Niekończąca się historia odmawia zawieszenia broni

Tadeusz Jasiński
Niekończąca się historia odmawia zawieszenia broni

koniec konca 474×210-2

„Covid-19 i jego skutki (…) niczym błyskawica oświetla pole gry światowej, jakim są łańcuchy dostaw i łańcuchy wartości w zglobalizowanej gospodarce” – napisał Jacek Bartosiak we wstępie do swojego studium „Koniec końca historii” (1992).

Dr Jacek Bartosiak tytułem swojej pracy sparafrazował tytuł osławionego eseju Francisco Fukuyamy „Koniec historii” (1992), diagnozy i prognozy zarazem, która okazała się jedną z najbardziej efektownych w swej fałszywości diagnoz dotyczących losów świata. Bartosiak, założyciel i właściciel „Strategy & Future”, od blisko dekady zajmuje się geopolityką i wyrósł na cenionego komentatora w tej dziedzinie.
Komentatorem na tyle cenionym, że rząd PiS zatrudnił go jako członka zespołu doradczego pełnomocnika rządu d.s. Centralnego Portu Komunikacyjnego i pierwszym prezesem zarządu spółki Centralny Port Komunikacyjny.
Jednak te powiązania nie odbierają Bartosiakowi waloru wnikliwego obserwatora, analityka i komentatora współczesnych zagadnień i kwestii dotyczących geopolityki.
„Historia nie tylko się nie skończyła.
Ona właśnie przygotowuje akcję wyprowadzenia nam lewego prostego, oby nie kończącego, po nim może być jeszcze sierpowy, podbródkowy i znów lewy prosty. Może być też cała kombinacja ciosów” – konkluduje autor swoje wstępne uwagi. Teksty zawarte w niniejszej książce były przez te wszystkie lata, począwszy od roku 2012, wołaniem o zmierzenie się Rzeczypospolitej z przeznaczeniem i historią. Z historią, która się nie skończyła i nie zamierzała się nigdy kończyć.
Kto wie, może dla nas się dopiero zaczyna. Musimy bowiem jedyne nauczyć się (…) kroku bokserskiego, uników, techniki, poprawić szybkość, wytrzymałość, muskulaturę. By po zawodach stać mocno na nogach. Nie leżeć na deskach”.
Te zapewne w ogólności swej trafne uwagi proszą się wszakże o pytanie bardziej szczegółowe, a jednocześnie zasadnicze: czy tym wyzwaniom mogą sprostać rządy PiS i jego sojuszników, rządy formacji, która konsekwentnie wypycha Polskę ze wspólnoty europejskiej, wspólnoty, która choć nie daje Polsce stuprocentowej gwarancji ocalenia bytu państwowego, ale tworzy taką szansę?
Czy może tym wyzwaniom sprostać formacja, która zmierzając do formalnego, a na pewno do faktycznego polexitu, wpycha nas tym samym (w geopolityce zasada „tertium non datur” działa wyjątkowo bezwzględnie). Przejdźmy jednak do zasygnalizowania niektórych ważniejszych zagadnień podjętych przez Jacka Bartosiaka. „Po ponad 20 latach dobiegła (…) korzystna dla Polski pauza geopolityczna, podczas której wielu obserwatorom wydawało się, że nieubłagane prawa geopolityki zostały pokonane i nigdy nie powrócą”.
Co więcej, uważa on, że należy się liczyć z nadejściem epoki „postnatowskiej” i „postunijnej”, co dodatkowo pogarsza położenie Polski.
Czy analityk do swoich diagnoz i prognoz dodaje jakieś praktyczne wskazówki, sugestie dla rządzących Polską? Jedna z sugestii (zawarta m.in. w tytule jednego z rozdziałów – „Zachód nas nie obroni”) akcentuje konieczność przyjęcia przez Polskę kursu na „rozwój potencjału obronnego”.
To jedna z tych sugestii, które można określić jako „pobożne życzenia” lub sugestie puste z pragmatycznego punktu widzenia. Polska, nawet w maksymalnie najlepszej kondycji ekonomicznej i politycznej nie jest w stanie wygenerować poziomu uzbrojenia, które umożliwiłoby jej samodzielną obronę przed agresją zewnętrzną.
To żadna nowość w historii Polski. Rzeczpospolita Obojga Narodów nie była wstanie przeciwstawić się zbrojnie przed zaborcami u schyłku XVIII wieku, a armia II Rzeczpospolitej nie była w stanie obronić jej przed utratą niepodległości w 1939 roku.
Książka Bartosiaka składa się z tekstów pisanych i publikowanych w okresie od 2012 do 2020 roku, zatem obejmuje kluczowe zagadnienia geopolityczne tego okresu, w tym: pozycję i rolę USA oraz Chińskiej Republiki Ludowej, ich wzajemne relacje (a konflikt między nimi traktuje autor jako najważniejszy obecnie, brzemienny w różnorakie konsekwencje, problem świata), sytuację wojenną na Bliskim Wschodzie (głównie sprawa Syrii), pojawienie się zagrożenia wojennego (z powodu Rosji) w strefie Morza Bałtyckiego i inne liczne tematy.
Ubocznym skutkiem powstawania tekstów na przestrzeni lat sprawia, że diagnozy nie zawsze są spójne (n.p. w 2013 roku w tekście „Nowa Jałta. Gotujmy się na strategiczny koszmar” Bartosiak pisał o „wzroście znaczenia Rosji”, a w 2015 o jej „implozji”, a – jak sądzę – obie te diagnozy się wykluczają). zy diagnozy i prognozy Jacka Bartosiaka nas przekonają czy nie, naprawdę warto pochylić się nad jego rozważaniami, bo bardzo ważkich kwestii dotyczą.
Bo geopolityka to dyscyplina, która polega na obserwacji i analizie „ruchów tektonicznych płyt kuli ziemskiej” i „strategicznych przepływów”, a one właśnie ponownie nabierają niepokojącej dynamiki po okresie złudnie spokojnego interludium po 1989 roku.
Jacek Bartosiak – „Koniec końca historii”, Wydawnictwo Nowej Konfederacji, Warszawa 2020, str. 359, ISBN 978-83-959370-3-3

Poprzedni

Teatr ma coś z szermierki

Następny

Wołyń

Zostaw komentarz