Flaczki tygodnia

Bojkotujcie księży przychodzących „po kolędzie”. Odmawiajcie rozmowy z nimi, skoro hierarchia polskiego kościoła katolickiego milczy. Skoro najwyżsi pasterze nie chcą rozmawiać ze swymi owieczkami o zbrodniach pedofilskich.
Milczą niezwykle wymownie.

 

***

Bojkotujcie księży pragnących przyjść do was „po kolędzie”. Tylko taki bojkot zmusi Episkopat polskiego kościoła kat. do zabrania głosu.
Nie liczcie, że przyjmiecie księdza i porozmawiacie z nim o pedofilii.
A potem on napisze raport o tym palącym problemie, apel o ujawnienia prawdy, i prześle go Wyżej.
A to Wyżej prześle jeszcze Wyżej.
I po kolejnych szczebelkach hierarchicznej drabiny wasze rozterki dotrą Najwyżej.

 

***

I wtedy światłe kierownictwo polskiego kościoła kat. zaśpiewa radośnie:
„Abba Ojcze!
Wszyscy jesteśmy braćmi
Jesteśmy jedną rodziną.
Tej prawdy nic już nie zaćmi
I teraz jest jej godzina”.
I podzieli się prawdą z „braćmi”, tą „jedną rodziną”.

 

***

Nie podzielą się. Nawet najbardziej zdeklarowani polscy katolicy nie wierzą w to. Nawet Tomasz Terlikowski, ten który publicznie wyrażał radość z utraty mandatu poselskiego przez redaktora Piotra Gadzinowskiego, bo cieszył się, że posła – antyklerykała w Sejmie już nie będzie, też przestał już wierzyć w prawdomówność hierarchów polskiego kościoła kat.

 

***

W wywiadzie udzielonym w „Dzienniku. Gazeta Prawna” dziś postuluje: „Powinna zostać powołana niezależna komisja do spraw zbrodni pedofilskich. Powinna składać się z ludzi świeckich”.
I dodaje: „Niech to będą prawnicy, etycy… Nie może się ona składać z samych biskupów, księży, lecz także ze świeckich ludzi Kościoła. Amerykanie zrobili to w najprostszy sposób – zlecili zbadanie pedofilii niezależnemu instytutowi kryminologicznemu Johna Jaya. Przygotowano bardzo mocny raport. Zróbmy to, zanim będzie za późno”.

 

***

Terlikowski wierzy w boga i jeszcze wierzy w swój kościół kat. Ale hierarchom swego kościoła nie ufa. Boi się, że pedofile w kościele kat. chronieni są przez związanych z nimi hierarchów.
Przypomina zasługi kardynała Stanisława Dziwisza w tuszowaniu prawdy o ekscesach seksualnych Maciela Degollado i jego Legionu Chrystusa.
Pyta: „Dlaczego Dziwisz chronił Maciela, homoseksualistę, mobbera, oszusta? Tak samo, jak kluczowe jest pytanie o to, dlaczego to Wanda Półtawska, przyjaciółka Jana Pawła II, musiała zanieść papieżowi dokumenty dotyczące abpa Paetza. Nie zwalałbym całej odpowiedzialności na kardynała Dziwisza, ale odpowiedzialni, a więc i współodpowiedzialni, powinni być wskazani. O lawendowej mafii w Watykanie mówi się od dawna”.

 

***

O „Lawendowej mafii” w Watykanie, i w polskim Episkopacie też, od dawna wspominają księża i wierzący nadal w boga publicyści katoliccy. Środowiska lewicowe rzadko. Może dlatego, że wiąże im usta poprawność polityczna. Bo za „Lawendową mafię” uważa się grupę wpływowych hierarchów kościoła kat. o homoseksualnej orientacji seksualnej. Homoseksualizm nie jest w Polsce zakazany, za to polskich kościół kat. uważa go za grzech. Jednocześnie powszechnie znani są homoseksualni hierarchowie polskiego kościoła katolickiego. Podejrzewani, że awansują swych podwładnych za seks. Symbolem postawy „awans, praca za seks” stał się arcybiskup Juliusz Paetz.

 

***

Pasterze – hierarchowie zapewne milczą o problemie pedofilii, bo boją się rozpoczęcia publicznej dyskusji o seksualności w kościele kat. W Polsce „ciemny lud”, jak go określił zdeklarowany katolik pan prezes Jacek Kurski, zwykle nie odróżnia pedofila od homoseksualisty. Zwykle ci i ci to są „pederaści”. Zatem wielu homoseksualnych hierarchów i księży może okryć się infamią, bo zostaną wrzuceni do jednego pedofilskiego worka. Zwłaszcza, kiedy ujawniona zostanie też lista homoseksualnych pedofilii.

 

***

Pastuszkowie – hierarchowie milczą, bo zapewne boją się o swoje pieniądze. Boją się, że kiedy ujawnią prawdę i skalę pedofilskich zbrodni, to ruszy lawina procesów i finansowych odszkodowań.
W polskich kościele katolickim prawdziwym bogiem jest mamona. Dla pieniędzy wielu księży katolickich zrobi wszystko. Bez pieniędzy paluszkiem nie kiwną. Bez tradycyjnego „Co łaska” żadnej „łaski boskiej” nie uświadczysz.

 

***

Dlatego bojkotujcie księży przychodzących do was po kolędzie. Tych, który przychodzą po kopertę z tradycyjnym „co łaska”. Tylko brak kopert uświadomi księżom i hierarchom potrzebę ujawnienia prawdy o pedofilii. O hierarchach akceptujących i tuszujących zbrodnie.

 

***

Hierarchowie i księża polskiego kościoła kat. powinni być wdzięczni władzom Polski Ludowej. Modlić się nawet za nich. Za odsunięcie księży i sióstr zakonnych od instytucji związanych z wychowaniem dzieci. Dzięki temu zbrodnie pedofilskie kościoła kat. zostały ograniczone.

 

***

Nie lękajcie się. Nie przyjmujcie księży na duszpasterskich wizytach. Róbcie to dla dobra waszych dzieci, dobra wszystkich dzieci w naszym kraju.

 

***

Prawda was wyzwoli.

Głos lewicy

Co dalej (robić) z lewicą?

 

Jesteśmy tam, gdzie wg Kisielewskiego jedni się mimo wszystko urządzają a nieliczni jednak szukają wyjścia. Polska lewica nawet ta ledwie nominalna ma za sobą błędy, wypaczenia i potknięcia. Ocena przeszłości nie powinna jednak służyć do rozliczeń, tym bardziej personalnych a do unikania tych samych błędów w przyszłości.
Problemy są w zasadzie w każdej z perspektyw, dalszej, ideologicznej i bliższej taktycznej.
O ile powrót do wartości socjaldemokratycznych można zauważyć np. Stanach Zjednoczonych gdzie rozwija się lewe skrzydło Partii Demokratycznej to w Europie, po za może Hiszpanią, lewica jest nadal na równi pochyłej.
W większość krajów Europy partie „starej” są raczej w rozsypce i nic nie wskazuje, że przed wyborami do Parlamentu Europejskiego coś może się poprawić. W Polsce jest cień szansy, że właśnie eurowybory mogą pozwolić lewicy na odbicie się od dna.
Tak się składa, że tylko lewica opowiada się w Polsce konsekwentnie za rozwojem projektu wspólnej Europy. Tylko lewica chciałaby dalszej integracji i wzmocnienia roli instytucji europejskich oraz zakresu współodpowiedzialności Europy nie tylko za polityką zagraniczną i obronną. Konieczna jest zmiana wspólnej polityki gospodarczej, szczególnie wobec globalnego kapitału globalnych firm.
Wyposażenie instytucji europejskich w narzędzia kontroli globalnego kapitału, uczynienie z Unii Europejskiej jednolitego obszaru podatkowego dla działających na tym terenie podmiotów gospodarczych, powinno się spodobać zarówno lewicowym wyborcom jak i prawicowym krytykom globalizacji.
Lewica nie powinna sprzeciwiać się dalszej integracji i współpracy na wszystkich również poza traktatowych płaszczyznach. Powinna również wypracować politykę współpracy ze wszystkimi sąsiadami Unii Europejskiej , włącznie z Rosją i krajami basenu Morza Śródziemnego.
Należąca do Europejskiej Partii Ludowej Platforma Obywatelska czy to sam, czy razem z pożartymi przystawkami, nie jest w stanie zaproponować żadnego nowego rozwiązania czy to w ramach Unii Europejskiej, czy na lokalnym Polskim gruncie. Nie ma żadnych przesłanek programowych, które mogłyby zachęć kogokolwiek, kto wcześniej nie był w PO, do wspólnego startu. Wiedzą o tym również w PSL i raczej nie zdecydują się na koalicję wyborczą, pomimo tego, że i tak należą do tej samej grupy w europarlamencie.
I ile PiS i jemu podobne ugrupowania są reliktami XIX wieku, to PO jest intelektualnie pusta jak wielkanocna pisanka.
Dla wyborów europejskich istotne będą dwie sprawy. Pierwsza to ewentualna zmian linii politycznej w Niemczech, która musi wpłynąć na całe liberalne centrum w Europie. Druga to związanie wyborów Europejskich z sytuacją polityczną wewnątrz poszczególnych krajów Unii. Szczególnie istotne będzie to we Włoszech, Hiszpanii i Francji. We Włoszech i Francji można się spodziewać dalszej dekompozycji sceny politycznej. W Hiszpanii pojawiła się opozycja neofaszystowska na prawo od Partii Ludowej co może wstrząsnąć sceną polityczną bardziej niż powstanie Podemos.
Powołanie nowej komisji europejskiej może okazać się bardzo problematyczne. Zbliżające się wybory europejskie mogą stać politycznym wstrząsem i spowodować kryzys o wiele większy niż Brexit.
Mobilizacja na lewej stronie polskiej polityki jest więc niezwykle ważna nie tylko dla Polski ale i dla całej Europy. Utrzymanie polskiej lewicy w europejskim parlamencie staje się niezwykle ważne. I mogłoby też dać sygnał do powrotu ugrupowania lewicowego do polskiej parlamentu – pisze na swoim blogu „Aristokr’s” Adam Jaśków.

 

 

Doczekaliście się!

 

I żeście się cieszyli jak nakręceni na myśl, że policja rozbije narodowców 11 listopada, żeście postulowali, żeby kiboli lać pałą i poszczuć koniem. Bez pomyślunku, że dzisiaj oni, jutro Wy. Zobaczyliśmy dzisiaj demokratyczne standardy – które wcale nie zaczęły się za PiS: prowadzenie uczestników marszu dla klimatu w kordonie sanitarnym, policyjną inwigilację, prowokacje, bezpodstawne aresztowania, kilkukrotne przeszukiwanie autokarów po drodze. Tak wygląda państwo policyjne, pacyfikacja swobód obywatelskich, kupowanie przez elity bezpieczeństwa pod pretekstem zapewniania go nam i poprzez przekupywanie karierą w służbach mundurowych – komentuje zabezpieczenie COP24 Łukasz Moll.

Bigos tygodniowy

Marek Cha, człowiek o najwyższych standardach etycznych, mąż nieposzlakowanej uczciwości i patriotyzmu – osadzony w turmie! I to przez dobrych katolików i patriotów! Panie Boże, ty patrzysz i nie grzmisz? Tymczasem protektor „Glapa”, prezes NBP, zamienił się w głównego cenzora kraju i chce zakazać publikacji tekstów o jego podejrzanych ruchach.

