Historia maleńka taka… Meandry rzeki Moskwy

17 lut 2021

Wszystko zaczyna się banalnie. W pewnym wielkim kraju głośny opozycjonista wraz ze swymi fanami, choć głównie – fankami, pokonując samolotem rejsowym bezbrzeżne obszary swego państwa przeżywa ostry kryzys zdrowotny. Pilot reaguje błyskawicznie na stan pasażera. Następuje międzylądowanie, chory opozycjonista trafia do szpitala. Lokalny zespół medyczny boryka się z trudnościami w ustabilizowaniu pacjenta. Zaczyna funkcjonować fama, głosząca jego intencjonalne otrucie.

Wówczas małżonaka opozycjonisty zwraca się do głowy państwa, aby zezwolił na szybki transport męża do znanej kliniki w stolicy wiodącego kraju Zachodniej Europy. Zgoda przychodzi natychmiast. Media informują, że idol opozycji padł ofiarą gazu bojowego, który jednak, jak to już miało miejsce zawiódł, to jest na przkór zbrodniczym intencjom zamachowców, nie zlikwidował ofiary. Informacje eksponują też stwierdzenie, tu już mniej zgodne z faktami, że tylko ojczyzna potraktowanego owym środkiem, jest jego dysponentem…
Tysiące kilometrów od miejsca zdarzenia i hospitalizacji opozycjonisty, przywódca tej ojczyzny rządzi nią w otoczeniu nie tylko dyspozycyjnych urzędników, ale też dwóch klanów, których eksponenci z apetytem spoglądają na tron, na którym z chęcią zastąpiliby swego wiloletniego suwerena. Jedna grupa to „siłowicy“, reprezentanci struktur umownie zwanych mudurowymi, druga – to oligarchowie, wykazujący się długimi zbiorami cyfr na kontach bankowych, ale też innymi dobrami materialnymi.
Suweren stara się o odzyskanie dla swego kraju pozycji supermocarstwa. Prawda, że nie zawsze zbyt delikatnymi metodami, ale w żadnej polityce mocarstwowej takie nie występują. Na dodatek, rozpychający się łokciami organizm państwowy wkracza w nieunikniony sposób w sfery wpływów sobie podobnych, za co naród chłostany jest niewybrednymi sankcjami. W głowach niektórych przedstawicieli jednego z klanów rośnie zarodek pytania: a co by było, gdyby tak odsunąć suwerena nieco na bok?
W międzyczasie, nad wyraz skutecznie leczony bohater opozycji zamierza powrócić na ojczyzny łono. Przez pół roku przecież zdołał wydobrzeć.
Jego ludzie w onej ojczyznie nie próżnują. Walcząc z korupcją, docierają do informacji o domniemanej, bizantyjskiej w formie i treści, olbrzymiej, luksusowej posiadłości autorytarnego przywódcy. Szefowa tej antykorupcyjnej instytucji, związanej z naszym bohaterem „przebywa w nieujawnionej lokalizacji poza granicami swego państwa“. I tu zaczyna się cykl wydarzeń, które graniczą z cudem.
Do autorów tego, co pózniej stanie się filmem o konsumpcyjnym rozpasaniu głowy państwa, anonimowo docierają dokładne plany i zdjęcia wspomnianej rezydencji. Ponoć rozciąga się nad nią strefa zakazu lotów, ale dron filmowców dzielnie ją pokonuje, realizując dodatkowe, ciekawe ujęcia obiektu z lotu ptaka.
Równolegle inna ekipa opozycyjna, z pomocą portalu śledczego z wyspiarskiego państwa Zachodniej Europy, organizacji mającej związki ze służbami specjalnymi, ogrywa, jak żółtodziobów, wytrawnych przeciwników z kontrwywiadu rządzonego przez pazernego suwerena kraju.
Bez żadnych haseł kontrolnych, bez umówionych kodów i kryptonimów otwierających im usta w praktyce przyznają się, że to oni są u zródeł nieudanego zamachu na opozycjonistę i z czyjego (łatwo się domyślić) rozkazu próbowali go zlikwidować.
Internet huczy od powielanej i rozdętej jak balon chmury informacji. Dzielnym przedstawicielom antykorupcyjnej fundacji udaje się na dodatek zgubić, zachowującą się jak pijane dzieci we mgle, obserwację niby wszechmocnych służb swego kraju, wymykając się jej, co umożliwia im sporządzenie dodatkowego materiału fotograficznego.
Dwadzieścia cztery godziny po powrocie opozycjonisty do kraju i jego zatrzymaniu w areszcie tymczasowym, uzasadnianym wykroczeniami administracyjno-finansowymi, wybucha przysłowiowa „bomba“. Film o wspomnianej rezydencji zapełnia sieć internetową i telewizje wielu krajów. Służby licznych państw w tym jednego zza Atlantyku, podłączają się do akcji, publikując trasy przemarszów, podczas których „gniew ludu“ powinien tłumnie zapełnić ulice.
Wprawdzie idol opozycji ma poglądy na różne międzynarodowe, twarde poczynania swego kraju, dziwnie podobne do suwerena, ale to nie istotne. Trzeba ukarać tego ostatniego. Do zgiełku informacyjnego dołącza zbiegły oligarcha, który kiedyś nie chciał się podzielić z władzą swym majątkiem, grabieżczo przecież, dzięki kleptokratycznemu przyzwoleniu tej władzy uzyskanego, a teraz jest zagranicznym dyrygentem „demokratycznego chóru“ w kraju swego pochodzenia.
A suweren cóż?… Wie, że mit zmarłego bohatera jest znacznie bardziej niebezpieczny niż żywy opozycjonista, dlatego dał zielone światło na jego leczenie zagraniczne. Wie też, że nie wszystkiemu winne są obce służby i on sam osobiście też nie, że niebezpieczne pęknięcie powstało w jego najbliższym otoczeniu, co tłumaczy zarówno przebieg incydentu jak i świetne efekty nagłaśnianego globalnie opozycyjnego działania w sferze medialno-filmowej. Wie, iż oświadczeń jego przybocznego z klanu oligarchów finansowych, że to właśnie tego miliardera własnością jest opisywana rezydencja, nikt nie weźmie za dobrą monetę.
Ale jeszcze się pozbiera, odnowi kontrolę nad społeczeństwem i klanami, mimo wszelkie usiłowania „fundacji walczącej z korupcją“, która „uzyskała“ status zagranicznego agenta na terenie swego kraju. Bohatera opozycji, po zgodnym z paragrafami procesie, umieści wprawdzie w więzieniu lub w obozie resocjalizacyjnym, ale dobrze zabezpieczonym przez absolutnie wiernych mu ludzi, tak aby skazańca przypadkiem nie spotkał jakikolwiek zagrażający życiu wypadek. A pózniej, po ustabilizowaniu sytuacji, z tego miejsca odosobnienia wypuści, bo żywy, kontrolowany opozycjonista na wolności może też być bardzo przydatny w sprawowaniu władzy. Wielu teraz rozdzierających szaty w związku ze sprawą jego aresztowania i rozdmuchujących wydarzenie, zdaje się tego nie rozumieć lub raczej nie chce pojąć, gdyż jest im to wygodne z przyczyn politycznych, bowiem trudno uwierzyć w to, aby byli aż tak naiwni…

