Czy Afganistan mógł być socjalistyczny?

W dzisiejszych mediach Afganistan jest przedstawiany wyłącznie w odniesieniu do fundamentalizmu islamskiego, dżihadu, lokalnych watażków i karteli narkotykowych. Te problemy to smutny fakt – ale nie zawsze tak było. 40 lat temu rewolucja niemal wyrwała ten kraj z zacofania, lecz została pokonana przez wspieraną przez imperialistów fundamentalistyczną kontrrewolucję.

– Położenie geograficzne Afganistanu, a także osobliwy charakter jego mieszkańców, nadają temu krajowi znaczenie polityczne, które trudno przecenić w sprawach Azji Środkowej – pisał już Engels. Afganistan łączy Azję Środkową z Azją Południową, a jego położenie odegrało i odgrywa bardzo ważną rolę. W XX wieku kraj ten stanowił strefę buforową między Indiami Brytyjskimi a carską Rosją. Brytyjczycy próbowali go zająć, ale nie udało im się to całkowicie. Udało im się jednak zająć część regionu zamieszkiwanego przez Pasztunów i podporządkować go sobie poprzez Indie Brytyjskie. Tamten podział miał znaczące konsekwencje i został wykorzystany przez Amerykę i Pakistan do przeciwdziałania rewolucji i kontrolowania kraju.
Wróćmy jednak do początku XX stulecia. Wówczas to król Amanullah – antyimperialista, inspirujący się w swoich działaniach reformami Kemala Ataturka – próbował zmodernizować Afganistan, ale nie odniósł sukcesu. Jak zauważył wówczas, w 1923 r., Lew Trocki: „Oto inny naród na Wschodzie, który zasługuje dziś na szczególną wzmiankę […]. Jest to Afganistan. Rozgrywają się tam dramatyczne wydarzenia, w które wplątana jest ręka brytyjskiego imperializmu. Afganistan będąc krajem zacofanym robi pierwszy krok w kierunku europeizacji i zagwarantowania sobie niepodległości na bardziej kulturalnych podstawach. Postępowe narodowe elementy Afganistanu są u władzy, więc brytyjska dyplomacja mobilizuje i uzbraja wszystko, co jest w jakikolwiek sposób reakcyjne zarówno w tym kraju, jak i wzdłuż jego granic z Indiami, i rzuca to wszystko przeciwko postępowym elementom w Kabulu. Napaść na Kabul, zorganizowana przy pomocy środków brytyjskich, odbywa się pod rządem pacyfisty MacDonalda.”. Porażka Amanullaha w modernizacji Afganistanu wynikała też z braku narodowej burżuazji, klasy, która przeprowadziła rewolucję przemysłową w Europie i założyła państwa narodowe.
Afganistan i rewolucja kolonialna
W wielu częściach świata rok 1968 był rokiem masowych ruchów i protestów. Afganistan i sąsiedni Pakistan nie były wyjątkiem. Wskazany rok przyniósł im falę strajków studenckich i robotniczych. Żądania studentów obejmowały reformę edukacji i programów nauczania, protesty przeciwko polityce przyjmowania imigrantów itp. Żądania robotników obejmowały podwyżki płac, lepsze warunki pracy, urlopy, mniejszą liczbę godzin pracy, ubezpieczenie zdrowotne i medyczne. – Sporadyczne wsparcie studentów – w niektórych przypadkach nawet wsparcie nastoletniej młodzieży – dla strajku robotników zaskoczyło wielu w Kabulu – pisze o tych dniach znana badaczka dziejów Afganistanu Louise Dupree. Zaznacza ona, że poziom świadomości politycznej wśród uczniów był wysoki. – W niektórych klasach uczniowie często odmawiają słuchania anty-marksistowskich poglądów. Wytworzyła się atmosfera, w której niewielu pracowników naukowych może przychylnie dyskutować o czymkolwiek związanym z Zachodem.
Historyczka zauważyła również, że do demonstracji studenckich i pracowniczych zachęcała dostępność wiadomości ze świata. Choćby wieści o studentach i robotnikach na barykadach Paryża inspirowały młodych Afgańczyków. Niemniej za wystąpieniami klasy pracującej stała również zorganizowana praca Ludowo-Demokratycznej Partii Afganistanu (PPDA). Strategią tej partii było prowadzenie pracy politycznej wśród robotników.
Garść marksistowskiej teorii: w krajach kolonialnych i byłych koloniach niemożliwy jest dalszy postęp w oparciu o stare stosunki społeczne. We wszystkich tych krajach problemy rewolucji narodowo-demokratycznej, rewolucji agrarnej, likwidacji pozostałości feudalnych i przedfeudalnych nie mogą być rozwiązane na wzór klasycznych rewolucji burżuazyjnych z Francji 1789 roku. Burżuazja krajów kolonialnych powstała zbyt późno, w sytuacji, gdy stosunki kapitalistyczne dominowały już na całym świecie. Z tego powodu burżuazja narodowa w krajach kolonialnych nie była w stanie odegrać żadnej postępowej roli, jaką burżuazja zachodnia odegrała w rozwoju społeczeństwa kapitalistycznego w swoich krajach setki lat wcześniej.
Burżuazja w krajach kolonialnych jest zbyt słaba, jej własne zasoby są zbyt małe, aby konkurować z przemysłowymi gospodarkami kapitalistycznego Zachodu. Jest związana tysiącem nici z jednej strony ze starym społeczeństwem, a z drugiej z imperializmem, co czyni je siłą broniącą status quo. To proletariat ma za zadanie przeprowadzić narodowo-demokratyczną rewolucję przeciwko feudalnym pozostałościom, a jednocześnie – rewolucję socjalistyczną przeciw burżuazji.
Zgnilizna stosunków społecznych, względna słabość imperializmu oraz potężny wzrost przemysłu i stabilizacja Chin w okresie powojennym doprowadziły do wielkich wstrząsów społecznych i rewolucji w krajach kolonialnych. Ale stalinowska degeneracja rewolucji rosyjskiej i deformacja, która od samego początku dotknęła i rewolucję chińską (mimo jej niezaprzeczalnych osiągnięć) oznaczały z kolei, że rewolucja w krajach kolonialnych zaczynała się z ograniczonymi perspektywami narodowymi i z zasadniczymi problemami. Takie było tło rewolucji w Afganistanie, a z kolei podstawa jej porażki i zwycięstwa kontrrewolucji.
Lewicowa organizacja
Ludowo-Demokratyczna Partia Afganistanu (PDPA) została założona 1 stycznia 1965 roku w domu Nur Muhammeda Tarakiego. Cel partii został opisany w tych słowach, wygłoszonych na pierwszym partyjnym kongresie: „Wiemy, że walczymy w imieniu jednych klas przeciwko innym klasom i że zamierzamy zbudować takie społeczeństwo na zasadach społecznych w interesie pracujących, które jest pozbawione indywidualnego wyzysku”.
Jednak wkrótce po założeniu, w 1967 r. partia stanęła w obliczu rozłamu, głównie w kwestii opozycji wobec króla. Dwa główne ugrupowania, które się wyłoniły, nazwane zostały tak, jak wydawane przez nie pisma. Parczam (dosł. Sztandar) zorientowany był bardziej narodowo, jego baza znajdowała się głównie wśród miejskiej klasy średniej, a praca działaczy – bardziej skoncentrowana w siłach zbrojnych. Przeciwna jej frakcja Chalk (Lud) działała według ściślej rozumianych linii klasowych, a jej bazą była miejska klasa robotnicza i biedota wiejska. To, że PDPA nie miała szerokiej bazy, jest mitem – afgańscy historycy wykazali, że PDPA miała masowe poparcie nawet na wsi afgańskiej. Była nawet zdolna założyć swoje koła wśród Pasztunów pakistańskich, po drugiej stronie granicy.
W 1973 r. Mohammad Daud Chan, kuzyn króla Zahera, obalił afgańską monarchię drogą przewrotu pałacowego. Miał przy tym poparcie działaczy Parczamu. Daud utrzymywał bliskie stosunki ze Związkiem Radzieckim, a w pierwszych latach jego rządów afgańscy socjaliści cieszyli się swobodą działalności. Jednak po zjednoczeniu dwóch frakcji partyjnych w 1977 r., w obliczu ich rosnących wpływów wśród urzędników i w wojsku, komunistów uznano za zagrożenie.
Rewolucja
