Covid-19 zaatakował polski sport

W minionym tygodniu polski sport został zaatakowany przez Covid-19. Najpierw kilkanaście zakażeń wykryto w siatkarskiej drużynie Trefla Gdańsk, a następnie u piłkarza Wisły Płock, lekkoatletki oraz hokeisty kadry Polski. Pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa u jednego z piłkarzy Wisły Płock to pierwszy przypadek u zawodnika klubu PKO Ekstraklasy.

PZPN ogłosił jednak, że liga wystartuje w zaplanowanym terminie 22 sierpnia i wszystkie mecze zostaną rozegrane, czyli także ten z udziałem Wisły Płock. „Nafciarze” zrezygnowali z wyjazdu na letnie zgrupowanie do Grodziska Wielkopolskiego i do inauguracji nowego sezonu będą przygotowywać się pod specjalnym nadzorem na klubowych obiektach w Płocku. W miniony weekend niepokojące informacje napłynęły także z Cetniewa, gdzie potwierdzono pierwszy przypadek zarażenia Covid-19 u lekkoatletów. W Cetniewie przebywało ostatnio około 50 zawodników i zawodniczek wraz z sztabami szkoleniowymi. Wszyscy maja zgłosić się do stacji sanitarno-epidemiologicznej w miejscach swojego zamieszkania i tam poddać się obowiązkowym procedurom. Test na koronawirusa przejdą wszyscy ci, którzy mieli bezpośredni kontakt z zakażoną osobą, prawdopodobnie była to jedna ze sprinterek.
O pozytywnym wyniku na obecność Covid-19 poinformował także Polski Związek Hokeja na Lodzie. Po powrocie do austriackiego klubu koronawirusa wykryto u Damiana Kapicy, który ostatnio przebywał na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Teraz związek czeka na wytyczne z sanepidu, czy pozostali kadrowicze będą musieli przejść badania.
Zdaniem profesora Roberta Flisiaka, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, przy takim wzroście liczby zakażonych należy raz jeszcze zastanowić się czy zwiększenie limitu widzów do 50 procent pojemności trybu nie było przedwczesna decyzją. Z drugiej jednak strony profesor zauważa, że mała liczba zakażeń na stadionach (na razie mówi się tylko o wykryciu wirusa u czterech kibiców Podbeskidzia Bielsko-Biała) może potwierdzać przypuszczenie wirusologów, iż na otwartej przestrzeni nie zakażeń występuje znacznie mniej. Zdecydowanie większym kłopotem są zgromadzenia w przestrzeniach zamkniętych, czyli wesela, imprezy rodzinne oraz imprezy kulturalne i sportowe organizowane w halach.

48 godzin sport

Zwycięstwa polskich siatkarek
Reprezentacja Polski siatkarek we wtorek i środę rozegrała w Łodzi dwa towarzyskie spotkania z zespołem Szwajcarii. W pierwszym spotkaniu biało-czerwone wygrały po tie-breaku 3:2, a w drugim zwyciężyły 3:1. Z powodu pandemii w tym roku odwołano wszystkie rozgrywki na szczeblu reprezentacyjnym, więc trener polskiej kadry Jacek Nawrocki na letnie zgrupowanie w Szczyrku nie powołał kluczowych zawodniczek, jak Joanna Wołosz, Malwina Smarzek-Godek czy Agnieszka Kąkolewska. Szansę gry dostały natomiast siatkarki, które są przyszłością polskiej drużyny narodowej. Wcześniej w Wałbrzychu dwukrotnie pokonały zespół Czech 3:1 i 3:2.

Rybus nadal w Lokomotiwie
Reprezentant Polski Maciej Rybus nieoczekiwanie przedłużył kontrakt z wicemistrzem rosyjskiej ekstraklasy Lokomotiwem Moskwa. Wcześniej 31-letni piłkarz przymierzał się do przeprowadzki do ligi tureckiej. Rybus jest zawodnikiem Lokomotiwu od trzech lat. Zdobył z tym zespołem mistrzostwo Rosji, Puchar Rosji i Superpuchar Rosji. W minionym rozgrywkach zagrał w 21 meczach, w których zaliczył cztery asysty.

Wirus szaleje w Treflu Gdańsk
Rośnie liczba zakażonych koronawirusem w siatkarskim klubie Trefl Gdańsk. W czwartek liczba siatkarzy u których stwierdzono obecność Covid-19 wzrosła do 11, a trzy kolejne osoby to pracownicy sztabu szkoleniowego i zaplecza logistycznego klubu. Trefl nie podaje ich danych osobowych.

Z Bośniakami zagrają w Zenicy
Spotkanie 2. kolejki grupy 1 dywizji A Ligi Narodów, Bośnia i Hercegowina – Polska, odbędzie się 7 września w Zenicy. To będzie drugi mecz biało-czerwonych w obecnej edycji tych rozgrywkach. Wcześniej, 4 września, zmierzą się w Amsterdamie z Holandią. W grupie 1 dywizji A gra jeszcze reprezentacja Włoch. Faza grupowa Ligi Narodów 2020/2021 zakończy się w listopadzie. W turnieju finałowym, który zaplanowano na czerwiec przyszłego roku, wystąpią zwycięzcy czterech grup dywizji A. Trofeum broni Portugalia.

