ale w okresie przejściowym królem został Robert Lewandowski i na razie nic nie zapowiada, by miał już w tym sezonie oddać
koronę w inne ręce.

Nowy sternik Barcy

FC Barcelona ma nowego prezydenta. Został nim Joan Laporta, który wygrał wybory i na tym stanowisku zastąpił Josepa Bartomeu. 58-letni działacz był już w przeszłości sternikiem katalońskiego klubu.

Wybory pierwotnie miały się odbyć 21 stycznia, ale przesunięto je na 7 marca. Już według przedwyborczego sondażu przeprowadzonego dla Televisio de Catalunya, wykonanego przez agencję GfK, zwycięstwo Joana Laporty było pewne. Gotowość oddania na niego swoich głosów deklarowało ponad 58 procent ankietowanych. Jego konkurenci mieli zdecydowanie mniej wskazań – Victor Fonta 31,3 procent, a Toni Freixa tylko 9,3 procent. Wyniki niedzielnych wyborów potwierdziły te prognozy.
Laporta wrócił na fotel prezydenta „Dumy Katalonii” po ponad dekadzie przerwy (wcześniej rządził w latach 2003-2010). Za czasów jego pierwszej kadencji swoją grą zachwycał brazylijski wirtuoz Ronaldinho, którego zastąpił geniusz z Argentyny Leo Messi. I właśnie z obietnicy zatrzymania argentyńskiego gwiazdora na Camp Nou Laporta uczynił główny punkt swojej kampanii wyborczej. „Jestem pewien, że jeśli ja wygram wybory, Messi zostanie w klubie. Mam z nim dobre relacje, obaj darzymy się szacunkiem i zaufaniem. Złożymy mu ofertę w oparciu o sytuację klubu. Może nie możemy konkurować finansowo, ale wbrew oszczercom Leo wcale nie patrzy tylko na pieniądze. Liczą się u niego także inne wartości, a Barcelona jest jego drugim domem. Tu powinien zostać do końca kariery” – przekonywał Laporta.
Barcelona w miniony weekend wygrała na wyjeździe z Osasuną 2:0 i po 26 kolejkach z dorobkiem 56 pkt zajmuje w Primera Divisiona drugą lokatę, ze stratą trzech punktów do prowadzącego Atletico (madrycki klub ma jednak jeden zaległy mecz do0 rozegrania). Trzecie miejsce zajmuje Real Madryt, który ma dwa „oczka” mniej od Barcelony. Tak więc walka o mistrzostwo Hiszpanii jeszcze nie została rozstrzygnięta, a Messi ostatnio znów gra jak za najlepszych lat.

Złoty But coraz bliżej

Hat-trick Roberta Lewandowskiego w meczu z Borussią Dortmund powiększył jego przewagę nad konkurentami w klasyfikacji strzelców Bundesligi oraz umocnił go na prowadzeniu w rywalizacji o „Złotego Buta” – nagrody dla najlepszego strzelca lig europejskich.
„Lewy” ma w tej chwili 11 goli przewagi nad drugim w zestawieniu Cristiano Ronaldo.