18 kwietnia 1978 r. związkowiec i przywódca Parczamu, Mir Akbar Chajber, został w tajemniczy sposób zamordowany. Tysiące ludzi zebrało się na jego pogrzebie w Kabulu. 26 kwietnia reżim Dauda aresztował tysiące członków partii, w tym jej przywódcę Nur Muhammada Tarakiego. Dwa dni później 28 kwietnia 1978 r., PDPA przejęła władzę w wyniku zamachu stanu, kierowanego przez ludzi z frakcji Chalk. Nie zamierzali oni czekać, aż władze zdławią ruch komunistyczny.
Rewolucja była zaskoczeniem – i dla ZSRR, i dla samych działaczy PDPA, którzy przystąpili do akcji, bo rozumieli, że jest to po prostu kwestia przetrwania. Rząd zaczął już wszak nakręcać czystkę wymierzoną w komunistów. W zamachu stanu wzięło udział ok. 250 czołgów i pojazdów opancerzonych, a oficerowie, będący członkami partii, objęli dowództwo nad siłami naziemnymi i powietrznymi. Do godziny 17:30 28 kwietnia władza była w rękach rebeliantów. Aresztowany przywódca partii został wypuszczony z więzienia jako zwycięzca. Radio Kabul, a także lotniska w Bagram i Kabulu były pod ich kontrolą.
– Zamach stanu z kwietnia 1978 roku opierał się na ruchu elity armii, intelektualistów i najwyższych warstw zawodowych klasy średniej w miastach. Zorganizowali oni przewrót przede wszystkim jako środek zapobiegawczy przeciwko przygotowywanym próbom eksterminacji ich samych i ich rodzin. Działali z pobudek samozachowawczych, ale także z myślą o wprowadzeniu Afganistanu do nowoczesnego świata – pisał o rewolucji kwietniowej, albo, od nazwy afgańskiego miesiąca, sauryjskiej, brytyjski marksista Ted Grant.
Naturalnym modelem dla afgańskich rewolucjonistów był Związek Radziecki – kraj, w którym życie polityczne było sterowane odgórnie, z gospodarką planową.
Walka o emancypację Afganistanu
PDPA odziedziczyła kraj w ponurych warunkach. Problemy społeczne były głębokie i rozległe. Był to jeden z najbiedniejszych krajów na świecie. W chwili wybuchu rewolucji ludność kraju liczyła około 15,1 mln, z czego 13 mln żyło na wsi, a półtora miliona było koczownikami. Analfabetyzm dotyczył 95 proc. społeczeństwa. Z ogólnej powierzchni kraju jedynie 12 proc. stanowiły ziemi uprawne. 60 proc. ziemi potencjalnie nadającej się pod uprawę leżało co roku odłogiem, tyleż z powodu braków wody, co z powodu niewydolności zacofanego, feudalnego systemu, który dominował na wsi. Rząd PDPA szacował, że 45 proc. ziemi uprawnej znajdowało się w rękach 5 proc. właścicieli ziemskich. Drobni chłopi żyli w nędznych warunkach pod ciężarem narosłych przez pokolenia długów, głównie wobec wielkich właścicieli.
W 1978 r. ani jedna wioska w Afganistanie nie miała elektryczności. Pod względem zdrowia, edukacji, komunikacji i innej infrastruktury społecznej kraj ten był jednym z najbardziej zacofanych na świecie. Baza przemysłowa była słaba, zaspokajała jedynie 10-15 proc. popytu konsumentów na odzież, obuwie czy cukier. Proletariat przemysłowy liczył zaledwie 40-50 tys. osób i był skoncentrowany w czterech lub pięciu ośrodkach miejskich, z Kabulem na czele.
Mimo niezwykle trudnych warunków, w jakich znalazł się rząd PDPA po przejęciu władzy, był on zdeterminowany, by zmienić losy Afganistanu. Natychmiast po przejęciu władzy rząd rozpoczął serię radykalnych reform.
Pierwszym znaczącym aktem była nacjonalizacja przemysłu, co przyniosło efekty po kilku latach. Na przykład w 1978 r. przemysł przetwórczy i wydobywczy przynosił tylko 3,3 proc. dochodu narodowego. W 1983 roku było to 10 proc.
Rządowy dekret nr 6 znosił długi chłopów wobec bogatych rolników i właścicieli ziemskich, zdejmując z barków biednych chłopów ogromny ciężar, który ciążył na nich od wieków, przekazywany z pokolenia na pokolenie. Dekret nr 7 wprowadzał reformy małżeńskie. Zakazano małżeństw kilkuletnich dzieci i zdelegalizowano nakaz zapłaty za żonę.
Rozdzielano ziemię i wprowadzono rolnictwo kolektywne. Nałożono limity na własność ziemi. Były to niezwykle ważne reformy z punktu widzenia sprawiedliwości społecznej i ekonomicznej, ale jeszcze ważniejsze z punktu widzenia poprawy produkcji rolnej. Po pierwszym roku sprawowania władzy szacowano, że 822 500 akrów zostało rozdzielonych pomiędzy 132 000 rodzin. Dystrybucja wody przeszła w ręce państwa pod zarząd Ministerstwa Rolnictwa. Podobne reformy wprowadzono w celu zlikwidowania analfabetyzmu. Ważną reformą w tym zakresie było upaństwowienie prasy drukarskiej, co miało znaczenie dla zwiększenia dostępności materiałów edukacyjnych, ale także umożliwiło przygotowanie materiałów dydaktycznych i edukacyjnych w małych regionalnych językach. Wprowadzono równouprawnienie kobiet, a także płatne urlopy macierzyńskie.
Były to reformy były niespotykane w całym regionie.
W ciągu pięciu lat poprzedzających rok 1983 wybudowano 100 nowych fabryk. W zakresie infrastruktury nastąpił 84-procentowy wzrost liczby łóżek szpitalnych i 45-procentowy wzrost liczby lekarzy.
Powszechnie panuje błędne przekonanie, że amerykański imperializm zaczął interweniować w Afganistanie dopiero po zaangażowaniu się w tym kraju Związku Radzieckiego. Było inaczej: już w marcu 1979 roku CIA wysłała do prezydenta Jimmy’ego Cartera swoją pierwszą tajną propozycję wsparcia kontrrewolucji w Afganistanie. Amerykanie dotarli do Arabii Saudyjskiej i Pakistanu, aby dopracować jej strategię. Dolary i liberalizm świata zachodniego w połączeniu z wahhabizmem Arabii Saudyjskiej, wspierane strategicznie przez pakistańskiego dyktatora wojskowego, generała Zia ul-Haqa, stworzyły nieświęty sojusz w celu przeciwdziałania rewolucji. Tego lata administracja Cartera upoważniła CIA do wydania 500 000 dolarów na kampanię. Tak hodowano islamski fundamentalizm.
Rewolucja miała swoje specyficzne słabości. Jedna z nich była obiektywna: głębokie zacofanie gospodarcze i społeczne kraju, które oznaczało, że mała klasa robotnicza nie odegrała niezależnej roli w rewolucji. Inną słabością była organizacja PDPA: wkrótce po przejęciu władzy rozpoczęła się wewnętrzna i krwawa walka o władzę wzdłuż linii frakcyjnych. Inna sprawa, że podziały frakcyjne były również podsycane przez interwencję Związku Radzieckiego. Moskwa poparła skrzydło Parczam przeciwko Chalk, która to frakcja sprzeciwiała się wkroczeniu wojsk radzieckich do Afganistanu. W grudniu 1979 r., gdy Związek Radziecki podjął interwencję militarną, frakcja Parczam pozbyła się rywali. Ludziom Chalk wydawało się, że ogłoszenie, że Afganistan jest w polityce międzynarodowej państwem niezaangażowanym może stworzyć dla rządu przyjazne środowisko. W rzeczywistości kraj stał się polem bitwy dwóch potęg, a jego specyfika tylko sprzyjała kontrrewolucji:w górzystym kraju armia radziecka nie mogła sobie poradzić ze wspieranymi przez USA fundamentalistami.
Stopniowo wszystkie reformy były cofane, ponieważ reżim próbował pogodzić się z opozycją. W 1988 r. Związek Radziecki wycofał się. Rząd PDPA utrzymał się jeszcze do 1992 r., Potem władzę przejęła grupa mudżahedinów wspierana przez Pakistan, która przejęła władzę i brutalnie zamordowała przywódcę Parczamu Nadżibullaha. Byli to właśnie talibowie.
Trwająca 26 lat fundamentalistyczna kontrrewolucja zepchnęła Afganistan z powrotem w barbarzyństwo. Dotknęła nie tylko Afganistan, ale cały region, a zwłaszcza Pakistan. Heroina była wykorzystywana jako środek do finansowania kontrrewolucji i mudżahedinów. Ta strategia doprowadziła do powstania pierwszego na świecie państwa narkotykowego.

