Szarapowa schodzi z kortu

W tegorocznym US Open Maria Szarapowa odpadła już w 1. rundzie po dotkliwej porażce z odwieczną rywalką Sereną Williams 1:6, 1:6. W najnowszym notowaniu rankingu WTA rosyjska tenisistka, która od powrotu w kwietniu 2017 roku po dyskwalifikacji za doping nie wygrała żadnego ważnego turnieju, została sklasyfikowana dopiero na 135. miejscu. Dla byłej liderki światowej listy i pięciokrotnej triumfatorki turniejów Wielkiego Szlema może to być powód do zakończenia kariery.

Szarapowa ostatni raz tak nisko w rankingu była w sierpniu 2017 roku, ale wtedy była to konsekwencja półtorarocznej dyskwalifikacji za stosowanie zakazanego meldonium, niezbyt zresztą uciążliwą, bo organizatorzy turniejów chętnie przydzielali sławnej Rosjance tzw. dzikie karty. Dzisiaj już nie są jednak tacy chętni do wyświadczania jej takiej uprzejmości. Z prostego powodu – Szarapowa jest cieniem zawodniczki, która trzy lata temu zachwycała walecznością, a siłą uderzeń zmiatała rywalki z kortów. Trudno jednoznacznie stwierdzić co jest faktycznym powodem jej ewidentnie słabszej formy 32-letniej obecnie tenisistki – liczne kontuzje czy brak meldonium, którym faszerowała się w najlepszych latach swojej kariery, ponoć nieświadoma jego dopingowych właściwości.

Gdy w połowie stycznia 2016 roku ogłaszano aktualny ranking WTA, Szarapowa zajmował w nim piąte miejsce. Przed nią w zestawieniu był Agniesza Radawańska, Hiszpanka Garbine Muguruza, Rumunka Simona Halep i na samym szczycie Serena Williams, zaś w dolnej połówce Top 10 plasowały się Niemka polskiego pochodzenia Angelique Kerber, Czeszka Petra Kvitova, Włoszka Flavia Pennetta, kolejna Czeszka Lucie Safarova, a stawkę zamykała starsza z sióstr Williams, Venus. Dzisiaj z tej grupy zawodniczek w pierwszej dziesiątce światowej listy znajdują się Serena Williams (jest 9.), Kvitova (7) i Halep (6). Radwańska, Safarova i Pennetta zakończyły już kariery, a z tej trójki starsza od Szarapowej jest tylko włoska tenisistka (37 lat), Czeszka jest rówieśniczką, a Polka jest młodsza o dwa lata.

Z wielkich rywalek rosyjskiej tenisistki sprzed kilku lat w elicie nie ma też Dunki Karoliny Woźniackiej (WTA 17), Białorusinki Wiktorii Azarenki (WTA 45), Amerykanki Venus Williams (WTA 56), Rosjanki Swietłany Kuzniecowej (WTA 65), Slowaczki Dominiki Cibulkovej (WTA 95), Australijki Samanthy Stosur (WTA 139), Niemek Andrei Petković (WTA 79) i Julii Goerges (WTA 25) czy kolejnej Rosjanki, Anastazji Paluczenkowej (WTA 41). Miejsce w czołówce utrzymała tylko Serena Williams, chociaż Amerykanka od powrotu po przerwie macierzyńskiej też nie jest w stanie wygrać upragnionego, 24. turnieju Wielkiego Szlema.

Dzikie karty dla mistrzyni

Szarapowa po odbyciu kary dyskwalifikacji też miała ambicje powrotu do Top 10 i na początku wydawało się, że jest w stanie tego dokonać. Do rywalizacji wróciła w kwietniu 2017 roku w Porsche Cup w Stuttgarcie. Do tej imprezy oraz następnych w Rzymie i w Madrycie otrzymała dzikie karty, a zdobyte punkty pozwoliły jej awansować z miejsca 258. na 59. pod koniec 2017 roku. W tamtym okresie wygrała mały turniej w Tiencinie, a miesiąc wcześniej w US Open doszła do 4. rundy. W kolejnym sezonie też jeszcze pięła się w rankingu i nawet przebiła się do trzeciej dziesiątki. W czerwcu 2018 roku doszła w Paryżu do ćwierćfinału French Open i tryskała optymizmem. „Gdybym nie miała motywacji i chęci do codziennej pracy, to nie grałabym już w tenisa. Ale nadal mam motywację i wciąż chcę wygrywać” – zapewniała w rozmowach z dziennikarzami.