Śmierć piłkarek od pioruna
Do ogromnej tragedii doszło podczas piłkarskiego meczu drużyn kobiecych w Meksyku. W trakcie spotkania rozpętała się burza, więc sędzia przerwał zawody i odesłał zawodniczki do szatni. Pięć z nich wróciło jednak na boisko, żeby zabrać piłki i wtedy uderzył w nie piorun. Dwie piłkarki nie przeżyły tego wypadku, pozostałe doznały oparzeń drugiego stopnia i wymagają opieki szpitalnej, ale lekarze określają ich stan jako stabilny.

Pazdan jednak nie spadnie
W tym roku z tureckiej ekstraklasy nie spadnie żaden zespół, a to oznacza, że w elicie pozostanie też Ankaragucu, którego piłkarzami są Michał Pazdan, Daniel Łukasik i Konrad Michalak. Poza Ankaragucu, administracyjna decyzja uratowała przed spadkiem ekipy Kayserispor i Yeni Malatyapor.

48 godzin sport

Diamentowa Liga się sypie
Organizatorzy mityngu Diamentowej Ligi w Gateshead odwołali zaplanowane na 12 września zawody z powodu pandemii koronawirusa, przez którą znacznie opóźniły się prace przy modernizacji stadionu. W tej sytuacji brytyjska federacja lekkoatletyczna postanowiła zrezygnować z przeprowadzenia tam mityngu zaliczanego do Diamentowej Ligi. To kolejna impreza tego cyklu, która w tym roku się nie odbędzie. Wcześniej odwołano zawody w Londynie, Rabacie, Zurychu, Paryżu oraz Eugene. Zmagania w Diamentowej Lidze mają się rozpocząć 14 sierpnia mityngiem w Monako.

Glik wraca do Serie A
Kamil Glik odchodzi z AS Monaco i po czterech sezonach przerwy ponownie będzie występował we włoskiej ekstraklasie. Obrońca reprezentacji Polski w poniedziałek ma przejść testy medyczne w ekipie beniaminka Serie A Benevento. Włoski klub za transfer Glika ma zapłacić AS Monaco 3,5 mln euro, zaś polski piłkarz ma zarabiać 3 mln euro rocznie. Glik we Włoszech grał wcześniej w zespołach Barii, Palermo i Torino. W przerwanym przez pandemię minionym sezonie ligi francuskiej zagrał w barwach AS Monaco w 23 meczach i zdobył jedną bramkę.

Wirus dopadł J-League
Władze japońskiej ekstraklasy piłkarskiej (J-League) poinformowały w minioną niedzielę, że zaplanowany w poniedziałek mecz pomiędzy zespołami Nagoya Grampus a Sanfrecce Hiroshima nie odbędzie się z powodu pozytywnych wyników testów na koronawirusa. Okazało się, że dwóch piłkarzy zespołu Nagoya Grampus oraz jeden z członków sztabu szkoleniowego są zakażeni Covid-19. Liga japońska wznowiła rozgrywki na początku lipca, po czterech miesiącach przerwy spowodowanej wybuchem pandemii.

Zbojkotowały hymn USA
W miniona sobotę w ośrodku w Bradenton na Florydzie kobieca liga koszykówki WNBA rozpoczęła opóźniony z powodu pandemii o ponad dwa miesiące nowy sezon. Koszykarki zespołów New York Liberty i Seattle Storm w czasie odgrywania hymnu USA udały się do szatni, protestując w ten sposób przeciwko nierówności rasowej w USA. W IMG Academy, gdzie rozgrywany będzie ten sezon WNBA, zespół Storm pokonał Liberty 87:71. Rozgrywki WNBA miały się rozpocząć 15 maja, a w obecnej wersji każdy z zespołów rozegra 22 spotkania, po czym nastąpi faza play off.

Sobota ponownie w Śląsku
Po siedmiu latach gry w zagranicznych klubach były reprezentant Polski Waldemar Sobota (zaliczył w biało-czerwonych barwach 18 występów) będzie ponownie zawodnikiem Śląska Wrocław. 33-letni napastnik od 1 lipca tego roku jest wolnym zawodnikiem, bo wygasł jego kontrakt z niemieckim II-ligowym klubem St. Pauli. We wrocławskim zespole Sobota grał w latach 2010-2013, strzelając w 120 meczach 19 goli i notując 21 asyst. Latem 2013 roku odszedł za milion euro do belgijskiego FC Brugge, skąd dwa lata później trafił do St. Pauli.

