Jest wesoło w Italii

Niedawno było głośno o jednym z doradców Wicepremiera Włoch Matteo Salviniego, Gianluca Savoini w związku z opublikowanym przez portal BuzzFed nagraniem z jego październikowego spotkania z przedstawicielami kremlowskiej grupy biznesu podczas oficjalnej wizyty Salviniego w Moskwie. Według nagrań spotkanie miało na celu wzmocnienie włoskiego ugrupowania Liga, obecnego koalicjanta partii rządzącej Ruchu 5 Gwiazd. Miała paść propozycja, która zakładała przekazanie w tajemnicy około 65 mln dolarów petrodolarów rosyjskich na konto dawnej Ligii Północnej. Byłoby to złamanie prawa włoskiego wykluczającego wsparcie partii środkami inwestorów zagranicznych. Z nagrania wynika, że transakcja miała uwzględniać rosyjskie Rosnieft i Łukoil oraz włoską Eni oraz dwóch pośredników. Z nagrań można zrozumieć, że tzw. „money oli” miał być wykorzystany na kampanię wyborczą do Europarlamentu. Publikacja wywołała ogromne kontrowersje w mediach jak i w Internecie, mimo że o spotkaniu już pisało w lutym br włoski tygodnik L’Espresso. Jak można się domyślić błyskawicznie pojawiło się solidne dementi jak i stanowisko (opublikowane oczywiście w mediach społecznościowych) samego wicepremiera Matteo Salviniego, mówiące o pomówieniu jak i prowokacji. Zadeklarował też że LIGA nie wzięła ani grosza od Rosjan i że będą podjęte odpowiedni środki i pozwy. Swoją drogą, to bardzo ciekawe, że nagranie zostało opublikowane niedługo po wizycie Wladimira Putina w Rzymie podczas której Prezydent Rosji dał dość jasny manifest światopoglądowy, z którego wynika, że bardzo sobie ceni współpracę z półwyspem apenińskim i że w Europie mogą nastąpić zmiany w najbliższym czasie i mogą mieć na imię np. Matteo Salvini. Wcześniej tak mówił o Marine Le Pen co specjalnie nie dziwi, bo Front Narodowy w przeszłości pożyczył 11 mln euro w rosyjskich bankach, a sam Salvini wraz z Le Pen opowiadają się przeciwko sankcjom Unii Europejskiej wobec Rosji.
Nie minęło ledwo kilka dni od publikacji BuzzFed a wypłynęło kolejne nagranie tym razem z wywiadu jakiego Gianluca Savoini udzielił na jednym z kanałów YouTube w 2014 r. Na nagraniu widać jak bohater moskiewskich taśm twierdzi, że to Polacy atakowali Niemców na granicy, przez co siły niemieckie były zmuszone do zbrojnej agresji. I tak właśnie wytłumaczył wybuch II Wojny Światowej (czyżby oglądał przygody Franka Dolasa?).
Generalnie od kilku miesięcy mamy do czynienia z wymianą złośliwości jak i licznymi tarciami na linii Liga M. Salviniego – Ruch 5 Gwiazd Di Maio. Włoskie media coraz częściej spekulują o rozpisaniu wcześniejszych wyborów przez Prezydenta Włoch. Premier Giuseppe Conte regularnie uspakaja społeczeństwo, że nie ma powodów do obaw i raczej nie przewiduje takiego scenariusza.
W międzyczasie zaczęły pojawiać się przesłanki, że Włochy zmierzają w kierunku wschodu i to nawet dalekiego. Po przekazaniu jasnych sygnałów sympatii w kierunku Kremla, doszła też umowa podpisana w marcu Rzymie przez włoskie władze, które jako pierwsze spośród krajów G7 oficjalnie przyłączyły się do inicjatywy gospodarczej znanej jako projekt Pasa i Szlaku. Zgodnie z podpisanym w sobotę przez Xi i włoskiego wicepremiera Luigiego Di Maio memorandum, określającym warunki aż 29 umów bilateralnych, Chińczycy zainwestują we Włoszech ponad 2,5 mld euro.
Niektórzy twierdzą, że wybory mogą się odbyć już jesienią tego roku lub wiosną przyszłego. Gdybym sam miał wskazać termin jeżeli już to prędzej na wiosnę przyszłego roku. To dałoby czas zarówno Prezydentowi Sergio Mattarelli, Partii Demokratycznej, Forza Italia jak i Ruchowi 5 Gwiazd żeby mocniej zaatakować ekipę Matteo Salviniego w nadziei na zmianę trendów sondażowych, bo póki co Liga ma na tyle duże poparcia (wynikająca z prowadzonej retoryki bazującej na narodowym populizmie, że mogliby na jesieni wygrać wybory i utworzyć własny rząd (obecnie mają prawie 38% poparcia). Jednocześnie Ruch 5 Gwiazd jest trochę przyciśnięty do ściany, ponieważ przez drastyczny spadek notować (z 32% do 17%) wcześniejsze wybory oznaczałyby utratę sporej ilości miejsc w parlamencie.
W Paryżu toczyła się narada państw UE na temat migracji, którą zwołał francuski rząd. Wicepremier Matteo Salvini, który w niej nie uczestniczy (za to wysłał delegację włoskiego MSW), przesłał list do ministra spraw wewnętrznych Francji, w którym napisał m.in.: „Włochy nie są już obozem dla uchodźców Brukseli, Paryża, Berlina”. We wspomnianym liście, po raz kolejny, lider dawnej Ligii Północnej podkreślił, że ani Francja, ani Niemcy „nie mogą decydować o polityce migracyjnej, ignorując prośby krajów najbardziej narażonych” na jej skutki, czyli Włoch i Malty.
Wyraźnie widać zmianę w retoryce Salviniego, która dała mu stołek wicepremiera. Kiedyś tłumaczył razem z Umberto Bossim w Brukseli, że północnym regionom jego kraju będzie lepiej bez południa. Na początku hasła Ligi Północnej dotyczyły tylko autonomii północy, później oddzielnego państwa – Padanii. Kiedy to przestało działać i Liga została zmuszona do zmiany strategii na problemy pojawili się nowy wróg, już nie południowy mieszkaniec Włoch czy reprezentujący establishment Rzym, tylko podmioty zupełnie nowe do nienawidzenia – imigranci i Bruksela. Salvini po przejęciu sterów postanowił przeprowadzić profesjonalny rembranding ugrupowania i dokładnie wiedział jak. Ligę Północną przekształcił w Ligę. Ucięcie drugiego członu otworzyło furtkę na nowy elektorat, tak by partię mogli wspierać mieszkańcy całego kraju. W programie nie ma już ani słowa o odłączaniu bogatej północy od biednego południa. Co więcej, Salvini publicznie przeprosił wyborców tamtej części kraju. Teraz w jedności widzi szansę na przetrwanie Włoch.
Nie można odmówić wicepremierowi Włoch odmówić wyczucia chwili, bo doskonale poczuł nastroje społeczne i właśnie na nich bazował swoje hasła, dzięki czemu zmontował poparcie i regularnie nakręca nowe słupki sondażowe. Pytanie na ile mu to wystarczy i czy któregoś dnia nos go nie zawiedzie? Póki co Bruksela pokazała mu miejsce w szeregu nie dając nikomu z Ligii ani jednego stanowiska w komisjach Parlamentu Europejskiego, a koalicjant oficjalnie poparł kandydaturę Ursuli von der Leyen na szefową Komisji Europejskiej, kiedy Liga była jedynym ugrupowaniem wchodzącym w skład europejskiego rządu, które otwarcie zagłosowało we wtorek przeciwko. Jak można się domyślić wynikły z tego kolejne awantury za zamkniętymi drzwiami Pałacu Montecitorio – siedziba parlamentu włoskiego, miejsca które widziało różne dziwactwa polityczne i możliwe że zdążył się do tego przyzwyczaić.