Oryginalny tekst ukazał się na stronie marxist.com. Tłumaczenie: Wojciech Łobodziński (strajk.eu)..

Koronaepidemia na marginesie

Dwa numery temu cały, monograficzny numer „Le Monde diplomatique” poświęcony był pandemii koronawirusa. W numerze poprzednim już tylko kilka tekstów było jej poświęconych. W niniejszym, wakacyjnym numerze są tylko dygresyjne nawiązania do epidemicznego tematu. Czy oznacza to znużenie tematem, uznanie, że wpływ pandemii na świat nie jest aż tak przemożny, a może przekonanie, że zmierza ona ku końcowi?

We wstępniaku francuskim, Serge Halimi ostrzega przed dyktaturą cyfrową, który już nawet nie jest „u bram”, ale się dokonuje jako śledzenie, za pomocą wyrafinowanych technik, naszego życia na wszystkich poziomach. Podobno policjanci mają już urządzenia umożliwiające n.p. wyłowienie w tłumie osoby gorączkującej. Autor wymienia akurat Chiny, ale świat jest systemem naczyń połączonych i lada chwila będzie to ogólnoświatowa praktyka. Czyli „Wielki Brat” we własnej osobie?
Z kolei Przemysław Wielgosz odnosi się w swoim edytorialu, do „Wiecznego powrotu” Donalda Tuska, zarzucając mu, że nie wniósł do debaty publicznej niczego nowego i swoimi deklaracjami, m.in. odnośnie „ruskiego ładu” wpisał się w „zastępowanie debaty publicznej szukaniem obcych wpływów, spisków i agentur”, a to służy „tylko nacjonalistom”. Ta metoda ma starą tradycję, sięgającą od Romana Dmowskiego i jego antysemityzmu, mającego na celu dyskredytacje socjalistów, poprzez 1956 i 1968 rok, po rok 1989, „homo sovieticus” księdza Tischnera, Płatnych Pachołków Rosji Leszka Moczulskiego, europejsko-berlińskich szatanów Kaczyńskiego po walkę z „ideologią” LGBT.
Ezequiel Adamowski zajmuje się rasizmem i klasizmem w wydaniu Ameryki Południowej, znacząco innym od anglosaskiego, bo brak tu wspólnot rasowych o wyraźnych granicach jak w Europie, ale jednak występującego, jako „pigmentokracja”, „metysaż” czy „kreolizm”, w którym kolorowi skóry czy fakturze włosów przypisuje się rolę wyznacznika w statusie społecznym, przy czym owe cechy rozpisane są na szereg wariantów, od indianizmu, „mulatyzmu”, śniadowości, czy „kawy z mlekiem”. W oparciu o te odmiany koloru skóry tworzą się nawet narracje: o „narodzie mieszanym” w Meksyku, „demokracji rasowej” w Brazylii, czy narodzie „kawy z mlekiem” w Wenezueli. Ponieważ jednak klasy ludowe Ameryki Południowej składają się w dominującym stopniu z „kolorowych” na różne sposoby, „niebiałych”, więc ruchy rewolucyjne stawiają wyjątkowo silnie na tożsamość klasową. Rachel Knebel rozważa, „Co po odejściu Angeli Merkel?”, która ma ustąpić w tym miesiącu. Z drobiazgowej analizy sytuacji partii, w tym personaliów wynika, po pierwsze, że CDU jest dziś konglomeratem frakcji od, właściwie, lewicowej, społecznej, po kręgi bliskie AFD, a po drugie, że zmiana kanclerza ani na jotę nie pociągnie za sobą jakiejś rewolucji w państwie niemieckim i w samej partii. Najbliższe lata to kontynuacja i podtrzymywanie status quo. Michel Husson („Biden: cud czy miraż?”) rozważa, czy Joe Biden zdoła skutecznie wprowadzić „Amerykański Nowy Ład” czyli wygrać pojedynek z „klasą panującą”. Celem tego ładu jest utrzymanie amerykańskiej przewagi nad Chinami i dokonanie tego kosztem wzrostu w reszcie świata. Geneviéve Clastres zajęła się „Znikającą za horyzontem utopią wakacji dla wszystkich”, która we Francji od czasów tuż powojennych stawała się coraz bardziej ucieleśniającą się rzeczywistością, ale w ostatnim czasie oddaliła się. „Wolnościowe marzenie o Internecie regulowanym wyłącznie przez prywatne firmy zanika. Państwa, długo bezsilne w obliczu zjawiska, którego nie rozumiały, wysuwają się na pierwszy plan i odzyskują czoło sceny cyfrowej. Coraz bardziej ważą na fizycznej architekturze sieci, która w XXI wieku staje się stawką w grze o suwerenność, władzę i panowanie w skali światowej, podobnie jak w XIX wieku stały się nią kable telegraficzne” – tak zaczynają swój tekst na ten temat Charles Perragin i Guillaume Renouard. Sprawą wielkich mocarstw stają się kable podmorskie, a międzynarodowa walka o Sieć stała się nie mniej skomplikowana niż struktura samej Sieci.
W „Precz z kopalnią czy z państwem”, Maelle Mariette i Franck Poupeau analizują sytuację, w jakiej znalazła się lewica w Ameryce Południowej, gdzie zmuszona jest nie tylko walczyć z kapitałem branży wydobywczej zasobów naturalnych, ale także, paradoksalnie, z opozycją intelektualistów i ekologów, która zarzuca lewicy konserwowanie modelu ekonomicznego z poprzedniej epoki. Zapomnianemu dorobkowi feministek ze wschodu i południa Europy poświęcony jest tekst Kristen R. Ghodsee. Martin Scorsese, sam wielki reżyser kina amerykańskiego i światowego poświęcił swoje rozważania koledze Federico Felliniemu („Il maestro. Federico Fellini i utracona magia kina”.
Opowiada nie tylko o twórczości mistrza, ale korzysta z okazji by wyrazić garść gorzkich – o obecnym i nostalgicznych – o dawnym kinie. „Jeszcze nie tak dawno, jakieś 15 lat temu, w poważnych dyskusjach o kinie „treść” pojawiała się jedynie przeciwstawiana i i zestawiana z „formą”. Później, stopniowo, pojęcia „treść”zaczęli częściej używać ludzie, którzy przejmowali przemysł medialny i z których większość nie znała się na historii tej dziedziny sztuki, ale nawet nie przejmowała się nią na tyle, żeby uznać, że taka wiedza mogłaby im się przydać” (…) Jeśli propozycje kolejnych rzeczy do obejrzenia podsuwają ci wyłącznie algorytmy, opierając się na ty, co już oglądałeś i jeśli propozycje te uporządkowane są jedynie wedle kryterium tematu albo gatunku, to co taka sytuacja robi sztuce filmowej?” – pyta Scorsese. „W kinie nigdy nie chodziło i nigdy nie będzie chodzić jedynie o treść, a lata, w których takie wybitne filmy pojawiały się na całym świecie, wchodziły ze sobą nawzajem w dialogi i z tygodnia na tydzień redefiniowały tę formę sztuki są tego dowodem”. O samym Fellinim, jednym z tych wielkich i uznanych pisze Scorsese, że „czas, w którym jego wpływ zdawał się przenikać całą kulturę, należy już do przeszłości”. Jedną z najwspanialszych cech artyzmu Felliniego opisuje tak: „Po pewnym czasie przestajesz starać się rozumieć, gdzie jesteś, czy jesteś we śnie, we wspomnieniach czy po prostu w rzeczywistości. Chcesz pozostać w tym zagubieniu i chcesz błąkać się z Fellinim, poddając się władzy jego stylu”. Oto właśnie ta największa, dziś utracona „magia kina”. Elektryczności jako fascynującemu i wielopostaciowemu fenomenowi natury i jego obrazowi w filmie Agnieszki Polskiej poświęcony jest tekst Natalii Sielewicz „Sekret wydarty błyskawicom”. Roger Ekirch zajął się snem i jego historią oraz „zapomnianemu nocnemu życiu”. „Kładziemy się wieczorem, śpimy bez przerwy i budzimy się rano – cóż bardziej normalnego? Ta sekwencja wydaje się tak naturalna, że przerwanie jej w środku nocy uchodzi za zaburzenie. Nie zawsze tak było. Przez tysiąclecia ludzki sen przerywały fazy czuwania. Czas tylko dla siebie, osnuty marzeniami, czas otwierający wrota nieświadomości”.
To bardzo fascynująca i tajemnicza kwestia, a i tekst jest frapujący. „Czy klasa pracownicza walczy o klimat?” – pyta Jarosław Urbański a Jason Hickel zastanawia się nad światem „po kapitaliźmie” i dochodzi do wniosku, że prawdziwa alternatywa dla kapitalizmu musi być równoznaczna z systemem obfitości, bo kapitalizm produkował niedostatek. Z historii o tym „Jak Amerykanie przegrali z Rosją radziecką” w 1919 roku Michaela Phillipsa, Damian Winczewski o feminizmie Róży Luksemburg, a na koniec Wojciech Wojciechowski o paradoksalnej książce z paradoksalnym tytułem, „Całkiem zwyczajny kraj. Historia Polski bez martyrologii” Briana Portera-Szücsa. Autor obejmuje okres od roku 1795 do dziś i udowadnia bardzo przekonująco, że polskie aspiracje do męczeństwa i wynikających z nich narodowych inspiracji, to wielka ściema, którą dało sobie wmówić kilka pokoleń Polaków.

KPCh – sprawne przywództwo i dobre zarządzanie

Komunistyczną Partię Chin (KPCh) cechuje silne przywództwo i duże zdolności do zarządzania, mówi kluczowa publikacja opublikowana w czwartek 26 sierpnia.

Publikacja zatytułowana „KPCh: jej misja i wkład” została wydana przez Departament Promocji KC KPCh. Według publikacji utrzymanie autorytetu KPCh i scentralizowanego przywództwa doprowadziło do płynnego i stałego postępu w rewolucji, odbudowie i reformach, zapewniło pozycję KPCh jako partii rządzącej, a także zagwarantowało długoterminową stabilność kraju. W ciągu ostatnich stu lat, w każdym momencie historycznym, CPC była w stanie przeanalizować sytuację z ogólnej, obiektywnej i wybiegającej w przyszłość perspektywy, określić praktyczne cele i zadania, nakreślić polityczne plany i mapy drogowe.
Jak czytamy w publikacji, to solidne wytyczne partii umożliwiły jej prowadzenie prac w sposób dobrze zorganizowany i systematyczny. Partia od stu lat konsekwentnie buduje swoją organizację, zaostrza dyscyplinę i umacnia rządy prawa. Jednoczy dziesiątki milionów członków, organizuje setki milionów Chińczyków, zapewniając w ten sposób, że jej decyzje i plany są wdrażane w sposób terminowy, stanowczy i stanowczy.
KPCh jest silna, ponieważ zawsze wiedziała, jak ważne jest utrzymywanie zjednoczonego frontu. Łączyła wszystkie siły, które mogły być zjednoczone, mobilizując wszystkie pozytywne czynniki i gromadząc jak najwięcej potencjału dla wspólnych przedsięwzięć, czytamy w publikacji. KPCh może realizować swoje ogólne przywództwo nad sprawami państwowymi i we wszystkich sektorach społeczeństwa, ponieważ duża liczba urzędników wysokiego kalibru wykonuje swoje zadania najlepiej, jak potrafi.

Wirus modyfikowany politycznie

Odtajniono raport wywiadu USA, którego sporządzenie zlecił w maju 2021 r. prezydent.