Bayern Monachium wygrał „Der Klassiker” z Borussią Dortmund 4:2, a Robert Lewandowski strzelił w tym spotkaniu trzy gole. Kapitan reprezentacji Polski powiększył swój bramkowy dorobek w tym sezonie do 31 trafień i jest w tej chwili zdecydowanym liderem klasyfikacji strzelców Bundesligi. Ścigający go w tym zestawieniu Norweg Erling Haaland z Borussii Dortmund i Portugalczyk Andre Silva z Eintrachtu Frankfurt maja na koncie po 19 goli.
Niemieckie media ekscytują się rosnącą szansą „Lewego” na pobicie legendarnego rekordu goli w jednym sezonie (40) ustanowionego blisko pół wieku temu przez Gerda Muellera, ale polski napastnik Bayernu ma na oku ważniejsze dla niego trofeum. W swojej bogatej już kolekcji nie ma jeszcze „Złotego Buta”, nagrody dla najskuteczniejszego strzelca lig europejskich. Był bliski zdobycia tego lauru w poprzednim sezonie, ale na finiszu sprzątnął mu go sprzed nosa włoski snajper Lazio Rzym Ciro Immobile.
W obecnych rozgrywkach Lewandowski chyba już nie da sobie odebrać tego trofeum. Dla przypomnienia – klasyfikacji „Złotego Buta” to ranking, w którym bramki zdobyte przez piłkarzy w pięciu najsilniejszych ligach (niemieckiej, angielskiej, hiszpańskiej, włoskiej i francuskiej) mnożone są przez współczynnik trudności „2”. Pozostałe ligi mają współczynnik „1,5” lub „1”. Tak więc w aktualnym zestawieniu Lewandowski ma na koncie 62 punkty za 31 goli. Na drugim miejscu jest Kasper Junker, zawodnik norweskiego Bodo/Glimt, który 27 razy trafił do siatki i ma 40,5 pkt, ale norweska ekstraklasa gra systemem wiosna-jesień i ten piłkarz nie powiększy już swojego dorobku. Może tego natomiast dokonać trzeci w zestawieniu Cristiano Ronaldo, który ma na koncie 20 goli, co przy współczynniku „2” daje mu 40 punktów. Portugalczyk ma już jednak do „Lewego” ogromną stratę 22 punktów. Jego Juventus ma co prawda jeszcze do rozegrania 13 ligowych meczów, a Bayernowi do końca rozgrywek zostało kolejek 10, to nawet dla wielkiego CR7 zniwelowanie tej różnicy może okazać się niewykonalne.
Tym bardziej będzie to trudne dla dwóch graczy Bundesligi, Erlinga Haalandaz Borussii Dortmund i Andre Silvy z Eintrachtu Frankfurt, zajmujących na spółkę z Leo Messim z FC Barcelona miejsce za plecami Portugalczyka z dorobkiem 19 trafień i 38 punktów.
Najwyżej notowanym piłkarzem w klasyfikacji „Złotego Buta” jest pozyskany przez Legię z Szachtara Soligorsk Jasur Jakszibojew, który w barwach poprzedniego zespołu strzeli 16 goli i zestawieniu zajmuje 163. miejsce. Natomiast jego klubowy kolega z Legii, Czech Tomas Pekhart, lider klasyfikacji strzelców naszej ekstraklasy, z 15 golami zajmuje 180. lokatę.

Czołówka klasyfikacji Złotego Buta:

  1. Robert Lewandowski (Polska, Bayern Monachium) – 31 goli
    /62 pkt.
  2. Kasper Junker (Dania, FK Bodo/Glimt) – 27/40,5
  3. Cristiano Ronaldo (Portugalia, Juventus Turyn) – 20/40
  4. Ering Haaland (Norwegia, Borussia Dortmund) – 19/38
    – Andre Silva (Portugalia, Eintracht Frankfurt) – 19/38
    – Lionel Messi (Argentyna, FC Barcelona) – 19/38
  5. Paul Onuachu (Nigeria, KRC Genk) – 25/37,5
    – Amahl Pellegrino (Norwegia, Kristiansund BK) – 25/37,5
  6. Kylian Mbappe (Francja, Paris Saint-Germain) – 18/36
    – Romelu Lukaku (Belgia, Inter Mediolan) – 18/36

Afera w FC Barcelona

Były prezydent Barcelony, Josep Bartomeu został zatrzymany przez policję w związku z aferą „BarcaGate” dotyczącą oczerniania piłkarzy. Policja weszła do biur Barcelony w poniedziałek rano.

Oprócz Josepa Bartomeu zatrzymano także byłego wiceprezesa Barcelony Jaume’a Masferrera, dyrektora wykonawczego Oscara Grau oraz szefa departamentu prawnego klubu, Romana Gomeza Pontiego. Wątek afery „BarcaGate” to nie jedyna sprawa interesująca funkcjonariuszy hiszpańskiego wymiaru sprawiedliwości. Prowadzą też dochodzenie dotyczące różnych aspektów transferów nieopodatkowanych pieniędzy.
O aferze „BarcaGate” głośno było natomiast w lipcu zeszłego roku. Bartomeu miał opłacić zewnętrzną firmę, by ta prowadziła kampanię w mediach społecznościowych uderzającą w najważniejsze postacie „Dumy Katalonii, w tym kluczowych piłkarzy zespołu – Lionela Messiego, Gerarda Pique, Carlesa Puyola i Xaviego. „FC Barcelona zaoferowała pełną współpracę z organami prawnymi i policyjnymi, aby pomóc w wyjaśnieniu faktów, które są przedmiotem dochodzenia” – poinformował kataloński klub w komunikacie.

