Jak Polak w Hanoi

25 sie 2022

Poleciałem do Wietnamu. Bo Wietnam opanował pandemię COVID i otworzył granice dla przyjezdnych. Co prawda tradycyjny sezon turystyczny zaczyna się tu dopiero 1 listopada i trwa zwykle do 31 stycznia, ale przylecieć już można. Poza tym nie przyleciałem jako turysta. Jestem tu w trzech innych osobach.

Reprezentuję Stowarzyszenie Filmowców Polskich. Zajmuję się tam, społecznie, promocją polskich filmów w Azji. Przede wszystkim w Chinach, Tajwanie, Wietnamie, a ostatnio w Azerbejdżanie.

Z Wietnamem podpisaliśmy w 2018 roku umowę o promocji naszych kinematografii. Dzięki niej pokazaliśmy tam dwa razy polskie filmy, a Wietnamczycy w naszym kraju trzy razy. Gdyby nie pandemia pokazów pewnie byłoby więcej. W Wietnamie polskie filmy przyciągają publikę, nie mamy kłopotów w zapełnieniu sal projekcji. Nadal żyją tam ponad 3 tysiące absolwentów polskich uczelni. Z roku na rok coraz starszych, ale intelektualnie sprawnych. Pamiętających polszczyznę tak dobrze, że nie muszą czytać wyświetlanych po wietnamsku list dialogowych. Na polskie filmy przychodzą coraz częściej młodzi Wietnamczycy, staramy się promować nasze pokazy w internecie, oraz Polacy mieszkający w Wietnamie. W Polsce wietnamskie filmy mają często nadkomplety publiki. Przychodzą polscy Wietnamczycy, ich polskie rodziny, znajomi, liczni miłośnicy azjatyckiego kina.

Wiele razy zastanawiałem się, czy organizując pokazy wietnamskich filmów dla polskich Wietnamczyków posiadających polskie obywatelstwa, robimy pokazy filmów zagranicznych, czy też swojskich filmów dla Polaków reprezentujących inną kulturę. Obywateli naszego państwa posiadających prawo do uczestnictwa w swej kulturze. Czyli łaski im nie robimy, spełniamy tylko nasze obywatelskie obowiązki.

W Wietnamie wspieram też profesora Tadeusza Iwińskiego, przewodniczącego Stowarzyszenia Przyjaźni Polsko- Wietnamskiej „Przyjaźń”, który wraz z delegacją, składa tam wizytę na zaproszenie Zarządu Towarzystwa Przyjaźni Wietnamsko -Polskiej.

Przewodniczącym Zarządu jest dr Nguyen The Tao, były parlamentarzysta, przewodniczący Parlamentarnej Grupy Wietnamsko- Polskiej i były prezydent miasta Hanoi. Dr Tao bardzo dobrze mówi po polsku, a nawet śpiewa piosenki Marka Grechuty. Nie dziwcie się temu, bo jest absolwentem krakowskiej Politechniki.

Absolwenci innej krakowskiej uczelni, Akademii Górniczo-Hutniczej, stworzyli w Wietnamie grupę samopomocy koleżeńskiej zwanej tam ironicznie „Mafią z AGH”.

Zaś w stoczni w Ha Long spotkałem kiedyś cały jej Zarząd płynnie mówiących po polsku. Absolwentów Politechniki Gdańskiej. Zdradzili, że polski nadal jest im przydatny. W czasie negocjacji z zagranicznymi partnerami, kiedy chcą coś szybko ustalić, to rozmawiają ze sobą po polsku. Partnerzy zawsze mają kogoś, kto zna wietnamski, ale nie przyznaje się. Wtedy polski jak znalazł.

W Wietnamie jestem też pochłaniaczem wrażeń. Co pochłonę, to niebawem Wam napiszę. Zwłaszcza że w listopadzie tego roku Wietnam odwiedzi z oficjalną wizytą pani marszałek Sejmu RP Elżbieta Witek. Ja skromnie przecieram jej szlak.

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...