Zawód pielęgniarki jest coraz bardziej ceniony

Wywiad z Jego Magnificencją Rektorem Mazowieckiej Uczelni Medycznej prof. nadzw. dr hab. n. med. Jerzym Kotowiczem

Panie Rektorze, zacznę mało optymistycznie … Polska plasuje się na tle państw Unii Europejskiej jako kraj o najniższych wydatkach na służbę zdrowia, jak również o najniższej liczbie pielęgniarek i lekarzy w przeliczeniu na ilość mieszkańców. Jak temu zaradzić Panie Rektorze? Czy są jakieś sposoby, aby taką sytuację naprawić?

Rozwiązaniem tego problemu jest zwiększenie PKB na ochronę zdrowia oraz kształcenie w zawodach medycznych młodych ludzi, i tu Mazowiecka Uczelnia Medyczna bardzo dobrze spełnia tę rolę, przygotowując specjalistów na potrzeby ochrony zdrowia w kraju. Niezbędne są ponadto rozwiązania systemowe, które zatrzymają naszych absolwentów w kraju, które ich zachęcą do podejmowania pracy w polskich szpitalach i przychodniach. Istnieje duży problem wyjazdu za granicę absolwentów kierunku pielęgniarstwa i fizjoterapii oraz innych specjalności medycznych. Myślę, że przed rządzącymi stoi ogromne wyzwanie jakim jest tworzenie takich mechanizmów dla dalszego kształcenia podyplomowego, specjalizowania się oraz warunków i organizacji pracy, które będą zachęcały do podejmowania zatrudnienia w jednostkach ochrony zdrowia w Polsce, abyśmy mogli zapewnić właściwą opiekę rosnącej naturalnie liczbie pacjentów w naszym społeczeństwie.

Społeczeństwo Polskie starzeje się a co za tym idzie zapotrzebowanie na personel medyczny będzie stale rosło? Niestety starzeje się również personel medyczny.

Rzeczywiście musimy stawić czoła temu problemowi, w obliczu starzejącego się społeczeństwa i rosnących potrzeb zdrowotnych tej starszej populacji. Wychodząc naprzeciw temu problemowi kształcimy młody personel medyczny na kierunkach: pielęgniarstwo (studia pierwszego i drugiego stopnia), fizjoterapia (studia jednolite magisterskie i studia magisterskie uzupełniające, ponadto na studiach podyplomowych m. in. osteopatia.

Obecnie około 86% osób posiadających kwalifikacje wymagane do wykonywania zawodu pielęgniarki i pielęgniarza osiągnęło wiek powyżej 40 roku życia, a największa czynna zawodowo grupa mieści się w przedziale od 46 do 55 lat. Jednak są także optymistyczne dane. Wskaźnik ludzi wyjeżdżających za granicę spada. Rośnie liczba osób powracających do zawodu oraz zainteresowanie tymi kierunkami u ludzi młodych. Mamy też coraz więcej szkół i uczelni kształcących w zawodach medycznych. Jest to zawód który coraz bardziej staje się ceniony w naszym społeczeństwie. Praca pielęgniarki i położnej daje dużo satysfakcji, ale może także dawać wymierne korzyści finansowe. Od 2018 roku wynagrodzenia idą w górę. Średnia pensa pielęgniarek w szpitalach wojewódzkich w 2020 roku wyniosła 5426,21 zł  brutto i wszystko wskazuje na to, że te wynagrodzenia będą jeszcze wyższe. Polepsza się też organizacja pracy w tym zawodzie, jest coraz więcej sprzętu, zawód daje również wiele innych możliwości niż praca tylko w szpitalach przy łóżku chorego. Coraz bardziej popularne jest kształcenie na poziomie studiów magisterskich oraz uzyskiwanie przez pielęgniarki specjalizacji np. w intensywnej terapii, onkologii, neurologii czy psychiatrii. Na wykwalifikowane pielęgniarki czekają POZ-ty, kliniki, przychodnie specjalistyczne. Oczekujemy, że w przyszłym roku akademickim zainteresowanie kierunkami medycznymi będzie jeszcze większe. Naszym zadaniem jest utrzymanie tej tendencji na lata. Dla młodych adeptów szkół średnich jest to pozytywny symptom i gwarancja pewnej pracy, oraz możliwość rozwoju zawodowego. Naszą rolą jest, aby zainteresowanie tymi kierunkami poszerzać. Zawód pielęgniarki przez lata był niedoceniany w naszym kraju ale teraz to się zmienia i zainteresowanie pracą w ochronie zdrowia wśród młodych ludzi jest coraz większe.

