Marnotrawstwo TVP

Trudno zrozumieć, o co chodziło w piątkowej konferencji prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego.
Dwóch polityków zajmujących najwyższe funkcje w państwie wygłosiło pean na cześć Telewizji Polskiej, a następnie dowiedzieliśmy się, że jej prezes, Jacek Kurski zostanie w trybie natychmiastowym odwołany. Skoro jest tak dobrze, to czemu Kurski traci stanowisko?
Nędzne show
Cały spektakl wyglądał tak, jakby PiS porozumiał się z prezydentem co do potrzeby rytualnego poparcia przekazu mediów publicznych, ale zarazem warunkiem wspólnego występu premiera i prezydenta była dymisja Kurskiego. Logiki w tym żadnej nie było. Co najwyżej partykularne interesy i gierki personalne.
Komentatorzy słusznie oburzają się na podpis Dudy pod ustawą przyznającą dodatkowe 2 mld zł rocznie dla TVP w sytuacji, gdy brakuje środków na wiele podstawowych obszarów funkcjonowania państwa, w tym służbę zdrowia czy szkolnictwo.
Kasa na propagandę
Ale oburzenie budzi przede wszystkim nie tyle przekazanie środków na media publiczne, co finansowanie przez państwo tępej, agresywnej propagandy rządowej. To dlatego tak oburzające były zachwyty premiera i prezydenta nad „misją TVP”.
Można by jeszcze zrozumieć decyzję Andrzeja Dudy, gdybyśmy usłyszeli przeprosiny za ohydną, pełną kłamstw i manipulacji propagandę telewizji za rządów Jacka Kurskiego i obietnicę zmian. Niestety nic takiego nie pojawiło się. Właściwie od początku długiej wypowiedzi prezydenta było wiadomo, że podpisze ustawę, ponieważ o TVP wypowiadał się w samych superlatywach. W świetle jego wystąpienia to nie brak veta zaskakuje, a dymisja Kurskiego, na rzecz której ani prezydent, ani premier nie przedstawili żadnych argumentów.
Tymczasem największym skandalem nie jest przekazanie mediom publicznym dodatkowych środków, bo profesjonalne media wymagają oczywiście pieniędzy. Skandalem jest przekaz TVP, będący wulgarną, prymitywną propagandą rządową, sprzeczną z jakkolwiek pojmowaną misją i z ustawą o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji.
Gdzie ta misja?
Przypomnijmy, że w jej myśl „publiczna radiofonia i telewizja realizuje misję publiczną, oferując, na zasadach określonych w ustawie, całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu”. Przekaz TVP brutalnie przeczy „pluralizmowi, bezstronności, wyważeniu i niezależności” i jeżeli TVP miałaby działać w oparciu o ustawę, wszyscy dyrektorzy i czołowi dziennikarze powinni być usunięci ze stanowisk w trybie natychmiastowym. Nie tylko jednak tak się nie dzieje, ale najbardziej rozpoznawalni propagandziści Telewizji Polskiej zarabiają kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, a sam prezes Jacek Kurski przez cztery lata kompromitowania mediów publicznych zarobił blisko 1,5 mln zł!
Podobne środki TVP wyrzuciła na takie tuzy intelektu jak Magdalena Ogórek, Danuta Holecka czy Michał Rachoń. Wydawanie środków państwowych na osoby tego pokroju to skandaliczne marnotrawienie pieniędzy, za które osoby odpowiedzialne powinny ponieść konsekwencje. Dodatkowe środki na telewizję publiczną dałoby się przeboleć, gdyby realizowała ona swoją ustawową misję. W obecnym kształcie państwo nie powinno do niej dopłacać ani złotówki. Partyjną propagandę PiS powinien finansować z własnych środków.

Dobra zmiana zabija Polaków

Jak policzył Główny Urząd Statystyczny, w 2017 r. ogółem 88 330 osób padło ofiarą wypadków przy pracy, z czego wypadkom śmiertelnym uległo 269 osób. To więcej niż w roku ubiegłym. W 2016 r. tylko 87 886 osób doznało wypadków przy pracy, a zginęło w nich 239 osób. Tradycyjnie, najwięcej wypadków śmiertelnych wydarzyło się w budownictwie. PIP twierdzi, że za większość wypadków przy pracy winę ponoszą pracodawcy.

Obecna ekipa ani nie umie zadbać o dobro pracowników, ani jej na tym nie zależy. Tragiczna statystyka wypadków jest tylko częścią ogólnopolskiego trendu, polegającego na tym, że coraz większej ludzi traci życie pod rządami PiS. W 2017 zmarło nas 403 tys., podczas gdy w 2016 r. odnotowano tylko 388 tys. zgonów. W rezultacie, Polska ma ujemny przyrost naturalny, bo w ubiegłym roku zarejestrowano 402 tys. urodzeń żywych.
Powody wymierania Polaków są oczywiste: coraz gorsze zarządzanie ochroną zdrowia i coraz gorszy dostęp do świadczeń medycznych. Najwyższa Izba Kontroli tak ocenia działalność Narodowego Funduszu Zdrowia: „Pomimo zwiększenia w 2016 r. wartości umów zawartych ze świadczeniodawcami o 3,2 mld zł, dostęp pacjentów do świadczeń nie poprawił się”. Wyników działania NFZ w 2017 jeszcze nie ma, ale obraz jest ponury: „Polski pacjent nie może korzystać z porównywalnego do mieszkańców innych krajów zachodniej Europy zakresu dostępnych opcji terapeutycznych w leczeniu nowotworów: ma ograniczony dostęp do nowoczesnych urządzeń i technologii, w tym nowoczesnych leków”
Ograniczony jest dostęp do nowoczesnych urządzeń, technologii, w tym nowoczesnych leków, wykorzystywanych w onkologii. Eksperci zwracają uwagę, że spośród 19 nowotworów, które są najczęstszą przyczyną śmierci, tylko w jednym przypadku (rak jajnika) pacjenci w Polsce mogą mieć pewność, że ich leczenie będzie zgodne z najbardziej aktualną, światową wiedzą medyczną. Ponad połowa (53 proc. z 94 substancji) nowoczesnych leków onkologicznych zarejestrowanych w Europie (od 2004 r.) nie jest dostępna w Polsce. Z kolei do 70 proc. leków występujących w standardach europejskich polscy pacjenci nie mają dostępu lub dostęp ten jest znacznie ograniczony. Skuteczność leczenia onkologicznego w Polsce jest gorsza niż w większości pozostałych krajów Unii Europejskiej. A według najnowszych prognoz istnieje ryzyko, że stan ten będzie się pogarszał” – stwierdza NIK w tegorocznym raporcie „Dostępność i efekty leczenia nowotworów”.
Trudno skomentować te tragiczne dane – i to, jak niszczący wpływ na życie Polaków wywierają rządy PiS. Jedyne co można powiedzieć, to zacytować „Obławę” Jacka Kaczmarskiego: Brońcie się, nim wszyscy wyginiecie!