Koronawirus w Treflu Gdańsk
Ergo Arena została zamknięta po decyzji Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku. To skutek pozytywnych wyników testów na Covid-19 u dwóch siatkarzy Trefla Gdańsk. W konsekwencji wszystkie zajęcia zaplanowane w dniach 24-27 lipca w Ergo Arenie i na terenach zewnętrznych wokół obiektu zostały odwołane. To pierwszy przypadki koronawirusa w męskiej siatkówce ligowej w Polsce. Kilka dni temu obecność wirusa wykryto natomiast u siatkarki ŁKS Commercecon Łódź Aleksandry Wójcik, w efekcie cała drużyna została poddana kwarantannie, a halę Arena Łódź zamknięto na czas całościowej dezynfekcji.

W chińskiej lidze znów grają
W sobotę, z pięciomiesięcznym opóźnieniem (rywalizacja miała się rozpocząć 22 lutego) spowodowanym wybuchem epidemii koronawirusa, rozpoczął się sezon w chińskiej ekstraklasie piłkarskiej. Mecz broniącego tytułu Evergrande Kanton z Shanghai Shenhua (2:0) poprzedziła minuta ciszy w hołdzie ofiarom Covid-19. Zespół z Kantonu, prowadzony przez włoskiego trenera Fabia Cannavaro, wygrał po dwóch bramkach zdobytych w 7. i 66. minucie przez Wei Shihao. Spotkanie rozegrano w Dalian, jednym z dwóch miast, które wyznaczono na dokończenie rozgrywek ligowych. Drugim jest Suzou, a w każdym rywalizuje po osiem drużyn. Testy na obecność Covid-19 będą przeprowadzane co tydzień.

Ural bez Kucharczyka i Wilusza
Dwaj polscy piłkarze, Michał Kucharczyk i Maciej Wilusz, latem odejdą z występującego w rosyjskiej ekstraklasie piłkarskiej zespołu Ural Jekaterynburg. W jedenastej drużynie minionego sezonu pozostanie natomiast trzeci Polaków – Rafał Augustyniak (w minionym sezonie były zawodnik Miedzi Legnica rozegrał 32 spotkania, strzelił dwa gole i zaliczył dwie asysty). Kucharczyk trafił do Uralu latem 2019 roku po odejściu z Legii Warszawa. Łącznie rozegrał w tym zespole 19 meczów, w których strzelił jednego gola i zaliczył jedną asystę. Z kolei Wilusz, były zawodnik m.in. Lecha Poznań, który w Rosji gra od trzech lat, zawodnikiem Urala był od stycznia 2020 roku (wcześniej grał w FK Rostów) i zdążył wystąpić w 11 meczach. Obaj nasi piłkarze od 1 sierpnia będą mieli status wolnych graczy, co oznacza, że ich nowy pracodawca nie musi za nich nic płacić.

Kylian Mbappe kontuzjowany
Piłkarze Paris Saint-Germain zdobyli Puchar Francji pokonując w rozegranym w miniony piątek finałowym meczu Saint-Etienne 1:0. Zwycięską bramkę dla paryskiej drużyny zdobył Neymar. Spotkania nie dokończył francuski gwiazdor ekipy PSG Kylian Mbappe, którego w 31. minucie brutalnie sfaulował obrońca rywali Loica Perrina. Badania wykazały poważne uszkodzenia kostki, ale na razie nie wiadomo jak długo reprezentant Francji będzie wyłączony z gry. Wiadomo, że nie zagra w najbliższy weekend z Olympique Lyon w finale Pucharu Ligi Francuskiej, ale może zdąży się wykurować do 12 sierpnia na mecz z Atalantą Bergamo w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

Wymiana gwiazd w Bełchatowie

W siatkarskiej PlusLidze karuzela transferowa kręci się w najlepsze. Do ekipy PGE Skry Bełchatów, z której po 17 latach występów tego lata odszedł Mariusz Wlazły, w nowym sezonie dołączy jeden z najlepszych przyjmujących na świecie, 28-letni reprezentant USA Taylor Sander.

