Gospodarka 48 godzin

Ogólny przekaz
„Rozwiązania zaproponowane w „Polskim Ładzie” przyjmujemy z ostrożnym optymizmem. W ogólnym przekazie wiele z nich wychodzi naprzeciw postulatom „Solidarności”, ale jak w każdym takim przypadku „diabeł tkwi w szczegółach”. Dlatego bardzo rzetelnie w ramach dialogu społecznego ocenimy konkretne projekty” – stwierdził przewodniczący NSZZ Piotr Duda. Pan przewodniczący, jako szef związku zawodowego wspierającego obecną władzę, musi wypowiadać się oględnie, ale dobrze wie, że raczej nie doczekamy się ani tych „konkretnych projektów”, ani „dialogu społecznego”. I nie można się z nim nie zgodzić, gdy zauważa, iż jest to tylko „ogólny przekaz”. Tak jest – a na wdrożenie konkretnych zmian w przepisach w ogóle nie ma co liczyć. Ów Polski Ład jest bowiem tylko produktem propagandowym, mającym zbliżyć Prawo i Sprawiedliwość do zwycięstwa w kolejnych wyborach. Zapisane tam obietnice będą więc miesiącami cynicznie wałkowane przez cały aparat propagandowy PiS-owskiej telewizji „publicznej”.

Remont Lotosu
Zakończył się częściowy przestój remontowy rafinerii grupy Lotos. Wszystkie 19 instalacji i układów technologicznych objętych remontem jest już w normalnym ruchu. Trwający ponad dwa miesiące remont zaangażował ponad dwa tysiące pracowników i 85 wykonawców. Wszelkie zaplanowane prace zostały wykonane, to jednak jeszcze nie koniec. Druga część remontu rozpocznie się wiosną 2022 r. – i jest to konieczność dla gdańskiego zakładu. Już zakres prac prowadzonych w ramach pierwszego remontu na terenie Lotosu był bardzo szeroki. Przeprowadzono naprawy i kontrole 850 różnych aparatów, 1250 rurociągów, 2900 urządzeń infrastruktury automatycznej i elektrycznej. Usunięto też zanieczyszczenia produkcyjne ze wszystkich urządzeń, co powinno poprawić ich wydajność w kolejnych latach. Remont powinien umożliwić bezpieczną pracę rafinerii przez najbliższe 4 lata.

Gdański Trójkąt Kobiet
Z inicjatywy Trójkąta Weimarskiego Kobiet, który powstał 3 lata temu w Gdańsku, zawiązał się Weimarski Trójkąt Kobiet Biznesu. Wedle jego założeń, Niemki, Francuzki i Polki mają działać na rzecz zwiększenia znaczenia głosu kobiet we wszystkich trzech krajach, szczególnie w zakresie gospodarki i biznesu – oraz dążyć do wymiany doświadczeń, dobrych praktyk i rozwoju przestrzeni działania dla kobiet. Powołany w tym roku Weimarski Trójkąt Kobiet Biznesu utworzony został przez panie z firm skupionych w Polsko-Niemieckiej Izbie Przemysłowo-Handlowej i Francusko-Polskiej Izbie Gospodarczej. Patronat nad tym trójkątem objęła w Polsce wiceminister ds. technologii i rozwoju, Anna Kornecka. Pani wiceminister Kornecka, podkreślając rolę niemiecką w powołaniu trójkąta, stwierdziła: „Serdecznie dziękuję inicjatorce projektu, pani konsul generalnej RFN w Gdańsku Cornelii Pieper, za tę ważną inicjatywę. Inicjatywę pokazującą, jak wiele kobiety mogą osiągnąć i na jak wielu polach są aktywne i skuteczne w działaniu dla dobra wspólnego”. Inicjatorki Trójkąta Weimarskiego Kobiet Biznesu podnoszą, że są świadomymi i zaangażowanymi obywatelkami Polski, Francji i Niemiec i chcą współdecydować o przyszłości gospodarczej Europy, wnosząc do niej doświadczenie z różnych sfer życia – z polityki, gospodarki, nauki i kultury, jak również organizacji społecznych czy instytucji państwowych.

Dyskretny urok PiS-owskiej nowomowy

Państwowa grupa petrochemiczna Lotos zanotowała olbrzymią stratę – ale chwali się rzekomym zyskiem.

