
Huta Pokój w Rudzie Śląskiej ma poważne kłopoty. Niewykluczone, że wkrótce upadnie. W osiedlu bloków zakładowych mieszka 500 rodzin hutniczych. Huta podwyższa czynsze, a płaci marnie. Przeciętnie zarobki są o ok. 20% wyższe niż płaca minimalna. Wiele rodzin ma już dług czynszowy. A właściciel i jednocześnie pracodawca tych ludzi namawia do podpisywania nowych umów na zasadzie tzw. najmu instytucjonalnego.
Na szczęście prawie nikt ich nie podpisał. Gdy proszę o podniesienie ręki tych, którzy nie podpisali tych niekorzystnych umów, widzę las rąk w górze. Głupi nie są. Obecnie mają umowy na czas nieokreślony i są chronieni ustawą o ochronie praw lokatorów. Tymczasem to, co proponuje zakład, to umowy na czas oznaczony i dobrowolne poddanie się egzekucji, co oznacza eksmisję bez sądu, bez rozpatrywania, czy eksmitowany ma uprawnienie do lokalu socjalnego.
Na zebraniu z załogą jest też prezydent Rudy Śląskiej. On życzy załodze jak najlepiej, ale odkupić bloków od huty nie chce. A mógłby wystąpić do Banku Gospodarstwa Krajowego, by uzyskać środki na wykup. Jednym z podawanych powodów jest fakt, że na hipotekę mieszkań zakładowych wpisywane są długi Huty Pokój. Do niedawna było to w sumie 9 miliardów, ale ta suma została spłacona i zostały jakieś mniejsze sumy. Nic, czego nie dałoby się załatwić, skoro udało się spłacić dług wielomiliardowy.
Wygląda jednak na to, że mieszkania zakładowe mogą lada dzień stać się częścią masy upadłościowej padającego zakładu. A wtedy nie będzie zmiłuj, mieszkania trafią pod młotek i hutnicy/lokatorzy znajdą się w zasobach prywatnych. A na płacenie rynkowego czynszu ich po prostu nie stać.
Inna sprawa, że bloki są strasznie zaniedbane. To jest jedyna ściana ocieplone w całym osiedlu, jeszcze 25 lat temu – pokazuje jeden ze związkowców z Sierpnia 80, który nas tu zaprosił. Brak remontów, zaniedbanie rzuca się tu w oczy na każdym kroku.
Mieszkańcy na własną rękę dokonują niezbędnych napraw, ale chcieliby być wreszcie u siebie, żeby poprawić standard osiedla. Chcieliby skorzystać z prawa pierwokupu i wykupić na własność z bonifikatą swoje mieszkania. Taką perspektywę roztacza przed nimi prezydent, żeby odwieść ich uwagę od komunalizacji osiedla.
Nic jednak nie wskazuje na to, że huta na to pójdzie. Wręcz przeciwnie – stara się narzucić umowy, które ułatwią wyeksmitowanie hutników i ich rodzin z mieszkań zakładowych.
Czas goni. W razie ewentualnego upadku Huty Pokój, zakład pociągnie za sobą na dno 500 hutniczych rodzin, które mogą znaleźć się na bruku. Przejęcie tych mieszkań przez miasto Ruda Śląska wydaje się najbardziej pewną drogą ratunku.
Zaproponowałem prezydentowi miasta współpracę w realizacji tego celu. Długo się opierał, ale w końcu „przybił piątkę”.
Fot. Facebook: Piotr Ikonowicz