Zapaść postkomunistyczna

Pan premier Morawiecki, w krótkiej wypowiedzi dla mediów, określił minioną epokę – jak mniemam do 1989 do 2016 roku- okresem zapaści postkomunistycznej. Czyli wszystko co się w tej epoce działo prawie zepchnęło kraj do przepaści. Jak wiadomo wg PiS tamte czasy były epoką grabieży majątku narodowego, uwłaszczania się nomenklatury i liberałów, którzy za nic mieli dobro ludu.
Idąc tym tokiem myślenia to premier Morawiecki jest jednym z największych beneficjentów tamtej epoki. Kościół w tamtych czasach bardzo wydatnie przyczynił się do owej grabieży. Za darmo od skarbu państwa otrzymał kilkaset tysięcy hektarów ziemi i tysiące obiektów. Ziemi kościół błyskawicznie się pozbywał. Sprzedawał ją po niewysokich cenach, bo wtedy niepotrzebna była zgoda Watykanu, a i proboszczowie jak wiadomo mają pojemne kieszenie w sutannach i nie tylko duchem świętym żyją. Korzystali na tym rożni spekulanci. Dokumentacja po takich transakcjach jest bardzo skromna i często gdzieś tam zaginęła. Na takiej państwowej, a chwilowo kościelnej ziemi, wzbogacił się premier Morawiecki. Teraz za nic nie chce pokazać ile ta ziemia jest warta i co tam jeszcze dodatkowo na małżonkę przepisał. Wcześniej małżeństwo dokonało rozdzielenia majątku, co w katolickim kraju pachnie libertynizmem.
I dalej. Według PiS zagraniczni kapitaliści to krwiopijcy wyprowadzający zysk za granicę i pozostawiający Polakom ochłapy. W epoce zapaści postkomunistycznej premier Morawiecki w pełnym oddaniem służył owym zagranicznym krwiopijcom. Był prezesem zagranicznego banku. Za ową jurgieltniczą służbę otrzymał bardzo sowite wynagrodzenie. Według opinii PiS można uznać te pieniądze za współczesne srebrniki. Rocznie zarabiał miliony złotych gdy lud musiał zadowalać się skromnymi tysiącami lub szukać szczęścia za granicą. Zgromadził za tą służbę wiele milionów złotych. Po dwakroć więc jest premier superbeneficjentem tamtej postkomunistycznej zapaści. Jeżeli więc uważa, że był to okres grabieży i łupienia Polski to jest on (premier) jednym z liderów owego łupienia.
Przypuszczam, że premier chlapnął taką głupotę nim pomyślał.

Śmierć Pinokia

Nie mam specjalnego przekonania co do wiarygodności przekazu premiera Morawickiego.