Mocna grupa w pościgu za Lewandowskim

Robert Lewandowski w miniony weekend strzelił dwa gole i umocnił się na prowadzeniu nie tylko wśród strzelców Bundesligi, ale też w klasyfikacji „Złotego Buta” – nagrody dla najlepszego strzelca lig europejskich w jednym sezonie. „Lewy” ma na koncie 28 trafień i 56 punktów, a następni w zestawieniu tracą do niego 9 goli i 18 punktów.

Przewaga polskiego snajpera Bayernu Monachium nad rywalami do tej prestiżowej nagrody jest potężna, ale Lewandowski nie może sobie jeszcze być pewny zdobycia pierwszego w karierze „Złotego Buta”. Za jego plecami uformowała się bowiem silna grupa pościgowa, w której znaleźli się najwięksi kolekcjonerzy indywidualnych nagród w futbolu w XXI wieku – Leo Messi i Cristiano Ronaldo. Argentyński gwiazdor Barcelony sześciokrotnie wygrywał klasyfikację „Złotego Buta”, a Portugalczyk pięciokrotnie. Od sezonu 2009-2010, gdy wygrał Messi, obaj ci wielcy gracze tylko dwa razy dali się wyprzedzić innym graczom – w sezonie 2015-2016 sztuki tej dokonał Urugwajczyk Luis Suarez, a w poprzednim sezonie rywalizację wygrał Włoch Ciro Immobile, który rzutem na taśmę wyprzedził o dwa trafienia Lewandowskiego. W obecnych rozgrywkach snajper Lazio Rzym z 14 trafieniami ligowymi na razie jest daleko w peletonie.
Na czele grupy pościgowej za „Lewym” z dorobkiem 19 goli i 38 punktów znajduje się jeszcze, oprócz Messiego (w tym roku zdobył już 12 bramek) i Cristiano Ronaldo, napastnik Eintrachtu Frankfurt Portugalczyk Andre Silva, zarazem najgroźniejszy konkurent polskiego napastnika w rywalizacji o koronę króla strzelców Bundesligi. Ta trójka graczy w miniony weekend solidarnie powiększyła swoje bramkowe konto o jedno trafienie. Za nimi z 18 golami i 36 punktami plasują się francuski gwiazdor Paris Saint-Germain Kylian Mbappe, który jako jedyny w tej stawce w ostatni weekend dorównał „Lewemu” i też zdobył dwie bramki oraz belgijski snajper Interu Mediolan Romelu Lukaku (powiększył swoje konto o jedno trafienie). Za nimi z 17 golami i 34 pkt są egipski napastnik Liverpoolu Mahomed Salah i norweski snajper Borussii Dortmund Erling Haaland, oni jednak w miniony weekend zaliczyli występy bez strzelonego gola. Podobnie jak ostatni w grupie pościgowej Luis Suarez, który pozostał z dorobkiem 16 goli i 32 punktów.

Dużo chętnych na „Złotego Buta”

Przetrzebiony kontuzjami i koronawirusem zespół Bayernu Monachium dostał ostatnio zadyszki, dlatego we wtorkowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Lazio Rzym nie był faworytem. Ale Robert Lewandowski nie odpuszcza walki o „Złotego Buta”– najcenniejsze strzeleckie trofeum w Europie, którego nie ma jeszcze w swojej kolekcji.