Odejście Wlazłego z bełchatowskiego klubu było chyba największą sensacją ostatnich tygodni w naszej siatkarskiej ekstraklasie. Mistrz świata z 2014 roku już w maju wyjawił, że z różnych powodów w nowym sezonie nie będzie kontynuował kariery w zespole Skry. Ta wiadomość wywołała burzliwe reakcje wśród fanów bełchatowskiego klubu, co najwyraźniej nie spodobało się prezesowi klubu Konradowi Piechockiemu, bo w kilku publicznych wypowiedziach pozwolił sobie na kilka krytycznych uwag pod adresem zasłużonego dla klubu siatkarza. Nerwowa reakcja działacza była zrozumiała, bo w tym czasie miał on jeszcze nadzieję, że Wlazły zgodzi się obniżyć swoje finansowe wymagania i przedłuży wygasający kontrakt. Negocjacje wprawdzie utknęły w martwym punkcie, lecz formalnie wciąż były prowadzone. Puszczając w świat wiadomość o planowanym odejściu ze Skry, Wlazły dał do zrozumienia, że jest gotów do rozważenia każdej interesującej go oferty. Ponieważ mimo 35 lat na karku wciąż jest graczem światowej klasy, na brak propozycji nie narzekał, ale im więcej ich do niego spływało, tym jego chęć pójścia na kompromis w negocjacjach z bełchatowskim klubem malała. I to właśnie najbardziej zirytowało Piechockiego.
Ostatecznie stało się to, co w końcu i tak kiedyś stać się musiało. Obie strony uznały, że nie mają już sobie nic ciekawego do zaproponowania. Wlazły odbył spotkanie ze swoich starym druhem z reprezentacji Michałem Winiarskim, który po zakończeniu kariery został trenerem i obecnie prowadzi zespół Trefla Gdańsk, po którym podjął decyzję o dołączeniu do tej ekipy. Oficjalnie jednak władze PGE Skry Bełchatów dopiero po wygaśnięciu umowy ogłosiły, że „legenda klubu Mariusz Wlazły po 17 latach występów odchodzi z klubu”. Prezes Piechocki schował urazy do kieszeni do tego stopnia, że godził się na pożegnania wybitnego siatkarza z wszelkimi należnymi jego klasie i dokonaniom honorami. Przypomnijmy, że Wlazły zdobył z zespołem Skry dziewięć tytułów mistrza Polski, siedem Pucharów i cztery Superpuchary Polski, a do tego medale Klubowych Mistrzostw Świata i Ligi Mistrzów. Dlatego klub podjął decyzje, iż numer 2 na koszulce, z którym przez lata występował Wlazły, zostanie zastrzeżony. „Ten numer zawsze będzie kojarzył się z Mariuszem. W ten sposób chcemy też mu podziękować za jego wkład w nasze wspólne sukcesy. Koszulka z jego numerem już wkrótce zawiśnie pod sufitem hali Energia” – powiedział na łamach oficjalnej strony internetowej bełchatowskiego klubu Konrad Piechocki.
Sportowe życie nie zna jednak próżni i w miejsce graczy, nawet najbardziej zasłużonych, pojawiają się nowi. W miniony weekend PGE Skra Bełchatów ogłosiła, że od nowego zawodnikiem ich zespołu będzie znakomity amerykański siatkarz, jeden z najlepszych przyjmujących na świecie, 28-letni Taylor Sander. Jego aktualna forma jest co prawda wielką niewiadomą, bo w poprzednim sezonie zawodnik ten praktycznie nie grał, bo przechodził rehabilitację po operację barku. Teraz jednak jest już ponoć całkowicie zdrowy i gotów do nowych wyzwań. „ Nie ukrywam, że jestem bardzo podekscytowany perspektywą występów w tak znakomitej drużynie, jaką jest PGE Skra i w tak silnej lidze, jaką jest PlusLiga. Miałem kilka propozycji z innych krajów, ale chciał spróbować sił polskiej ekstraklasie, jednej z najlepszych lig w Europie. Uważam, że to świetne miejsce dla mojego siatkarskiego rozwoju” – powiedział Sander w wypowiedzi dla internetowej strony PGE Skry.
Mierzący 196 cm reprezentant USA grał wcześniej we Włoszech (w Calzedonii Werona i Cucine Lube Civitanova), w Chinach (Beijing Volleyball) oraz Brazylii (Sady Cruzeiro). Z każdym z tych zespołów zdobywał trofea. Z reprezentacja Stanów Zjednoczonych wywalczył brązowy medal igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro (2016), wygrał Ligę Światową (2014), Puchar Świata (2015), mistrzostwo Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów, a także zdobył brąz na mistrzostwach świata w 2008 roku. „Taylor to siatkarz kompletny – jest bardzo atletyczny, skoczny, wysoko łapie piłki, dobrze gra blokiem i ma dobrą zagrywkę. To bardzo wszechstronny gracz światowej klasy” – ocenił nowego gracza w swoim zespole trener PGE Skry Michał Mieszko Gogol.
Czy Sander zdoła wypełnić gwiazdorska lukę powstałą w bełchatowskiej drużynie po odejściu Wlazłego, przekonamy się po rozpoczęciu nowego sezonu.

ZAKSA już wygrywa

Siatkarze Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wywalczyli pierwsze trofeum w nowym sezonie. W miniona środę zespół aktualnych mistrzów PlusLigi pokonał dawną drużynę ONICO Warszawa, w tej chwili występującą pod roboczą nazwą „Projekt Warszawa” 3:1.

Mecz o Superpuchar dość długo stał pod znakiem zapytania, a to z powodu zmian własnościowych w warszawskim klubie. Ostatecznie uzyskał on licencję na występy w PlusLidze, ale chwilowo gra pod szyldem Projekt Warszawa, bo rozmowy z nowym sponsorem tytularnym wciąż trwają. Działacze stołecznego zespołu mieli jednak mnóstwo problemów ze skompletowaniem kadry. Po odejściu Brama Van den Driesa i kontuzji Artura Udrysa, trener Andrea Anastasi nie miał do dyspozycji nominalnego atakującego i na tej pozycji występował z konieczności środkowy Jakub Kowalczyk. Dopiero tuż przed meczem o Superpuchar Polski udało się zakontraktować Jana Króla.