Kiedy świat stoi przed ryzykiem kolejnych pandemicznych fal, kiedy rzetelni naukowcy walczą z anty szczepionkowymi szarlatanami, Biały Dom zdecydował o odtajnieniu raportu amerykańskiego wywiadu badającego pochodzenie wirusa COVID-19.
Odtajniono w jawnej publikacji biura Dyrektora Wywiadu Narodowego, ale bez wielkiej celebry i medialnej odprawy, z lekkim poczuciem zażenowania.
I trudno się temu dziwić. Po dziewięć dziesięciodniowym dochodzeniu wywiad największego mocarstwa świata nadal znajduje się w punkcie rozpoczęcia dochodzenia.
Ustalono bezsprzecznie dwa źródła pochodzenia wirusa:

  • Wirus SARS-CoV-2 naturalnie „przeskoczył” ze zwierząt na ludzi, prawdopodobnie na którymś z targów zwierząt.
  • Wirus wyciekł z laboratorium w Wuhanie.
    Ustalono też, że obie teorie są jednakowo wiarygodne. Czyli każdy może używać tej wersji wydarzeń, która uzna za użyteczną dla swych interesów.
    Cóż, rzekłbym, że sam doszedłbym też do takich zdroworozsądkowych konkluzji, gdybym otrzymał z Białego Domu zlecenie na taki raport. Uczyniłbym to szybciej i znacznie taniej niż zjednoczone siły wywiadu USA. Ale nie przesadzajmy z żartami z tak poważnego i smutnego tematu.
    Wykonany na zlecenie prezydenta Bidena raport ma też pozytywne treści.
    Informuje, że wywiad USA jednoznacznie ustalił, że COVID-19 nie powstał w chińskich laboratoriach jako broń biologiczna.
    A taką tezę już w ubiegłym roku głosili niektórzy republikańscy politycy próbując podgrzać anty chińskie nastroje.
    Amerykańskie spec służby oceniły też, że mało prawdopodobną jest teoria o genetycznej modyfikacji wirusa.
    Amerykański raport został szybko skomentowany przez władze chińskie. „USA nie dbają o fakty i prawdę, ale o to, jak oczernić Chiny”, oświadczył Zhao Lijian, rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych.
    Pożytki z wirusa?
    Koronawirus to efekt naturalnej ewolucji, tak nadal uważa większość naukowców na świecie. Teza ta, najbardziej prawdopodobna, nie budzi jednak w mediach takich społecznych emocji jak inne, zwłaszcza te spiskowe. Znacznie mniej prawdopodobne, albo zwyczajnie fałszywe, ale za to przyciągające większą uwagę odbiorców mediów. Rozbudzające emocje opinii publicznej w wielu krajach.
    Jeszcze w ubiegłym roku poglądy, sugestie nawet, że SARS-CoV-2 to produkt inżynierii genetycznej, albo wirus wyniesiony na zewnątrz przez przypadkowo zakażonego pracownika laboratorium, traktowany był przez środowiska naukowe jako nieudokumentowane teorie.
    Biolodzy, genetycy i epidemiolodzy spierali się o to, które zwierzę stało się pomostem między nietoperzem a człowiekiem. Bo poważne analizy genomu SARS-CoV-2 wskazywały na efekt naturalnej ewolucji.
    Teraz hipoteza o wycieku wirusa hodowanego w chińskim laboratorium, dyskredytowana niedawno jako nieudokumentowana spekulacja, stała się tematem komentarzy w przeróżnych pismach, także naukowych, nagłośnionych śledztw dziennikarskich i analiz w czołowych amerykańskich gazetach.
    Nietrudno zgadnąć, że strona chińska nie pozostała dłużna. Skoro zdaniem amerykańskich komentatorów wirus mógł powstać w laboratorium, to nie można wykluczyć jego amerykańskiego pochodzenia.
    Chińskie media przypomniały, że w sierpniu 2019 roku zamknięto ze względów bezpieczeństwa amerykańskie laboratorium biologiczne Fort Detrick. To jedno z ponad dwustu amerykańskich laboratoriów, w których prowadzone są badania biologiczne dla celów wojskowych.
    Chińskie media przypomniały też, że w 2019 roku w Światowych Wojskowych Igrzyskach Sportowych w Wuhan uczestniczyli amerykańscy żołnierze stacjonujący w okolicach Fortu Detrick.
    W ślad za tymi doniesieniami mediów władze chińskie wezwały administrację USA do zaproszenia międzynarodowej komisji złożonej z ekspertów WHO, aby zbadać i wyjaśnić sytuację w Fort Detrick.
    Według sondażu magazynu „The Economist” i ośrodka YouGov, aż 58 procent Amerykanów jest przekonanych, że źródłem pochodzenia zabójczego wirusa było chińskie laboratorium. To o 10 procent więcej niż w podobnych sondażach robionych w maju 2020 roku. Zapewne ten wzrost niepotwierdzonej naukowo tezy, to efekt prawicowej propagandy telewizji Fox News, która preferuje antynaukowy styl przekazu. Zwłaszcza kiedy minimalizuje problem zmian klimatycznych albo zagrożenia koronawirusem.
    To też efekt popularnych w USA „naukowych influencerów”, jak Bret Weinstein, trąbiących w mediach społecznościowych o tym, że SARS CoV-2 jest efektem genetycznych manipulacji „podstępnych Chińczyków”.
    Prawda się obroni ?
    „Jedynym dowodem, jaki mają zwolennicy teorii wycieku z laboratorium, jest to, że laboratorium znajduje się w Wuhanie”, mówił Peter Daszak, specjalista chorób wirusowych i członek misji WHO.
    Eksperci tej organizacji chwalili stronę chińską za stworzenie im warunków do działania, dostępu do newralgicznych miejsc. Zastrzegli też, że pozostało jeszcze pól do badań, zwłaszcza analizy łańcuchów dostaw na zwierzęce targi i testowanie próbek zwierzęcych.
    Niestety sporządzony przez nich raport Światowej Organizacji Zdrowia /WHO/ wykluczający wyciek wirusa z laboratorium nie ma szans na taką popularność. Nie budzi takich emocji jak wszelkie teorie spiskowe. Nie służy administracji USA w tworzeniu negatywnego obrazu Chin w społeczeństwie amerykańskim i światowej opinii publicznej. Przydatnego do długofalowej politycznej i gospodarczej konfrontacji z rosnącą gospodarką chińską. Nie służy światowym mediom preferującym napędzające zyski emocje odbiorców niż „nudną”, niezyskowną prawdę.
    W oparach takich politycznych i medialnych gier światowa opinia publiczna zapomina o podstawowej w czasie pandemii wartości. Jedności we współpracy w walce z zarazą.

PS. Warto przypomnieć, że wyjaśnianie epidemii SARS z 2003 roku, w efekcie której zmarło prawie 800 osób, zajęło światowym wirusologom 14 lat.

O Chinach i USA po nowemu

Grono znanych polskich naukowców i publicystów przygotowało interesującą publikację. Zbiór esejów zatytułowanych „Wizja człowieka przyszłości w świetle współzawodnictwa ChRL i USA”.

Inicjatorem i redaktorem tomu jest profesor Wojciech Pomykało. A wśród jego autorów znajdujemy publicystów stale goszczących na łamach „Trybuny”: marszałka Longina Pastusiaka, profesorów Marie Szyszkowską i Wojciecha Pomykałę, publicystów Andrzeja Ziemskiego i Piotra Gadzinowskiego.
W zeszłym tygodniu z autorami i wydawcami publikacji spotkał się zastępca ambasadora Chin w Polsce JE Yao Dongye.
W czasie spotkania profesor Pomykało omówił treść tej nowej publikacji poświęconej chińskiej problematyce. Zwrócił uwagę na jej interdyscyplinarny charakter. Przypomniał,że jej autorzy reprezentują różne dziedziny nauki:filozofię, pedagogikę, nauki prawne, historię idei oraz nauki o polityce.
To sprawia, że czytelnicy mogą spojrzeć z różnych perspektyw na współzawodnictwo chińsko- amerykańskie.
Profesor Maria Szyszkowska zwróciła uwagę na uniwersalność myśli konfucjańskiej i jej obecność w europejskiej filozofii.
Redaktor Piotr Gadzinowski zaprezentował najważniejsze problemy poruszane w czasie ostatnich dyskusji o polskiej polityce wobec Chin.
Ambasador Yao podziękował autorom i wydawcą za ciekawą inicjatywę. Zadeklarował promocję publikacji w Chinach. Tłumaczenie jej i publikację na chińskim rynku wydawniczym.
Redakcja „Trybuny” będzie powracać do problematyki zawartej w publikacji. Planujemy zaprezentować artykuły jej autorów, fragmenty zamieszczonych w niej esejów.

Rurociągi i rakiety

Po roku 1989 sam fakt istnienia rurociągu Przyjaźń był często traktowany jako symbol uzależnienia Polski od ZSRR. Następny rurociąg byłby traktowany jako kolejne uzależnienie. Nic też dziwnego, że w wyniku współdziałania rosyjsko-niemieckiego powstał gazociąg Nord Stream dostarczający rosyjski gaz przez Bałtyk, a więc z pominięciem Ukrainy i Polski. Stało się to przedmiotem krytyki. Wspomniane pominięcie uznano za przejaw dyskryminacji państw tranzytowych.

