Gospodarka 48 godzin

Tylko taksometr?

Z projektu nowelizacji ustawy o transporcie drogowym zniknął przepis umożliwiający wykorzystywanie aplikacji mobilnych do naliczania opłaty za przejazd taksówką. Ministerstwo Infrastruktury wskazało, że takiego rozwiązania nie chciało Ministerstwo Finansów. Tak więc, jedynym dopuszczalnym urządzeniem mogącym obliczać opłatę pozostanie taksometr w taksówce. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wyraża ubolewanie iż tak się stało, i uważa, że: „uniemożliwienie wykorzystywania aplikacji mobilnych jako urządzenia służącego do naliczania opłaty za przejazd taksówką jest rozwiązaniem antyrozwojowym”, bo uniemożliwia wskazanie pasażerowi ceny przejazdu jeszcze przed jego rozpoczęciem. Pasażer, odmiennie niż w przypadku wykorzystywania tradycyjnego taksometru, wsiadając do taksówki, miałby bowiem pełną świadomość co do wysokości opłaty za przewóz. W ocenie przedsiębiorców, to pasażerom powinna zostać przyznana możliwość wyboru czy chcą ustalać opłaty za przejazd w oparciu o taksometry, czy też decydują się na wykorzystywanie bardziej innowacyjnych instrumentów takich jak właśnie aplikacje mobilne.
W rzeczywistości jednak, teoretyczny czas przejazdu, obliczony z wyprzedzeniem przez aplikację mobilną, ma się na ogół nijak do czasu faktycznego wskazywanego przez taksometr. Ciekawe też, co byłoby, gdyby aplikacja taksówkarza obliczyła inny czas przejazdu, niż aplikacja w telefonie pasażera?. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców ubolewa, że nadal obligatoryjne będzie wykorzystywanie taksometrów. Dobrze to pokazuje, że w istocie ZPiP zależy nie na dobru pasażerów, lecz na tym, by taksówkarze zostali zwolnieni z obowiązku stosowania taksometrów (które trochę kosztują).

Tauron chciał dobrze

Państwowa firma energetyczna Tauron pochwaliła się, że w ubiegłym roku zainwestowała ponad 2 miliardy złotych w infrastrukturę sieciową i działania mające zapewnić dalszy wzrost niezawodności dostaw energii oraz zmniejszenie liczby przerw w jej przesyłaniu. Jak informuje firma, priorytetem było tu zapewnienie rezerwowego zasilania podczas awarii oraz wdrażanie technologii, które są odporne na wpływ otoczenia, w tym szczególnie na zjawiska atmosferyczne. Tauron dokonał też testów zasilania awaryjnego. Gdy jednak ostatnio przyszło do prób w warunkach rzeczywistych, bo w Polsce silniej powiało, co się często zdarza, to jak zwykle mieliśmy energetyczny Armagedon – i ponad 400 tys. odbiorców bez prądu. Tak więc, Tauron może i chciał dobrze, ale wyszło jak zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *