Gospodarka 48 godzin

Niecałe 200 zł więcej
Rada Ministrów przyjęła rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2021 r. W przyszłym roku minimalne wynagrodzenie za pracę wyniesie 2,8 tys. zł miesięcznie. Oznacza to wzrost o 200 zł w stosunku do najniższej płacy, która obowiązuje w 2020 r. To oczywiście kwoty brutto. Rząd PiS operuje wyłącznie nimi, bo są wyższe. Natomiast w wymiarze netto, czyli w tym, co rzeczywiście dostanie się do ręki, to zatrudnieni na umowę o pracę mają otrzymywać dostawać 2062 zł, pracujący na zleceniach 2116 zł, a ci na umowach o dzieło 2419 zł. Można być pewnym, że ludzie z umowami o pracę otrzymujący tylko wynagrodzenie minimalne (jest ich w Polsce ponad 1,7 mln), rzeczywiście w przyszłym roku dostaną 2062 zł zamiast głodowych 1878 zł miesięcznie, jakie zarabiają obecnie. Być może pozwoli im to wyrównać faktyczny uszczerbek dochodów, spowodowany wzrostem cen artykułów, które konsumują najczęściej (inflacja zawsze mocniej bije w uboższych). Obiecanego wzrostu płacy być może doczekają się też zleceniobiorcy. Gorzej będzie z osobami pracującymi na umowach o dzieło, bo trudno przypuścić, by rzeczywiście pracodawcy podnieśli im wynagrodzenia do ustawowego minimum. Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że zaczną jakieś manipulacje z treścią umów o dzieło, byle tylko nie zapłacić ludziom więcej. Natomiast zupełnie na nic nie mogą liczyć setki tysięcy ludzi, żyjących tylko z wystawiania faktur za to, co wykonali. Ich nie obejmie nawet przyszłoroczna, gwarantowana minimalna stawka godzinowa (tylko dla określonych umów cywilnoprawnych), która wyniesie 18,30 zł (oczywiście brutto), co oznacza wzrost o około 1,30 zł w stosunku do 2020 r.

Żart pana premiera
Premier Mateusz Morawiecki z okazji Dożynek wystosował list do chłopów i mieszkańców wsi. List zawierał przede wszystkim tradycyjne samochwalstwo szefa rządu, który napisał m.in. „Wielkim wyzwaniem stała się walka o polskich rolników w Unii Europejskiej, walka prowadzona z sukcesem przez rząd Zjednoczonej Prawicy”. Oczywiście nie było żadnego wyzwania, ani tym bardziej „walki” rządu, zaś polscy rolnicy dostali tyle, ile mieli dostać. Pewną nowością jest natomiast to, że w liście pan premier postanowił zażartować – i napisał: „Kierujemy dodatkowe wsparcie dla wsi i rolnictwa nie tylko ze Wspólnej Polityki Rolnej, ale także z innych unijnych funduszy, tak aby ich suma była równa rosnącym potrzebom”. Konia z rzędem temu, kto zobaczy fundusze napływające na wieś w sumie równej potrzebom.

Dobroczyńcy roku
Rozstrzygnięto XXIII edycję konkursu o tytuł „Dobroczyńca Roku”. Kapituła konkursu wyłoniła 11 laureatów – firm, które w 2019 roku zrealizowały najciekawsze projekty społeczne. Dodatkowo, przyznano 6 wyróżnień specjalnych dla społecznych inicjatyw mających na celu przeciwdziałanie skutkom pandemii COVID-19. Laureaci to: Mondi Świecie, Fundacja LPP, PwC, Little Frog, Nationale – Nederlanden (w dwóch kategoriach), Wena Biuro Rachunkowe, FM Logistic, Provalliance Poland, Ligihalowe.pl, Citi w Polsce. Wyróżnienia przyznano natomiast następującym inicjatywom: Jesteśmy razem. Pomagamy!, Akcja #Niezwalniajmy, akcja Warsaw Genomics – zebranie prawie 11 milionów złotych na wykonanie bezpłatnych testów genetycznych na rzecz szpitali i stacji sanitarno-epidemiologicznych, projekty Wzywamy posiłki, Biznes szpitalom oraz Eksperci pomagają.