Czyli przyczyna wyjazdów pielęgniarek za granicę to nie tylko niskie zarobki względem innych krajów europejskich, ale w dużej mierze kwestia dalszego rozwoju ?

Przyczyny emigracji są zawsze złożone, ale możliwości rozwoju zawodowego to bardzo ważny element. Wiele osób, kończących studia medyczne na kierunku pielęgniarstwo czy położnictwo marzy o przyszłej specjalizacji. To dla nich bardzo ważne, aby móc realizować te swoje marzenia w wysokospecjalistycznych, dobrze wyposażonych ośrodkach szpitalnych, przychodniach specjalistycznych, czy nawet w podstawowej opiece zdrowotnej. Pielęgniarki z tytułem magistra są zachęcane do pracy naukowej, mogą ubiegać się o studia doktoranckie, mogą obrać drogę kariery w urzędach zajmujących się ochroną zdrowia. Właściwe zaplanowanie, zaprojektowanie rozwoju jest kluczowe dla młodego człowieka. Naszą rolą, rolą uczelni wyższych oraz rolą aparatu Państwa jest tworzenie dobrych warunków studiowania oraz satysfakcjonujących warunków pracy pod względem wynagrodzenia oraz dalszego rozwoju ścieżki kariery zawodowej.

Wspomniał Pan Rektor, że rośnie ranga zawodu pielęgniarki i związany z nim prestiż, bo jest to niewątpliwie zawód cieszący się dużym zaufaniem społecznym.

Zawód ten wymaga dziś coraz większej wiedzy fachowej, dlatego konieczne jest umożliwienie studentom dostępu do najnowszej fachowej wiedzy, specjalistycznego sprzętu oraz praktyki w najlepszych polskich szpitalach oraz ośrodkach ochrony zdrowia. W związku z trudną sytuacją epidemiologiczną związaną z pandemią COVID -19 wzrósł istotnie prestiż zawodów związanych z ochroną zdrowia. Społeczeństwo zrozumiało jak ważna jest praca tych ludzi. Myślę, że wzrastać będą również nakłady finansowe na ochronę zdrowia a co za tym idzie na wynagrodzenia dla personelu medycznego. Zawód pielęgniarki jest zawodem, który cieszy się w dzisiejszych czasach ogromnym zaufaniem społecznym. Coś co mnie jako Rektora Uczelni Medycznej cieszy ogromnie to, że wielu młodych ludzi tuż po maturze chce z tym zawodem wiązać swoją przyszłość. Naszą rolą, rolą Uczelni Medycznej, jest zapewnienie im jak najlepszych warunków do kształcenia się w tym kierunku.

Dlaczego studenci tak chętnie wybierają Mazowiecką Uczelnię Medyczną?