***

Jarosław Gowin wzdął się godnością na ambasador Georgette Mosbacher z powodu jej listu w obronie – tak to ogólnie nazwijmy – wolności mediów i odwołał zaplanowane z nią spotkanie. Po tym wzdęciu jego wspaniały i dostojny profil godny rzymskiego patrycjusza wygląda jeszcze szlachetniej niż do tej pory. A co do samego listu i oburzenia PiS. Z jednej strony cóż się dziwić – protektor wspomaga, protektor wymaga, więc wiernopoddańcza wobec USA władza PiS nie powinna się aż tak dziwić ani oburzać tym apodyktycznym, rugającym tonem. Z drugiej, trudno nie odczuć satysfakcji, że protektor tak brutalnie utarł podwładnym nochala, także przecież w obronie własnego interesu, acz summa sumarum także w obronie wolności mediów w końcu. Kończący się rok PiS zaczął od zadarcia z protektorem i podobnie też rok kończy. Zawsze jednak mogą sobie przypomnieć na pociechę nasładzające do mdłości, infantylne i infantylnie przez tubylców odebrane warszawskie przemówienie Trumpa z lipca 2017. Szczególik: pisiorów przeciw Mosbacher wsparła też dawna eseldówka-senatorka, dziś zagorzała pisówka, Grabowska Genowefa.

***

W reakcji na tę hańbę, ksiądz Isakowicz-Zaleski zaćwierkał: „Uległość rządu Polski wobec USA sprowadziła nasz kraj do poziomu Portoryko, w którym o wszystkim decyduje Waszyngton”. Portoryko? Cóż za wybujałe ambicje księdza dobrodzieja.

***

„Gazeta Wyborcza” uporczywie nazywa Cezarego Morawskiego „aktorem serialowym”. Odwołany właśnie ze stanowiska dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu ani mi brat ani swat, ale ten pogardliwy ton nie jest ani ładny ani – przede wszystkim – uzasadniony. Tak rozumując, można by lekceważącym mianem „aktorów serialowych” określić całą galerię wybitnych aktorów teatralnych, którzy brali lub biorą udział w serialach, z Teresą Lipowską, Witoldem Pyrkoszem, Franciszkiem Pieczką, Krzysztofem Kowalewskim, Andrzejem Grabowskim i dziesiątkami innych. A choć Morawski nie jest aktorem aż tej klasy, to przecież profesjonalnym, który lata całe grał w teatrze i w dziesiątkach filmów, n.p. u Zanussiego. Morawski sam jest sobie winien, bo zgodził się przyjąć rolę wrednego, nasłanego z zewnątrz pisiora, ale szacunek dla faktów obowiązuje.

***

Ordo Iuris rozszerza swoją reakcyjną ofertę poza kwestie aborcyjne oraz obyczajowe i wystąpiło do sądu przeciw TVN o propagowanie faszyzmu (sprawa głośnego materiału z „urodzin Hitlera”). Ciągle intryguje mnie uparta, fanatyczna zapalczywość tego dziwnego towarzystwa działającego w duchu krańcowo konserwatywnego, do granic sekciarstwa, katolicyzmu, źródła jego finansowej zasobności i pytanie o to, na kogo można by natrafić, gdyby skutecznie zajrzeć im za plecy.

***

Zawarczał ostrzegawczo, zupełnie jak to robi mój piesek, arcybiskup Stanisław Gądecki: „Ja myślę, że oczekiwanie i zniecierpliwienie ze strony katolików i także wyborców partii rządzącej jest pod tym względem ogromne. Wycofanie się PiS z tej obietnicy byłoby wielkim wyrzutem sumienia, który będzie miał dla nich złe skutki” – powiedział w wywiadzie dla częstochowskiej „Niedzieli”, wskazując m.in. na zahamowany w Sejmie projekt Kai Godek „Zatrzymaj Aborcję” – Tego głosu nie można od tak sobie zlekceważyć. (…) Oni wszyscy są coraz bardziej zniecierpliwieni i rozczarowani”. Miał też na myśli przetrzymywanie od roku w TK wniosku 79 posłów, głównie PiS, o uznanie aborcji eugenicznej za nielegalną. Takie napieranie ultrasów w sytuacji, gdy PiS ma same kłopoty, doprawdy pachnie co najmniej nielojalnością. Prawdziwych przyjaciół poznaje się przecież w biedzie.