Nie pamiętam, czy zaczęło się to wtedy, gdy kładł kwiaty na grobach niesławnej pamięci żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej i okraszał to jakimiś kocopołami, które prawdę omijały szerokim łukiem czy wtedy, gdy robił z siebie bohatera walki z komuną, które to bajki mógł zdemaskować każdy, kto opanował sztukę liczenia do 500. Nieważne. Najistotniejszy jest fakt, że najważniejszy urzędnik rządowy oszczędnie gospodaruje prawdą i przychodzi mu to z zastanawiają łatwością.
Przypomniało mi się to wszystko, kiedy dziś usłyszałem, jak Mateusz Morawiecki bez zmrużenia oka mówi, że pragnieniem rządu jest, by polskie rodziny rozwijały się „niezależnie od ich przekonań i światopoglądów”. Doprawdy, imponuje, gdy tak ważny człowiek bez cienia zażenowania mówi całemu społeczeństwu rzeczy, których fałsz widać okiem gołym i nieuzbrojonym. Codziennie. Powiedział też: „nie chcemy Polski wyludnionej, smutnej, biednej, niemogącej związać końca z końcem, [żyjącej] od pierwszego do pierwszego”. Też przecież to bajki.
Codzienna lektura mediów w Polsce dostarcza argumentów, że co jak co, ale akurat światopogląd i przekonania każdego obywatela lub, co gorsza, jakiejś ich grupy ma dla obecnej władzy fundamentalne znaczenie. Od tego, czy ktoś śmie mieć własne zdanie, na dodatek biegunowo odmienne od zdania oficjalnie forsowanego przez pisowskie kadry, zależy jakość życia jego i jego rodziny właśnie. Tej samej rodziny, na której dobro powołują się przy lada okazji lub zgoła bez niej pisowscy politycy. Czy trzeba przykładów, co się dzieje z ludźmi, którzy uważają, że Konstytucja RP została złamana, a demokracja jest zagrożona? Co z ich rodzinami, kiedy tracą pracę, są zsyłani do oddalonych o setki kilometrów od ich domów? Co z rodzinami ludzi, którzy mają czelność protestować w obronie swoich praw pracowniczych? Co z rodzinami tych, którzy w różnej formie przeciwstawiają się obecnej władzy? Pisowskie media nie zaniedbają żadnej okazji, by prześwietlić ich przeszłość, powiązania towarzyskie i rodzinne, oskarżyć o wszystkie zbrodnie popełnione w przeszłości i skazać na śmierć cywilną.
Poglądy w dzisiejszej Polsce są głównym kryterium oceny przydatności człowieka dla potrzeb tego państwa, które buduje mozolnie Kaczyński i jego pomagierzy. Czy naprawdę trzeba przypominać groźby Kaczyńskiego, że Kościół katolicki w Polsce jest pod specjalna ochroną jego państwa? Czy trzeba powoływać się na przykłady haniebnej bierności organów państwa wobec podejrzenia popełnienia przestępstw przez funkcjonariuszy kościelnych?
Wreszcie, na sam koniec, przypomnijmy antykomunistyczną histerię, popieraną przez oficjalne organy państwa i zmiany w prawie, umożliwiające nie tylko ściganie każdej lewicowej myśli, ale też zakłamanie historii na skalę, której nie przewidział Orwell.
Naprawdę mam uwierzyć w to, że rząd Morawieckiego i on sam nie chcą Polski wyludnionej, smutnej i biednej, skoro robią wszystko, by zagrożeni czuli się wszyscy, których myślenie odbiega od obowiązującego wzorca? To nie sprzyja wesołości, zapewniam.
Doprawdy, czas darować sobie porównywanie pana premiera z Pinokiem i jego wydłużającym się przy każdym kłamstwie nosem. Drewniana kukiełka już dawno umarła ze wstydu.

Czy nadajesz się na premiera?

Sprawdź się! Mateusz Morawiecki miałby 100 proc. trafień. Ale na pewno możesz być lepszy!

1. Twój minister kontestuje w mediach ustalenia władz partii, która cię desygnowała na premiera. Co robisz?
a) dymisjonujesz w trybie natychmiastowym
b) udajesz, że nic się nie stało
c) wymieniasz po paru miesiącach, znajdując mu robotę z trzykrotnie wyższym uposażeniem
d) zgłaszasz go do prokuratora pod byle pretekstem

2. Jesteś pewien, że absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego i studiów podyplomowych z zakresu religioznawstwa, który studiował również filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej, najbardziej nadaje się do kierowania:
a) Ministerstwem Edukacji Narodowej
b) Ministerstwem Infrastruktury
c) Ministerstwem Finansów
d) Ministerstwem Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej

3. Trzeba powołać Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi. Który resort powinien się tym zająć?
a) Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
b) Ministerstwo Środowiska
c) Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
d) Ministerstwo Infrastruktury

4. Musisz zrealizować skierowany do odbiorcy zagranicznego i realizowany poza granicami Polski, projekt promujący polską kulturę o nazwie „Kultura inspirująca”. Do wydania na to jest 6 300 tys zł. Komu powierzysz prowadzenie akcji?
a) Ministerstwu Spraw Zagranicznych
b) Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego
c) Ministerstwu Inwestycji i Rozwoju
d) Ministerstwu Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej

5. Partia decyduje, że matematyk z wykształcenia musi być ministrem. Stawiasz go na czele:
a) Ministerstwa Środowiska
b) Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego
c) Ministerstwa Edukacji Narodowej
d) Ministerstwa Cyfryzacji

6. Na zainaugurowanie serwisu szukajwarchiwach.gov.pl, który publikuje w internecie opisy oraz zdigitalizowane skany ponad 40 mln archiwaliów przechowywanych w Polsce i na świecie wysyłasz:
a) Ministra Cyfryzacji
b) Ministra Przedsiębiorczości i Technologii
c) Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
d) Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego

7. Chcesz w świetle fleszy zwiedzić wystawę, poświęconą Annie Walentynowicz. Wiesz, że są na niej eksponaty pochodzące z archiwów IPN, Komisji Krajowej NSZZ Solidarność, zbiorów państwowych, Kancelarii Prezydenta RP, muzeów, bibliotek, a także zbiorów prywatnych oraz pamiątek rodziny bohaterki ekspozycji. Informujesz media, że udajesz się do:
a) Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego
b) Europejskiego Centrum Solidarności
c) Ministerstwa Sprawiedliwości
d) siedziby IPN

8. W Londynie ma się odbyć spotkanie przedstawicieli biznesu z Europy Centralnej i Wielkiej Brytanii.
a) lecisz na nie sam,
b) wysyłasz ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego
c) wysyłasz ministra Inwestycji i Rozwoju
d) wysyłasz minister Przedsiębiorczości i Technologii