W pierwszych sześciu miesiącach tego roku grupa Lotos zanotowała stratę wynoszącą aż 1 mld 388 mln złotych netto. To gigantyczny regres, zwłaszcza, że w tym samym okresie 2019 r. Lotos osiągnął zysk netto wynoszący 673 mln zł.
Ten wynik Lotosu jest tym bardziej fatalny, że „wypracowano” go w okresie dynamicznej pracy rafinerii, bez żadnych przestojów, jakie w innych polskich branżach spowodowała pandemia koronawirusa. „W I półroczu 2020 r. rafineria Grupy LOTOS pracowała optymalnie i niemal w pełni wykorzystała swoje moce produkcyjne” – informuje oficjalny komunikat firmy.
Takie są właśnie efekty funkcjonowania „dobrej zmiany” w polskim przemyśle. Trudno w tej chwili ocenić, jakie wpływ będą miały fatalne wyniki Lotosu na rządowy plan przejęcia tej firmy przez PKN Orlen. Wydaje się jednak, że ze względu na złą sytuację budżetu naszego państwa, ta transakcja zostanie przeforsowana niezależnie od okoliczności.
Orlen wykupi udziały Lotosu należące do Skarbu Państwa – więc z formalnego punktu widzenia budżet się na tym wzbogaci, zyskując środki na doraźne łatanie najbardziej dotkliwych dziur.
Oczywiście, zgodnie z PIS-owską zasadą nieustannego chwalenia się, szefowie Lotosu wolą nie eksponować informacji o kłopotach swojej firmy. Dlatego w oficjalnej informacji prasowej opublikowanej przez władze Lotosu po pierwszym kwartale 2020 r nie ma nawet słowa o tej gigantycznej, wynoszącej prawie 1,4 mld zł stracie. Czytamy w niej natomiast o …zysku.
Informacja stwierdza więc między innymi: „Bezpieczna sytuacja Lotosu /…/ Spółka elastycznie zaadaptowała się do trudnych warunków w czasie pandemii COVID-19, m.in. ograniczając produkcję paliwa lotniczego na rzecz zwiększenia puli innych wysokomarżowych produktów /…/ Spółka elastycznie zarządzała sprzedażą produktów, bilansując krajowy spadek popytu eksportem morskim. W omawianym okresie Grupa Kapitałowa LOTOS wygenerowała oczyszczony ze zdarzeń jednorazowych zysk EBITDA LIFO na poziomie 722,6 mln zł „.
Warto zwrócić uwagę na to ostatnie zdanie. W rzeczywistości Lotos poniósł stratę wynoszącą, przypomnijmy, 1 mld 388 mln zł. Ale w oficjalnej informacji prasowej o tym się nie mówi. Mowa jest natomiast o zysku EBITDA LIFO „oczyszczonym ze zdarzeń jednorazowych”. Żeby dowiedzieć się o faktycznej stracie poniesionej przez Lotos trzeba zagłębić się w pełne wyniki finansowe gdańskiej firmy. A wydawałoby się, że zysk czy strata netto to podstawowe informacje, które każda firma powinna podawać w pierwszej kolejności!
Informacja prasowa Lotosu mówi o „pełnym zintegrowaniu instalacji”, „elastycznym zaadoptowaniu się”, „dodatnich przepływach pieniężnych”, „bezpiecznym buforze” itd. Słowem – same pozytywy. Tylko o faktycznym wyniku neto – ani mru mru.
W ludzkim języku EBITDA LIFO oznacza zysk przed opodatkowaniem, odsetkami i amortyzacją, ale już z kosztami zapasów. Rzeczywisty zysk netto jest więc niższy od zysku EBITDA LIFO, a czasem przeradza się wręcz w stratę.
Dlatego też firmy, które mają kłopoty i nie chca podawać niekorzystnych wiadomości, zasłaniają się EBITDA LIFO. Taka metoda ma jednak „krótkie nogi”. Wiadomo już bowiem, że jeśli firma unika podawania zysku netto, a zamiast tego opowiada o zysku EBITDA LIFO, to najpewniej wpadła w kłopoty i ponosi straty.
O ile pojęcie EBITDA LIFO ma dosyć precyzyjną definicję, o tyle trudniej powiedzieć, co właściwie wchodzi w skład „zdarzeń jednorazowych”, z których został „oczyszczony” zysk EBITDA Lotosu – po którym to oczyszczeniu, w informacji prasowej można było podać jakieś pozytywne liczby o wynikach firmy.
Jeden z portali finansowych tłumaczy, że: „do najczęściej spotykanych w praktyce zdarzeń jednorazowych” (jest tu wewnętrzna sprzeczność, bo zdarzenia jednorazowe raczej nie powinny się często zdarzać) należy zaliczyć m.in. „rozwiązanie lub utworzenie rezerw na należności, przeszacowanie wartości zaciągniętych kredytów, sprzedaż majątku poniżej lub powyżej wartości księgowej, straty losowe, otrzymane odszkodowania, różnice kursowe, aktualizację wartości aktywów trwałych, aktualizację wartości zapasów, spadek rynkowych cen wyrobów gotowych, wzrost rynkowych cen materiałów do produkcji, utworzenie bądź rozwiązanie odpisów na należności”.
Sporo tego, a przecież są to jedynie przykładowe zdarzenia jednorazowe, więc ta lista nie jest bynajmniej zamknięta. W praktyce więc wygląda to tak, że menadżerowie, którzy chcą jakoś uzasadnić, dlaczego im nie wyszło i kierowana przez nich firma poniosła stratę, powołują się na niemal dowolny zestaw najrozmaitszych „zdarzeń jednorazowych”.
W ten sposób prawie zawsze można znaleźć jakieś wytłumaczenie – a propaganda sukcesu nie dozna zbytniego uszczerbku.