Swoi muszą dostawać jak najwięcej

W wymiarze sprawiedliwości szykowane są comiesięczne, kilkutysięczne dodatki dla zaufanych ludzi resortu – którzy już dziś otrzymują bardzo godziwe wynagrodzenia.
Prominenci obozu rządzącego niemal perfekcyjnie uczynili już z naszego kraju swoją „ojczyznę dojną”, no ale zawsze przecież można wydoić więcej. Obecnie, jak informuje Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia, efektownego (i efektywnego) skoku na publiczną kasę zamierzają dokonać członkowie ekipy, która obsadziła resort sprawiedliwości.Z jednej strony mówi się o zamrożeniu wynagrodzeń sędziów i zwolnieniach w sferze budżetowej, a z drugiej „książętom dobrej zmiany” daje się takie podwyżki, które mogą zawstydzić prezydenta i premiera – tak planowane podwyżki dla osób pracujących na rzecz ministra Zbigniewa Ziobry komentuje Krystian Markiewicz prezes stowarzyszenia Iustitia.
Jak bowiem przypomina, sędziowie delegowani do pracy w urzędach (a urzędy obsadził PiS) nadal pobierają wynagrodzenie z tytułu sądzenia, choć w tym okresie orzekać nie mogą.

-Po zsumowaniu tych pensji z dodatkami proponowanymi przez Zbigniewa Ziobrę sędzia w randze wiceministra sprawiedliwości będzie zarabiał więcej od premiera, a sędzia delegowany do Kancelarii Prezydenta więcej od samego prezydenta – zauważa Krystian Markiewicz.
Ponieważ jednak te kokosy są przeznaczone dla prawników ministra Ziobry, więc nie można mówić, iż jest to jakaś uprzywilejowana kasta.
Chodzi o kilkutysięczne dodatki do wynagrodzeń dla zaufanych ludzi. To nowa propozycja resortu sprawiedliwości. I tak, na podwyżki mogą liczyć: dyrektorzy departamentu lub biura w Ministerstwie Sprawiedliwości, sędziowie pełniący w resorcie funkcję naczelników wydziałów, zastępcy rzeczników dyscyplinarnych działający przy sądach okręgowych i apelacyjnych.
Warto przypomnieć, że zgodnie z art. 91. § 1. ustawy prawo o ustrojów sądów powszechnych, wysokość wynagrodzenia sędziów, zajmujących równorzędne stanowiska, może być zróżnicowana z powodu stażu pracy lub pełnionych funkcji.
Podstawę wynagrodzenia zasadniczego sędziego w danym roku stanowi przeciętne wynagrodzenie w drugim kwartale roku poprzedniego. W związku zaś z pełnioną funkcją sędziemu przysługuje dodatek funkcyjny. Obecnie przeciętne wynagrodzenie wskazane w przepisie wynosi 4839,24 zł brutto. (Komunikat prezesa GUS w sprawie przeciętnego wynagrodzenia w drugim kwartale 2019 r.).
Oczywiście, nie oznacza to, że sędzia nie pełniący żadnych funkcji zostaje na tych głodowych czterech tysiącach z kawałkiem, bo przeciętne wynagrodzenie jest odpowiednio mnożone. I tak, w sądzie rejonowym mnoży się je od 2,05 raza do 2,36 raza, co daje zarobki zasadnicze 9920 zł – 12098 zł (brutto). W okręgowym mnożniki wynoszą od 2,36 do 2,92, co dla sędziego niefunkcyjnego oznacza pensję do 14130 zł brutto. W sądzie apelacyjnym stosuje się mnożniki od 2,75 do 3,23 zł, co daje maksymalnie 15630 zł miesięcznie brutto. Wreszcie, dla sędziów Sądu Najwyższego mnożnik wynosi 4,13, co oznacza pensję 19986 zł brutto.
Do tego wszystkiego dochodzą dodatki za staż pracy, wynoszące, zależnie od jego długości, od 5 do 20 proc. pensji. Trzeba też zauważyć, że sędziowie nie płacą składek ZUS, więc w ich przypadku zarobki „do ręki” są sporo wyższe niż dla przedstawicieli bardzo wielu innych zawodów.
Jeszcze lepiej powodzi się sędziom, będącym członkami przejętej przez PiS Krajowej Rady Sądownictwa. Dostają oni dietę za udział w posiedzeniach KRS, wynoszącą 967,8 zł dziennie brutto. Sędziowie zajmujący kierownicze stanowiska w KRS otrzymują zaś naturalnie dodatkowe zarobki z tego tytułu.
Przedstawione tu dochody sędziów są powiększane o wspomniane dodatki, określane przez rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości. Przepisy stanowią, że wysokość dodatku funkcyjnego ustala się z zastosowaniem mnożników podstawy wynagrodzenia zasadniczego sędziego – czyli podstawą jest przeciętne wynagrodzenie.
Najistotniejsze zmiany w wysokościach dodatków zaproponowane w projekcie rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 11 sierpnia 2020 r. są następujące:
Sędzia delegowany do pełnienia obowiązków podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości – aktualnie mnożnik wynosi 0,4-1,1 czyli od 1935,69 zł do 5323,16 zł. Wedle projektu mnożnik ma wynieść 1,4-1,9 tj. od 6774,93 zł do 9194,55 zł. Oznacza to prawie dwukrotne podwyższenie wysokości dodatku funkcyjnego dla podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Rzecznik dyscyplinarny – aktualny mnożnik to 0,8 czyli 3871,39 zł. Wedle projektu, dla rzecznika dyscyplinarnego sądów powszechnych mnożnik wyniesie 1,8 tj. 8710,63 zł. Dla zastępcy rzecznika dyscyplinarnego sądów powszechnych mnożnik będzie w widełkach 0,8-1,5 co oznacza od 3871,39 zł do 7258,86 zł.
Zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy sądzie apelacyjnym oraz zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy sądzie okręgowym skorzystają z mnożnika od 0,4-1,0 co oznacza 1935,69 zł – 4839,24 zł.
Podsumujmy – wszystko to oznacza ponad dwukrotnie podwyższony dodatek funkcyjny dla rzeczników dyscyplinarnych sądów powszechnych. Dodatki dla zastępców rzecznika dyscyplinarnego sądów powszechnych także mogą ulec prawie dwukrotnemu podwyższeniu. Nieco inaczej jest tylko z dodatkiem dla zastępców rzecznika dyscyplinarnego przy sądach apelacyjnych i okręgowych, który może zostać obniżony lub podwyższony, zależnie od liczby sędziów w danym okręgu czy apelacji.
Generalnie, kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości zamierza bardzo mocno wesprzeć finansowo swoje służby dyscyplinarne, zajmujące się kontrolowaniem sędziów. Fakt, że mają one bardzo dużo roboty, bo rzecznicy dyscyplinarni nie ustają w szukaniu haków na sędziów i wszczynaniu postępowań dyscyplinarnych. Zbożny cel – czyli ostateczne podporządkowanie sądownictwa rządowi PiS – uświęca jednak środki. I zrozumiałe, że ludzie z pierwszego frontu tej walki powinni być bardzo godziwie wynagradzani.

