Giermek Mickiewicza

31 sie 2020

Pracę Marty Makaruk o Antonim Edwardzie Odyńcu (1804-1884) tworzą dwie warstwy. W pierwszej jest ona zarysem biografii poety, dramatopisarza, epistolografa, a nade wszystko przyjaciela Adama Mickiewicza, ale nie przyjaciela równorzędnego-partnera jak Zygmunt Krasiński i August Cieszkowski, lecz przyjaciela-przybocznego, giermka, Sancho Pansę, jak go niektórzy nazywali.

Wywodzący się z kręgu wileńskich filomatów Odyniec w słynnych „Listach z podróży” opisuje swoje peregrynacje z wielkim Adamem, w tym ich słynne wspólne i wielokrotnie cytowane wejście do Rzymu w listopadzie 1829 roku przez Ponte Milvio, miejsce sławnej bitwy, w której Konstantyn pokonał Maksencjusza otwierając chrześcijaństwu drogę do Wiecznego Miasta („In hoc signo vincit”), gdy doznali niemal mistycznego uniesienia widząc z oddali kopułę bazyliki świętego Piotra, czyli „tiarę świata”.
Ale z dalszej części biografii dowiadujemy się, że jego korespondencja była w dużym stopniu mistyfikacją i oszustwem, skleconym po latach w oparciu o cudzą korespondencję. Biografia Odyńca w ogóle jest rozpołowiona na dwie części. Pierwszą można by nazwać heroiczną, gdy świecił jak Księżyc światłem odbitym od wielkiego Adama.
Druga, po jego śmierci (1855) była dla Odyńca o wiele mniej udana. Śmierć trojga dzieci nadała mu rysy hiobowe, ale już w 1858 doszło do patriotycznej kompromitacji Odyńca, gdy w „Album wileńskim” pomieścił wiernopoddańcze wiersze na część cara Rosji.
Otoczyła go z tego powodu anatema (choć nie jakaś szczególnie radykalna) ze strony kręgów patriotycznych. Gdy ujawnił się mistyfikacyjny i falsyfikacyjny charakter jego „Listów z podróży” i „Wspomnień z przeszłości”, biedny Odyniec ze swoją trzeciorzędną poezją stał się postacią cokolwiek żałosną, co wzmacniane było przez jego osobiste narowy i śmieszności, na czele których figurowało maniackie uwielbienie dla kobiet, które groteskowo emablował jako „śmieszny staruszek”, wywołując kpiny. Snując narracje o życiu i twórczości Odyńca autorka studium jako leitmotyw przyjęła biedermeierowski charakter jego twórczości”.
Biedermeier był nurtem kulturowym, od literatury do stylu wnętrzarskiego, oraz stylem istnienia, który współegzystował równolegle z romantyzmem, charakteryzując się konserwatyzmem, skłonnością do umiaru, poczciwości, cnót mieszczańskich, pobożności, poszanowania tradycji, kultu zwyczajności i miłości do detalu oraz politycznej zachowawczości i społecznego ładu konserwatywnego opartego o ortodoksyjny katolicyzm.
W odróżnieniu od buntowniczego, irredentystycznego, rewolucyjnego, frenetycznego, transgresyjnego, pełnego klimatu „dziwności” oraz pęknięć, dysonansów i sprzeczności ducha romantyzmu, z jego heterodoksyjną religijnością, biedermeier był spokojnym skrzydłem tej epoki. Można by rzec, że o ile romantyzm był szaleństwem wąskich elit duchowych, o tyle biedermeier był rozsądkiem szerokich kręgów społeczeństwa.
I właśnie owe biedermeierowskie motywy w twórczości Odyńca prześledziła autorka studium, dążąc do udowodnienia, że był on nie tyle „poćciwym romantykiem”, „późnym epigonem” romantyzmu, lecz właśnie bardzo charakterystycznym reprezentantem biedermeieru w twórczości literackiej i postawie życiowej. Inna sprawa, że pytanie, na ile biedermeier jest nurtem osobnym, a na ile oswojoną, mieszczańską wersją romantyzmu, jedną z jego warstw.
Owa perspektywa biedermeierowska zaznacza się szczególnie w jego „dramach” historycznych („Barbara Radziwiłłówna”, „Felicyta”, „Jerzy Lubomirski czyli wojna domowa”), które znajdują się na antypodach buntowniczej twórczości narodowej Mickiewicza, Słowackiego czy Krasińskiego.”Dramaty Odyńca – pisze autorka studium – przedstawiały uporządkowaną i optymistyczną wizję świata, w którym nie było miejsca na zwątpienie i bunt. Sięganie do dziejów ojczystych było w przypadku poety umotywowane pojmowaniem patriotyzmu jako przywiązania do przyrodzonych Polakom wartości: wiary, wolności sumienia i tradycji.
Miejsce indywidualistycznego podejścia do Boga i sporów toczonych z Nim w imię dobra ludzkości zajęło pietystyczne rozmodlenie i kultywowanie cnoty pokory. Romantyczną skłonność do stawiania trudnych pytań zastąpił Odyniec dawaniem moralistycznych odpowiedzi”.
Powyższe można w istocie odnieść do jego poezji, w której są jednak i takie perełki jak napisany podobno wspólnie ze Słowackim groteskowy wiersz „Czy to pies, czy to bies?”.
Dla Trzech Wieszczów historia była tworzywem i przestrzenią wielkich uczuć, wielkich namiętności duchowych i politycznych, wielkich transgresji i wielkiego ducha rewolucyjnego (Mickiewicz, Słowacki), względnie kontrrewolucyjnego (Krasiński). Dla Odyńca historia Polski to statyczna pochwała miłości ojczyzny, cnót patriotycznych i walki o utrzymanie wartości narodu, zakonserwowanie ich w znieruchomieniu.
I to wszystko sprawia, że choć bohater studium Marii Makaruk sam w sobie, jako jednostka, jest postacią poślednią, trzeciorzędną jako poeta, mierną intelektualnie, to jednocześnie przez jego postać przemawia zeitgeist (duch czasu), w którym przyszło mu żyć.
I to głównie z tej przyczyny studium to jest tak frapujące.
Maria Makaruk – „Antoni Edward Odyniec. Romantyk w świetle biedermeieru”, wyd. Wydział Polonistyki UW, Warszawa 2012, str. 295, ISBN 978-83-62100-26-2

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...