Medice cura te ipsum

W końcu maja odbędą się w 27 państwach członkowskich UE wybory do 705-osobowego Parlamentu Europejskiego. Jego liczebność z obecnych 751 deputowanych zmniejszy się w związku z wystąpieniem Wielkiej Brytanii z Unii, choć ostateczna data Brexitu,w świetle ostatnich zawirowań politycznych nad Tamizą, nie jest wciąż znana.
Konwencję wyborczą Prawa i Sprawiedliwości odbywającą się w minioną sobotę w Jasionce pod Rzeszowem zdominowały dwa zjawiska. Pierwsze to próba rządzącej w Polsce prawicy nacjonalistycznej wyznaczenia nowej linii podziału w naszym społeczeństwie. I to bynajmniej nie w kwestiach europejskich. Jarosław Kaczyński de facto uznał,iż ma nią być obrona rodziny,a zwłaszcza dzieci rzekomo zagrożonych przez ataki środowiska LGBT.Już formuje się swoisty front obrony skupiający m.in. Kościół Rzymskokatolicki oraz urząd nowego, „egzotycznego” Rzecznika Praw Dziecka. Wydaje się,że będzie to trwały , a może nawet kluczowy, element kampanii wyborczej Zjednoczonej Prawicy w ciągu najbliższych tygodni, choć.w przyjętej właśnie 12-punktowej tzw. Deklaracji Europejskiej skrywa się on pod skromnym hasłem:”Obronimy prawa rodziny do wychowywania dzieci”.
Drugie zjawisko,może słabiej zauważalne w głosach premiera Morawieckiego i prezesa PiS,ale już „rozgrywane” propagandowo,to próba przekonania obywateli,iż opozycyjna, nadal in statu nascendi na naszym gruncie, Koalicja Europejska jest swoistą zbieraniną polityczną, która po wyborach „rozpierzchnie się” do różnych frakcji parlamentarnych. Zatrzymajmy się przy tej tezie, gdyż jest ona wyjątkowo obłudna i wprost nieprawdziwa. W rzeczywistości to PiS może mieć i już ma spore kłopoty ze znalezieniem przyszłych aliantów, gdyż najważniejszych sojuszników tej partii, czyli torysów brytyjskich, wchodzących dotąd w skład (jednej z ośmiu) frakcji Konserwatystów i Reformatorów (ECR) w ogóle nie będzie w Parlamencie Europejskim.Nie jest więc wykluczone, iż rzymska fraza „Lekarzu lecz się sam” może mieć tu zastosowanie.

ROZKŁAD SIŁ
Z pewnością w państwach unijnych umocniły się w ostatnich latach tendencje oraz ugrupowania eurosceptyczne,populistyczne i nacjonalistyczne. Będą one niestety silniejsze niż dotąd,ale na szczęście nie ma mowy, aby zyskały większość. Poniekąd tradycyjnie tę większość w Parlamencie Europejskim tworzyła i tworzy koalicja Europejskiej Partii Ludowej (EPP, chrześcijańsko-demokratyczna) wraz z socjalistami (S&D),aktualnie jako Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów, którzy dysponują obecnie odpowiednio 217 i 186 mandatami. Według najnowszych sondaży (przy 705 posłach) mogą oni zdobyć odpowiednio 181 i 135 miejsc,a więc do większości niezbędna byłaby koalicja jeszcze z Liberałami i Demokratami (ALDE) i/lub z Zielonymi (prognoza odpowiednio 75 i 49 mandatów.
„Obawy” PiS,iż po wyborach majowych Koalicja Europejska się „rozleci” są zupełnie bezzasadne. W istocie status quo zostanie zachowane. Eurodeputowani z PO i PSL-jak dotąd – pozostaną w Europejskiej Partii Ludowej, zaś-podobnie – z SLD trafią do Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów. Nowoczesna i Zieloni mają też swoje rodziny polityczne („N” – ALD).Lepiszcze zaś wszystkich członków Koalicji Europejskiej jest wspólne – SILNA I NOWOCZESNA POLSKA W SILNEJ UNII EUROPEJSKIEJ, NIE OGRANICZONEJ DO CZASÓW EWG ORAZ STAWIAJĄCEJ SKUTECZNIE CZOŁA STARYM I NOWYM WYZWANIOM.
Dopiero 20 marca okaże się, czy Fidesz Orbána pozostanie w Europejskiej Partii Ludowej, czy też ją opuści bądź zostanie usunięty. Gdyby zrealizował się ten drugi scenariusz (np. w wyniku niespełnienia przez premiera Węgier warunków Manfreda Webera,kandydata EPP na nowego przewodniczącego Komisji Europejskiej),to nie można wykluczyć utworzenia nowej frakcji, której trzonem stałyby się:PiS, Fidesz i włoska Liga Matteo Salviniego. W takim przypadku ambitne plany wzmocnienia procesu integracji europejskiej (np. zarysowane w planie Macrona) byłyby zdecydowanie trudniejsze do zrealizowania.
Wszystko to rodzi kolejne niewiadome i potwierdza gorzką tezę, iż w drugiej oraz w kolejnych dekadach XXI stulecia jedyną pewną rzeczą jest NIEPEWNOŚĆ.