Krytyka ta przypominała rozdwojenie jaźni jakie demonstrowali politycy w sprawie naszej przynależności do NATO. Już po podjęciu decyzji w tej sprawie polscy politycy i dyplomaci z uporem dzięcioła wypytywali swoich rosyjskich partnerów, co sądzą o polskiej obecności w NATO. Rosjanie odpowiadali, że nie uważają tego za dobry pomysł. Polska reakcja:Jesteśmy suwerenni, chcemy wejść do NATO i wejdziemy. Chyba ostatnia tego rodzaju dyskusja miała miejsce z udziałem ministra Bronisława Geremka i premiera Jurija Primakowa. Geremek zapytał – co sądzicie o naszym wstąpieniu do NATO? Primakow odpowiedział „Jesteście suwerenni. Jak będziecie chcieli to wstąpicie. Tylko nie zmuszajcie nas, abyśmy się z tego powodu cieszyli.”
Sprawa rurociągu gazowego stała się przedmiotem ostrej krytyki po podjęciu decyzji o budowie Nord Stream 2. Krytyka ta nie była jednak na tyle istotna, aby miała spowodować zahamowanie budowy. W końcowej fazie budowy głośne stało się żądanie rezygnacji z tego projektu zgłaszane przez władze polskie, a także przez rządy innych państw regionu. Jak pamiętamy – w wyniku rozmów kanclerz Merkel i prezydenta Bidena-uznano, że gazociąg powinien być zakończony i oddany do użytku. Rozstrzygnięcie to jest zrozumiałe. W budowę Nord Stream 2 zainwestowane zostały ogromne środki. Rezygnacja z gazociągu oznaczałaby jego demontaż, który mógłby być równie kosztowny jak jego budowa. Kto miałby za to zapłacić? Za budowę zapłacą w nadchodzących latach miliony użytkowników rosyjskiego gazu w kilku krajach zachodnioeuropejskich.
Przeciwnicy Nord Stream 2 widzą w nim potencjalny instrument nacisku rosyjskiego na państwa-odbiorców. Warto zauważyć jednak, że Rosja – eksporter surowców – jest prawdopodobnie jeszcze bardziej zainteresowana stałym funkcjonowaniem gazociągu aniżeli odbiorcy. Proponowane utrącenie Nord Stream 2 miało służyć zapobieganiu wojnie ekonomicznej. Jednakże to utrącenie byłoby aktem rozpoczynającym tego rodzaju wojnę.
Wrogość Trumpa wobec Nord Stream 2 wynikała z chęci pozbycia się konkurenta. Prezydent Trump uczestnicząc w Warszawie w uroczystościach dotyczących wydarzeń z czasów wojny i okupacji oświadczył, że jest gotów za pół godziny podpisć umowę na dostawy amerykańskiego gazu skroplonego.
Norwegia – odkąd stała się północnym odpowiednikiem Kuwejtu – jest konkurentem Rosji jako eksportera surowców energetycznych. Transport gazu norweskiego do Polski i Danii ułatwi rozpoczęty niedawno gazociąg Baltic Pipe Project, który ma być ukończony w roku 2022.
Szkodliwa bariera
Jest rzeczą godną zastanowienia, jak to się stało, że Rosja dysponująca nowoczesnym przemysłem kosmicznym była i jest głównie eksporterem surowców, a nie nowoczesnych produktów naukochłonnych. Przyczyna jest prosta. W Związku Radzieckim istniała – wywodząca się z przesadnej troski o tajemnice państwowe – bariera pomiędzy sektorem rakietowo-kosmicznym, a cywilnymi sektorami gospodarki. Dyfuzja innowacji była możliwa jedynie w odniesieniu do sektora zbrojeniowego, co sprawiło, że Rosja jest obecnie ważnym eksporterem nowoczesnego uzbrojenia. Według oficjalnych informacji podanych przez kanał telewizyjny Rossija 24 (24 sierpnia 2021 r. ) rosyjski przemysł zbrojeniowy jest obłożony zamówieniami do roku 2028 na łączną kwotę ponad 51 miliardów dolarów. Natomiast pozycja Rosji na międzynarodowych rynkach cywilnych produktów nowoczesnych jest raczej skromna.
Etapy wyścigu
Wyścig kosmiczny pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a ZSRR wyznaczają daty pierwszego sputnika (4 października 1957), lotu Gagarina (12 kwietnia 1961) i pierwszego amerykańskiego lądowania na Księżycu (21 lipca 1969).
Po locie Gagarina Ameryka doznała szoku. Sądzono, że lot ten jest świadectwem radzieckiej przewagi naukowo-technicznej, której źródła należy zbadać. Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) opublikowała raport zawierający analizę porównawczą systemów edukacyjnych ZSRR i USA. Analicy CIA interesowali się jakim zasobem słownictwa posługują się mały Iwan (Wania) i mały John (Johny) i jak biegli są oni w matematyce na poszczególnych poziomach nauczania.
Kiedy w przestrzeni okołoziemskiej pojawili się amerykańscy astronauci niektórzy inżynierowie doszli do wniosku, że strona radziecka dysponuje lepszym paliwem rakietowym. Zastanowienie budził fakt, iż radzieccy kosmonauci wracając ze swych wypraw lądowali na twardym gruncie, natomiast kapsuły w których byli ich amerykańscy koledzy- na powierzchni morza. Wymagało to – rzecz oczywista – specjalnej ochrony ze strony U. S. Navy.
W gorączkowej dyskusji, w roku 1961 zabrał głos prezydent John F. Kennedy zapowiadając, że pierwszym człowiekiem, który znajdzie się na powierzchni Księżyca będzie Amerykanin. Prezydent zginął tragicznie w roku 1963. Jego zapowiedź została spełniona w roku 1969.
Uczestnictwo Stanów Zjednoczonych w wyścigu kosmicznym stało się potężnym impulsem wprowadzenia na rynek amerykański i globalny tysięcy nowoczesnych wyrobów. Program Apollo doprowadził nie tylko do lądowania na Księżycu, lecz również do uzyskania około 15 tysięcy opatentowanych wynalazków, które znalazły zastosowanie nieomal we wszystkich gałęziach produkcji.
Przed amerykańskim lądowaniem
W trakcie realizacji programu Apollo obserwujący uważnie radziecką rzeczywistość amerykańscy sowietolodzy i politycy zdali sobie sprawę, że amerykańskie przodownictwo w wyścigu na Księżyc będzie dla Związku Radzieckiego szokiem, który mógłby sprzyjać zachowaniom irracjonalnym. Postanowili ten szok – chociażby trochę – złagodzić. Do Moskwy przyleciał astronauta Frank Borman z żoną. Nazajutrz po przylocie zjawił się z wieńcem na Placu Czerwonym, przed mauzoleum Lenina. Jego żona spotkała się z małżonkami radzieckich kosmonautów. Wyznała, że gdyby coś się stało jej mężowi, to miałaby pretensję do Rosjan „bo wy żeście to wszystko zapoczątkowali”.
Zachwyt silniejszy niż strach
22 lipca 1969 roku w dniu święta narodowego PRL na przyjęciu w Ambasadzie w Moskwie zjawił się premier Aleksiej Kosygin i liczne grono radzieckich znakomitości. Był wśród nich sympatyczny, piegowaty mężczyzna średniego wzrostu – kosmonauta Aleksiej Leonow – pierwszy człowiek w otwartej przestrzeni kosmicznej. Zapytałem go jak silna była jego obawa, kiedy znalazł się na zewnątrz statku kosmicznego. Odpowiedział, że niezwykły i budzący zachwyt był widok gwiazd oglądanych bez pośrednictwa atmosfery. Ten zachwyt był silniejszy niż strach.
Wiadomość o amerykańskim lądowaniu na Księżycu była na pierwszej stronie dziennika Prawda jako trzecia z kolei informacja. Prawie cały numer wypełniony był tekstami na temat Polski Ludowej i jej święta.
Nieprzypadkowa zbieżność dat
W okresie zimnej wojny w państwach zachodnich i w krajach bloku wschodniego występowała skłonność do pomniejszania znaczenia nauki radzieckiej. W pewnym stopniu była to reakcja na naiwną, radziecką kampanię propagandową prowadzoną pod hasłem „ Rosjanie wszystko odkryli i wynaleźli pierwsi”. Kampania ta nie przekonywała, lecz stwarzała inspirację do licznych dowcipów.
Tymczasem osiągnięcia radzieckich fizyków były rewelacyjne. W roku 1958, a więc w rok po sputniku w gronie noblistów znaleźli się P. Czerenkow, M. Frank i I. Tamm. W rok po locie Gagarina nagrodę Nobla otrzymał Lew D. Landau. W roku 1964 noblistami zostali N. Basow i A. Prochorow.
Zaskakująca propozycja
W roku 1986 w Nowym Jorku odbywała się dwutygodniowa sesja ONZ-owskiego Międzyrządowego Komitetu Nauki i Techniki. Byłem jednym z dwóch sprawozdawców (rapporteurs) sesji zobowiązanych do przygotowania raportu końcowego. Funkcja ta wymagała ciągłych kontaktów z szefami delegacji państw uczestniczących z których najważniejsze były wówczas USA i ZSRR. Pewnego razu szefowie delegacji obu supermocarstw-posiadający rangę ambasadorów- poinformowali mnie, że następnego dnia nie będzie obrad plenarnych, lecz poufne spotkanie dwustronne amerykańsko-radzieckie. Zaproponowali mi pełnienie funkcji tłumacza, gdyż dobrze radziłem sobie z terminologią naukowo-techniczną. W obszernym zakresie terminologię angielską przyswoiłem sobie w Sheffield i Minneapolis, a rosyjską w Moskwie, o czym moi rozmówcy wiedzieli. Wyraziłem zgodę na pełnienie obowiązków tłumacza.
Inicjator spotkania – ambasdor amerykański – szczerze wyznał, iż strona amerykańska wie, że uczeni radzieccy – w obrębie kilkudziesięciu specjalności, w badaniach podstawowych w dziedzinie fizyki i chemii – wyprzedzili uczonych amerykańskich. Ponieważ badania te są czasochłonne władze amerykańskie chciałyby mieć dostęp do ich wyników. Oczywiście nie za darmo.
Chodziło o badania podstawowe, które nie miały bezpośrednich zastosowań, lecz mogły stanowić punkt wyjścia do badań stosowanych prowadzących do wynalazków. Zaskoczony tą propozycją ambasador radziecki oświadczył, że nie może podjąć decyzji w kwestii jej przyjęcia, gdyż konieczne jest przedstawienie tej sprawy władzom w Moskwie. Dyskusja dotyczyła głównie posunięć organizacyjnych, jakie byłyby konieczne w przypadku przyjęcia propozycji. Naturalnie nie padło pytanie skąd pochodzą informacje o stanie zaawansowania radzieckich badań. Delegacja amerykańska nie podawała przykładów, które mogłyby być pomocne w ewentualnym zidentyfikowaniu źródeł i metod uzyskania informacji. Ponieważ spotkanie było ściśle poufne nie zostało ono uwzględnione w jakimkolwiek dokumencie ONZ. Nie było też żadnej wzmianki w amerykańskich mediach. Jako tłumacz byłem zobowiązany do dyskrecji. Oznaczało to m. in. brak możliwości interesowania się losami amerykańskiej inicjatywy.
x x x
W stosunkach pomiędzy wielkimi mocarstwami występują równolegle przejawy współpracy, konkurencji i konfrontacji. W interesie pokoju światowego jest rozszerzanie współpracy, ograniczanie konfrontacji i nadawanie konkurencji cywilizowanego charakteru. Omawiana powyżej propozycja amerykańska była czynnikiem obliczonym na rozszerzanie pola współpracy. Obecnie, w obliczu zagrożeń globalnych-zmian klimatycznych, epidemii i masowych ruchów migracyjnych międzynarodowa współpraca pomiędzy uczonymi oraz praktyczne wykorzystanie rezultatów ich badań są jeszcze ważniejsze, aniżeli w latach zimnej wojny.