9. Uważasz, że najlepszą osobą do bycia Ministrem Przedsiębiorczości i Technologii jest absolwent:
a) Wydziału Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
b) Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego
c) Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego
d) Wydziału Informatyki, Elektroniki i Telekomunikacji Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie

10. Na zainaugurowanie w Nadarzynie, największych w Europie targów poświęconych globalnej pomocy humanitarnej oraz rozwojowej i związanemu z tym biznesowi, które reklamują się zdaniem „Weź udział i zdobądź kontrakty o wartości setek milionów Euro”, a noszą nazwę Warsaw Humanitarian Expo 2019 – wysyłasz:
a) Szefa dyplomacji Jacka Czaputowicza
b) Szefową resortu przedsiębiorczości i technologii Jadwigę Emilewicz
c) Zajmującego się po Beacie Kempie kwestiami humanitarnymi ministrowi Michałowi Wosiowi
d) Szefa resortu zdrowia Łukasza Szumowskiego

11. Szykujesz tzw. pakiet prosumencki, mający ułatwić funkcjonowanie producentom energii ze źródeł odnawialnych. Pakiet przewiduje łatwiejsze rozliczenia z dystrybutorami energii, magazynowanie nadwyżek w sieci elektroenergetycznej operatorów energetycznych i definicję, że prosument będzie mógł wytwarzać energię elektryczną w mikroinstalacji o mocy do 50kW. Przygotowanie wszystkich regulacji prawnych zlecasz:
a) Ministerstwu Infrastruktury
b) Ministerstwu Energii
c) Ministerstwu Środowiska
d) Ministerstwu Przedsiębiorczości i Technologii

12. Rząd zatwierdza 15 mln zł na pomoc dla dzieci z terenów objętych klęską żywiołową. Pieniędzy tych każesz szukać w budżecie:
a) Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji
b) Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
c) Ministerstwa Sportu i Turystyki
d) Ministerstwa Edukacji Narodowej

13. Na podłączenie wszystkich Gminnych Ośrodków Kultury do szybkiego Internetu masz 100 mln zł. Na program wspierania uczniów i studentów o szczególnych zdolnościach w zakresie algorytmiki, programowania oraz projektowania gier zapanowałeś wydać 82 mln. A do tego dziesiątki milionów złotych na budowę Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej, czyli dostępu dla wszystkich szkół bezpłatnego dostępu do szybkiego Internetu. Wydaniem tych pieniędzy obarczysz:
a) Ministra Edukacji Narodowej
b) Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
c) Ministra Infrastruktury
d) Ministra Cyfryzacji

14. Twoim zdaniem najlepsze kwalifikacje na stanowisko ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji ma osoba, która ukończyła:
a) Uniwersytet Wrocławski na Wydziale Filozoficzno-Historycznym i studia podyplomowe w zakresie wiedzy o Unii Europejskiej w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego
b) Wydział prawa i administracji UW oraz studia podyplomowe retoryki na Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu
c) Instytut Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach oraz studia podyplomowe z zarządzania administracją publiczną w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania im. L. Koźmińskiego w Warszawie.
d) Administrację na Uniwersytecie Warszawskim i podyplomowe Studia Bezpieczeństwa Wewnętrznego na tej samej uczelni

15. Napisanie ustawy zapobiegającej zatorom płatniczym, które negatywnie wpływają na płynność finansową firm i ich rozwój,czyli skrócenie terminów zapłaty; uprawnienie prezesa UOKiK do ścigania dużych przedsiębiorstw generujących największe zatory; ulga na złe długi w PIT i CIT powierzasz:
a) Ministerstwu Sprawiedliwości
b) Ministerstwu Finansów
c) Ministerstwu Przedsiębiorczości i Technologii
d) Ministerstwu Inwestycji i Rozwoju

16. Do Jasionki pod Rzeszowem, na Forum Miast i Regionów, przyjeżdżają ministrowie i eksperci reprezentujący kilkanaście krajów, Komisję Europejską, Komitet Regionów, Europejski Bank Inwestycyjny. Razem kilkuset gości. Do reprezentowania rządu na tym międzynarodowym spędzie wyznaczasz:
a) Ministra Przedsiębiorczości i Technologii
b) Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji
c) Ministra Inwestycji i Rozwoju
d) Ministra Spraw Zagranicznych

17. Rząd wesprze samorządy borykające się z plagą komarów po majowych podtopieniach. O dofinansowanie mogą ubiegać się gminy, które uzyskają pozytywne opinie Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Środowiska, Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Roślin i Nasiennictwa oraz Wojewódzkich Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne. Kogo zobligujesz do przekazania gminom pieniędzy?
a) Ministerstwo Zdrowia
b) Ministerstwo Środowiska
c) Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi
d) Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji

18. W szpitalu na Szaserów ma być oddana do użytku zmodernizowana Klinika Pediatrii, Nefrologii i Alergologii Dziecięcej. Powstały komfortowe, klimatyzowane sale chorych wyposażone w łazienki, a pracownie wyposażono w nowoczesny sprzęt diagnostyczno-leczniczy oraz informatyczny i audiowizualny. Kogo powinieneś desygnować do przecięcia wstęgi?
a) Ministra Zdrowia
b) Ministra Edukacji Narodowej
c) Ministra Innowacji i Rozwoju
d) Ministra Obrony Narodowej

19. Najbezpieczniej czujesz się, gdy komendantem Służby Ochrony Państwa jest oficer, który jednostkach zapewniających bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie służy od:
a) 25 lat
b) 10 lat
c) 5 lat
d) 1,5 roku

20.Twój Minister Energii jest nazwany przez Komisję Zakładową NSZZ Solidarność KWK „Pniówek” „Pijaną małpą z brzytwą”. W związku z tym każesz mu:
a) złożyć stosowne zawiadomienie do prokuratury
b) oddać się do dyspozycji premiera
c) złożyć dymisję ze względu na stan zdrowia
d) napisać im list kończący się słowami: „Drodzy Górnicy, przypisywanie mi złej woli napawa mnie smutkiem”.

