Faszyzm codzienny

3 lut 2021

Przypadek Hansa Fallady, pisarza, który wszedł w konflikt z faszystowskim reżimem Hitlera i który pozostawił jedne z najciekawszych literackich świadectw tamtego czasu wymyka się jednoznacznym, tyrtejskim, heroicznym schematom. W przypadku autora „Każdy umiera w samotności” nie mamy bowiem do czynienia ze spiżową postacią w rodzaju zgładzonego przez hitlerowców bohaterskiego pastora Bonhoeffera ani kimś posobnym do młodych, idealistycznych straceńców z kręgu „Białej Róży”, lecz z człowiekiem – by użyć terminologii religijnej – głęboko grzesznym i niedoskonałym.

Fallada był człowiekiem niedostatecznie zrównoważonym umysłowo, alkoholikiem, nie stroniącym też od narkotyków, mającym za sobą próby samobójcze we wczesnej młodości, defraudantem, a jego życie osobiste było dalekie od godnego polecenia wzoru.
Gdy hitlerowska administracja zamykała go w 1944 roku w szpitalu psychiatrycznym po desperackiej próbie postrzelenia żony, decyzja ta – jakkolwiek by to w tym kontekście zabrzmiało – nie była pozbawiona podstaw. Fallada nie był też – jak sławny antyhitlerowski emigrant Tomasz Mann – pisarzem wielkim, ani być może nawet wybitnym. Sporą część swój pracy literackiej poświęcił pisaniu zarobkowemu książek zaliczanych do nurtu literatury popularnej.
Ba, miał na swoim koncie okresy dobrej, harmonijnej współpracy z hitlerowcami, jak ten z roku 1937, gdy po okresie konfliktów z nimi, nawiązał współpracę z samym Goebbelsem i przymierzył się pod wpływem jego inspiracji do napisania, w duchu prohitlerowskim, „historii niemieckiej rodziny od 1914 do 1933 roku”. Apologetyczna wymowa przedsięwzięcia była jednak ponad siły psychiczne Fallady i jego hitlerowscy protektorzy są zmuszeni do zmiany zakończenia historii. Pisarz okazuje się organicznie niezdolny do wzorcowego konformizmu.
„Dziennik więzienny 1944. W moim obcym kraju” powstał w celi zakładu zamkniętego, przeznaczonego dla psychicznie chorych przestępców kryminalnych. Opanowany gorączkową wolą pisania, Fallada, narażając się na represje a być może nawet na śmierć, pisze w tych warunkach oskarżycielskie wspomnienia z życia Niemiec hitlerowskich.
Tytuł „Dziennik” jest tu o tyle zwodniczy, że zapiski te nie były dziennikiem pobytu Fallady w zakładzie, lecz zapisem retrospektywnym z pamięci, obrazem życia minionego spoza celi w Neustrelitz-Strelitz.
Fallada ukazuje, z autopsji, życie Niemiec hitlerowskich z zupełnie innej perspektywy niż ta, do której jesteśmy w Polsce przyzwyczajeni, jednostronnej, postrzeganej przez pryzmat administracyjno-policyjno-wojskowej machiny hitleryzmu.
Fallada pokazuje codzienność hitleryzmu nie przez pryzmat marszów mundurowych formacji, nie przez czerń mundurów SS i brunatny kolor koszul, nie przez nieludzką precyzję hitlerowskiej machiny terroru, lecz przez pryzmat najtrywialniejszej codzienności.
Niemiecki faszyzm jest tu pokazany w zachowaniu „szarego człowieka”, dozorcy domu, sklepikarza, drobnego urzędnika, wydawcy, poprzez zachowanie osoby bliskiej, poprzez nastrój ulicy, klimat życia w jego na pozór najbardziej nawet odległych od polityki przejawach.
Jest to faszyzm nie epicki, a nawet nie faszyzm groteskowo-groźny, jak z „Jaja węża” Bergmana czy „Kabaretu” Fose’a. To faszyzm małego realizmu, faszyzm ulokowany w banalnych drobinach codziennego życia.
Fallada nie udawał bezstronności, pisał z pasją, żółcią, krwią i szyderstwem. Wszystko to czyni te zapiski, rozpoczynające się od brawurowego opisu pożaru Reichstagu, dziełem pasjonującym i unikalnym.
Hans Fallada – „W moim obcym kraju. Dziennik więzienny 1944”, przekład Bogdan Baran, opracowanie i przypisy Jenny Williams i Sabine Lange, Czytelnik, Warszawa 2011

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...