Zysk mniejszy, marże wyższe

Ubiegły rok nie był łatwy dla Lotosu, ale zarząd firmy jest zadowolony z wyników.

Nasza druga co do wielkości firma paliwowa wypracowała w 2018 r. zysk netto wynoszący 1,59 mld zł. Dobrze, że zysk wciąż jest, na co wpływ ma niezły poziom cen ropy na świecie. Gorzej, że jest to zysk niższy od osiągniętego w 2017 r. Wtedy wyniósł on 1,67 mld.
80 mln zł spadku to procentowo różnica niewielka, mogąca wszakże odbić się na wielkości dywidendy wypłacanej największemu udziałowcowi czyli Skarbowi Państwa. Wyniki Lotosu trzeba jednak uznać za korzystne, bo pamiętajmy, że nie tak dawno, bo w roku 2014 spółka zanotowała prawie tak samo wysoką, sięgającą 1,5 mld złotych stratę, czego główną przyczyną był duży spadek cen ropy.
Miniony rok nie był jednak łatwy dla gdańskiej firmy. Opóźnia się sztandarowa inwestycja, czyli program efektywnej rafinacji (Efra). Inwestycja ta ma pozwolić na wyprodukowanie większej ilość cennych produktów z każdej baryłki ropy, ale poślizg w jej realizacji jest już roczny.
Inwestycja Efra to projekt jeszcze z czasów rządów Platformy Obywatelskiej. Po nadejściu „dobrej zmiany” Prawo i Sprawiedliwość ochoczo zaczęło się jednak nim chwalić.
W rządowej propagandzie medialnej prezentowano Efrę jako przykład „rządowego planu reindustrializacji”, realizowanego przez ekipę „dobrej zmiany”. Tyle, że końcową umowę wykonawczą Lotos podpisał w lipcu 2015 r., za rządów PO. Głównym wykonawcą nie są zaś Polacy lecz włoska firma KT.
Gdy PiS objęło władzę, a szefostwo Lotosu zostało wymienione, zaczęły się również problemy z inwestycją. Nowa ekipa gospodarcza nie bardzo sobie radzi z wdrażaniem nowoczesności w polskim przemyśle.
Planowano optymistycznie, że program Efra zostanie ukończony w połowie 2018 r. Czas pokaże, czy uda się to zrobić w połowie bieżącego roku.
Jako osiągnięcie, zarząd firmy przedstawia „elektryfikację” drogi Warszawa-Gdańsk – czyli wyposażenie jej w stacje ładowania samochodów. Zysk z tej inwestycji jest jednak odległy w czasie i niepewny. Ładowanie wciąż trwa długo, więc bardzo niewielu posiadaczy aut elektrycznych wybierze się w taką podróż, która pochłonie dużo więcej czasu niż w przypadku pojazdów z silnikiem spalinowym.
Lotos to firma, której wyniki w dużym stopniu zależą od cen ropy, co boleśnie pokazał wspomniany rok 2014. Dlatego może nieco niepokoić spadek wydobycia ropy z własnych złóż firmy (na Bałtyku, Morzu Północnym i Litwie) – z 8,4 mln baryłek w 2017 r. do 7,5 mln baryłek w roku ubiegłym. Optymistycznym zjawiskiem jest jednak dobra marża firmy, która wynosi dziś 8,47 zł na baryłce ropy (czyli więcej niż w Orlenie).