W tym sezonie jej entuzjazm mocno przygasł, bo dokuczające jej kontuzje wyłączyły ją z czynnego tenisowego życia na ponad pół sezonu. Przed US Open chyba miała świadomość, że nie jest w dyspozycji pozwalającej na podjęcie wyrównanej walki z Sereną Willimas, dlatego w wypowiedziach dla mediów pozwalała już sobie na stwierdzenie, że największe wyzwania w karierze ma już za sobą. „Ogromne wyzwania stoją dziś przed nastolatkami, które mają w kieszeni kilkaset dolarów i żadnej pewności, co osiągną w przyszłości. Nie wiedzą, do jakiego dotrą miejsca. Mają tylko marzenia i dlatego jest im dużo trudniej niż 32-latce, która zarobiła tyle, że może w życiu robić, co jej się podoba” – pochwaliła się niebezpodstawnie Szarapowa, która tylko na korcie zarobiła ponad 40 mln dolarów, a dzięki licznym kontraktom reklamowym przez blisko dekadę była najlepiej zarabiającą sportsmenka na świecie.

Zeszłoroczny występ w stolicy Francji był jej ostatnim jak dotąd udanym występem w turniejach wielkoszlemowych. Potem doszła do 4. rundy US Open 2018, 4. rundy Australian Open 2019, nie dostałą się do French Open 2019, a w tegorocznym Wimbledonie i US Open odpadła już w 1. rundzie. Wypadając z Top 100 rankingu WTA Szarapowa będzie w przyszłym roku miała duże problemy z zakwalifikowaniem się nie tylko do turniejów Wielkiego Szlema, ale także do turniejów klasy Premier. Jeśli nie dostanie dzikiej karty, będzie musiała bić się w kwalifikacjach, co dla zawodniczki tej klasy i z takimi osiągnięciami (36 wygranych turniejów, w tym pięć wielkoszlemowych, 21 tygodni na pierwszym miejscu światowej listy) będzie upokarzające. I ryzykowne, bo w kwalifikacjach trafia się często na „nastolatki z kilkuset dolarami w kieszeni”, nie mających żadnych kompleksów przed wielkimi mistrzyniami.

A Rosjanka najwyraźniej nie potrafi już odnaleźć się w nowej tenisowej rzeczywistości, bo chociaż wciąż jest jedną z najwyższych (187 cm), to jej zasięg ramion i siła nie dają jej już takiej przewagi, jaką miała kiedyś nad zawodniczkami ze swojego pokolenia. Młodsze zawodniczki odbijają piłki równie mocno, a nawet mocniej, są ponadto szybsze, lepiej wyszkolone technicznie, zwrotniejsze i znakomicie przygotowane kondycyjnie. One nie boją się Szarapowej, tak jak w którymś momencie przestały bać się Radwańskiej i jak powoli przestają bać się Sereny Williams. Czas dawnych mistrzyń, które weszły na szczyt w pierwszej dekadzie XXI wieku, powoli dobiega końca.

Czas na życie bez tenisa?

Niewykluczone, że Rosjanka pójdzie w ślady Radwańskiej i zakończy karierę. Na brak zajęcie poza kortem z pewnością narzekać nie będzie. Mimo dopingowej wpadki i braku wyników w ostatnich latach, wciąż jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych tenisistek na świecie. Mieszka w Stanach Zjednoczonych od 1994 roku, ma obywatelstwo tego kraju, ale zachowała także rosyjski paszport. W ostatnich latach wykorzystywała przerwy w karierze na edukacje – skończyła m. in. studia biznesowe w Harvard Business School w Bostonie. Sponsorzy, którzy na krótko odwrócili się od Szarapowej po wybuchu afery dopingowej, niemal w komplecie wznowili z nią współpracę – nie zrobił tego jedynie szwajcarski producent zegarków TAG Heuer, ale Porsche, Nike i Evian and Head znów korzystają z jej wizerunku i słono za to płacą.