Odpowiedzi
1 – c
2 – c
3 – c
4 – b
5 – a
6 – c
7 – c
8 – d
9 – c
10 – a
11 – d
12 – d
13 – d
14 – a
15 – c
16 – c
17 – d
18 – d
19 – d
20 – d

Jeśli uzyskałeś 0 – 5 punktów, to nie masz szans na zostanie premierem. Jesteś na to za inteligentny, a na dodatek znasz prawo i kierujesz się w życiu logiką. Te cechy uniemożliwiają bycie Prezesem Rady Ministrów w jakimkolwiek kraju demokratycznym.

Jeśli masz wynik pomiędzy 5 a 15, to bycie szefem ministrów stoi przed tobą otworem. Nie przejmujesz się sensem działań. Nie interesuje cię, co myślą wyborcy. Ważne, żeby popierali cię właściwi ludzie. Skądinąd tacy sami oportuniści jak ty.

Gdy jednak masz od 16 do 20 poprawnych odpowiedzi, to oczywiście na premiera się nie nadajesz, ale w try miga poszukaj kogoś, kto zna Jarosława Kaczyńskiego. Dla niego osoba mająca gdzieś rozsądek, szacunek do wiedzy i kompetencji, ale za to umiejąca robić dobre wrażenie, jest idealna do rządzenia krajem.

Najlepszy rząd we Wszechświecie

Premier Morawiecki nie zdaje sobie sprawy z tego co mówi, ale czy w związku z tym naprawdę nie należy mieć o to do niego pretensji?

Ponad trzy lata rządów Prawa i Sprawiedliwości jest przez premiera Mateusza Morawieckiego przedstawiane w samych superlatywach. A każdy sukces, nawet ten, którego nie było, jak i ten, który nie wynika z jego działania, okazuje się być właśnie jego własnym dziełem – i jego rządu.
Niestety, premier albo nie wie co mówi, albo wie, ale pomimo tego decyduje się mówić nieprawdę, którą okrasza magicznymi pojęciami i zaklęciami. A to wymaga stanowczego sprzeciwu i obywatelskiego działania.

Państwo to ja

Przede wszystkim, premier Morawiecki przypisuje sobie zasługi „usprawnienia instytucji państwa”, czego dowodzić ma wzrost ściągalności podatków. Choć nie przedstawia na to żadnych obliczeń, to z danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego (luty 2019) wynika, że za wzrost dochodów w budżecie państwa w ostatnich latach w około 50 proc. odpowiada poprawa światowej koniunktury. Warto również pamiętać, że identyczny rozmiar dochodów z podatku VAT w relacji do polskiego PKB, a więc na poziomie 7,8 proc., był już w 2011 roku.
Premier Morawiecki przypisuje więc sobie zasługi w znacznej części z przypadkowego zjawiska, nie wspominając także o projektach zmierzających do poprawienia ściągalności podatku VAT, przygotowanych i wprowadzonych jeszcze za poprzedniej koalicji.
Jednym z kluczowych, niezrozumiałych, używanych przez Mateusza Morawieckiego haseł-zaklęć jest „reindustralizacja”, która rzekomo „postępuje jak nigdy dotąd”. Owa reindustralizacja, cokolwiek oznacza, ma być odpowiedzią na „czyhające na Polskę pułapki”, przedstawione w tzw. Planie Odpowiedzialnego Rozwoju.
Premier ani nie tłumaczy, co ma na myśli, ani nie przedstawia żadnych konkretnych dowodów na reindustrializację „postępującą jak nigdy dotąd”. Natomiast z danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) wynika, że w latach 1989-2015 (czyli przed rządami PiS) produkcja przemysłowa w Polsce wzrosła o około 250 proc.
Na czym zatem ma polegać to hasło? Co PiS chce „reindustralizować”? Jak to odnosi się do kluczowych wyzwań stojących przed polską gospodarką?

Umie się chwalić

Choć premier Morawiecki chwali się, że zwiększył udział wydatków publicznych na badania i rozwój, to w krajach, które stawia za wzór, jak np. Szwecja, łączny poziom wydatków na badania i rozwój jest wciąż ponad 3 razy wyższy niż u nas, z czego około 70 proc. wydatków jest wykonywanych przez sektor przedsiębiorstw – o czym premier szczególnie powinien pamiętać, jeżeli chce pompować pieniądze przez państwowe molochy i nacjonalizować kolejne przedsiębiorstwa.
„Znakiem firmowym” Mateusza Morawieckiego ma być prowadzenie rozwoju „solidarnego i terytorialnie zrównoważonego”, opierającego się na wyrównywaniu szans. Program 500+ ma być według niego sposobem na „zniwelowanie pułapki demograficznej”, a także „impulsem antycyklicznym”, czyli odpowiedzią na prognozowany spadek koniunktury.
Program 500+ zdaje się więc być reakcją na wszystkie problemy polskiej gospodarki. I choć zgodnie z przewidywaniami ekonomistów nie zwiększył on poziomu dzietności, to premier Morawiecki zdaje się tym nie przejmować i uparcie twierdzi, że im więcej rozdawnictwa, tym mniej problemów. Jak w Grecji.
Kolejnym sukcesem, którym chwali się premier, jest „wyjście z naszymi produktami na zewnątrz”. Ale co to w ogóle znaczy? Czy to Mateusz Morawiecki otworzył Polskę na świat? Wartość polskiego eksportu od lat 90. wręcz eksplodowała i mimo bardzo szybkiego rozwoju gospodarczego wzrosła z około 20 do 50 proc wartości naszego produktu krajowego brutto. Mateusz Morawiecki nie ma z tym nic wspólnego.
Z jego logiki wynika, że tzw. piątka Kaczyńskiego, a więc kolejne miliardowe wydatki socjalne, ma być sposobem na upodobnienie Polski do krajów Zachodu, w tym krajów skandynawskich. Z tego wynika, że premier nie ma pojęcia o tym, co w rzeczywistości było przyczyną sukcesów gospodarczych krajów skandynawskich.
Dla przykładu Szwecja, która w 1800 roku była jednym z najbiedniejszych krajów w Europie, zawdzięcza swój dzisiejszy sukces funkcjonującym w niej od lat instytucjom wolnorynkowym. I choć wciąż utrzymuje się wysoko w międzynarodowych rankingach dotyczących wolności gospodarczej, to dzieje się to pomimo, a nie dzięki wysokiemu obciążeniu podatkowemu. Jeśli ktoś wierzy, że redystrybucja i podatki mogą być siłą napędową gospodarki, to równie dobrze może wierzyć, że samochód pojedzie bez silnika.