***

Jak doniosła Wirtualna Polska (swoją drogą – co za piękna, odlotowa nazwa!), 22 października odbyło się tajne spotkanie na szczycie, Kaczyński-Rydzyk: „Relacje na linii Kaczyński – o. Rydzyk osłabły po rekonstrukcji rządu. Stanowiska stracili wtedy m.in. kojarzeni z toruńską rozgłośnią szef MON Antoni Macierewicz i minister środowiska Jan Szyszko” – napisali w WP. Według Wirtualnej „na spotkaniu 22 października wraz z prezesem PiS stawili się jego najbliżsi współpracownicy – minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak i szef MSWiA Joachim Brudziński. Z kolei dyrektorowi Radia Maryja towarzyszyli biskup drohiczyński Antoni Dydycz i kapitan żeglugi wielkiej Mirosław Sielatycki”. Byłażby to grupa trzymająca władzę razem i w porozumieniu? Kapitan Sielatycki też? Czyżby gdzieś zamierzali odpłynąć?

***

O tempora, o mores! Kiedyś to była skala czynów, gdy sam towarzysz „Wiesław” aresztował obraz samej Matki Boskiej Częstochowskiej. A dziś co? W Galerii Dobro w Olsztynie zwykli stójkowi zaaresztowali portrety orła i kobiety z fallusami.

***

Pisiory sfinansowały Szczyt Klimatyczny w Katowicach z pieniędzy od największych trucicieli powietrza. Całe PiS. Całe one. To tak, jakby z pieniędzy Wilka sfinansować dla Babci dom spokojnej starości, a stypendium dla Czerwonego Kapturka. Wegańska uczta w szlachtuzie.

***

Według zamówionego przez rząd raportu, program mieszkanie plus poniósł klęskę. W raporcie, obok twardych danych padło też sformułowanie o rozbudzeniu nadmiernych, nierealistycznych oczekiwań.

***

Anonimowy minister rządu PiS ostrzegł w jednej z gazet przed przyszłoroczną przegraną wyborczą jego formacji. Instytut Badań Pollster wykazał, że zjednoczona opozycja mogłaby wygrać z PiS 50 do 38 procent, a szef rządowego Centrum Badań Strategicznych prof. Waldemar Paruch przestrzega obóz rządzący przed syndromem roku 2007. Może to płynące z takich wieści lęki powodują wyjątkowe dewocyjne wzmożenie w PiS? Pasażerowie PKP będą być może mogli natknąć się w wagonach kolejowych na konfesjonały ze spowiednikami w środku, a znacząca część pisowskiej wierchuszki udała się do Torunia na 27 urodziny radia Rydzyka. Tam Młody Morawiecki (MM) wzywał Maryję, by „wzięła w opiekę lud swój cały”, a dostojni goście, włącznie z Ziobrą, Macierewiczem i MM wzięli się za ręce i kołysali w takt pieśni. To klerykalizm prawdziwie pornograficzny. Był tam także prokurator Piotrowicz z różańcem wielkim jak pejcz. Jemu złośliwi internauci poświęcili taką oto litaniję: „Tajemnica Radosna – Piotrowicz zamyka pierwszego opozycjonistę, Tajemnica Świetlista – Piotrowicz dostaje błyszczący krzyż zasługi,Tajemnica Bolesna – Piotrowiczowi rozpada się PRL,
Tajemnica Chwalebna – Piotrowicz znowu ma Pana, któremu włazi w d…”. I tylko Prezes był w Toruniu nieobecny i to była – po prawdzie nie do końca tajemnicza – dodatkowa Tajemnica Bolesna tego spędu. I tylko Dudusia, „fspaniałego mufcy”, nie było, ale jaka tam z niego wierchuszka.

Flaczki tygodnia

Cała nadzieją w panu prezydencie Andrzeju Dudzie. Jedynym prezydencie państwa o mocarstwowych ambicjach, który zaszczyci swą obecnością katowicki szczyt poświęcony globalnej polityce klimatycznej. Pan prezydent otworzy szczyt, zapewne ociepli coraz bardziej chłodną imprezę swych uroczym uśmiechem. I może nawet powie coś, co ku uciesze dziennikarzy, przebije się potem do światowych mediów. Nie tylko do internetowych memów.