Wielki powrót Kubicy

Fot. Robert Kubica w przyszłym roku po ośmiu latach przerwy ponownie będzie pełnoprawnym kierowcą Formuły 1

 

 

W miniony czwartek najsłabszy w tym sezonie w Formule 1 zespół Williamsa ogłosił spodziewaną już od jakiegoś czasu wiadomość, że w przyszłym roku Robert Kubica będzie jednym z etatowych kierowców brytyjskiej ekipy.

 

O tym, że Robert Kubica zostanie etatowym kierowcą Williamsa w sezonie 2019 mówiło się od pewnego czasu. Już w środę branżowe media podawały tę informację jako pewnik. Wszyscy musieli jednak cierpliwie czekać na oficjalny komunikat brytyjskiego zespołu. Decyzję podano do publicznej wiadomości podczas czwartkowej konferencji prasowej w Abu Zabi. „Chciałbym podziękować wszystkim, którzy pomogli mi w trudnym okresie przez jaki przechodziłem w ostatnich latach. Droga powrotna do F1 nie była usłana różami. Dzisiaj jestem jednak wyłącznie podekscytowany tym, że w przyszłym roku znów będę mógł ścigać się w F1” – powiedział Kubica, dla którego Williams będzie trzecim zespołem w karierze. Wcześniej Polak reprezentował barwy teamów BMW Sauber oraz Renault.

Kubica dopiął celu po ośmiu latach od dramatycznego wypadku podczas lokalnego rajdu samochodowego we Włoszech, osiemnastu operacjach i długiej rehabilitacji, w wieku 33 lat po raz drugi w karierze znalazł się w stawce kierowców najbardziej elitarnej serii wyścigowej na świecie. W tym sezonie krakowianin pełnił obowiązki kierowcy rezerwowego i rozwojowego Williamsa. Wypada przypomnieć, że Brytyjczycy długo mamili go nadzieją angażu w roli jednego z dwóch etatowych kierowców, lecz w ostatniej chwili wystawili do wiatru stawiając na mającego zamożniejszych sponsorów Rosjanina Siergieja Sirotkina. Teraz to rosyjski kierowca znalazł się w takiej sytuacji, bo o tym, że w przyszłym sezonie nie dostanie angażu w Williamsie dowiedział się w środę wieczorem. „To dla mnie z pewnością zła wiadomość. Wciąż nie mogę uwierzyć w to, co się stało” – żalił się Sirotkin na spotkaniu z dziennikarzami tuż po ogłoszeniu decyzji Williamsa o angażu dla Kubicy.

Rosyjscy sponsorzy Sirotkina oczywiście zerwali dalszą współpracę z brytyjskim zespołem, ale jak wieść niesie ich miejsce zajmą loga polskich firm wspierających Kubicę, przede wszystkim Orlenu, który jest ponoć gotów zapłacić Williamsowi w zamian za reklamę 10 mln euro rocznie. W sumie polski kierowca musiał wnieść do budżetu brytyjskiej ekipy kwotę nie mniejszą niż wnosili Rosjanie, a oni rok temu położyli na szali około 15 mln euro.

Zainteresowanie Kubicą na całym świecie jest teraz ogromne, ale też oczekiwania wobec niego są niewiele mniejsze. Czy będzie w stanie je spełnić? W piątek będzie miał okazję pokazać swoje możliwości podczas jazd testowych przed kończącym sezon niedzielnym wyścigiem w Abu Zabi.

 

Mega korupcja à la PiS

Trudno, że by zwykłym człowiekiem nie zatrzęsło.