Bariera rozwojowa czyli PiS

A jak Mateusz Morawiecki tłumaczy rekordowy spadek w inwestycjach publicznych? To dosyć proste, bo według niego inwestycje muszą być dobrze przygotowane – a PiS ciągle pracuje nad likwidacją barier rozwojowych.
W rzeczywistości inwestycje prywatne, będące długookresową siłą napędową każdej gospodarki, spadły do najniższego od 20 lat poziomu wraz z objęciem władzy przez PiS. Gdy połączymy ten fakt z logiką premiera Morawieckiego, okaże się, że największą „barierą rozwojową” jest dojście do władzy PiS, który trzeba usunąć, aby wyzwolić polskie inwestycje. Zdaniem Mateusza Morawieckiego do jego osiągnięć należy też obniżenie współczynnika Giniego, zatrzymanie „błędnego koła nierówności” i spadek poziomu emigracji z Polski. , wprowadzenie „zupełnie nowej jakości polityki rozwojowej” oraz „rozkręcenie wielu rzeczy”. Premier nie zgadza się też z podejściem, które polega na tym, że najpierw trzeba zarobić, żeby potem wydać. A jeśli chodzi o zakaz handlu w niedziele, który zgodnie z przewidywaniami ekonomistów przyniósł odwrotne skutki do zamierzonych, to premier Morawiecki tylko „zastanowi się, co dalej z tym zrobić”.
Obraz naszego państwa, który wyłania się z licznych wypowiedzi Mateusza Morawieckiego, jest zatrważający. Według niego, każda władza od czasów transformacji była kimś w rodzaju „obcego”, który celowo szkodził Polsce. Zgodnie z tą logiką, przyszłość Polski ma się opierać przede wszystkim na zwiększaniu udziału polityków w gospodarce i ograniczaniu roli mediów prywatnych.
Nowa „piątka Kaczyńskiego” nie ma już nic wspólnego z „piątką Morawieckiego”, która nie została zrealizowana i jest stale modyfikowana w zależności od potrzeb konkretnego wywiadu. I choć szef rządu nie dostrzega kluczowych wyzwań stojących przed polską gospodarką, takich jak niska stopa inwestycji czy starzenie się polskiego społeczeństwa, to swoimi działaniami przyczynia się do tego, że Polska jest coraz gorzej na te wyzwania przygotowana, chociażby poprzez obniżanie wieku emerytalnego lub akceptowanie niszczenia trójpodziału władzy.