Projekt postawił się mistrzom

Zarówno trener Anastasi, jak i prowadzący ekipę ZAKSY Nikola Grbić, jeszcze przed meczem uprzedzali, że po wyczerpującym sezonie reprezentacyjnym trudno oczekiwać najwyższego poziomu gry. Mieli rację, bo gracze obu drużyny popełniali sporo błędów, a na parkiecie królowały przypadek i chaos. Na widowni dominowali kibice mistrzów Polski, na boisku też dominowali kędzierzynianie, chociaż nie w każdym secie jednakowo.

Warszawski Projekt stawiał opór tylko na początku pierwszego seta, potem podopieczni Grbicia odskoczyli i pewnie wygrali. Podobnie zaczęła się rywalizacja w drugiej partii, lecz warszawianie tym razem utrzymali koncentracje i ZAKSA wygrała dopiero na przewagi 34:32. Ale rozgrzani rywale w trzecim secie niemal od początku uzyskali wyraźną przewagę i wygrali go do 19. ale to było wszystko, na co pozwoliła im drużyna mistrzów Polski, która po widowiskowej grze z obu stron wygrała tę partię do 23, a cały mecz 3:1. MVP meczu został wybrany zawodnik ZAKSY Łukasz Kaczmarek.

Zespoły wystąpiły w takich składach: Grupa Azoty ZAKSA – Toniutti, Kaczmarek, Wiśniewski, Smith, Śliwka, Parodi, Zatorski (libero) oraz Rejno; Projekt – Brizard, Kowalczyk, Wrona, Nowakowski, Kwolek, Tillie, Wojtaszek (libero) oraz Grobelny, Niemiec.

Wymęczeni kadrowicze

Kadrowicze Vitala Heynena w większości dołączyli do swoich klubowych zespołów dopiero na finiszu przygotowań do ligowego sezonu, który rozpocznie się w najbliższy weekend. Największy problem ma z tym ekipa PGE Skry Bełchatów, bo miała w reprezentacyjnym młynie aż sześciu zawodników – Karola Kłosa, Jakuba Kochanowskiego, Artura Szalpuka, Grzegorza Łomacza i Norberta Hubera. „Za ich sukcesy w kadrze największą cenę płacą kluby” – narzeka prezes bełchatowskiego klubu Konrad Piechocki. Martwi się też o formę całego zespołu, bo pod wodza trenera Michała Mieszko Gogola, też przecież uwikłanego w pracę dla PZPS w roli asystenta Heynena, może trenować w komplecie dopiero od powrotu kadrowiczów z Pucharu Świata w Japonii. Wszyscy z marszu w miniony weekend zagrali w Memoriale Arkadiusza Gołasia. Jeszcze później, bo dopiero w poniedziałek, do klubowej kadry dołączył reprezentant Iranu Milad Ebadipour.

W klubie dziewięciokrotnych mistrzów kraju cieszą się z powrotu tej siódemki graczy, lecz nie brakuje obaw. „W poprzednim sezonie nasza słabsza postawa wynikała w głównej mierze z problemów zdrowotnych kluczowych zawodników, co było konsekwencją rozgrywanych wcześniej mistrzostw świata. Niestety, teraz sytuacja będzie zapewne podobna, bo okres dla reprezentacji był bardzo długi i wyjątkowo intensywny” – przekonuje prezes Piechocki.

Trudno nie przyznać racji sternikowi bełchatowskiej nawy. Świetnie spisujący się w ubiegłorocznych mistrzostwach globu Szalpuk w rozgrywkach ligowych z powodu trapiących go kłopotów zdrowotnych wystąpił zaledwie w kilku spotkaniach i niewiele pomógł swojej klubowej drużynie. A w tym roku polska reprezentacja rozegrała 48 meczów.

Byle zdrowie dopisywało

Dla sztabu szkoleniowego czołowych polskich klubów, które jak PGE Skra mają dużo graczy na reprezentacyjnym poziomie, zmartwieniem jest nie tylko ich zdrowie i forma fizyczna, ale też brak możliwości optymalnego przygotowania się do występów w lidze. Na miesiąc przed startem rozgrywek na treningach bełchatowian brakowało bowiem wszystkich trzech środkowych, Kłosa, Kochanowskiego i Hubera, co mocno przeszkadzało w pracy nad zgraniem zespołu i wytrenowaniu nowych wariantów taktycznych.

Szybki powrót do ligowej rzeczywistości reprezentantów Polski będzie zatem jak zawsze szalonym eksperymentem, bo chociaż kadrowicze są do tego przyzwyczajeni, to nie są przecież nadludźmi.