Ze względu na wysokiej klasy kadrę dydaktyczną, która ma wieloletnie doświadczenie w przekazywaniu wiedzy i umiejętności w tych bardzo trudnych, związanych z odpowiedzialnością za zdrowie i życie ludzi, zawodach. Poza tym, oferujemy bardzo dobre warunki kształcenia w specjalistycznych salach do ćwiczeń, nowoczesnych salach wykładowych i seminaryjnych. Kładziemy duży nacisk na nauczanie umiejętności praktycznych. Uczelnia posiada fantomy na których studenci ćwiczą trudne procedury medyczne, aby nabrać odpowiedniej wprawy i pewności siebie, zanim przyszła pielęgniarka/pielęgniarz, fizjoterapeuta czy położna będą podejmowali działania z żywym pacjentem. Również ważne jest to, że pracodawcy doceniają naszych absolwentów. Są oni wysoko cenieni i poszukiwani na rynku pracy. Niejednokrotnie po odbyciu praktyki zawodowej w danej placówce medycznej zostają zatrudnieni na stałe.

Jakimi cechami według Pana powinien charakteryzować się student pielęgniarstwa?

Na pewno wytrwałością w zdobywaniu wiedzy oraz duża dozą empatii. Student pielęgniarstwa powinien też wykazywać się cierpliwością i wyrozumiałością. Te wszystkie cechy z pewnością ułatwią mu studiowanie tego kierunku oraz późniejsze wykonywanie zawodu. Pacjent bywa bardzo wymagającym partnerem we współpracy, dlatego trzeba umieć sobie z tym poradzić. Pielęgniarstwo to najbliższy zawód pacjentowi, dodatkowo jest on samodzielny, regulowany na mocy ustawy. To profesja, odpowiedzialność za życie i zdrowie. To kompleksowa opieka nad chorym poparta wciąż aktualizowaną wiedzą i doświadczeniem. Nie ukrywam, to ciężka praca psychicznie i fizycznie. Ale to praca która przynosi satysfakcję, szczególnie gdy widzimy jej efekty. Najważniejsze to nie zatracić w tym wszystkim pozytywnego nastawienia, nie poddać się wypaleniu, nie traktować podopiecznych jak procedurę, tylko jak walkę o zdrowie i życie.

Jak wygląda praca pielęgniarki/pielęgniarza w szpitalu?

W wielu aspektach inaczej, niż można by wyobrazić to sobie po praktykach szpitalnych. Główna różnica między praktykami a pracą to liczba procedur, do których należy się stosować. Inna jest też odpowiedzialność i zakres obowiązków. Wszystkiego jednak szybko można się nauczyć. Praca w szpitalu jest szczególnie wymagająca, ponieważ ma się do czynienia z pacjentami często w ciężkim stanie. Myślę jednak, że mimo wysiłku psychicznego i fizycznego można znaleźć wiele pozytywnych aspektów pracy w takim miejscu, choćby widok szczęśliwych rodziców, którzy dostrzegają postęp w leczeniu ich dziecka, czy wewnętrzna radość, kiedy stan pacjenta wyraźnie się poprawia. To niezwykle budujące, gdy obserwuje się efekty pracy zespołowej. Bardzo ważna jest również możliwość stałego rozwijania swoich kompetencji i umiejętności zawodowych. Ten aspekt sprawia, że nasza praca jest nieustannie interesująca i ma niewiele wspólnego z rutyną.

Czy uważa Pan Rektor, że pielęgniarstwo to zawód czy powołanie?

Pielęgniarstwo to zawód, w dodatku samodzielny o szerokim spektrum działań. Praca zawodowa pielęgniarek to nie koniecznie moralny obowiązek, służba, misja czy powołanie. Współczesne pielęgniarstwo to wykształceni ludzie, pełni chęci do działania za oczywiście godne płace. Środowisko pielęgniarskie to specjaliści z różnych dziedzin, indywidualni praktycy i ludzie z pasją. Dziś pielęgniarstwo do jeden z zawodów zaufania publicznego. Sam zakres działań mieści się w sektorze ochrony, a nie służby zdrowia.

Jak wygląda proces kształcenia w Mazowieckiej Uczelni Medycznej?