Kornel Morawiecki i inni My, socjaliści

Marszałek senior polskiego Sejmu, ojciec premiera, Kornel Morawiecki, wypowiedział się ostatnio w mediach na temat relacji Polski z Rosją. Namawia on syna, aby zaprosił do polski prezydenta Federacji Rosyjskiej, Władimira Putina i tak, jak to czynią przywódcy innych krajów (USA, Niemcy, Węgry i inni), porozmawiał normalnie o wzajemnych stosunkach z naszym największym sąsiadem ze Wschodu. Fakt ten jest niezwykłym wyłomem z obowiązującej narracji i świadczyć może o tym, że trwa przygotowywanie otumanionego przez rządową propagandę społeczeństwa do zwrotu w stosunkach Polska-Rosja.
Faktem jest jednak, że znaczny odsetek Polaków odrzuca oficjalną rusofobię i popiera z różnych względów podjęcie dialogu i współpracy z Rosją. Dotyczy to szczególnie środowisk biznesowych, także ludzi kultury, nauki, studentów. Nie rozwija się turystyka. Można odnieść wrażenie, że stoją nam na przeszkodzie niezrozumiałe zobowiązania wobec Ukrainy i jeszcze mniej zrozumiała poprawność „najlepszego ucznia w klasie NATO”, które chyba nie tego od nas oczekuje.
Kilkakrotnie na tych łamach pytałem, czemu Polska ma mieć gorsze stosunki z Rosją niż np. USA, czy Niemcy. Nie doczekałem się odpowiedzi, ale ona jest, kołacze się w umysłach wielu Polaków, dla których niezrozumiała jest sytuacja, gdy Polska na własne życzenie nie uczestniczy w dialogu międzynarodowym i rezygnuje z roli partnera na rzecz pozycji trzeciorzędnej, co sprowadza nas do statusu państwa przyfrontowego. Symbolem tego statusu był sierżant prowadzący w defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego w dniu 15 sierpnia oddział naszego największego sojusznika w regionie. Nie jestem pewien, czy właściwie odczytali to rządzący dziś Polską.
Nie ulega wątpliwości, że aktualny stosunek władz Polski do Rosji zrodził się w wyniku trwającej konfrontacji globalnej w walce o przywództwo światowe i kalkulacji, że parasol ochronny USA da nam stabilizację przy nieprzyjaznej polityce Rosji i niektórych innych rzekomych przyjaciół. Elementem wspomagającym były skutki tragicznej katastrofy pod Smoleńskiem z 2010 roku, która cały czas stanowi paliwo polityczne dla partii rządzącej. Świat jednak poszedł do przodu, utrwala się wielobiegunowy układ interesów pomiędzy mocarstwami, USA mają przemawiającego innym językiem prezydenta. Myślenie kategoriami zimnej wojny, która praktycznie zakończyła się w roku 1989 nie ma dziś uzasadnienia. Rozpoczynanie kolejnej zimnej, albo co najgorsze, gorącej wojny prowadzić nas może do zagłady. Kto to zaryzykuje?
Polska leżąca pomiędzy dwoma mocarstwami: Rosją i Niemcami powinna głównie z nimi układać swoje interesy. Zbigniew Brzeziński, doradca kilku prezydentów USA, już po przełomie 1989 roku, w swych publikacjach wielokrotnie pisał, że interesy Polski z USA nie są tożsame. Stwierdził, że „…interesy Polski i Stanów Zjednoczonych są zbieżne, ale nie tożsame, a Polska jest krajem o znaczeniu regionalnym, który w związku z tym powinien mieć własną perspektywę geostrategiczną i nie ograniczać się do popierania we wszystkim Stanów Zjednoczonych. Polska będzie więcej znaczyć w Waszyngtonie z dobrymi stosunkami z Niemcami i z Rosją, a zwłaszcza z silną pozycją w Unii, a tej nie będzie można osiągnąć bez dobrych stosunków polsko-niemieckich”.
Warto zastanowić się nad pewnymi sformułowaniami Seniora Morawickiego wygłoszonymi w ostatnich dniach. – Czy między władzami obu krajów nastąpi reset i będzie możliwe spotkanie Putina z prezydentem i premierem np. w Polsce? – pyta Morawiecki. Jestem za zbliżeniem relacji Polski z Rosją. Dlaczego nie ma spotkania polskich władz z prezydentem Rosji?! To jest konieczne. To jest nasz polski, ale i europejski interes. Powinniśmy dążyć do wielkiej Europy z Rosją…”.
Polskie elity nie odpowiedziały sobie po roku 1989 na wiele pytań dotyczących zmian w Europie i raczej wygodnie jest im akceptować niezrozumiałe i prymitywne myślenie o Europie środowisk konserwatywnych i neoliberalnych w USA. Podstawowe pytanie dotyczące Federacji Rosyjskiej dnia dzisiejszego jest takie: czy jest ona kontynuatorką tradycji Cesarstwa Rosyjskiego, które zakończyło swój żywot w roku 1917, czy może kontynuuje tradycje państwa powstałego po roku 1917 – bolszewickiej Rosji. Odpowiedź na tak postawione pytanie określić może strategię państwa polskiego i wyznaczyć nasz interes narodowy na Wschodzie. Dziś naszego postępowania politycznego wobec Rosji – jak można sądzić – nie wyznacza żadna tego typu kalkulacja, a wyłącznie „kompleks smoleński”.
Polska lewica niebawem wejdzie w kolejną kampanię wyborczą: w roku 2019 mamy wybory do Parlamentu Europejskiego oraz do Sejmu i Senatu. Znaki czasu wskazują, że orientacja na współpracę w regionie i ułożenie na nowo stosunków z Rosją ma istotne znaczenie dla przyszłości naszego kraju. Chciałbym wierzyć, że stać nas będzie, aby niebawem, w oparciu o racjonalne przesłanki, określić fundamenty naszych interesów i naszej polityki na Wschodzie.

Głos prawicy

Nerw na Dudę

Wpolityce.pl broni prezydenta Dudy przed gniewem suwerena:
Akcja Demokracja, organizator czwartkowej demonstracji pod Pałacem Prezydenckim wydała zabawne oświadczenie, w którym stwierdza, że to prezydent Andrzej Duda odpowiada za wydarzenia, które rozegrały się przed Pałacem Prezydenckim. Głowie państwa zarzuca się, że stanął „po stronie niszczycieli demokracji i naszych praw”.
„Czwartkowa demonstracja pod Pałacem Prezydenckim rozpoczęła się o godzinie 21, w momencie kiedy było już wiadomo, że Andrzej Duda podpisał ustawę przyspieszającą wymianę sędziów w Sądzie Najwyższym i wprowadzającą szereg innych zmian w sądownictwie, które uzależniają jeszcze bardziej sędziów od woli partii rządzącej” — czytamy na łamach „Gazety Wyborczej”.
Akcja Demokracja wbrew prawdzie twierdzi z uporem, że to policja zaatakowała demonstrantów. Mimo, iż wiadomo, że przebieg zdarzeń był zgoła odmienny. To demonstranci prowokowali i atakowali policjantów.
„W gęstniejącej, nerwowej atmosferze kilku policjantów użyło gazu łzawiącego wobec demonstrantów, na co wskazują: obszerny materiał wideo, fotografie oraz zeznania licznych demonstrantów. Wygląda na to, że policja uważa, że jest inaczej (jak wynika z ich oświadczeń) – powinna w takim razie przedstawić na to wiarygodne dowody” — pisze Akcja Demokracja.
To zabawne, bo w internecie jest bardzo wiele filmików, na których widać, że policjanci stoją opanowani i nie reagują na zaczepki i wyzwiska agresywnego tłumu. Organizatorzy protestu mają jednak własną narrację, której wbrew prawdzie uparcie się trzymają…I winą za „ostateczny demontaż niezależnego, wolnego od wpływów polityków PiS-u, sądownictwa” obarczają prezydenta Andrzeja Dudę, który ich zdaniem był ostatnią osobą, która mogła ten demontaż powstrzymać.
„Widzimy w tym olbrzymią odpowiedzialność Andrzeja Dudy. Podjął decyzję niezgodną z wcześniej złożoną przysięgą. (…) Zdecydował się stanąć po stronie niszczycieli demokracji i naszych praw” — oświadczyli.
Akcja Demokracja broni w swym oświadczeniu również agresywnie zachowujących się demonstrantów.
„Emocje i frustracja odważnych obywateli i obywatelek, którzy od 2015 roku stawiają czoła postępującemu rozmontowywaniu demokracji w Polsce, są zrozumiałe” —napisali.
I dodali:
„Jeśli policjanci przekroczyli swoje uprawnienia, powinni ponieść tego konsekwencje” —kwitują.
Jasno widać, że protestujący, wbrew prawdzie, chcą narzucić opinii publicznej własną narrację. To oni od początku prowokowali i obrażali policjantów, to oni w końcu pierwsi użyli gazu. Pod Pałac Prezydencki przyszli także z transparentami obrażającymi głowę państwa, ale to prezydent i rząd PiS mają ich zdaniem odpowiadać za przebieg czwartkowych wydarzeń. Żenujące i zabawne.