Zestaw par 1. kolejki PlusLigi
Sobota, 26 października:
Indykpol AZS Olsztyn – Cerrad Enea Czarni Radom (godz. 14:45); Cuprum Lubin – Aluron Virtu CMC Warta Zawiercie (godz. 17:30); Projekt Warszawa – MKS Będzin (godz. 19:00); BKS Visła Bydgoszcz – Jastrzębski Węgiel (godz. 20:30).
Niedziela 27 października:
GKS Katowice – Asseco Resovia Rzeszów (godz. 14:45); Trefl Gdańsk – PGE Skra Bełchatów (godz. 17:30).
Spotkanie Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle z MKS Malow Ślepsk Suwałki przełożono na 6 listopada).

 

Powalczą o półfinał PlusLigi

Dopiero w sobotę wykrystalizował się zestaw par fazy play-off siatkarskiej PlusLigi. Dzięki wygranej w Cuprum Lubin 3:0 na 4. miejsce awansował zespół Aluronu Virtu Warty Zawiercie.

Już wcześniej pewne bezpośredniego awansu do strefy medalowej były dwie najlepsze drużyny fazy zasadniczej PlusLigi, czyli lider ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i wicelider ONICO Warszawa. O dwa pozostałe miejsce powalczą cztery kolejne w tabeli zespoły. Dopiero w sobotę rozstrzygnęła się kolejność w tej czwórce. Trzeci Jastrzębski Węgiel zmierzy się z szóstą PGE Skrą Bełchatów, natomiast czwarty w tabeli zespół Aluronu Virtu Warty Zawiercie zmierzy się z piątym Cerradem Czarnymi Radom. Rywalizacja rozpocznie się 27 marca i będzie się toczyła do dwóch zwycięstw. Drugie mecze zaplanowano na 30 marca, a na ewentualnie trzecie zarezerwowano 6 kwietnia. Znany jest też zestaw par półfinałowych. ZAKSA zagra z lepszym z pary Warta Zawiercie – Czarni Radom, zaś ONICO z lepszym z pary Jastrzębski Węgiel– PGE Skra Bełchatów. Pierwsze mecze w tej fazie rozgrywek zaplanowano na 13 kwietnia, drugie na 17 kwietnia, a ewentualne trzecie na 24 kwietnia.

Dla wielu kibiców siatkówki niespodzianką jest nieobecność w gronie sześciu najlepszych ekip zespołu Trefla Gdańsk, który tak rewelacyjnie spisał się w Lidze Mistrzów docierając do ćwierćfinału, w którym stoczył fantastyczną walkę z hegemonem europejskiej siatkówki klubowej Zenitem Kazań. O awansie do półfinału zadecydował dopiero „złoty set”. Gdańszczanie u siebie przegrali 2:3, ale w Kazaniu zagrali fantastycznie i sensacyjnie wygrali po tie-breaku 3:2. Tym zwycięstwem polski zespół przerwał serię trzydziestu zwycięstw Rosjan w europejskich pucharach z rzędu.

 

Tylko ZAKSA bez awansu

W minioną środę zakończyła się faza grupowa siatkarskiej Ligi Mistrzów. Z polskich drużyn do ćwierćfinału awansowały Trefl Gdańsk i Skra Bełchatów, a odpadła ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Przed ostatnią kolejką fazy grupowej Ligi Mistrzów ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zajmowała drugie miejsce w grupie B. Miała 9 punktów, co było o tyle istotne, że wciąż zachowała szanse na awans do fazy play-off. Ekipa prowadzona przez trenera Andreę Gardiniego musiała jednak wygrać mecz z liderem grupy Cucine Lube Civitanova. Dodatkowe trzy punkty zapewniłyby kędzierzynianom awans do ćwierćfinału z drugiego miejsca (spośród pięciu zespołów z drugich miejsc promocję dostawały tylko trzy najlepsze).

Niestety, lider naszej krajowej ekstraklasy przegrał wyjazdową potyczkę z włoskim zespołem 2:3, chociaż prowadził już 2:0 w setach (25:21, 25:22), a w trzecim miał piłki meczowe przy stanie 24:20. Niestety, ostatecznie ZAKSA przegrała tę partię 32:34, a potem jeszcze kolejne dwa sety (21:25 i tie-break 12:15). Mimo porażki kędzierzynianie ostatecznie zajęli drugie miejsce w grupie, ale Chaumont VB, PGE Skra Bełchatów i Dinamo Moskwa zgromadziły więcej punktów i to ZAKSA odpadła z dalszych rozgrywek. Jej los podzielił też Halkbank Ankara.

Do play-off z pierwszych miejsc awansowały ekipy Zenita Kazań (obrońca tytułu), Cucine Lube Civitanova, Zenita Petersburg, Trefla Gdańsk i Sir Sicoma Colussi Perugia, a stawkę ćwierćfinalistów uzupełniły zespoły Chaumont VB 52, Dynamo Moskwa i PGE Skra. Losowanie par 1/4 finału odbędzie się w piątek 1 marca. Pierwsze mecze zaplanowano na 12-14 marca, a rewanże na 19-21 marca. Finał odbędzie się w Berlinie 19 maja.

 

Trefl lepszy od Skry i ZAKSY

Nasze siatkarskie zespoły ze zmiennym szczęściem walczą w Lidze Mistrzów. Zawodzą PGE Skra Bełchatów i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a po czterech kolejkach w najlepszej sytuacji jest trzeci w ubiegłym sezonie w PlusLidze Trefl Gdańsk.

