Inwestycje w latorośl?

4 wrz 2022

70 proc. rodziców zapisze dzieci na płatne zajęcia dodatkowe. To o 10 p.p. więcej niż w roku szkolnym 2021/22 – wynika z najnowszego raportu „Polaków Portfel Własny: edukacja pod znakiem inflacji”. Co piąty ankietowany chce posłać dzieci na darmowe zajęcia dodatkowe, tj. o 7 p.p. mniej niż w zeszłym roku.

Jak wynika z raportu Santander Consumer Banku, mimo postępującej inflacji na płatne zajęcia pozalekcyjne dzieci zamierza obecnie posłać 70 proc. rodziców, czyli o 10 punktów procentowych więcej niż w roku szkolnym 2021/22. Są to głównie najmłodsi rodzice przed 30 rokiem życia (83 proc.) i ankietowani z wykształceniem wyższym (87 proc.).

Na płatne zajęcia dodatkowe Polacy zamierzają posyłać dzieci bez względu na osiągane wynagrodzenie. Planuje to ponad połowa osób z grupy najmniej zamożnych badanych, tj. zarabiających do 1999 zł netto (53 proc.). Z kolei na zajęcia darmowe obecnie chce posłać dzieci co piąty ankietowany (22 proc.), czyli mniej niż w ubiegłym roku szkolnym, kiedy odsetek ten sięgał 29 proc. – wskazano.

Podano, że na nieodpłatne kursy w tym roku zamierza posłać dziecko najwięcej respondentów z grupy trzydziestolatków (30 proc.), z dużych miast powyżej 250 tys. mieszkańców jak Warszawa, Kraków czy Wrocław (31 proc.) i z dochodem od 2000 do 2999 zł na rękę (32 proc.).

Tylko 15 proc. respondentów deklaruje, że ich dziecko nie będzie brało udziału w zajęciach pozalekcyjnych. W tej grupie znajduje się co czwarty mieszkaniec małego miasta do 50 tys. osób i co piąty ankietowany z wykształceniem średnim.

Według Marty Michałków z Santander Consumer Banku płatne zajęcia dodatkowe zapewne przyczynią się do zauważalnego uszczuplenia budżetów domowych wielu rodzin. „Z naszego ubiegłorocznego badania wynika, że w zeszłym roku szkolnym co drugi rodzic przeznaczał na nie miesięcznie od 301 do 800 zł (42 proc.), a co jedenasty ankietowany od 800 zł w górę (9 proc.) w przeliczeniu na jedno dziecko” – podała. Jak wskazała, w związku z obecną inflacją można się spodziewać, że koszty te będą jeszcze większe.

Z badania wynika ponadto, że 61 proc. rodziców zamierza posłać dziecko na zajęcia sportowe. Co drugi pytany wskazał kurs języka angielskiego (48 proc.), a na kolejnym miejscu korepetycje z przedmiotów będących w programie szkolnym (24 proc.). Na zajęcia z programowania zamierza posyłać dzieci jedynie 6 proc. rodziców.

W ocenie autorów raportu może to wynikać z przeświadczenia, że najważniejsze dla zdrowego rozwoju dziecka jest dużo ruchu, a na naukę trudniejszych rzeczy – takich jak programowanie – jeszcze przyjdzie pora. Jak wskazali, rodzice niezbyt chętnie posyłają dzieci również na zajęcia związane z aktywnością społeczną, takie jak harcerstwo czy wolontariat (5 proc.). Mało popularna jest też nauka gry na instrumencie lub śpiew (8 proc.) – podano.

tr/pap

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...