Przede wszystkim kierunki które oferuje Mazowiecka Uczelnia Medyczna są kierunkami praktycznymi. Inna jest więc specyfika nauczania niż np. w przypadku filozofii czy ekonomii. Kierunki medyczne charakteryzują się bardzo dużą ilością zajęć praktycznych oraz praktyk zawodowych. Część teoretyczna również jest bardzo ważna gdyż bez niej nie można przejść do praktyki jednak największy nacisk kładzie się na część praktyczną wykonywania zawodu. Kadra która prowadzi wykłady są to wysoko wykwalifikowani specjaliści z zakresu nauk medycznych, którzy na co dzień pracują również w szpitalach, student ma więc pewność, że wiedza która jest im przekazywana jest poparta wieloletnią praktyką.

Studia licencjackie to studia które mają za zadanie wprowadzić młodego adepta i przygotować do nauki zawodu. Natomiast studia magisterskie to studia na które decydują się osoby które mają już najczęściej staż pracy w zawodzie i chcą pogłębić swoją wiedzę. Zarobki oczywiście wzrastają proporcjonalnie do poziomu wykształcenia. Mazowiecka Uczelnia Medyczna oferuje studia na poziomie licencjackim oraz magisterskim, w trybie stacjonarnym oraz niestacjonarnym.

Czy istnieją różnice w jakości kształcenia pomiędzy Mazowiecką Uczelnią Medyczną a państwową uczelnią oferującą ten sam kierunek?

Nie może być różnic w poziomie kształcenia Pani Redaktor z prostej przyczyny, kierunki medyczne które oferujemy są kierunkami praktycznymi regulowanymi. Obowiązują nas standardy, które musimy spełniać dostosowując się do dyrektyw narzuconych przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwo Zdrowia czy np. Krajową Radę Akredytacyjną Szkół Pielęgniarek i Położnych w przypadku Pielęgniarstwa i Położnictwa. Jesteśmy oczywiście kontrolowani przez te instytucje. Studiując w Mazowieckiej Uczelni Medycznej student ma pewność że liczba godzin wykładów oraz odbytych praktyk nie odbiega w żaden sposób od uczelni państwowych.

Jakie jest największe marzenie zawodowe Rektora Mazowieckiej Uczelni Medycznej?

Oczywiście moim największym marzeniem jest to, aby Mazowiecka Uczelnia Medyczna była najlepszą niepaństwową uczelnią medyczną w kraju. I myślę, że to jest możliwe. Mamy dobrą kadrę, wspaniałych studentów oraz pracowników, także stale powiększającą się bazę dydaktyczną, wszystko to daje dobrą podstawę do posiadania takich marzeń.

Panie Rektorze, dziękuję bardzo za rozmowę.

Jerzy Kotowicz – Lekarz specjalista neurolog i neurofizjolog kliniczny. Były kierownik Kliniki Neurologicznej, prof. nadzw. w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie i były prezes Polskiego Towarzystwa Neurofizjologii Klinicznej. Wiceprezes Doradczej Komisji Medycznej Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego, konsultant w Centrum Medycznym PZU Zdrowie i Lekarskiej Spółdzielni Profesorsko-Ordynatorskiej w Warszawie. Członek Amerykańskiej Akademii Neurologicznej oraz Europejskiego Towarzystwa Neurologicznego. Odznaczony medalem “Gloria Medicinae”. Autor i współautor około 100 publikacji. Prezes Mazowieckiego Oddziału Okręgowego Polskiego Czerwonego Krzyża oraz członek prezydium ZG PCK.

PiS nie przejmuje się brakiem lekarzy

Rząd się zawsze wyleczy – najprawdopodobniej z takiego założenia wychodzą działacze obecnej ekipy, tak chętnie robiący oszczędności budżetowe na zdrowiu Polaków. I są tego efekty, bo umieralność rośnie.

