Stopy stoją jak stały

Wzrost liczby zakażeń koronawirusem oraz zaostrzenie restrykcji epidemicznych oddziaływują negatywnie na aktywność gospodarczą w Polsce.
Członkowie Rady Polityki Pieniężnej wysyłają rozmaite sygnały do publiczności, ale ich realna polityka jest stała i niezmienna. Tak było także i podczas ostatniego posiedzenia RPP, kiedy podjęto kolejną decyzję o utrzymaniu stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego na niezmienionym poziomie (stopa referencyjna 0,10 proc., a depozytowa 0,00 proc.).
Uzasadniając tę decyzję, wyjaśniono, że dane z gospodarki światowej wskazują, iż wraz ze wzrostem liczby zakażeń Covid-19 oraz ponownym zaostrzeniem restrykcji epidemicznych, w IV kwartale 2020 r. wyhamowało ożywienie globalnej koniunktury. Pogorszeniu uległa przede wszystkim sytuacja w sektorze usług, przy dalszym wzroście aktywności w przemyśle.
W ostatnich miesiącach – pod wpływem oczekiwań dotyczących pozytywnego wpływu szczepień na dalszy przebieg pandemii – nastąpiła pewna poprawa nastrojów na międzynarodowych rynkach finansowych, przyczyniając się do wzrostu cen części aktywów finansowych. Wzrosły też ceny części surowców na rynkach światowych, w tym ropy naftowej.
Jednocześnie, inflacja w gospodarce światowej utrzymuje się na niskim poziomie, a w strefie euro nastąpił spadek produktu krajowego brutto w IV kwartale 2020 r. Banki centralne głównych gospodarek utrzymują niskie stopy procentowe oraz prowadzą skup aktywów.
W Polsce wzrost liczby zakażeń Covid -19 oraz zaostrzenie restrykcji epidemicznych także oddziaływały negatywnie na aktywność gospodarczą, również głównie w części sektora usług. W październiku i listopadzie nastąpił spadek sprzedaży detalicznej w naszym kraju.
Utrzymujący się wzrost produkcji przemysłowej sugeruje, że sytuacja w tym sektorze jest relatywnie korzystna – ale szacunki wskazują, że roczna dynamika PKB w IV kwartale 2020 r. była nadal ujemna i prawdopodobnie niższa niż w poprzednim kwartale.
Dane z rynku pracy za listopad wskazują na stabilizację przeciętnego zatrudnienia oraz rocznej dynamiki przeciętnych wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw. Iinflacja w Polsce w grudniu – według szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystyczngo – obniżyła się do 2,3 proc. rok do roku, z 3 proc. w listopadzie).
Można oczekiwać, że po spadku PKB w 2020 r., w bieżącym roku nastąpi ożywienie aktywności gospodarczej, ale skala tego ożywienia będzie zależała przede wszystkim od sytuacji epidemicznej i związanych z nią restrykcji. Dalszy przebieg pandemii oraz jej wpływ na sytuację gospodarczą w kraju i za granicą pozostaje głównym źródłem niepewności dotyczącej kształtowania się krajowej koniunktury.
Pozytywnie na koniunkturę mogą oddziaływać działania ze strony polityki gospodarczej, w tym poluzowanie polityki pieniężnej NBP. Wzrost aktywności może być jednak ograniczany przez podwyższoną niepewność oraz gorsze, niż przed pandemią nastroje podmiotów gospodarczych. „Będą one skutkować istotnym obniżeniem dynamiki inwestycji” – stwierdza Rada Polityki Pieniężnej.
Tempo ożywienia gospodarczego może być także osłabiane przez brak wyraźnego i trwalszego dostosowania kursu złotego do globalnego wstrząsu wywołanego pandemią.
W tej sytuacji NBP zapewnia, że będzie nadal prowadził operacje zakupu skarbowych papierów wartościowych i dłużnych gwarantowanych przez Skarb Państwa, na rynku wtórnym w ramach operacji otwartego rynku. Celem tych operacji ma być wzmocnienie oddziaływania obniżenia stóp procentowych NBP na gospodarkę, które jak dotychczas jest raczej nikłe.
Dla wzmocnienia oddziaływania poluzowania polityki pieniężnej na gospodarkę NBP może także stosować interwencje na rynku walutowym. Terminy oraz skala takich działań będą uzależnione od warunków rynkowych.
Szefowie NBP uważają, że ich polityka pieniężna łagodzi negatywne skutki pandemii, wspiera aktywność gospodarczą oraz stabilizuje inflację na poziomie zgodnym z wyznaczonym celem. A wszystko to ma także pozytywnie wpływać na sytuację kredytobiorców i oddziaływać na rzecz wzmocnienia stabilności systemu finansowego. Oby nastąpiły te pożądane skutki.

