Dźbów, czyli pierwszy wszechświat

14 lip 2021

Każdy chyba ma swój „Dźbów”. Bo „Dźbów” to przestrzeń dzieciństwa, często też młodości, świat który choć na bieżąco przeżywaliśmy często jako siermiężną codzienność, wraz z upływem czasu nabiera kształtów i kolorów niemal mitycznych. Dźbów może nazywać się też Warszawą, Lublinem, Częstochową, Krakowem. Pewnie dla niektórych „Dźbowem” może być też Paryż czy Nowy Jork. Zapewne nie wszyscy z nas doświadczają „dźbowyobraźni”, ale na pewno wielu.

Od kiedy wraz – chyba – z „Weiserem Dawidkiem” Pawła Huelle, u schyłku lat dziewięćdziesiątych, rozpoczęła się w polskiej literaturze moda na „korzenność”, na powracanie do świata dziecięco-młodzieńczych krajobrazów i przeżyć, na odkrywanie na nowo „małych ojczyzn”, tekstów dyskontujących ten temat ukazały się już dziesiątki, zarówno w postaci prozy artystycznej, jak i zwykłych wspomnień. „Dźbów” Olgi Ptak, dziennikarki, scenarzystki, redaktorki, krytyczki i edukatorki teatralnej, wykładowczyni na Uniwersytecie Opolskim należy do drugiego z rodzajów.
„Dźbowieść” dzieje się w Dźbowie, choć mogłaby dziać się wszędzie – czytamy w wydawniczej notce – Zapewne odnajdziesz w niej siebie, choć mogłeś nigdy nie słyszeć o tym miejscu. A jednak znasz takie osiedle, taki blok, takie podwórko. Drzwi do komórki skrzypią dziwnie znajomo, ławeczka przed blokiem kusi, by choć na chwile na niej przysiąść. Poznajesz ten trzepak, chodnik, altankę na działkach.
Wielu z nas swój własny Dźbów zachowało we wspomnieniach. To mamy wspólne. Dla Olgi Ptak Dźbów jest magiczny. To nie jest osiedle Kopalni Rud Żelaza „Barbara”, które powstało w latach pięćdziesiątych XX wieku w obecnie peryferyjnej dzielnicy Częstochowy.
To tutaj w dwupiętrowym bloku mieszkali jej rodzice i dziadkowie. A mała dziewczynka przez wiele lat spędzała tam każde wakacje i ferie zimowe. Opowieści jej ojca i własne obserwacje, rejestrowane z dziecięcą naiwnością oraz wnikliwością wynikającą z młodzieńczej ciekawości, pozwoliły jej stworzyć własny obraz tamtych czasów.
Obraz mentalny ludzi PRL, przeniesionych ze wsi do miast, pełnych sprzeczności i wykluczających się przekonań, uczestniczących w religijnych obrzędach, ale wdzięcznych władzy ludowej, usiłujących pogodzić w sobie światy, których pogodzić się nie da. Fałszują wspomnienia, ubarwiają szarą rzeczywistość, próbując zachować to, co czyni życie znośnym – międzyludzką życzliwość, zaufanie w to, że bycie częścią społeczności chroni nas przed nieokreślonym złem, z którym w pojedynkę nie dalibyśmy sobie rady.
Mieszkańcy Dźbowa to ludzie, którzy wiedzą, jak trudno jest być dzieckiem swoich czasów, mając za plecami cienie przodków. Choć wiedzą o sobie wszystko, ich świat pełen jest tajemnic, skrywanych sekretów.
O tym co ważne, mówią po cichu. Wsłuchajmy się w te głosy. Zajrzyjmy za zasłonę, popatrzmy na nich z bliska”. Być może nie z każdą z tych uwag każdy może się zgodzić. Coraz rzadziej przychodzi wierzyć, że „bycie częścią społeczności chroni nas przed nieokreślonym złem”.
Coraz częściej konstatujemy, że to „własna” społeczność stanowi zagrożenie, a swojskość przeobraża się w źródło nienawiści także do „swojego”, którego uzna się za „obcego”.
Coraz też częściej „swojskość” małych miasteczek, dzielnic i wsi rozbijana jest przez uwarunkowania życia w „globalnej wiosce”, przez media nowej generacji. Takie społeczności jak Dźbów coraz też rzadziej, w miarę upływu czasu, stanowią punkt odniesienia. Ale to nie zmienia faktu, że wspomnienia Olgi Ptak są zajmujące w lekturze.
I są być może częścią ostatniej fali takich właśnie wspomnień o „Dźbowach”, które coraz bardziej przechodzą do sfery już – tylko – pamięci. Być może pokolenie młodsze od autorki, już swoich „Dźbowów” mieć nie będzie.
Olga Ptak – „Dźbowieść. My w sPRLowanej codzienności”, Księży Młyn Dom Wydawniczy, Łódź 2021, str. 236, ISBN 978-83-7729-588-5

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...