Biznesowo jednak najważniejszy dla Szarapowej okazał się projekt Sugarpova, czyli produkcja słodyczy, której sztandarowym produktem są tabliczki czekolady klasy premium, firmowane nazwiskiem tenisistki. Magazyn „Forbes” ocenił, że dzisiaj firma jest warta ponad 20 mln dolarów. Jak widać piękna Maria umie zadbać o swoje finanse, a ludzie z jej najbliższego otoczenia wręcz twierdzą, że ma wyjątkowy talent do biznesu i gdy już odłoży tenisową rakietę na półkę, z pewnością sobie w życiu poradzi.

 

Przetasowania po US Open

Japonka Naomi Osaka nie obroniła tytułu w US Open i w najnowszym notowaniu rankingu WTA spadła na czwarte miejsce. Liderką ponownie została Australijka Ashleigh Barty. Tegoroczna triumfatorka, Kanadyjka Bianca Andreescu, awansował na piątą lokatę. W rankingu ATP w czołowej trójce nie doszło do zmian – liderem pozostał Novak Djoković, drugi jest Rafael Nadal, a trzeci Roger Federer.

Chociaż Barty odpadła już w 1/8 finału nowojorskiego turnieju, mimo to znów jest na czele listy światowej i jako pierwsza zapewniła sobie udział w kończących sezon „turnieju mistrzyń” – WTA Finals w chińskim Shenzen. Dużo straciła dotychczasowa liderka, Japonka Naomi Osaka, która w US Open broniła tytułu, ale w odpadła już w 4. rundzie po porażce ze Szwajcarką Belindą Bencić 5:7, 4:6. Z 4846 punktami na koncie jest obecnie czwarta, ale piątą w zestawieniu Biancę Andreescu wyprzedza zaledwie o 11 „oczek”. Prowadząca na światowej liście Barty (6501 pkt) też nie ma zbyt dużej przewagi nad drugą w kolejności Czeszką Karoliną Pliskovą, która zgromadziła na koncie 6125 pkt. Zdecydowanie większą stratę notuje trzecia w rankingu Ukrainka Jelina Switolina – 5032 pkt. Stawkę w Top 10 uzupełniają: 6. Simona Halep (Rumunia) – 4803 pkt, 7. Petra Kvitova (Czechy) – 4326, 8. Kiki Bertens (Holandia) – 4325, 9. Serena Williams (USA) – 3935, 10. Belinda Bencic (Szwajcaria) – 3738.
Z polskich tenisistek najwyżej w najnowszym notowaniu sklasyfikowana została Magda Linette, która po udanym występie w US Open awansowała z 53. na najlepsze w karierze 45. miejsce. Iga Świątek natomiast spadła z 49. na 57. lokatę i straciła pozycję rakiety numer jeden w naszym kobiecym tenisie. W Top 100 światowej listy nie mamy już innych zawodniczek, natomiast w drugiej setce rankingu niewielki awans zanotowała Katarzyna Kawa (z 132. na 129. miejsce).