Pediatrzy, specjaliści chorób wewnętrznych i anestezjolodzy otwierają polską listę 10 specjalizacji lekarskich najtrudniejszych do pozyskania. O trudnościach w ich rekrutacji mówi co piąta placówka medyczna.
Generalnie, 72 proc. szpitali w naszym kraju poszukuje pielęgniarek, 68 proc. – lekarzy a 13 proc. położnych.

Geriatrów nie szukają

Trudności w rekrutowaniu pediatrów zgłasza 23 proc. polskich szpitali, tyle samo mówi o problemach w pozyskiwaniu specjalistów chorób wewnętrznych, a 21 proc. sygnalizuje trudności w rekrutowaniu anestezjologów.
Oprócz nich na liście specjalizacji lekarskich najtrudniejszych do pozyskania są specjaliści chorób płuc – 7 proc., neurolodzy – 8 proc. i ginekolodzy – 10 proc.
Ponadto, w sferze dużego zainteresowania polskich szpitali znajdują się ortopedzi, traumatolodzy, okuliści, otorynolaryngolodzy, psychiatrzy, radiolodzy, chirurdzy naczyniowi i lekarze medycyny pracy.
Ciekawe, że w tym badaniu niedoborów lekarzy, przygotowanym przez Manpower, w ogóle nie występują lekarze geriatrzy, których ponoć w Polsce jest skandalicznie mało. Z drugiej zaś, strony nie brak opinii, że pojęcie „lekarz geriatra” jest w ogóle niepotrzebne , bo ludzie starsi chorują przecież na takie same choroby jak ci w sile wieku, choć nie zawsze w ich przypadku choroby te mają taki sam przebieg, jak w przypadku osób młodszych.
W polskich szpitalach brakuje także farmaceutów czy fizjoterapeutów, dla których bardziej atrakcyjna jest praca w lecznictwie otwartym (jeżeli można w ogóle mówić o atrakcyjności, bo fizjoterapeuci są bardzo nisko opłacani).

Władza nic z tym nie robi

Jak zauważa prof. Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, nasze szpitale potrzebują również personelu niemedycznego, a zwłaszcza informatyków, dla których inne branże są znacznie bardziej interesujące.
– Niedawno pojawił się również problem z rekrutacją menedżerów szpitali, co ma związek z dużą rotacją na stanowiskach dyrektorskich – dodaje prof. Fedorowski.
Brak lekarzy takich deficytowych specjalności jak choroby wewnętrzne, pediatria, dermatologia, okulistyka, psychiatria czy geriatria staje się obecnie jedną z najistotniejszych systemowych przyczyn wydłużania się średniego czasu oczekiwania na świadczenia medyczne. Problem będzie narastać, bo rządzące Prawo i Sprawiedliwość nic z tym nie robi i nawet nie ma takiego planu.
Warto przywołać też opinię Najwyższej Izby Kontroli, która zwraca uwagę na narastający problem tworzącej się luki pokoleniowej wśród personelu lekarskiego.
Ponad 55 proc. lekarzy to osoby w wieku powyżej 45 roku życia. W niektórych specjalnościach luka pokoleniowa jest tak duża, że istnieje coraz bardziej realne zagrożenie braku ciągłości udzielania świadczeń medycznych.
– Z raportów pokontrolnych wynika, że niektóre szpitale mają już tak duże trudności z pozyskaniem lekarzy specjalistów, że zmuszone będą wkrótce zaprzestać wykonywania niektórych świadczeń z powodu braku wykwalifikowanej kadry – mówi ekspert Jacek Kopacz.