 

Dowiadujemy się otóż (www.forbes.pl), że państwowa spółka paliwowa LOTOS udziela rabatów na paliwo i niektóre produkty sprzedawane na stacjach m.in. księżom, członkom związków zawodowych i części zatrudnionych w budżetówce oraz ich rodzinom. Oczywiście uzasadnienie jest czysto biznesowe: spółka ma w ten sposób budować poparcie przed jej planowanym przejęciem przez Orlen. Jak donosi ANGORA, podobną promocję rozważał kiedyś i ORLEN, ale projekt nie został zaakceptowany przez radę nadzorczą. Trudno tą akcję nazwać inaczej jak mega korupcją polityczną à la PiS.

Beneficjentami są środowiska, które bądź oficjalnie wspierają PiS (NSZZ „Solidarność”, funkcjonariusze Kościoła Katolickiego, urzędnicy administracji publicznej), bądź są potencjalnym zapleczem, elektoratem PiS – inne związki zawodowe. Dla jasności – nie chodzi o związkowców LOTOS-u lecz o wszystkich związkowców w kraju. Przekaz jest jasny: popierasz PiS – możesz liczyć na bonus. Będziesz głosować na „innych” – to jak ONI przyjdą to zabiorą ci ten cukierek. Jasne, proste, skandaliczne.

PiS wielokrotnie już pokazywał jak atrybuty władzy wykorzystać do kupowania ludzi. Nie dla wprowadzania konkretnych zmian – to tylko zewnętrzne opakowanie – ale do wpajania „suwerenowi”, że PiS jest dobry – bo daje swoim. W tym przypadku tańsze paliwo. Jutro mogą być tańsze leki, szybszy dostęp do lekarza itp.

Co to wszystko ma wspólnego ze społeczną sprawiedliwością, którym to hasłem PiS szermuje na prawo i lewo? NIC. Jeżeli firma LOTOS prowadzona jest według zasad określonych w Kodeksie Handlowym i w Kodeksie Karnym, to za te bonusy płacą wszyscy pozostali jej klienci, w tym również renciści i emeryci.

Nie interesuje mnie lotosowska „Solidarność”. Nie zamierzam wnikać w etyczne rozterki kleru (jeśli takie w ogóle są) przy tankowaniu paliwa taniej niż inni. Trzy wątki są natomiast ciekawe. Pierwszy, to gremialna aprobata wszystkich niemal związkowych central. Ich wodzowie kupują tą bajkę o „budowaniu poparcia przed spodziewanym połączeniem LOTOS-u z ORLEN-em”. Czy nie dostrzegają tego, że zakładając sobie samym pasek, na którym prowadzi ich PiS osłabiają swoją gotowość do protestów wobec tej władzy? Czy z tyłu głowy związkowych działaczy nie pojawi się cichy głosik: „zastanów się, po co strajkować? Jeszcze odbiorą Ci bon paliwowy?”. Przecież, wbrew temu, co głosi przewodniczący WZZ „Sierpień’80”, nie chodzi o „poszerzanie bazy klientów”. Są przecież dla tego celu programy lojalnościowe, a tak w ogóle, to najlepszym sposobem na poszerzenie bazy klientów jest powszechna obniżka cen paliw przez te koncerny. Jestem zniesmaczony.

Drugi ciekawy wątek to owa „część zatrudnionych w budżetówce”. Trochę enigmatyczne sformułowanie i warto by dowiedzieć się czegoś więcej: chodzi o policjantów, urzędników skarbowych czy tylko nauczycieli?

I wreszcie sprawa ostatnia, pytanie za 10 punktów. Czy jeżeli dojdzie od fuzji LOTOS-u i ORLEN-u, do powstania mega koncernu zawiadującego ponad 34 proc. rynku paliwowego w Polsce, to bonusy dla księży, związkowców i budżetówki zostaną zniesione czy utrzymane? Daje się łatwo, odbiera trudniej. Coś mi się wydaje, że manewr LOTOS-u to postawienie ORLEN-u pod przysłowiową ścianą, to próba obejścia rady nadzorczej tej spółki. Pożyjemy, zobaczymy.

W każdym bądź razie, jeżeli nowy koncern państwowy utrzyma te skandaliczne formy politycznej korupcji to to, co ja, zwykły człowiek, mogę zrobić, to zrezygnować z jego usług. Nie będą płacić na pseudo-związkowców, na pozbawionych przyzwoitości księży i urzędników.

 

Tekst ukazał się na blogu „Wołania na puszczy”