Gospodarka 48 godzin

Internetowe obietnice

Rząd obiecuje, że w przyszłości więcej procedur budowlanych będzie można załatwiać przez internet. Kiedy konkretnie? Nie wiadomo. W każdym razie ma się pojawić możliwość składania niektórych wniosków i dokonywania zgłoszeń w procesie budowlanym w postaci elektronicznej. Powinno się to stać dzięki zapowiadanej cyfryzacji czynności inwestycyjno – budowlanych, którą stopniowo ma wdrażać Główny Urząd Nadzoru Budowlanego. Przez internet będzie możliwe m.in. zgłoszenie robót budowlanych (z wyjątkiem tych zgłoszeń, do których konieczne jest dołączenie projektu zagospodarowania działki lub terenu albo projektu architektoniczno-budowlanego), złożenie wniosku o pozwolenie na rozbiórkę, zgłoszenie rozbiórki, wniosku o wydanie decyzji o konieczności wejścia do sąsiedniego budynku czy lokalu lub na teren sąsiedniej nieruchomości, zgłoszenie zmiany sposobu użytkowania obiektu budowlanego lub jego części. Do zgłoszenia czy wniosku w przyszłości mają wystarczyc jedynie kopie wymaganych załączników, zamiast oryginałów. Umożliwi to obywatelowi załatwianie częsci spraw bez wychodzenia z domu. W tym celu, w nieokreślonej na razie przyszłości, uruchomiony zostanie tzw. generator, nad stworzeniem którego pracuje GUNB. Z generatora (jeśli powstanie) będzie można korzystać za pośrednictwem rządowej strony internetowej. Na tej stronie za pomocą generatora obywatel wypełni wniosek, zgłoszenie czy zawiadomienie, załączy skan lub zdjęcie wymaganych dokumentów (o ile ich oryginał posiada w postaci papierowej) – i wszystko to wyśle przez internet. „Zaproponowane rozwiązania znacznie usprawnią proces budowlany w Polsce i sprawią, że inwestycje będą realizowane sprawniej i szybciej” – obiecuje rząd.