Ach ten XXI wiek

W sobotnio – niedzielnym wydaniu Rzeczpospolitej („Plus Minus”, 10-11.lipca 2021 ., ss. 10-11) dr Michał Patryk Sadłowski, adiunkt w Uniwersytecie Warszawskim zadał sobie trud analizy debaty w sferze publicznej w Rosji, w związku z 30- tą rocznicą rozpadu związku Radzieckiego. Według powyższej analizy dyskutanci skupili się na ocenie rozwoju sytuacji w ZSRR, zwłaszcza w latach osiemdziesiątych XX wieku i próbie charakterystyki sytuacji bieżącej.

Wydaje się, że analizując sam problem, jak to zostało wyżej określone, rozpad Związku Radzieckiego należy scharakteryzować w innym kontekście, nie tyle emocji, co obiektywnego spojrzenia na rzeczywistość. Ukształtowane w latach 1917- 1991 państwo było kontynuatorem Carskiej Rosji, państwem autorytarnym, postagrarnym, scentralizowanym, z postagrarnym systemem prawnym. M.P. Sadłowski następująco charakteryzuje ocenę sytuacji z 1991 roku Piotra Awena, ministra w rządzie reformatora Jegora Gajdara. „Piotr Awen wskazuje, że ten ból po utracie wielkiego państwa, tworzonego na przestrzeni tysiąca lat, pojawił się na początku lat 90-tych ubiegłego wieku, nie tylko u elity państwowej ZSRR, czy przywiązanej do komunizmu części społeczeństwa, ale i u ekipy reformatorów, która kierowała się marzeniem o stworzeniu nowoczesnego, demokratycznego państwa rynkowego „ (tamże s. 11).
Charakterystyczne jest, że ani w przytoczonym cytacie, ani według cytowanej analizy całej narracji dotyczącej 30-tej rocznicy rozpadu Związku Radzieckiego niewiele lub zgoła nic nie mówi się o ludziach i ich marzeniach.
W owej analizie pojawia się wątek, że
część społeczeństwa nie jest gotowa podjąć odpowiedzialność za swoje życie i przejawić samodzielną inicjatywę,
ale wątek ten na konstatacji faktu się kończy i nie jest kontynuowany chociażby w kontekście jak powinien funkcjonować współczesny człowiek.
Pojawia się wątek, że rządząc takim państwem jak Rosja trzeba wybrać co jest ważniejsze, „czy siła państwa, czy wolność” (s.11).
Można odnieść wręcz wrażenie, że w analizowanej debacie pominięto, czy wręcz zbagatelizowano wątek wolności człowieka, jego marzeń, wątpliwości i oczekiwań.
Trudno w krótkim prasowym tekście wdawać się w subtelności, warto sądzimy jednak spojrzeć na problem Rosji, jak na problem wielu innych państw, próby sprostania wymogom współczesności. Górnolotnie należało by powiedzieć, że współczesność stwarza frapujące wręcz możliwości rozwoju, tak poszczególnych ludzi, jak i grup społecznych, całych narodów i całych cywilizacji, wymaga to jednak zainicjowania określonej narracji, przyjęciu pewnych idei i próbie dokonania postępu, chociażby w ograniczonym zakresie i chociażby względem określonych idei.
Polska była w omawianym okresie, w o tyle szczęśliwej sytuacji, że znaczna część społeczeństwa optowała za wzorcami zastosowanymi w krajach Europy Zachodniej, Rosja zaś, co wydaje się wynikać z cytowanej analizy, na taki wybór się nie zdecydowała. Powstaje pytanie, dlaczego?, czy jak mówi się w debacie ważniejsza jest siła państwa, czy wspomniany już duch niechęci do samodzielności, czy partykularne interesy pewnych grup. Prawdopodobnie wszystkiego po trochu.
We współczesnej nauce dużą popularność zdobywają rozważania dotyczące prób modelowania dziejów ludzkości. Warto sądzimy przywołać dostępną w języku polskim monografię Federica Laloux’a „Pracować inaczej” (Studio Emka, Warszawa 2015), która dzieli dzieje ludzkości na epokę zbieractwa ( purpurowa), epokę agrarną ( bursztynowa), przemysłową (oranż) i poprzemysłową (zieleń). Ciekawe jest, że według tej idei struktury organizacyjne ukształtowane w każdej z tych epok, oraz systemy wartości będące podstawą prawa w danej epoce, funkcjonują dalej w życiu społeczeństw mimo, że dominuje już inna epoka.
W wysoko rozwiniętych współczesnych państwach aż do 10 proc. rozwiązań stosowanych w praktyce norm regulowanych jest przez prawo i tyleż procent ogółu struktur organizacyjnych upowszechnionych w epoce zbieractwa dalej przejawia się we współczesnym społeczeństwie.
Dotyczy to głównie grup społeczeństwa, gdzie przemoc przejawia się szczególnie często, ale przecież nie tylko (np. gangi uliczne).
Aż 40 do 50 proc. ogółu problemów wyżej przedstawionych rozwiązywane jest według norm i w strukturach agrarnych społeczeństwa agrarnego (bursztynowe), a zaledwie 30 – 40 proc. właściwych jest epoce przemysłowej i do 20 proc. z epoki poprzemysłowej.
Sądzimy, że warto popatrzeć na 30-tą rocznicę rozpadu ZSRR, jako rocznicę załamania się scentralizowanej, autorytarnej struktury postagrarnej, zastosowanej w próbie tworzenia do 1991 roku struktury przemysłowej, która na pewno w latach 80-tych ubiegłego wieku i wcześniej stanęła wobec problemu konsumpcji, wolnego wyboru, wolności, czyli problemów typowych dla społeczeństw przemysłowych.
Epoka przemysłowa w dziejach ludzkości okazała się niewiarygodnie krótka, bo tak gdzieś od początku XIX wieku, choć raczej od jego połowy, to niewiarygodne, ale tylko do roku 1960.
Oczywiście w wielu regionach świata tego przemysłu i w 1960 roku było niewiele, oczywiście tu i ówdzie została ta epoka przeciągnięta po XXI wiek, ale nie dalej, patrz kryzys finansowy w 2008 roku, gdzie nikt się nad produkcją nie zastanawiał, debatowano tylko, co zrobić z finansami i ile pieniędzy dodrukować, epoka usług.
Do dziś w krajach wysokorozwiniętych specjalnie problemów epoki usług się nie podnosi. Trudne to i nieprzyjemne, lepiej porozmawiać o nowych aplikacjach, systemach 5G, itd. Każdy sobie jakoś da radę.
Łatwo jest zwrócić uwagę, że F. Laloux kładzie nacisk na współwystępowanie charakterystycznych dla danej epoki modeli gospodarowania ( w tym typowe struktury organizacyjne) i typowych dla danej epoki rozwiązań prawnych. Debatując nad rolą i znaczeniem prawa w danej epoce, można nieco inaczej scharakteryzować epokę oranżową jako zainicjowaną zmianami prawnymi (prawo stanowione, powstanie i rozwój współczesnego parlamentaryzmu) i ekonomicznymi ( gospodarka towarowo- pieniężna, manufaktury) wraz z początkiem w Europie Renesansu.
Uczestnicy cytowanej debaty nie przejmują się ani prawem stanowionym, ani parlamentaryzmem, ani społeczeństwem usług. A szkoda!
Wczytując się w tekst F. Laloux’a łatwo dostrzec, że zmiana epoki przemysłowej na poprzemysłową (żeby nie mówić o epoce usług, to takie trudne) wymaga znacznej decentralizacji struktur organizacyjnych i pluralizmu, tak w życiu społecznym, jak i gospodarczym, bo jakże inaczej stworzyć warunki żeby można było spokojnie sobie grzebać na półkach z dziesiątkami par butów (szczególnie numer 43, większe, półkę dalej) i dyskretnie popatrywać na wieszak z kilkudziesięcioma wzorami spodni „do chodzenia po domu”.
Model poprzemysłowy wybrała Polska trochę wcześniej, bo w 1989 roku, a może jeszcze wcześniej? Chiny do dziś trwają w systemie autorytarnym, postagrarnym, pomandaryńskim (są oczywiście jakieś enklawy w środowisku naukowym, w środowisku twórców , artystów studentów).
Rosja utknęła w społeczeństwie oranżowym, scentralizowanym, autorytarnym. Można zaobserwować pewną ilość konsumpcji, ale nie za dużo , trochę wolności jest , ale jest armia i jest potęga.
Jakoś trudno było nam wskazać chociaż jednego przestępcę, który z workiem pieniędzy uciekł by nie na Bermudy, do Londynu, czy Paryża, a do Pekinu, czy Moskwy. By tam się skryć przed wymiarem sprawiedliwości.