Lewandowski w miniony weekend w przegranym przez Bayern 1:2 na wyjeździe meczu 22. kolejki Bundesligi z Eintrachtem Frankfurt strzelił efektownego gola. Było to jego 26. trafienie w obecnych rozgrywkach. „Lewy” z takim dorobkiem jest liderem klasyfikacji strzelców Bundesligi, wyprzedzając drugiego w zestawieniu Portugalczyka Andre Silvę z Eintrachtu o osiem trafień, a trzeciego Norwega Erlinga Haalanda z Borussii Dortmund o dziewięć. Kapitan reprezentacji Polski prowadzi też w klasyfikacji „Złotego Buta” (26 goli daje mu 52 punkty). Dla przypomnienia – w tej rywalizacji gole strzelone w pięciu najsilniejszych ligach europejskich (niemieckie, angielskiej, hiszpańskiej, włoskiej i francuskiej) mnożone są przez współczynnik „2”.
„Lewy” w wyścigu po „Złotego Buta” ma w tej chwili osiem bramek i 16 punktów przewagi nad zajmującymi drugą lokatę Portugalczykami – wspomnianym już Andre Silvą z Eintrachtu Frankfurt (18 goli, 36 pkt) oraz Cristiano Ronaldo, który w miniony poniedziałek zdobył dwie bramki dla Juventusu Turyn w meczu z Crotone i teraz także ma na koncie 18 goli i 36 pkt. Do wyścigu w miniony weekend wrócił też Haaland, zdobywając dwa gole dla Borussii Dortmund w wygranym na wyjeździe 4:0 spotkaniu z outsiderem Bundesligi Schalke Gelsenkirchen (4:0). 20-letni norweski napastnik ma obecnie w dorobku 17 ligowych trafień i 34 punkty, co daje mu trzecie miejsce w klasyfikacji „ZB” na spółkę z Egipcjaninem Mohamedem Salahem (FC Liverpool) i Belgiem Romelu Lukaku (Inter Mediolan).
Ale tuż za nimi jest mocna grupa pościgowa legitymująca się 16 zdobytymi bramkami i 32 punktami, do której ostatnio dołączył sześciokrotny zdobywca „Złotego Buta” Argentyńczyk Leo Messi (FC Barcelona), a oprócz niego są w niej Francuz Kylian Mbappe (Paris Saint-Germain) i Urugwajczyk Luis Suarez (Atletico Madryt). Tuż za tym doborowym tercetem plasuje się z 15 golami i 30 pkt Portugalczyk Bruno Fernandes (Manchester United), a z 14 golami i 28 pkt Szwed Zlatan Ibrahimović (AC Milan), Hiszpan Gerard Moreno (Villarreal), Ciro Immobile (Lazio Rzym), Kolumbijczyk Luis Muriel (Atalanta Bergamo), Holender Wout Weghorst (VfL Wolfsburg), jego rodak Memphis Depay (Olympique Lyon).
Wypada odnotować, że na tym etapie wyścigu w czołówce są jeszcze gracze z lig z niższymi współczynnikami, jak strzelcy grających systemem wiosna-jesień norweskich klubów: Duńczyk Kasper Junker z FK Bodo/Glimt (27 goli i 40,5 pkt) i Norweg Amahl Pellegrino z Kristiansund BK (25 goli, 37,5 pkt) Nigeryjczyk z belgijskiego KRC Genk (współczynnik 1,5) Paul Onuachu, który ma na koncie 23 gole i 34,5 pkt.

48 godzin sport

FC Liverpool w dołku
W sobotnim hicie Premier League zespół Leicester City pokonał na swoim boisku obrońcę tytułu FC Liverpool 3:1. To trzecia ligowa porażka „The Reds” z rzędu. Jak zauważył piłkarski portal goal.com, tak fatalną serię drużyna z Anfield Road po raz ostatni miała w sezonie 2013/2014, gdy przegrała z Newcastle 0:1, Chelsea 1:2 i Crystal Palace 1:3). W lutym tego roku ekipa trenera Juergena Kloppa przegrała też u siebie z Brighton&Hove Albion 0:1 i Manchesterem City 1:4. W 24 meczach obecnego sezonu FC Liverpool zdobył 40 punktów i zajmuje 4. miejsce w tabeli, tracąc do prowadzącego Manchesteru City 13 pkt.

Messi rekordzistą Barcelony
W rozegranym w sobotę ligowym meczu Barcelona pokonała Deportivo Alaves 5:1. Dwa gole dla katalońskiej drużyny strzelił Leo Messi. Dla argentyńskiego piłkarza był to jednak wyjątkowy występ z innego powodu – zagrał bowiem w barwach FC Barcelona po raz 505 w ligowym spotkaniu, wyrównując rekord występów w koszulce „Dumy Katalonii” należących do Xaviego Hernandeza. Warto też wspomnieć, że Messi w tych 505 występach zdobył 458 bramek i zaliczył aż 200 asyst.

Zmarł wybitny sztangista
Rosyjska federacja podnoszenia ciężarów poinformowała, że w Moskwie w wieku 85 lat zmarł Jurij Własow, mistrz olimpijski w kategorii +90 kg z Rzymu (1960) i wicemistrz z Tokio (1964), a także czterokrotny mistrz świata i sześciokrotny mistrz Europy. Po zakończeniu sportowej kariery był pisarzem, prezesem federacji podnoszenia ciężarów w ZSRR, politykiem – deputowanym do Dumy Federacji Rosyjskiej, a w 1996 roku jednym z kandydatów w wyborach prezydenckich.