Wszędzie ich brakuje

Jeśli chodzi o inny personel, to część placówek potrzebuje położnych (13%), techników elektroradiologów, tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego (7%) oraz diagnostów laboratoryjnych i laborantów (7%). Wyniki badania Manpower nie wskazują natomiast na brak dietetyków (którzy mają niewielkie pole do popisu przy ubogiej szpitalnej diecie) oraz pielęgniarek oddziałowych.
Jeśli natomiast chodzi o stanowiska niemedyczne, to szpitale obecnie najbardziej potrzebują przedstawicieli personelu pomocniczego takiego jak salowe, pomoc kuchenna, sanitariusze, pracownicy pralni (38%), a także pracowników działów administracji, na przykład punktu rejestracji pacjentów, archiwum, działu kadr i księgowości (38%).
Wszystkie placówki w Polsce, może z wyjątkiem największych klinik uniwersyteckich mają trudności z pozyskiwaniem pracowników o pożądanych kwalifikacjach. Problemy kadrowe szpitali są zjawiskiem ogólnopolskim, choć znacznie bardziej odczuwają je mniejsze miasta.
– Trudności dotyczą szczególnie szpitali ogólnych pierwszego i drugiego poziomu zabezpieczenia, a ich przyczyny wynikają z niedostatecznego finansowania szpitali oraz warunków pracy personelu. Znaczenie ma także infrastruktura, bo łatwiej pozyskać kadrę dla szpitali nowo budowanych i dobrze wyposażonych, niż do szpitali o gorszych warunkach lokalowo-sprzętowych – mówi prof. Jarosław J. Fedorowski.

Specjalistom dziękujemy?

Generalnie, w Polsce odnotowujemy trudności w pozyskiwaniu kadr medycznych w całym systemie opieki zdrowotnej. Na polskich uczelniach medycznych kształci się coraz więcej studentów, jednak dużą grupę stanowią obcokrajowcy, którzy po zakończeniu nauki zaraz wracają do swoich krajów.
Co gorsza, wciąż rośnie także liczba absolwentów, którzy widząc, jak wyglądają realia polskiej opieki medycznej , decydują się na emigrację.
Zdumiewające jest, że przy tak dużym niedoborze lekarzy, w Polsce jest bardzo duży brak miejsc specjalizacyjnych, czym także rząd PiS się nie przejmuje. – Korzystają na tym kraje sąsiadujące z Polską, głównie Niemcy i Czechy, które są dobrze przygotowane, aby wykorzystać potencjał młodych lekarzy i pielęgniarek, stwarzając im warunki do nauki i pracy w zawodzie – dodaje ekspert Jacek Kopacz.
Jak rozwiązać problem niedoborów w polskiej służbie zdrowia? Eksperci wskazują, że poprawa sytuacji kadrowej polskich szpitali wymaga wielostronnych działań.
– Musimy znacznie poprawić finansowanie tych placówek, szybciej decydować się na modernizację i budowę obiektów, inwestować w wielofunkcyjne poradnie przyszpitalne a także wprowadzać nowe rozwiązania organizacyjne, takie jak na przykład oddziały wieloprofilowe, gdzie pracować będą szpitalni lekarze pierwszego kontaktu, koordynatorzy opieki oraz edukatorzy zdrowotni. Ponadto, powinniśmy ograniczyć rozmiary pracy związanej z uzupełnianiem dokumentacji medycznej, przy jednoczesnej inwestycji w informatyzację – wskazuje prof. Jarosław J. Fedorowski.

