Najmłodszy polski profesor

3 sty 2023

Jestem kartografem ludzkiego serca, szkicuję jego mapy po to, aby w czasie zabiegów specjaliści mogli po nim poruszać się w sposób bardziej bezpieczny i by mogli uniknąć komplikacji – powiedział najmłodszy polski profesor Mateusz Hołda z Wydziału Lekarskiego UJ Collegium Medicum.

W lipcu tego roku 29-letni wówczas Mateusz Hołda z Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum postanowieniem prezydenta Andrzeja Dudy otrzymał tytuł profesora nauk medycznych i nauk o zdrowiu w dyscyplinie nauki medyczne. Jest tym samym najmłodszym w historii Polski profesorem tytularnym.

Szymon Zdziebłowski: Jakie to uczucie być najmłodszym polskim profesorem?

Prof. Mateusz Hołda: Zaskoczenia nie było. To wieloetapowa procedura. Ostateczny werdykt i podpis prezydenta tak naprawdę to wisienka na torcie. Jest to ukoronowanie kariery każdego badacza. Dla mnie było to bardzo wcześnie, bo jako pierwszy w Polsce uczyniłem to przed 30. rokiem życia. Było to jedno z najbardziej doniosłych wydarzeń w moim życiu akademickim.

Życie akademickie jest w pana przypadku ściśle powiązane z bardzo praktyczną specjalnością – jest pan lekarzem. Czy początkowo chciał pan być bardziej naukowcem czy raczej lekarzem?

Od początku chciałem być lekarzem. Naukowa strona pojawiła się zdecydowanie później – na studiach. Pokazały mi one, że można uprawiać naukę i łączyć to z byciem lekarzem. W Polsce jest to szeroko praktykowane.

Czy ma pan czas na prowadzenie swojej praktyki?

Jak najbardziej. Głównie moja praca polega na konsultacjach lekarskich i na opiece nad pacjentami. Nauka temu towarzyszy. Balansuję między uprawianiem nauki, pracą z doktorantami, studentami i opieką nad pacjentami.

Wygląda na to, że pański kalendarz jest dość mocno wypełniony. Czy ma pan czas na życie prywatne?

Jak najbardziej udaje się wpleść w to pozazawodowe życie. Umiar i balans we wszystkim jest konieczny. Pracy jest sporo, po kilkanaście godzin dziennie. Czas na odpoczynek i relaks musi się jednak znaleźć. Mam mało czasu na dodatkowe hobby. Lubię po prostu obejrzeć film pod kocem z kubkiem gorącej herbaty.

A poza tym uwielbiam dalekie podróże. Na szczęście to, że jestem aktywnym naukowcem i prezentuję swoje wyniki na sympozjach zagranicznych, daje takie możliwości.

Jeśli mowa o podróżach, na ile wyjazdy naukowe ukształtowały pana jako badacza i przyczyniły się do sukcesu?

To bardzo cenne doświadczenie. W życiu młodego naukowca takie wyjazdy zagraniczne nie muszą trwać bardzo długo. Mimo to pozwalają otworzyć oczy i spojrzeć na to, jak uprawia się naukę w innych ośrodkach, jaka jest tam kultura pracy. Można spojrzeć na zagadnienia badawcze z innej strony, ale też nawiązać współpracę z instytutami zagranicznymi m.in. w Wielkiej Brytanii czy w USA – to są kraje, które są liderami jeśli chodzi o uprawianie nauki i finansowanie nauki. Tam też wielokrotnie bywałem na stażach naukowych.

To nie jest tak, że tylko w krajach anglosaskich nauka jest uprawiana na wysokim poziomie. Polska nie ma się czego tutaj wstydzić. Nasz zespół, cała krakowska medycyna jest na światowym poziomie. W Polsce bez kompleksów da się uprawiać naukę. Nie zamierzam emigrować w poszukiwaniu pracy na zagranicznych uczelniach.

Czym konkretnie zajmuje się pan w pracy naukowej?

Jest to kardiomorfologia, czyli nasz zespół bada to, jak serce wygląda, jak jest zbudowane i jak się zmienia podczas choroby. Ma to nie tylko wymiar poznawczy, ale też praktyczny. Wszelkie interwencje, które odbywają się na sercu, m.in. kardiochirurgiczne, muszą mieć podwaliny w anatomii.

Czyli chce pan poznać serce po to, by je skuteczniej leczyć?