Pogrzeb Ryszarda Szurkowskiego
W miniona sobotę na cmentarzu w Wierzchowicach odbył sie pogrzeb Ryszarda Szurkowskiego, zmarłego 1 lutego w wieku 75 lat najwybitniejszego polskiego kolarza. Indywidualny mistrz świata, medalista igrzysk olimpijskich i czterokrotny zwycięzca Wyścigu Pokoju został pochowany z najwyższymi honorami w grobowcu rodzinnym, obok swoich rodziców i syna, który zginął w 2001 roku w ataku na wieżowce WTC w Nowym Jorku.

Powalczyli w Łodzi w Orlen Cup
Rekord życiowy Michała Haratyka w hali (21,83 m) był jednym z ciekawszych wydarzeń piątkowego mityngu Orlen Cup w Łodzi. To także najlepszy wynik w tym roku w Europie i drugi wynik na światowych listach (lepszy ma tylko Amerykanin Ryan Crouser – 22,82 m, co jest halowym rekordem świata). Wydarzeniem był też powrót Ewy Swobody do startów w hali po dwuletniej przerwie. Nasza najlepsza sprinterka wygrała bieg na 60 m w czasie 7,22 s, a ten wynik zapewnił jej też minimum na halowe mistrzostwa Europy w Toruniu. Rekord życiowy w hali ustanowił natomiast Dominik Kopeć (6,66 s), ale taki wynik dał mu tylko trzecie miejsce w Orlen Cup. Triumfował Mike Rodgers z USA (6,52 s). Nowy rekord w hali uzyskała też w biegu na 60 m ppł Karolina Kołeczek (8,01 s), ale konkurencję tę wygrała Christina Clemons (7,91 s). W rywalizacji mężczyzn najlepszy z Polaków, Krzysztof Kiljan (7,73 s) zajął trzecią lokatę. W konkursie skoku o tyczce Piotr Lisek zajął czwarte miejsce z wynikiem 5,72 m. Triumfował Sam Kendricks (5,86 m). Piąte miejsce zajął Robert Sobera (5,60 m), a Paweł Wojciechowski był siódmy (5,40 m). W konkursie skoku wzwyż drugie miejsce wywalczyła Kamila Lićwinko, lecz z przeciętnym wynikiem 1,84 m. Triumfowała Alessia Trost (1,94 m).

Piłkarski Puchar Polski
Komisja Dyscyplinarna PZPN zdyskwalifikowała piłkarza Legii Warszawa Tomasa Pekharta na trzy mecze w Pucharze Polski. 31-letni czeski napastnik został ukarany czerwoną kartką za kopnięcie przeciwnika w meczu 1/8 finału z ŁKS Łódź. Stołeczny klub zapowiedział, że odwoła się od tej decyzji. Jeśli kara nie zostanie zmniejszona, Pekhart, najskuteczniejszy piłkarz Legii, nie będzie mógł zagrać do końca obecnych rozgrywek Pucharu Polski. A w losowaniu par ćwierćfinałowych warszawianie trafili na Piasta Gliwice, który w 1/8 finału wyeliminował lidera ekstraklasy Pogoń Szczecin (2:1). W pozostałych spotkaniach zmierzą się: Puszcza Niepołomice z Arką Gdynia lub Górnikiem Łęczna, Chojniczanka Chojnice z Cracovią, a Lech Poznań z Rakowem Częstochowa. Mecze w tej fazie rozgrywek zaplanowano w dniach 2-4 marca.

Słaby występ biathlonistek
Norweska biathlonista Tiril Eckhoff zdobyła złoty medal mistrzostw świata w słoweńskiej Pokljuce, wygrywając sprint na 7,5 km. Na podium stanęły jeszcze Francuzka Anais Chevalier-Bouchet i Białorusinka Hanna Sola. Najlepsza z Polek Kamila Żuk zajęła dopiero 29. miejsce. Monika Hojnisz-Staręga zajęła 30. lokatę, Joanna Jakieła 66., a Kinga Zbylut 69.

Szwedzki speedway w żałobie
W wieku 91 lat w Ipswich zmarł Olle Nygren, legendarny szwedzki żużlowiec. Był pięciokrotnym finalistą Indywidualnych Mistrzostw Świata i pierwszy medalistą z tego kraju – w 1954 roku wywalczył brąz. Z reprezentacją Szwecji zdobył złoty medal Drużynowych Mistrzostw Świata w 1960 roku. Karierę na żużlowym torze zakończył w wieku 50 lat jako zawodnikiem Vargarny, w której startował przez 22 sezony. Ścigał się także w lidze angielskiej oraz w RPA.