Odeszły dwie damy aktorstwa

Kruszą się szeregi polskiego aktorstwa z czasów jego najbogatszej, wyjątkowo obfitej w talenty epoki, jaką były – w szczególności – lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte. Zmarły, dzień po dniu, 20 i 21 kwietnia, dwie damy polskiej sceny i filmu, Wiesława Mazurkiewicz-Lutkiewicz (1926-2021) i Aleksandra Karzyńska (1927-2021).

Wiesława Mazurkiewicz-Lutkiewicz zaczynała karierę na scenach w Łodzi i Krakowie, a od 1963 roku grała na scenach warszawskich.
Doskonale pamiętają ją widzowie „Stawki większej niż życie”, w której w jednym z odcinków zagrała major Hannę Bösel (1968). Niezapomniana jako królowa Nikotris w „Faraonie” Jerzego Kawalerowicza (1966), jako Kwiaciarka w „Hydrozagadce” Andrzeja Kondratiuka (1970), pani Basia w „Rewizji osobistej” Witolda Leszczyńskiego (1972), ciotka Kulwiecówna w „Potopie” Jerzego Hoffmana (1974), królowa Rycheza w „Tylko Beatrycze” Stefana Szlachtycza (1975) i w dziesiątkach innych, w tym w serialach, m.in. „Wielka miłość Balzaca”, „Zaklęty dwór” „Dyrektorzy”, „Dom” . Zagrała też wiele ról w Teatrze Telewizji, m.in. Hrabinę Idalie w „Fantazym” Juliusza Słowackiego w reż. Jerzego Antczaka czy Elwirę w „Don Juanie, czyli miłości do geometrii” Maxa Frischa w reż. Jerzego Grzegorzewskiego (1971).
Aleksandra Karzyńska zaczynała jako aktorka w Krakowie, po czym od 1961 roku do emerytury grała na scenach warszawskich. W pamięci widzów pozostanie m.in. jako Flora gdańszczanka w „Panience z okienka” Marii Kaniewskiej (1964), esesmanka w „Końcu naszego świata” Wandy Jakubowskiej (1964), czy Liza w „Przeraźliwym łożu” Witolda Lesiewicza (1967).
W Teatrze Telewizji zagrała m.in. Elwirę w „Don Juanie” Moliera w reż. Bohdana Korzeniewskiego (1964) czy Kamę w „Dziejach jednego pocisku” Andrzeja Struga w reż. Lucyny Tychowej.
Obie aktorki, równie utalentowane co urodziwe, reprezentowały ginący, a właściwie dziś już nie istniejący, tradycyjny, wytworny styl gry aktorskiej. Odznaczał się on wyrafinowaną plastyką gestu i mimiki, eleganckim sposobem noszenia strojów, doskonałą dykcją i intonacją, dziś uważaną już za anachroniczną i nie stosowaną nawet na scenach teatralnych w inscenizacjach klasyki. Grały arystokratki, eleganckie damy, bogate mieszczki, monarchinie, których postacie były odbiciem zamierzchłej już dziś epoki. Reprezentowały estetykę gry aktorskiej, która przeszła już do historii.