 

Kto Tuskiem wojuje…

„Do Rzeczy” przypomina przedpotopową wypowiedź byłego premiera:
Trwa dyskusja na temat granic protestowania oraz tego, jak wobec manifestujących powinni postępować funkcjonariusze policji.
W tle czwartkowe protesty przed Pałacem Prezydenckim. Agresywna grupa manifestantów niemalże zaatakowała funkcjonariuszy. Jeden z uczestników zajścia jest poszukiwany za naruszenie nietykalności cielesnej policjantów. Protestujący mieli rozpylić gaz łzawiący, na co tym samym, w obawie o bezpieczeństwo, odpowiedziała policja.
Ze strony niektórych polityków opozycji padają hasła o „brutalności” ze strony funkcjonariuszy, którzy mają być agresywni wobec „pokojowych protestów”. Jednak wiele wskazuje na to, że policja zachowała się wzorowo – nie prowokowała i nie dała się sprowokować.
Jeden z użytkowników Twittera, Waldemar Kowal, przypomniał nagranie sprzed 4 lat. Ukazuje ono fragment przemówienia ówczesnego premiera Donalda Tuska podczas obchodów Święta Policji w Warszawie. „Każdy kto łamie prawo i zagraża funkcjonariuszom, kiedy prawo chcą przywrócić, każdy kto podnosi rękę na polskiego policjanta, podnosi rękę na państwo polskie” – mówił wtedy były szef rządu.

Jordania u progu zmian?

Protesty uliczne zmiotły jordański rząd, ale manifestanci twierdzą, że to za mało. Domagają się, by król Abd Allah II i cała klasa polityczna zmieniły podejście do rozwiązywania problemów społecznych i gospodarczych, opodatkowując raczej wielkie firmy, a nie obywateli, których stopa życiowa systematycznie się pogarsza.

 

Jordańczycy zaczęli manifestować, bo oburzył ich projekt ustawy przewidującej znaczący wzrost podatków także dla osób osiągających bardzo niskie dochody. Nałożył się on na wzrost cen prądu o ponad 50 proc. i pięciokrotną podwyżkę cen benzyny tylko od początku 2018 r. Radykalnej podwyżce uległy też ceny podstawowych produktów spożywczych, a rząd – zgodnie z wytycznymi Międzynarodowego Funduszu Walutowego – wycofał się z ich subsydiowania. Naciski MFW są poważne, bo przeprowadzenie strukturalnych reform było warunkiem udzielenia w 2016 r. kredytu wartego 723 mln dolarów.

Król Abd Allah II przyjął dymisję od premiera Haniego al-Mulkiego. Prawdopodobnie dwór chciałby, żeby – tak jak podczas Arabskiej Wiosny – powierzchowna korekta personalna zastąpiła poważniejszą reformę. Na nowego premiera Abd Allah typuje wstępnie dotychczasowego ministra oświaty Umara ar-Razzaza.

Manifestanci zapowiadają jednak kontynuowanie protestów, by zmieniła się nie tylko obsada rządu, ale i ogólny kierunek polityki. – Jeśli chcą rozwiązań kryzys gospodarczy w naszym kraju, muszą bardziej obciążyć większe korporacje, nie lud – powiedział „Al-Dżazirze” uczestnik marszu. To bardzo reprezentatywne stanowisko. Główni organizatorzy protestów: Ruch Młodzieżowy (Hirak Szababi), zrzeszający młodych ludzi, którzy czują, że w państwie jordańskim brak im perspektyw na godne życie, a także cała gama branżowych związków zawodowych podkreślają: neoliberalna polityka, niskie nakłady na oświatę czy politykę mieszkaniową, a wreszcie niegospodarność kolejnych rządów rujnują kraj. Dochodzi do tego obojętność tzw. społeczności międzynarodowej na fakt, że Jordania, i tak uzależniona od zagranicznej, głównie amerykańskiej pomocy, przyjęła najpierw uchodźców wojennych z Iraku, a następnie całą falę uciekinierów z Syrii.

– Weszliśmy w spór z rządem z powodu prawa podatkowego i ogólnej polityki gospodarczej, jeśli nie zostaną podjęte te kwestie, konflikt z rządem będzie trwał – powiedział jeden z przywódców Związku Inżynierów Jordanii Abd Allah Ghuszi, zapytany przez „Al-Dżazirę”, czy dymisja premiera satysfakcjonuje protestujących i skłoni ich do rozejścia się do domów. Związkowcy zamierzali w środę zatrzymać całą Jordanię, organizując strajk generalny.