Chcą rozmawiać tylko ze sobą

Prawo i Sprawiedliwość wykorzystuje tragedię epidemii koronawirusa do realizowania swych zapędów totalitarnych. Służy temu zamach na Radę Dialogu Społecznego.
PiS chce rozmawiać wyłącznie z tymi przedstawicielami strony społecznej, jacy mu pasują. Do rozmów z rządem w ramach Rady Dialogu Społecznego będzie zatem przystępować strona PiS-owsko – społeczna, czy wręcz PiS-owsko – PiS-owska. Nie ma to bowiem, jak konsultować wszystko samemu ze sobą. Jest wtedy szybciej, wygodniej i efektywniej.
Tak efekt przyniesie PiS-owski zapis w ustawie o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych. Uprawnia on Prezesa Rady Ministrów do odwoływania członków Rady Dialogu Społecznego w okresie stanu zagrożenia epidemicznego i epidemii, na wniosek ich organizacji ale także i bez takiego wniosku.
Ten atak na niezależność Rady Dialogu Społecznego połączył, co rzadkie, pracodawców i pracowników. Organizacje pracodawców i związków zawodowych wspólnie wystąpiły przeciwko zamachowi na RDS i autonomię organizacji partnerów społecznych.
Partnerzy społeczni z Rady Dialogu Społecznego zdecydowanie protestują więc przeciwko ingerencji w niezależność tej najważniejszej instytucji dialogu społecznego w Polsce. Ustawa o RDS, z takim trudem wypracowana w 2015 roku, daje wszystkim organizacjom reprezentatywnym, które spełniają warunki zapisane w ustawie, gwarancję udziału w pracach Rady ich przedstawicieli, wskazanych przez ciała statutowe tych organizacji i powoływanych przez Prezydenta RP.
Niezależność i autonomia organizacji związkowych i organizacji pracodawców jest fundamentem dialogu społecznego, zagwarantowanym nie tylko w ustawie, ale także w dokumentach międzynarodowych, w tym w Konstytucji Międzynarodowej Organizacji Pracy i Traktatach Unii Europejskiej.
„Trudno wytłumaczyć pobudki uchwalenia takiego przepisu, a moment w którym partnerzy społeczni zgłaszają swoje uwagi do projektu, uczestnicząc zgodnie z gwarancjami ustawowymi w procesie legislacyjnym, reprezentując interesy milionów pracowników i tysięcy firm jest skandaliczną sytuacją. Przypominamy, że dialog społeczny jest jednym z fundamentów polskiej i europejskiej demokracji, a niezależność związków zawodowych i organizacji pracodawców i ich statutowych organów od administracji nigdy nie była podważana. Dlatego oczekujemy od Premiera i reprezentantów Sejmu RP natychmiastowego wycofania się z tej regulacji” – twierdzą sygnatariusze wspólnego wystąpienia (BCC, Forum Związków Zawodowych, OPZZ, KK Solidarnosć, Lewiatan, Związek Rzemiosła Polskiego, Związek. Przedsiębiorców i Pracodawców, Lewiatan, Pracodawcy RP).
Niezależnie od tego protestu, list „W sprawie ingerencji Zjednoczonej Prawicy w autonomię partnerów społecznych” napisał przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” i wiceszef Rady Dialogu Społecznego Piotr Duda. Krytykuje to, że podczas procedowania ustawy „tarcza antykryzysowa” w sposób niezapowiedziany i bez konsultacji, na wniosek Klubu Parlamentarnego PiS, wprowadzone zostały zmiany dające prawo odwoływania członków Rady Dialogu Społecznego przez Prezesa Rady Ministrów.
Stwierdza on, że wprowadzenie tej zmiany to rażące naruszenie autonomii parterów społecznych i nieuprawniona ingerencja w uprawnienia zarezerwowane wyłącznie dla Prezydenta RP.
Co więcej, wprowadzone zmiany zapewniają premierowi pełną dowolność działania w tym zakresie, łamiąc dotychczasową równowagę stron, która stanowi istotę funkcjonowania Rady Dialogu Społecznego. Szef „S” podkreśla, że zgodnie z PiS-owskimi zmianami, można odwołać członka RDS z praktycznie każdego powodu, jaki premier uzna za właściwy. Nowelizacja daje mu w tym zakresie całkowitą swobodę.
Odnosząc się do możliwości odwoływania członków Rady, którzy w swoim życiorysie mają współpracę ze służbami bezpieczeństwa PRL i wobec których orzeczono kłamstwo lustracyjne, „Solidarność” wyraźnie podkreśla, że choć zabiega o takie regulacje, to jednak „tarcza antykryzysowa” nie jest miejscem, by zajmować się tą sprawą. Piotr Duda zauważa, że strona rządowa mogła się już tym dawno zająć w ramach postulowanej przez „Solidarność” nowelizacji ustawy lustracyjnej. Nie zrobiła tego jednak.
Dlatego też „Solidarność” żąda natychmiastowego wycofania powyższych zmian – i apeluje do prezydenta Andrzeja Dudy o niezwłoczną interwencję w tej sprawie. Zdaniem Piotra Dudy: „Jest to rażące naruszenie autonomii parterów społecznych”, które łamie dotychczasową równowagę stron, stanowiącą istotę funkcjonowania Rady Dialogu Społecznego”.
Cała ta sprawa bardzo dobrze pokazuje, jak prominenci Prawa i Sprawiedliwości rozumieją demokrację i dialog społeczny. Zapewne dla nich jest to to samo, co zamordyzm.