W singlu mężczyzn ubiegłoroczny triumfator, Novak Djoković, podobnie jak Osaka wśród pań, także nie obronił tytułu. Co ciekawe, serbski tenisista odpadł po porażce ze Stanem Wawrinką, rodakiem Belindy Bencić, także jak Japonka w IV rundzie. Drugi z przewodzących w światowym rankingu „trzech muszkieterów”, Szwajcar Roger Federer, pożegnał się z US Open w ćwierćfinale, więc na placu boju pozostał już tylko trzeci z nich, Hiszpan Rafael Nadal. I on też sięgnął po zwycięstwo w tegorocznej edycji zmagań na kortach Flushing Meadows w Nowym Jorku, pokonując w finale po trwającym ponad cztery i pół godziny epickim boju Rosjanina Daniła Miedwiediewa 7:5, 6:3, 5:7, 4:6, 6:4. Był to 19. wielkoszlemowy triumf hiszpańskiego tenisisty. Więcej od niego ma jedynie Federer (20), a Djokowić o trzy mniej (16). W 2019 roku tytuły w Wielkim Szlemie podzielili między siebie Serb i Hiszpan – Djoković wygrał Australian Open i Wimbledon, a Nadal French Open i US Open. To już trzeci sezon z rzędu, w którym gracze „wielkiej trójki” (Federer w poprzednich latach też wygrywał) nie pozwalają nikomu z zewnątrz zdobyć tych najbardziej prestiżowych laurów w tenisie.

W najnowszym notowaniu rankingu ATP widać, jak wielki dystans dzieli Djokovicia, Nadala i Federera od reszty graczy. Lider zestawienia, Djoković, ma na koncie 9865 pkt, drugi Nadal 9225 pkt, a trzeci Federer 7130 pkt. Finalista tegorocznego US Open Rosjanin Daniił Miedwiediew awansował na czwarte miejsce, ale ma w dorobku tylko 5235 pkt. Top 10 światowej listy tenisistów uzupełniają: 5. Dominic Thiem (Austria) – 4575 pkt, 6. Alexander Zverev (Niemcy) – 4095, 7. Stefanos Tsitsipas (Grecja) – 3420, 8. Kei Nishikori (Japonia) – 3375, 9. Karen Chaczanow (Rosja) – 2810, 10. Roberto Bautista Agut (Hiszpania) – 2575.
Z polskich graczy najwyżej sklasyfikowano Huberta Hurkacza, który po odpadnięciu w 1. rundzie US Open spadł z 29. na 33. miejsce. Znaczny awans odnotował natomiast drugi z Polaków w Top 100, Kamil Majchrzak. Piotrkowianin dostał się do głównej drabinki US Open jako tzw. szczęśliwy przegrany, zastępując Kanadyjczyka Milosa Raonicia. 23-letni Majchrzak wykorzystał szansę i dotarł aż do trzeciej rundy, w której przegrał po zaciętym spotkaniu z Bułgarem Grigorem Dimitrowem. Był to jego najlepszy występ w karierze, a dzięki zdobytym punktom awansował w rankingu ATP z 94. na 84. miejsce.

 

Radwańska spada do drugiej ligi

Najlepsza polska tenisistka ostatnich lat powoli wypada z tenisowej elity. Agnieszka Radwańska w US Open po raz pierwszy od 2007 roku nie zostanie rozstawiona.

 

W najnowszym rankingu WTA Radwańska spadła na 38. miejsce, najniższe od czerwca 2007 roku. W trwającym od poniedziałku turnieju w Cincinnati krakowianka miała jedyną okazją, by poprawić lokatę i znaleźć się z gronie 32 zawodniczek rozstawionych w wielkoszlemowym US Open.

W losowaniu trafiła jednak na zawodniczkę z Top 10 Karolinę Pliskovą. Co prawda Radwańska z wcześniejszych siedmiu pojedynków z Czeszką wychodziła zwycięsko, ale ostatni raz pokonała ją dwa lata temu, a od tego czasu nasza najlepsza tenisistka mocno obniżyła loty, natomiast Pliskova utrzymała pozycję w Top 10 światowej listy. I we wtorek pokazała Polce dobitnie, że jej dawne przewagi to już bezpowrotna przeszłość. Pliskova w Cincinnati wygrała z Radwańską w I rundzie 6:3, 6:3 i tym zwycięstwem pozbawiła ją nadziei na odzyskanie miejsca dającego rozstawienie w US Open.

Tak więc na kortach Flushing Meadow w Nowym Jorku Polka po raz pierwszy od 2006 roku nie znajdzie się w turniejowej elicie. I do takiej sytuacji jej fani muszą się już przyzwyczajać.