W środku tygodnia rozegrano mecze 4. kolejki siatkarskiej Ligi Mistrzów. PGE Skra Bełchatów przegrała na własnym parkiecie z belgijskim Greenyard Maaseik 2:3. Bełchatowianie tą porażką mocno skomplikowali sobie drogę sytuację w grupie D. Belgijski zespół ograł mistrzów Polski po raz drugi, bo wcześniej okazał się lepszy także na własnym terenie (3:0). Właśnie dlatego siatkarze PGE Skry musieli wygrać rewanż u siebie, żeby zachować szansę na wyjście z grupy i awans do fazy pucharowej. Teraz za karę czeka ich w następnej kolejce mecz o wszystko z Treflem.

Gdańszczanie w tej kolejce zmierzyli się na wyjeździe z ostatnim w tabeli Berlin Recycling Volleys i wygrali 3:0. Zespół Trefla pokazał lwi pazur zwłaszcza w ostatnim secie, który przegrywał 21:24, ale doprowadził do gry na przewagi i zwyciężył ostatecznie 38:36. Dzięki wygranej gdańska drużyna umocniła się na prowadzeniu w grupie D. Trefl ma na koncie dziewięć punktów, druga w tabeli PGE Skra siedem, trzeci Greenyard Maaseik pięć, a ostatni Berlin Recycling trzy. W następnej, piątej kolejce obie polskie ekipy zmierzą się w bezpośrednim boju. Jeśli gdańszczanie wygrają to starcie, zapewnią sobie na kolejkę przed końcem awans do fazy pucharowej. Ale jeśli bełchatowianie wygrają za trzy punkty, to oni wskoczą na pozycję lidera, a w ostatniej serii gier zagrają z Berlin Recycling Volleys.

Z trzech polskich zespołów uczestniczących w obecnym sezonie Ligi Mistrzów w najtrudniejszej sytuacji jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Wicemistrzowie Polski przed czwartą kolejką zajmowali w grupie B trzecie miejsce, a w czwartek grali z ekipą włoskim potentatem Azimut Leo Shoes Modena (spotkanie zakończyło się po zamknięciu wydania). ZAKSA po 14 rozegranych spotkaniach pozostaje niepokonana w PlusLidze, a w niedzielę zdobyła Puchar Polski. W europejskich pucharach podopieczni trenera Andrei Gardiniego mają jednak mniej powodów do zadowolenia – po trzech kolejkach jedno zwycięstwo i dwie porażki. W pierwszej rundzie zmagań grupowych przegrali z trzecią ekipą poprzedniego sezonu w Serie A Modeną i z wicemistrzem Włoch Cucine Lube Civitanova.

Do ćwierćfinału awansują tylko zwycięzcy pięciu grup oraz trzy zespoły z drugich miejsc z najlepszym bilansem.

 

Kwartet ściga ZAKSĘ

Fot. Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle w polskiej lidze są jak na razie poza zasięgiem rywali

 

 

Po meczach 8. kolejki PlusLigi na czele umocniła się drużyna ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, która prowadzi w tabeli z przewagą pięciu punktów na drugą w stawce ekipą Czarnych Radom. Broniąca tytułu Skra Bełchatów jest dopiero na 5. miejscu.

 

Rozpędzająca się powoli ekipa szczecińskiej Stoczni podejmowała rewelacyjnie spisującą się drużynę Cerradu Czarnych Radom i zatrzymała zwycięski marsz siatkarzy trenowanych przez Roberta Prygla. W dwóch pierwszych setach szczecinianie grali kapitalnie i nie dali rywalom pola do popisu. Zdrzemnęli się jednak w trzeciej partii i radomianie wrócili do gry. Do końca meczu walka była niezwykle zacięta i wyrównana, ostatecznie jednak to gospodarze, w szeregach których brylował Bartosz Kurek, czwartek seta wygrali 25:23 i zgarnęli komplet punktów wygrywając mecz 3:1. Zespół Stoczni awansował na czwarte miejsce w tabeli, ale Czarni Radom utrzymali pozycję wicelidera, lecz ich przewaga nad kolejnymi zespołami zmalała. Nad trzecim w zestawieniu Jastrzębskim Węglem radomianie maja dwa „oczka” przewagi, a nad czwartą Stocznią i piątą Skrą Bełchatów trzy. Te cztery zespoły tworzą grupę pościgową za niepokonana jeszcze w tym sezonie w PlusLidze ekipa ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