Prada rezygnuje z futer

Włoski dom mody Prada Group, do którego należą tak znane i luksusowe marki jak Prada, Miu Miu, Church’s czy Car Shoe, oficjalnie poinformował dzisiaj o rezygnacji z używania futer zwierzęcych we wszystkich swoich kolekcjach. Deklaracja jest wynikiem współpracy z koalicją Fur Free Alliance, reprezentowaną w Polsce przez Stowarzyszenie Otwarte Klatki.

Decyzja zacznie obowiązywać od sezonu wiosna – lato 2020 roku. Odzież i dodatki z futrem wyprodukowane w poprzednich latach będą wyprzedawane aż do wyczerpania zapasów. Wszystkie marki wchodzące w skład koncernu przystępują tym samym do międzynarodowego programu Sklepy Wolne Od Futer (ang. Fur Free Retailer) i dołączają do długiej listy firm, które zdecydowały się odciąć od przemysłu futrzarskiego w imię współczucia dla zwierząt. Znajdują się na niej tacy giganci jak Chanel, Gucci, Versace, Burberry, Armani, Hugo Boss czy Michael Kors.
– Dom mody Prada Group w swoich działaniach opowiada się po stronie innowacji i odpowiedzialności społecznej, a przyjęta właśnie polityka fur-free jest potwierdzeniem tego zaangażowania. Zwrócenie się w kierunku nowatorskich materiałów pozwoli nam przekraczać kolejne granice kreatywnej mody przy jednoczesnym oferowaniu etycznych produktów, których oczekują konsumenci – komentuje Miuccia Prada.
Przełomowa decyzja Prada Group wpisuje się w trend etycznej mody i jest efektem współpracy z koalicją Fur Free Alliance zrzeszającą około 50 organizacji ochrony praw zwierząt w ponad 40 krajach na całym świecie. Prowadzony przez koalicję program Sklepy Wolne Od Futer ma na celu przekonywanie firm odzieżowych do wycofania ubrań i dodatków z prawdziwym futrem oraz dostarczanie konsumentom rzetelnej informacji na temat polityki poszczególnych marek w tej kwestii, aby mogli podejmować świadome i etyczne decyzje zakupowe. Od 2013 r. program jest prowadzony również w Polsce – jego koordynatorem jest Stowarzyszenie Otwarte Klatki.
– Każda decyzja o rezygnacji z futer przez tak duży i uznany dom mody jak Prada daje nadzieję, że niedługo cała branża odzieżowa opowie się po stronie etycznych rozwiązań. To właśnie najwięksi gracze wskazują trendy, za którymi podążają mniejsze marki – mówi Marta Jarosiewicz, koordynatorka kampanii biznesowych w Stowarzyszeniu Otwarte Klatki – Chcielibyśmy, aby w tym gronie było coraz więcej firm i projektantów z Polski. Niestety część dużych krajowych sieci z odzieżą i obuwiem nadal wykorzystuje prawdziwe futra, zupełnie nie zauważając tej pozytywnej dla zwierząt zmiany, jaka właśnie następuje na rynku – dodaje.
Dotychczas do programu Sklepy Wolne Od Futer przystąpiło ponad 1000 marek odzieżowych z całego świata. Ich pełna lista znajduje się na międzynarodowej stronie programu https://furfreeretailer.com/. Polską branżę reprezentują najwięksi gracze rynkowi, a także popularne marki streetwearowe oraz uznani projektanci.
Więcej informacji o polskiej odsłonie programu można przeczytać na stronie https://www.otwarteklatki.pl/sklepy-wolne-od-futer/.