Najnowsze

Gorsi od Brauna.

Gorsi od Brauna.

Morawianie, przedstawiający się jako technokraci, ostro krytykują rząd Tuska, koncentrując się na migracji i rozwiązaniach demograficznych. Premier Morawiecki podkreśla, że migracja może być wykorzystana, proponując politykę przyjmowania pracowników potrzebnych polskim przedsiębiorcom. Planują stworzyć „konto migranta” do monitorowania obcokrajowców, którzy muszą zasymilować się z polską kulturą. Dodatkowo, Horała sugeruje wypłatę pensji rodzinnej dla matek, jako prostszą alternatywę dla skomplikowanych systemów opieki. Morawianie mają ambicje, aby wprowadzić bardziej autorytarne rządy, krytykując dawną koalicję i obiecując efektywniejsze zarządzanie państwem.

Sprawdź również

Nieuregulowany Kapitalizm: Zondacrypto i Jego Ofiary

Nieuregulowany Kapitalizm: Zondacrypto i Jego Ofiary

Gdy przeciętny polski pracownik zmaga się z drożyzną i niepewnością jutra, prawicowi politycy – mieniący się obrońcami „zwykłych ludzi” – po raz kolejny zostali przyłapani na braniu udziału w neoliberalnym balu na wulkanie. Sprawa giełdy Zondacrypto (dawniej BitBay)...

Świat poza czasem

Świat poza czasem

Trudno uwierzyć, ale przez lata przyciągał rzesze turystów. Pewnie dlatego, że miał znakomite recenzje w Internecie. Pisali, że to „Czarujące miejsce”, „Unikatowe na skalę planety”, „Świat poza czasem i przestrzenią”. Pewnie nie dowiemy się, czy pisał je, lub tylko...

Co stało się z 3,5 mln ha gruntów PGR po PRL?

Co stało się z 3,5 mln ha gruntów PGR po PRL?

Pod koniec PRL-u, państwowe gospodarstwa rolne dysponowały areałem wynoszącym ponad 3,5 mln ha. Te grunty przejęło państwo. Co się potem z nimi stało? Czy dziś część z nich mogłoby trafic pod budownictwo? O likwidacji państwowych gospodarstw rolnych mówiło się dotąd...

Nowa Era Korupcji w Ameryce: Zmiany w Rządzie

Nowa Era Korupcji w Ameryce: Zmiany w Rządzie

„Problem korupcji rządowej w Ameryce wchodzi w nową erę” Problem korupcji rządowej w Ameryce wchodzi w nową erę – to teza, która wraca z nową siłą po publikacji analcznego artykułu CNN z 3 września 2026 roku. W materiale...

Ojczyzna ludobójstwa demokratycznego

Ojczyzna ludobójstwa demokratycznego

Wielu amerykańskich Indian, potomków rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej, nie używa banknotów dwudziestodolarowych. Bo widnieje na nich wizerunek Andrew Jacksona. Prezydenta Stanów Zjednoczonych w latach 1829-1837. Wcześniej generała armii USA, wojskowego...

Świętujmy razem

Świętujmy razem

Ekip telewizyjnych jeszcze nie było. Zachowały się czarno- białe zdjęcia filmowe i relacje świadków. Zapamiętali, że przyjechał na plac Ba Dinh francuskim samochodem, eskortowany przez gwardię rowerzystów. Półmilionowy, zebrany tłum ujrzał go na prowizorycznej...

Grupa Wyszehradzka – nadal nieformalna

Grupa Wyszehradzka – nadal nieformalna

1 lipca 2026 roku Słowacja objęła przewodnictwo w Grupie Wyszehradzkiej. Dotychczasowe osiągnięcia Grupy nie są zbyt imponujące. Główną przyczyną niepowodzeń jest nieumiejętność pogodzenia różnych opcji politycznych, często sprzecznych, rządów w poszczególnych krajach...