Teoria integralna wskazuje, że nawet w małych liczebnie środowiskach funkcjonują modele zachowań i struktury organizacyjne złożone z wielu elementów. Łatwo zrekonstruować sytuację, w której każde z małżonków żyje w innej niszy organizacyjnej. Przykładowo mąż pracuje w dużej korporacji, jest programistą komputerowym, pracuje w zespole programistów, tworzą oni w wielu przejawach zespół wręcz turkusowy, (następny po zieleni). Żona, wywodząca się z rodziny o tradycyjnych w kraju wartościach, słabo rozwiniętym, tkwi w niszy wręcz agrarnej , bursztynowej. Ich dziecko jest pod dużym wpływem matki, spędza z nią wiele czasu, z ojcem zdecydowanie mniej, chodzi do ekskluzywnej szkoły w wielkim mieście. Turkusu tam raczej nie ma, ale zieleń, czemu nie. Jeśli była by to szkoła preferująca tradycyjne wartości, prestiżowa w danym środowisku, pewnie byłby tam system nie tyle agrarny, co przemysłowy (oranżowy). Czy ta trójka może się dogadać? Czemu nie, zwłaszcza przy silnej wspólnocie interesów. Pieniądze, wsparcie od tradycyjnie myślących teściów system wartości kształtowały by się trochę wyżej niż bursztyn. Czy byłby to oranż? Niekoniecznie. Co nie znaczy, że w czasie niedzielnego obiadu, także przy teściach, ojciec i syn nie pozwalali by sobie na uszczypliwe uwagi o ciemnocie z prowincji, czego nie dostrzegała by matka, ani jacy oni są mądrzy, ten jej syn i mąż i dyskretnie, ale stanowczo broniła by ich. A rodzice dziewczyny,no cóż, dzielna ta nasza córka i jaka mądra i wykształcona. Mieszka wraz z rodziną w wielkim mieście. Będzie o czym opowiadać znajomym po powrocie.
Podobnie może być przy powściągliwie prowadzonej polityce między różnymi, czasami wrogimi wręcz wobec siebie grupami, no ale są pieniądze, jest dobrobyt, jest nowy apartament dla córki, wakacje zagranicą i nowy samochód dla syna.
Oczywiście jeśli konflikt nie jest konfliktem o sposób życia i wartości, lecz o interesy gospodarcze, zwłaszcza zaś o to która grupa ma słuszne regulacje prawne, a która jest krzywdzona, rozwiązanie jest już trudniejsze i wymaga znacznych talentów negocjacyjnych, a i tak konsensus może być trudny do osiągnięcia, patrz Bliski Wschód., czy Afganistan.
W sporach społecznych wielka rola przypada politykom. W sporach tych na ogół obiektywnych racji jest niewiele, za to sprzeczności interesów mogą być fundamentalne. W społeczeństwie przy dowolnej działalności kilka procent zespołu pracowniczego ma inicjatywę, jest kreatywne, przewodzi , rodzi to pokusę o korzystne rozdysponowanie zysków, walkę o ograniczanie świadomości społecznych, selektywna politykę inwestycyjną w zakresie infrastruktury państwowej. Lotnisko międzynarodowe w metropolii – tak , jesteśmy przecież w centrum świata, drogi lokalne- kto tam będzie jeździł?, zaraz będą spory o wykup ziemi pod inwestycję, spory o trasę drogi, po co to wszystko? Stara droga jest zupełnie dobra i niezbyt przeciążona, może do tematu trzeba wrócić w przyszłej kadencji?
Godzenie przeciwstawnych interesów grupy społecznej, bardziej kreatywnej np. przedsiębiorcy i ich pracownicy, to jest bardzo trudne, to raczej nie negocjacje, czy nie zawsze negocjacje, te są możliwe w konkretnym przedsiębiorstwie, konkretnej branży, lecz inny instrument menedżerski, przetarg , często sprawdzający się do konkluzji, coś za coś. Widać, ze zarządzanie może dostarczyć wielu mechanizmów i wielu instrumentów politykom pomocnym w rozwiązywaniu problemów politycznych.
Najgorsza jest sytuacja, kiedy politycy uważają, że „zło niech śpi”, może jeszcze tę kadencję uda się przetrzymać.
Konflikt niedostrzegany, jak ta legendarna strzelba na ścianie salonu w dekoracji teatralnej, wcześniej, czy później musi wypalić.
Stąd od polityków należy oczekiwać aktywności identyfikowania problemów, monitorowania ich rozwoju, stymulowania dla łagodzenia form ich przejawiania, a przede wszystkim konceptualizacji ich rozwiązania lub chociażby rozwiązywania.
Jak już na poły anegdotycznie napisaliśmy na początku tego tekstu, wbrew pozorom świat jest głęboko podzielony, często wielu o tych podziałach woli nie mówić, opowiadane są ludziom sytuacje o świetlanej przyszłości, a jednocześnie wywożone są pieniądze nie do Rosji, czy Chin, lecz na Bahama, do Londynu , czy Paryża.
W świecie współczesnym nie ma sytuacji, żeby we wszystkich regionach świata, wszystkim ludziom nie zapewnić godnego poziomu życia, nie mówimy tu o jakiś wyjątkowych luksusach, lecz o godnym życiu. Potrzebna jest tylko identyfikacja, konceptualizacja i działania, co jak wielokrotnie mówiliśmy jest trudne.
W Polsce mamy głęboki konflikt wielu grup społecznych, który nie ma nic wspólnego z komunizmem. Minęło 30 lat, dorasta drugie pokolenie tych, co komunizmu nie pamiętają.
Konflikt dotyczy nie tyle Polski, ile współczesnego świata. Albo ruszymy jako społeczeństwo ku obecnym wyzwaniom społeczeństwa usług, albo będziemy grzęźli w różnych quasi problemach, co kto komu powiedział. To nie jest tak, że ci co brzydko mówią, w środkach masowego przekazu nie wiedzą co się naprawdę dzieje. Oczywiście, że wiedzą, wystarczy wyjąć tabelkę ilustrującą strukturę zatrudnienia w poszczególnych krajach. Na którym miejscu w poszczególnych sektorach jest Polska? Liczbę zatrudnionych do ogółu zdolnych do pracy, poziom wykształcenia, infrastruktura, drogi, budynki użyteczności publicznej, szpitale, gmachy akademickie. Mamy pełny obraz sytuacji.
Dwie wcześniej przedstawione grupy społeczne mające przeciwstawne interesy mogą doprowadzić do wojny domowej, jak w Iraku, czy Syrii lub podjąć próbę szukania kompromisu.
W naturalny sposób Lewica reprezentuje grupy społeczne związane z wykonywaniem zarobkowo pracy i to na ogół nie te uprzywilejowane (prace na umowy zlecenie – „umowy śmieciowe”). Lewica opowiada się za postępem, bo tylko innowacyjność, rozwój mogą poprawić sytuację ludzi pracy. Lewica jest postępowa, ale żeby była słyszana, powinna mieć 20- 30 proc. przedstawicieli w Sejmie. W tym celu konieczna jest odpowiednia strategia, program, świadomość konieczności zmian i konsekwentnie próbować je wdrażać.
Nowoczesne organizacje mają na ogół nowoczesne struktury organizacyjne. Współczesna nauka zarządzania i jakości ma wiele do zaoferowania. Działania elastyczne ( zmienne, zwinne), zdecentralizowane, horyzontalne, kierujące się zarządzaniem, tak zwanym procesowym, co stwarza szanse współpracy z wieloma organizacjami pozarządowymi, sprzyja inicjatywom lokalnym, ułatwia współpracę w sieciach międzyorganizacyjnych ( np. przedsiębiorstwa, partie polityczne, samorząd terytorialny, organizacje pozarządowe), na przykład jako grupa nacisku dla inwestycji komunalnych, budowy nowej autostrady, przyciągnięcia inwestora zagranicznego.
We współczesnym świecie, we współczesnej otwartej, globalizującej się gospodarce Nowa Lewica może odegrać znaczną rolę w kreacji prospołecznych rozwiązań, we wskazaniu sposobów ich rozwiązywania, a także w ich rozwiązaniu. Stąd tak ważna jest nowoczesna struktura organizacyjna, zdolna podjąć powyższe wyzwania w dzisiejszym świecie.

Historia i współczesność kuchni chaoshan

W czerwcu na zewnętrznych ekranach paryskiej galerii handlowej „Printemps” wyemitowano film promocyjny prezentujący chińską kuchnię chaoshan. Jest to tradycja kulinarna wywodząca się z regionu Chaoshan, którego ważnym ośrodkiem jest miasto Chaozhou. Aktualnie Chaozhou ubiega się o wpisanie na listę „Sieci Miast Kreatywnych UNESCO”. Gdzie znajduje się Chaozhou? Na czym polega specyfika kuchni chaoshan?