Minimalne nie dla każdego

Rada Ministrów chce ustalić minimalne wynagrodzenie za pracę w 2021 r. na poziomie 2 800 zł brutto (co oznacza 2062 złotych netto czyli „na rękę”). Oznacza to wzrost minimalnego wynagrodzenia, które w tym roku wynosi 2600 zł (1921 zł na rękę) o 7,7 proc. Wzrost ten jest wprawdzie nominalny, trzeba więc od niego odliczyć tempo wzrostu cen, ale różnica 141 złotych miesięcznie daje się zauważyć. W rezultacie w przyszłym roku minimalne wynagrodzenie będzie stanowić 53,2 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na 2021 r. Wprowadzenie wyższej płacy minimalnej spowoduje zwiększenie wydatków budżetu państwa o około 385,8 mln zł w przyszłym roku. Natomiast nowa minimalna stawka godzinowa w 2021 r. ma wynieść 18,30 zł (w 2020 r. było to 17 zł). Przyjęcie tej propozycji spowoduje zwiększenie wydatków budżetu państwa o ok. 2,5 mln zł. Problemem w Polsce już nie jest za niska kwota minimalnego wynagrodzenia, lecz to, że wiele osób zatrudnionych na ułamkach etatu czy na umowach śmieciowych nie ma szans na uzyskiwanie takich poborów.
Wzrost minimalnej płacy i stawki godzinowej, powodujący zwiększenie przyszłorocznych wydatków budżetowych o niespełna 390 mln zł jest niczym w porównaniu z kosztami waloryzacji rent i emerytur. Rada Ministrów zaplanowała, że wskaźnik waloryzacji emerytur i rent w 2021 r. wyniesie 103,84 proc. Zgodnie z polskim prawem, mniej już nie może wynieść. Koszt waloryzacji świadczeń emerytalno-rentowych i innych świadczeń z systemu powszechnego, rolniczego i mundurowego, przy takim wskaźniku oszacowano aż na 9,6 mld zł!. A przecież rząd podniesie renty i emerytury o najniższy, dopuszczalny ustawowo wskaźnik.

List do Elżbiety Rafalskiej

Przesłałem do minister Elżbiety Rafalskiej pismo, w którym jako Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych domagamy się pilnego podjęcia prac nad wprowadzeniem 2,5 razy wyższych wynagrodzeń za pracę w niedziele i święta niż za pracę w dni powszednie.

 

Szanowna Pani Minister

Zwracamy się z apelem o podjęcie pilnych prac nad podniesieniem wynagrodzeń za pracę w niedziele i święta. Setki tysięcy ludzi pracuje w tych dniach, nie otrzymując za swoją pracę żadnych dodatkowych pieniędzy.
W niedziele pracują przedstawiciele wielu zawodów, w tym energetycy, policjanci, ochroniarze, strażacy, pracownicy służby zdrowia, część wykładowców akademickich, dziennikarze, pracownicy gastronomii, rozrywki i transportu. W tym dniu tygodnia pracują też tysiące pracowników handlu, których nie obejmuje ustawowy zakaz. Chociaż rząd argumentował, że w niedziele społeczeństwo powinno odpoczywać, nawet w ustawie przeforsowanej przez parlamentarną większość, możemy przeczytać, że po zamknięciu dużej części placówek handlowych wzrośnie liczba osób pracujących w niedziele w innych segmentach rynku.
Są zawody, w których praca w niedziele jest konieczna, są też osoby, które z różnych przyczyn chcą pracować w tym dniu tygodnia. Naszym zdaniem warto wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom i wypłacić im godny ekwiwalent za to, że niedziele spędzają w pracy. Dlatego zwracamy się do Pani Minister z wnioskiem o podjęcie pilnych prac nad ustawą, która wprowadzi 2,5 razy wyższe wynagrodzenia za pracę w niedziele i święta niż za pracę w dni powszednie. We wszystkich branżach i na terenie całego kraju. Jednocześnie wyrażamy gotowość do aktywnego uczestniczenia w pracach nad nowymi rozwiązaniami.