Dokładnie. Jestem takim kartografem ludzkiego serca. Szkicuję wraz moim zespołem jego mapy i te mapy chcemy mieć coraz bardziej doskonałe, na większym poziomie szczegółowości.

Czyli budowa serca nadal jest zagadkowa?

Serce ma więcej zagadek niż odkrytych tajemnic. Błędem byłoby stwierdzenie, że wiemy o nim wszystko. Od strony anatomicznej jest dość dobrze poznane, ale na poziomie głębszym: tkankowym, fizjologicznym, molekularnym – są liczne zagadki. Choroby układu sercowo-naczyniowego są jedną z głównych przyczyn zgonów na świecie, więc choroby serca są bardzo rozpowszechnione. Dlatego warto się tym zajmować.

Co badania pańskiego zespołu wniosą do leczenia serca?

Procedury, które są wykonywane na sercu dzięki naszym obserwacjom i badaniom, mogą być ulepszane i lepiej wykonywane. Pokazujemy, jak „poruszać się” po sercu i unikać komplikacji. W moim zespole zajmujemy się też drukiem i wizualizacjami 3D, które pomagają konkretnym pacjentom. Przy skomplikowanych wadach serca już dziś wykorzystywane są tego typu metody.

Gdyby ktoś postawił pana przed wyborem: albo praca naukowa, albo z pacjentem, to co by pan wybrał?

Mam nadzieję, że nikt nigdy nie każe mi wybierać między jednym a drugim, bo te światy tak się bardzo przenikają i są splecione w przypadku mojego życia, że trudno byłoby je rozerwać. Na styku tych dwóch światów tworzą się najlepsze pomysły, bo widzimy pacjenta z konkretnym problemem, a z drugiej strony – mamy laboratorium i zespół, gdzie te problemy możemy przedyskutować w szerszej perspektywie, zaproponować rozwiązania i pomóc rzeszy pacjentów na całym świecie.

Czego można panu życzyć z okazji zbliżającego się nowego roku?

Chciałbym poprosić o dodatkowe trzy dni w każdym tygodniu. Mógłbym wtedy dotrzymywać wszystkich terminów. Jeśli chodzi o poważne życzenia, to oczekiwałbym zwiększonego finansowania na badania nie tylko dla mojego zespołu, ale też dla innych naukowców w całej Polsce.

Społeczeństwo rozwinięte powinno wspierać naukowców. Mamy w Polsce aparaturę badawczą, ale bywa, że ze względu na brak pieniędzy brakuje na odczynniki i nie ma personelu, który miałby ją obsłużyć. Dlatego kurzy się i niszczeje.

SZZ/pap

Najnowsze

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

🔴 NOŻE W POLSKICH SZKOŁACH. MŁODZIEŻ POTRZEBUJE POMOCY, A PRAWICA I KOŚCIÓŁ WALCZĄ Z EDUKACJĄ ZDROWOTNĄ!

💔 Ostrołęka – dziewięć osób rannych. Pod Wyszkowem 15-latek śmiertelnie rani 37-letnią pracownicę szkoły. W Sierpcu policja udaremnia potencjalny atak.

Co dzieje się z polską szkołą? Dlaczego młodzi ludzie sięgają po przemoc? I gdzie są dorośli, którzy powinni im pomagać?

Polska szkoła uczy wzorów, dat i przygotowuje do egzaminów. Ale czy wystarczająco uczy empatii, tolerancji, radzenia sobie z emocjami, szacunku do drugiego człowieka i rozwiązywania konfliktów bez przemocy?

📢 Właśnie takie umiejętności miała rozwijać między innymi edukacja zdrowotna!

Tymczasem część prawicy i hierarchii Kościoła katolickiego rozpoczęła przeciwko niej polityczną krucjatę. Straszenie seksualizacją, „lewacką ideologią”, apele o wypisywanie dzieci z zajęć. W tej wojnie niemal zniknęła rozmowa o zdrowiu psychicznym, przemocy rówieśniczej i potrzebie budowania zdrowych relacji.

❗ W roku szkolnym 2025/2026 z nieobowiązkowej edukacji zdrowotnej korzystało zaledwie około 30 proc. uprawnionych uczniów.

❗ Badania pokazują, że przemoc, poniżanie i wyśmiewanie są codziennością wielu polskich uczniów.

❗ Wciąż brakuje łatwo dostępnej pomocy psychologicznej i skutecznego reagowania na zgłaszane problemy.