Żaden kraj tego nie wytrzyma

Przede wszystkim jednak, potrzebne jest też aktywne działanie rządu – tymczasem, pod rządami Prawa i Sprawiedliwości dostęp do opieki medycznej i jej jakość pogorszyły się we wszelkich możliwych aspektach. Widać to niestety w rosnącej śmiertelności Polaków.
Oczywiste jest, że niedoboru lekarzy – bo on w Polsce jest najbardziej dotkliwy – nie da się zlikwidować wyłącznie poprzez podnoszenie ich zarobków. Zawsze będzie bowiem sporo krajów, w których lekarzom płaci się znacznie lepiej niż u nas.
Dlatego trzeba poważnie zastanowić się nad tym, co zrobić, by utrudnić młodym lekarzom emigrację zarobkową z Polski – bo zachętami płacowymi do pozostania u nas, nie przebijemy wielu innych państw, znacznie bogatszych od naszego. A skoro zachętami nie dorównamy, konieczne jest nagromadzenie utrudnień, które nie pozwolą na łatwą i szybką emigrację zarobkową z Polski.
Słowo „utrudnienia” jest tu jak najbardziej na miejscu. Żadne państwo nie wytrzyma bowiem finansowo na dłuższą metę sytuacji, gdy młodzi ludzie, wykształceni za darmo na całkiem niezłych uczelniach, będą wkrótce po studiach wyjeżdżać za granicę, by swoją energię , pracowitość i kwalifikacje sprzedawać tym, którzy nie wyłożyli nawet grosza na ich edukację.
Szczególnie dotkliwe jest to w przypadku młodych lekarzy, którzy ukończyli u nas – powtórzmy, za darmo – bardzo kosztowne, sześcioletnie studia. Nie wolno dopuścić, by to czego się nauczyli, wywozili za granicę i tam rozwijali swą karierę zawodową. Trzeba ich zatrzymać w Polsce. Nie jest to myśl nowa. Już ładnych kilka lat temu napomykał o tym prof. Michał Kleiber. Problem jednak, jak to zrobić, bez naruszania demokracji i wolności obywatelskich?

Zatrzymać ich przymusem

Cóż, nie ma co uciekać od niemiłego być może, ale niezbędnego stwierdzenia – otóż, absolwentów studiów medycznych trzeba zatrzymać w Polsce przymusem. Tyle, ze nie może to być przymus administracyjny lecz finansowy. Konieczne jest więc doprowadzenie do tego, by młodzi lekarze nie emigrowali z Polski z obawy przed bolesnymi konsekwencjami finansowymi.
Wbrew pozorom, stworzenie takiego systemu, powiedzmy to szczerze, bicia po kieszeni, byłoby dość proste. Otóż, studia medyczne w Polsce muszą być płatne.
Każdy, kto się na nie dostanie powinien zapłacić za nie z kieszeni swoich rodziców, albo z kredytu na studia, zaciągniętego zaraz po immatrykulacji. Taki kredyt możnaby zwrócić – ale można też byłoby odpracować go w kraju.
Do dyskusji pozostaje, ile lat lekarz powinien pracować w Polsce, by kredyt na studia medyczne mógł zostać uznany za spłacony. Logiczne wydaje się, że powinna to być wielokrotność czasu studiów.
Tak więc, jeżeli ktoś za swe studia medyczne zapłacił kredytem, to na przykład po 12 latach (bo okres sześcioletni wydaje się zdecydowanie za krótki) pracy w szpitalu czy przychodni (albo i we własnym gabinecie) w Polsce, dostałby zaświadczenie, że już nic nie jest winny państwu z tytułu darmowego studiowania – i mógłby sobie jechać do pracy tam gdzie chce. 37 lat to jak na lekarza, jeszcze nie jest za późny wiek, by zdążyć dorobić się za granicą.
Zawsze w takich sytuacjach może pojawić się być jakiś odsetek oszustów – czyli ludzi, którzy zapłacą za studia kredytem,ale go nie odpracują, ani nie spłacą – i zaraz po studiach prysną za granicę aby tam pracować. Trzeba jasno powiedzieć, że w ten sposób dopuszczą się przestępstwa wyłudzenia. Będą mogli oczywiście pracować za granicą , nikt im przecież tego nie uniemożliwi – lecz gdyby wróciliby do Polski, musieliby stanąć przed sądem.
Medycyna to bardzo kosztowne studia, więc takie rozwiązania kredytowe powinny objąć przede wszystkim właśnie ten kierunek. Oczywiste jest jednak, że podobny system odpracowywania kredytów mógłby działać i w przypadku wszelkich innych studiów, których absolwenci zaraz wyjeżdżają z Polski, by budować swą karierę za granicą.