Miasto Chaozhou znajduje się we wschodniej części prowincji Guangdong w Chinach. W czasach starożytnych, w ten sam sposób nazywano równiez region Chaoshan, którego jurysdykcja obejmowała dzisiejsze miasta Chaozhou, Shantou i Jieyang. Z tego powodu wielu przedstawicieli diaspory chińskiej pochodzących z tych terenów, a mieszkających zagranicą nazywana jest „ludźmi z Chaozhou”. Sztuka kulinarna wywodząca się z tego regionu i posiadająca długą tradycję oficjalnie nazywana jest kuchnią chaozhou, kuchnią Teochew, w Polsce bardziej znana jako kuchnia chaoshan. Nazwa Chaozhou, również w tym artykule, często, więc odnosi się ogólnie do całego regionu Chaoshan, a nie tylko do współczesnego miasta Chaozhou.
Kuchnia kantońska jest jedną z ośmiu głównych chińskich kuchni, a kuchnia chaoshan to jedna z trzech kuchni wchodzących w skład kuchni kantońskiej. Kuchnia chaoshan powstała w czasach dynastii Tang (618-907), ukształtowała się w czasach dynastii Song (960-1279), rozkwitła w czasach dynastii Ming i Qing (1368-1912), a w czasach współczesnych stała się sławna w Chinach i za granicą. Kuchnia ta słynie z owoców morza, wyszukanych i delikatnych przypraw oraz wysublimowanych smaków. Jest różnorodna i samodzielna, obejmuje ponad 500 potraw, ponad 300 rodzajów przekąsek i prawie 100 rodzajów sosów. Jeśli spojrzymy na popularność tej kuchni na świecie wyłącznie pod kątem geograficznym, nie będziemy w stanie zrozumieć powodów, dla których cieszy się ona tak dużą renomą. Przyczyny kształtowania się kuchni regionu Chaozhou są złożone i obejmują nie tylko czynniki regionalne, takie jak produkty i skład etniczny regionu, ale także wpływ na nią miały różne kultury i wymiana spowodowana migracjami oraz działalnością handlową na przestrzeni całej historii Chin.
Historia kuchni chaoshan
Kuchnie chińskie generalnie dzielą się według regionów. W czasach starożytnych, kiedy sieć drogowa nie była jeszcze dobrze rozwinięta, położenie geograficzne determinowało dostępność towarów, co z kolei wpływało na wybór składników wykorzystywanych w kuchni i w dużej mierze na sposób myślenia o przygotowywaniu posiłków.
Region Chaoshan jest otoczony z trzech stron górami i od południowego wschodu morzem, tworząc stosunkowo zamknięty obszar z dość długą linią brzegową. Bliskość morza sprawiła, że na liście składników kuchni mieszkańców Chaoshan znalazło się wiele rodzajów ryb. Oprócz morza, w Chaoshan występuje gęsta sieć wodna. W okolicy znajdują się trzy rzeki: Han, Rong i Lian. Tworzą one rozległe żyzne i wilgotne zasiedlone równiny, które zapewniają doskonałe warunki do rozwoju rolnictwa. Region otoczony jest górami, których około 20 szczytów ma powyżej 1000 metrów n.p.m. Tak zróżnicowane środowisko, w połączeniu z położeniem w pobliżu Zwrotnika Raka, dużym nasłonecznieniem i obfitymi opadami, przyniosły mieszkańcom ogromne bogactwo produktów. Mając tak wiele składników do wyboru, kuchnia ludzi z regionu Chaoshan przywiązywała szczególną uwagę do sezonowości i świeżości produktów, wybierając do spożywania składniki w ich najbardziej odpowiednim czasie.
Oprócz owoców morza, głównym składnikiem kuchni z tego regionu są produkty z ryżu. Wykorzystywanie ryżu w kuchni było charakterystyczne dla ludów mieszkających w głębi lądu. Wskazuje to na pochodzenie przodków mieszkańców regionu Chaoshan, którzy żyją tu dzisiaj i są potomkami ludzi z narodowości She, Han oraz „morskiego” ludu Tanka.
Lud Tanka jest zasymilowany z narodowością Han i zamieszkuje południowe wybrzeże Chin. Dawniej nie mieszkali oni na lądzie i nie zajmowali się rolnictwem. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety żyli na łodziach i utrzymywali się z rybołówstwa. Zwani byli „ludźmi na łodziach” lub „morskimi Cyganami”. Po powstaniu Nowych Chin, większość przedstawicieli tego ludu osiedliła się na lądzie. Kultura rybacka ludu Tanka miała duży wpływ na wykorzystanie owoców morza w kuchni chaoshan.
Zgodnie z historycznymi zapisami, mniejszość etniczna She przeniosła się w region Chaoshan w czasach dynastii Tang. Ta grupa etniczna pochwalić się może bogatą kulturę obrzędową, dlatego w Chaoshan odbywa się ponad trzydzieści festiwali na cześć różnych świąt. Każde święto ma inny obiekt kultu, co doprowadziło do powstania rytualnych produktów ryżowych z różnych jego odmian.
Począwszy od czasów dynastii Qin (221 p.n.e.- 207 p.n.e.), Chaoshan był świadkiem kilku migracji Chińczyków Han przybywających tutaj z północy. Oprócz wpływu zaawansowanych kultur i asymilacji z miejscowymi tubylcami migranci przynieśli ze sobą kulturę kulinarną ówczesnego środkowego i dolnego biegu Żółtej Rzeki, czyli terenów dzisiejszej prowincji Henan. Na przykład potrawa, która obecnie znana jest po nazwą Chaozhou Yusheng, czyli surowe płatki rybne, była spożywana w prowincji Henan i okolicach w czasach panowania dynastii Tang. Gdy nastąpił kres dynastii Tang danie to przestało być podawane w tym regionie, ale nadal jest spożywane w Chaoshan.
Współczesna kuchnia chaoshan
Wpływ na bogactwo kuchni chaoshan miał rozwój handlu w czasach nowożytnych. Ludzie z regionu Chaoshan byli dobrymi kupcami i należeli do jednej z trzech największych grup kupieckich w Chinach, w czasach dynastii Ming i Qing. Działalność handlowa wywarła ogromny wpływ na kuchnię chaoshan. Z jednej strony prowadzenie biznesu przynosiło bogactwo, dlatego kupcy mieli wystarczające środki by kosztować wyrafinowanych i innowacyjnych potraw. Można powiedzieć, że kuchnia chaoshan rozkwitła właśnie dzięki prosperity w handlu.
Poza tym również same towary, którymi handlowano, miały duży wpływ na rozwój kultury kulinarnej w tym regionie. Głównym towarem, którym przez wieki handlowali ludzie z Chaoshan był cukier. W wielu przekąskach, a nawet w droższych daniach składnikiem jest cukier. Podczas tradycyjnego bankietu weselnego w Chaoshan składającego się z dwunastu dań, pierwsze i ostatnie potrawy są słodkie, co oznacza życie pełne słodyczy i stabilności.
Handel przyczynił się do rozkwitu kuchni, ale także dał możliwość przenikania się między różnymi kuchniami. Kupcy z Chaoshan handlowali cukrem w czasach dynastii Ming i Qing na wielkim obszarze od Banjarmasin w Indonezji do Tianjinu w północnych Chinach. Wszędzie tam, gdzie udawali się kupcy z Chaozhou, z pewnością znajdowała się restauracja serwująca dania kuchni chaoshan. Restauracje te były nie tylko miejscem spotkań kupców, ale również miejscem spotkań kucharzy. Dlatego w kuchni chaoshan można znaleźć wiele składników, które pierwotnie nie występowały w rejonie Chaoshan, takich jak np. sos shacha – sos powstały przez zmielenie orzeszków ziemnych, sezamu, drobnych owoców morza, czosnku, dymki, pieprzu i innych składników. W rzeczywistości powstał on na bazie tradycyjnego indonezyjskiego sosu Satay (Sate), który został ulepszony i stał się istotnym sosem w kuchni chaoshan.
Cechy kuchni chaoshan
Kuchnia chaoshan charakteryzuje się przede wszystkim delikatnością. Niezależnie od tego, czy jest to drogie bankietowe danie, czy mała domowa potrawa, nie brakuje misternych i wyszukanych przygotowań. Na przykład, aby ugotować owoce morza, potrzeba tylko kilku sekund, ale mieszkańcy z Chaozhou dodają zupę, która gotowana jest wcześnie godzinami i towarzyszy w daniu owocom morza.
Kuchnia chaoshan dąży do idealnej świeżości. Co należy rozumieć pod pojęciem idealna świeżość? Doskonałym przykładem jest hotpot z wołowiny w stylu chaoshan. Mięso wykorzystywane do tego dania jest podawane zazwyczaj około dwie i pół godziny po uboju. Po tym czasie mięso nie nadaje się do spożycia, gdyż jest silnie kwaśne, sztywne i ma nieprzyjemny zapach. Zazwyczaj w wielu miejscach w Chinach wołowina jest sprzedawana kilka godzin lub nawet następnego dnia po uboju, trudno, bowiem zagwarantować, że będzie ona gotowa do podania w ciągu dwóch i pół godziny po opuszczeniu rzeźni. Jednak w regionie Chaoshan obchodzenie się z wołowiną to wyścig z czasem. Ubój odbywa się w porze posiłków, tak aby mięso było gotowe do spożycia w ciągu dwóch lub trzech godzin. Kilkukrotny ubój w ciągu dnia zapewnia świeżość podawanego mięsa. Co bardzo ciekawe, z tego regionu nadmorskiego, w którym nie hoduje się bydła, hotpot z wołowiny rozprzestrzenił się na całe Chiny.
Tylko świeże składniki mogą zagwarantować trzecią cechę kuchni chaoshan – oryginalny smak. Dlatego mówi się, że „Kanton to miejsce, gdzie się je, a Chaozhou to miejsce, gdzie się smakuje”, co oznacza, że w Kantonie można spróbować wszystkich rodzajów chińskich kuchni, w Chaozhou delektuje się oryginalnym smakiem potraw. Przykładem może być przygotowanie owoców morza w kuchni chaoshan, które są po prostu gotowane w czystej wodzie, a następnie schładzane i suszone. W kuchni tej stosuje się aromatyczne przyprawy w celu stłumienia nieprzyjemnych smaków i podkreślenia oryginalnego smaku składników. Ponadto, do różnych potraw zawsze stosuje się różne sosy.