***

Dlatego pan prezydent Andrzej Duda nie może ten szczyt tylko rutynowo otworzyć. Nie może tylko oczarować zebranych swym perlistym słowotokiem. Wypróbowanym patriotycznym bla-bla-bla. Powinien, musi wręcz, powiedzieć coś tak uciesznego, tak niespodziewanego, że wybije się na paski najważniejszych globalnych programów informacyjnych. Jak choćby niedawno, kiedy swój wielki żal ujawnił. Kiedy ku zdumieniu niemieckiego partnera rozprawiał o złej Unii Europejskiej mordującej nam stare, dobre jeszcze żarówki. Co z tego, że żarły one energię na potęgę, skoro tak wyrazistym światłem świeciły! Jak one potrafiły dawać po oczach!

***

Dlatego panie prezydencie, proszę nie pękać. Proszę znowu coś takiego palnąć. Inaczej medialny pies z kulawą nogą nie wspomni na czołówkach o katowickim szczycie.

***

Z kronikarskiego obowiązku Flaczki przypominają, że szczyt klimatyczny ONZ rozpocznie się oficjalnie w ten poniedziałek i potrwa aż do 14 grudnia. Tego roku. W tym czasie do stolicy Górnego Śląska powinno przybyć prawie 30 tysięcy dyskutantów z całego świata. Wśród nich winni być przywódcy państw o największym potencjalne gospodarczym, odpowiedzialnych za systematyczny proces globalnego ocieplenia.
Niestety, pomimo, że szczyt potrwa prawie dwa tygodnie, to nie pojawią się na nim ani prezydent USA Donald Trump, ani pani kanclerz Niemiec Angela Merkel, ani prezydent Chin Xi Jinping, ani prezydent Rosji Władimir Władimir Putin, ani prezydent Francji Emmanuel Macron, ani nawet spragniony kontaktów międzynarodowych prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Osłodą dla organizatorów szczytu miał być premier pierwszoligowej politycznie Francji Edouard Philippe. Ale i on odwołał, w ostatniej chwili, swój przyjazd. Winę za swą absencję zwalił na protestujących we Francji radykałów z ruchu „żółtych kamizelek”. Podpalających w Paryżu samochody, czyli środki komunikacji zwiększające emisję gazów cieplarnianych.

***

Taka zbiorowa absencja na szczycie ludzi decydujących o polityce klimatycznej stawia pod znakiem zapytania jego skuteczność. Cóż to bowiem będzie za „szczyt”, skoro najważniejsze państwa świata powysyłały tam polityków średniego szczebla. To zapowiedź pagórka politycznego. Szansy na solidną, światową konferencję poświęconą fundamentalnym dla naszego świata zagrożeniom. Zapewne będziemy tam świadkami wielu kompetentnych debat, ale bez cienia nadziei, że w Katowicach zapadną jakieś nowe, ważne dla naszego świata decyzje.

***

Szczyt średniego szczebla politycznego to niestety stracona szansa na promocję naszego państwa w świecie. Zauważcie, że im głośniej elity PiS krzyczą o potrzebie promowania Polski, im więcej szastają pieniędzmi na „politykę godnościową”, tym gorsze są efekty. Nie wystarczy pomalować wszystkie samoloty PLL LOT na biało-czerwono. Niekompetencji, braku szacunku międzynarodowego nie da się zamalować patriotycznymi kolorami.

***

Jak poważane są elity PiS na świecie świadczyły dwa listy niedawno wysłane do nich przez ambasadorów, nie wrogich, lecz „zaprzyjaźnionych, sojuszniczych” państw.