Nie można twierdzić, że polityczna walka z edukacją zdrowotną spowodowała ostatnie tragedie. Ale można i trzeba zapytać, dlaczego zamiast wspólnie budować bezpieczną szkołę, politycy i duchowni uczynili z edukacji kolejne pole ideologicznej bitwy.

Bo młodzież nie potrzebuje następnej wojny światopoglądowej dorosłych. Potrzebuje psychologów, mądrych nauczycieli, rozmowy, akceptacji i szkoły, która uczy nie tylko zdawania egzaminów, ale również życia w społeczeństwie.

⚠️ Czy naprawdę musimy czekać na kolejne tragedie, żeby zrozumieć, że empatia, tolerancja i zdrowie psychiczne nie są żadną ideologią?!

🔴 Kto nauczy nasze dzieci szacunku, jeśli dorośli wolą prowadzić ideologiczne wojny?

👉 O przemocy, zaniedbaniach polskiej szkoły, odpowiedzialności państwa i wojnie prawicy z edukacją zdrowotną piszemy w najnowszym artykule na TRYBUNA.INFO.

PRZECZYTAJ. BO CHODZI O BEZPIECZEŃSTWO NASZYCH DZIECI.

Budżet 2027: 5,8 mld zł na mieszkania w czasie kryzysu

Budżet 2027: 5,8 mld zł na mieszkania w czasie kryzysu

Sejm szykuje się do burzliwej debaty o budżecie 2027, gdzie wydatki państwa przekraczają bilion złotych, ale na mieszkalnictwo wpuszczono tylko żałosne 5,8 miliarda złotych. Przy takiej kwocie, czy można mówić o poważnym rozwiązaniu kryzysu mieszkaniowego? Bezpieczeństwo obywateli to nie tylko wojsko, ale też dostęp do zdrowia, edukacji i mieszkań. Wydatki na sprzęt wojskowy rosną, a mieszkalnictwo pozostaje na marginesie. To, co z tego budżetu dostaną obywatele, pokazuje, jakie są prawdziwe priorytety rządu.

Kryzys mieszkaniowy w Europie: co obiecała Lewica?

Kryzys mieszkaniowy w Europie: co obiecała Lewica?

Europa zaczyna mówić językiem, którym Lewica mówiła wcześniej.
Parlament Europejski zajął się kryzysem dostępności mieszkań, podkreślając wzrost cen mieszkań i czynszów. Młodzi ludzie często pozostają u rodziców, mimo posiadania stabilnych dochodów. Lewica, będąca częścią koalicji rządowej, zwiększyła wydatki na mieszkalnictwo, jednak wciąż daleko jej do obiecanych kwot. Aby zrealizować hasło „Mieszkanie prawem, nie towarem”, Lewica musi skonfrontować się z realiami rządzenia .

Sprawdź również

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

Kto nauczy młodzież empatii? W Ostrołęce dziewięć osób zostało rannych. Dzień później pod Wyszkowem 15-latek śmiertelnie ugodził nożem pracownicę szkoły. W Sierpcu policja udaremniła kolejny potencjalny atak. Polska znów pyta, skąd bierze się przemoc wśród młodych...

Samotność: problem społeczny i zdrowotny

Samotność: problem społeczny i zdrowotny

Można mieć pracę, mieszkanie, telefon pełen kontaktów i setki znajomych w mediach społecznościowych, a jednocześnie czuć się całkowicie samotnym. Najnowsze badania pokazują, że konsekwencje nie kończą się na złym samopoczuciu. Samotność i izolacja społeczna wiążą się...

Do kotleta larum grają

Do kotleta larum grają

Zdeklarowani polscy prawicowi patrioci wykryli nowy antypolski spisek. Rządząca koalicja chce karmić polskie dzieci. Niepolskim, a nawet antypolskim jedzeniem. Przez żołądki dotrzeć do serc ich. Aby dziatwę nam wynarodowić i zniewolić. Polscy narodowo-katoliccy...

Koszyk spożywczy tanieje.

Koszyk spożywczy tanieje.

Czy naprawdę odczuwamy to przy kasie? Najnowsze dane przynoszą wiadomość, na którą konsumenci czekali od dawna: część cen żywności zaczęła spadać. Problem w tym, że „tańszy koszyk” nie oznacza automatycznie tańszego życia. Rachunek z supermarketu to tylko jedna...