Wicemistrzowie Polski w obecnym sezonie są bezkonkurencyjni. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w ośmiu rozegranych spotkaniach straciła zaledwie cztery sety i jeden punkt, pokonując po drodze m.in. Indykpol AZS Olsztyn, Jastrzębski Węgiel i Trefla Gdańsk. Podopiecznych trenera Andrei Gardiniego nie zdołała też powstrzymać odradzającą się ekipa Asseco Resovia Rzeszów. Przed potyczką z Cuprum Lubin typowano łatwe zwycięstwo kędzierzynian, tym bardziej że „Miedziowi” dotychczas nie zachwycali formą. Te prognozy potwierdziły się na parkiecie, na którym dominowali gracze ZAKSY, pewnie wygrywając w trzech setach (25:16, 25:22, 25:14). Duet Rafał Szymura – Mateusz Bieniek, mimo młodego wieku, grał na niebotycznym dla gospodarzy poziomie i bezlitośnie punktował rywali. Andrea Gardini nie krył satysfakcji, obserwując postawę swojej ekipy. Nawet zmiany w składzie nie wpłynęły na jakość gry gości. Kędzierzynianie są w tej chwili najpoważniejszymi kandydatami do zdobycia mistrzostwa Polski, chociaż trzeba pamiętać, że czekają ich jeszcze mecze z zespołami ze ścisłej czołówki oraz maraton spotkań w rozpoczynającej się właśnie nowej edycji siatkarskiej Ligi Mistrzów.

Po ośmiu kolejkach kolejność w PlusLidze wygląda tak: 1. ZAKSA, 2. Cerrad Czarni, 3. Jastrzębski Węgiel, 4. Stocznia, 5. PGE Skra, 6. Aluron Virtu Warta Zawiercie, 7. ONICO Warszawa, 8. Indykpol AZS Olsztyn, 9. Trefl Gdańsk, 10. Chemik Bydgoszcz, 11. GKS Katowice, 12. Cuprum Lubin, 13. MKS Będzin, 14. Asseco Resovia Rzeszów.

 

Kolejny laur dla Bartosza Kurka

Bartosz Kurek został wybrany na najlepszego siatkarza Europ w 2018 roku, a trener polskiej reprezentacji Vital Heynen na najlepszego trenera. Laureatów tych prestiżowych wyróżnień ogłoszono w miniony piątek podczas gali CEV w Budapeszcie.

 

Europejska Federacja Piłki Siatkowej (CEV) przyznała nagrody także innych kategoriach, wyróżniając za osiągnięcia w kończącym się roku. Przyznanie wyróżnień odbyło się tuż po losowaniu grup siatkarskiej Ligi Mistrzów. Zważywszy na fakt, że tegoroczne mistrzostwa świata wygrała reprezentacja Polski, broniąc tytułu wywalczonego cztery lata wcześniej, wybranie na najlepszego siatkarza 2018 roku zawodnika z innego kraju byłoby niepoważnym wygłupem. Zwłaszcza że w ekipie biało-czerwonych był idealny kandydat do odebrania tej prestiżowej nagrody, czyli Bartosz Kurek, najlepiej punktujący zawodnik, MVP i gwiazda mistrzostw świata. Równie niestosowne byłoby pominięcie trenera zwycięskiej ekipy, więc wybór Vitala Heynena także nikogo nie zaskoczył.

 

Pozostałe wyróżnienia:

Najlepsza siatkarka Europy 2018 – Tijana Bosković (Serbia); najlepszy trener reprezentacji kobiecej – Zoran Terzić (Serbia); najlepsze siatkarki plażowe –Barbora Hermannova i Marketa Slukowa (Czechy); najlepsi siatkarze plażowi 2018 – Anders Mol i Chisitian Sorum (Norwegia); wydarzenie roku – inauguracja mistrzostw Europy w piłce siatkowej na śniegu; nagroda specjalna (inne kategorie wiekowe) – Denis Szekunow i Dmitrij Weretiuk (Rosja); nagroda CEV za całokształt działalności – Carlo Salvatori (Włochy).

W trakcie budapesztańskiej gali rozlosowano też m. in. grupy siatkarskiej Ligi Mistrzów. Europejskie puchary przeszły rewolucję. Wcześniej po fazie grupowej wybierany był organizator turnieju finałowego i miał automatyczny awans. Tym razem do kolejnej fazy awansują zwycięzcy grup i trzy najlepsze ekipy z drugich miejsc, utworzą pary ćwierćfinałowe. Rywalizacja będzie odbywać się na zasadzie mecz i rewanż (u siebie i na wyjeździe), a finał zostanie rozegrany na neutralnym terenie i o wygranej będzie decydowało tylko jedno spotkanie.

 

Składy grup Ligi Mistrzów:

Grupa A:
Zenit Kazań, Halkbank Ankara, Knack Roeselare, PAOK Saloniki/United Volleys Frankfurt;

Grupa B:
Cucine Lube Civitanova, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, VK CEZ Karlovarsko, Azimut Modena;

Grupa C:
Zenit Petersburg, VfB Friedrichshafen, ACH Volley Lublana, Chaumont VB 52/Vojvodina Nowy Sad;

Grupa D:
PGE Skra Bełchatów, Berlin Recycling Volleys, Greenyard Maaseik, Trefl Gdańsk;

Grupa E:
Sir Sicoma Colussi Perugia, Arkas Izmir, Tours VB, Dynamo Moskwa.