***

Pierwszy list-komunikat JE Ambasador Izraela strofujący polskiego wicepremiera, ministra kultury pana Piotra Glińskiego jedynie za drobną, dygresyjną wypowiedź w popularnym tygodniku „Wprost”

***

I ten drugi. List JE Ambasador USA do pana prezydenta IV RP i pana premiera IV RP dosadnie przypominający im, że wara im od własności amerykańskiej znajdującej się na polskiej ziemi.
I przy okazji wara im od cenzurowania amerykańskich mediów zarabiających na rynku medialnym IV RP. Stawiający ich na baczność. Aby znali swoje miejsce w globalnych szyku sojuszników USA.

***

Zdaniem wielu zawodowych propagandzistów PiS pogrzebana przed 30 lat Polska Ludowa była państwem zniewolonym przez ZSRR. Niesuwerennym. Dopiero obecna IV Rzeczpospolita wstała z politycznych kolan. Odzyskała godność państwową i pełnię suwerenności.

***

Tylko jaka to jest godność i suwerenność, skoro pani Ambasador Izraela publicznie strofuje polskiego wiece premiera i ministra kultury, jak byle uczniaka z oślej ławki. I protekcjonalnie zalecam mu przymusowe korepetycje w izraelskiej instytucji oświatowej.

***

Jak pogodzić deklaracje o godności i suwerenności z listem JE Ambasador USA traktującej Polskę jak sojuszniczą „bananową republikę”? A jej prezydenta i premiera jak ubogich klientów amerykańskiej administracji?

***

Opluwana przez elity PiS Polska Ludowa była państwem niesuwerennym. Ale przywódcy ZSRR nie przekazywali do publicznej opinii dokumentów, listów w których bezceremonialnie manifestowali kolonialną zależność naszego kraju. Oni udawali, że wszystkie państwa w bloku radzieckim są równe.

***

Poinformowano też, że 16 lutego 2019 roku odbędzie się Dziewiętnasty Charytatywny Bal Dziennikarzy. Ostatni już.
Bal ten był symboliczny dla III Rzeczpospolitej. Był miejscem bratania się komercyjnego dziennikarstwa z politycznymi elitami. Orgią medialnego zakłamania i kabotyństwa obu środowisk.
Bal to będzie ich ostatni. Bo związane z TVN, „Gazetą Wyborczą” środowiska dziennikarskie tak już zubożały i spsiały, że nawet hojni sponsorzy nie chcą już sypać groszem na taką coroczną bibkę.
Zwłaszcza, że wojna plemienna PO-PiS doprowadziła do takiej nienawiści i trwałych podziałów w środowisku dziennikarskim, że trudno dziś zebrać odpowiednio ważny, topowy kontyngent balowiczów.

***

I po balu, panno Lalu.

Głos lewicy

Przed szczytem

 

Robert Maślak, biolog z Partii Razem podaje „przepis”: Jak szybko ośmieszyć kraj? Przepis podaje polski rząd i Ministerstwo Środowiska.

Najwięksi truciciele patronami szczytu klimatycznego w Katowicach COP24! Sam Bełchatów, który jest największym trucicielem w Europie, to 40 mln ton CO2, 3 tony rtęci i 1200 zgonów rocznie. Przedstawiciele 195 państw będą zapewne ucieszeni obradami w jednym z najbardziej zatrutych krajów świata, gdzie szef jednego z patronów mówi: „chcemy na międzynarodowym forum umocnić nasz wizerunek jako największego producenta węgla koksowego i koksu”. Obrady szczytu rozpoczynają się w poniedziałek. Do Katowic przyjadą delegacje 195 państw, które w 2015 r. podpisały porozumienie paryskie. Jego cel to powstrzymanie globalnego wzrostu temperatury, by świat uniknął katastrofy klimatycznej, która grozi nam z powodu emisji gazów cieplarnianych pochodzących w 80 proc. ze spalania paliw kopalnych. Tymczasem wybrani przez rząd PiS partnerzy szczytu są jednymi z głównych w Polsce emitentów dwutlenku węgla, metanu, tlenków siarki, azotu i rakotwórczego benzenu. To Jastrzębska Spółka Węglowa, Tauron, Polska Grupa Energetyczna oraz PGNiG.