Odrażająca, brudna, zła

24 wrz 2019

Historia

Lubię takie pisanie o historii Polski! Zemdlony z obrzydzenia inwazją „historii” w wydaniu skrajnie hagiograficznym, idealistycznym i nacjonalistycznym, w duchu bogoojczyźnianych czytanek dla grzecznych dzieci, zagłębiłem się z prawdziwą przyjemnością w tych historiach mrocznych, pokazujących ważny fragment polskiej historii (rok 1905) w poetyce naturalistycznej, ciemnej, pełnej zgnilizny, wieloznaczności, a także mrocznego erotyzmu, obsesyjnego, fizjologicznego, graniczącego z pornografią oraz z ginekologiczną i anatomiczną dosłownością (oj lubi tę dziedzinę autor, oj, lubi). To nie jest obraz walki szlachetnych, „dzielnych Polaków” w anioły przerobionych, ze złym rosyjskim zaborcą. Tu, w scenerii Warszawy roku 1905, w zło, brud, odór i mrok unurzani są wszyscy, cała galeria postaci – carscy urzędnicy, czynownicy, żandarmi, kupcy, lekarze, prostytutki, damy, dziennikarze, policjanci, szpiedzy i szpicle z jednej strony, i „ludzie podziemni” z drugiej.
„Pogrom 1905” Wacława Holewińskiego nie ma zwartej struktury, jednego, wiodącego, osiowego bohatera. To patchwork złożony z luźno ze sobą związanych epizodów, nasycony realiami czasu, choć ma wiodący wątek: pogrom warszawskich prostytutek, mordowanych w imię „oczyszczenia moralnego” (jakże to polskiej mentalności odpowiadające!). Holewiński pokazuje historię polską nie w dwóch modnych dziś kolorach, czarnym i białym, lecz we wszystkich odcieniach szarości. Pokazuje, że historia, polskiej historii nie wyłączając, nie jest umoralniająca opowiastką dla grzecznych dzieci, lecz historią w której dobro i zło, czystość i brud, jasność i mrok, splecione są ze sobą tak mocno, że trudno z tego splotu wydobyć nie tylko uporządkowane, proste tezy, ale czasem także nawet możliwy do uchwycenia sens. Historia, każda historia, nie tylko polska, brnie w odchodach, płynach fizjologicznymi, we krwi, w nikczemności, ocieka potem strachu i bydlęcego wysiłku.
Holewiński pokazał tylko niewielki wycinek polskiej historii, ale – pars pro toto – taka była ona w całej swej czasoprzestrzeni, ohydna, pełna zdrady, odrażająca brudna, zła, daleka od lukrowanego oleodruku. To ciekawszy portret historii niż mdłe, idealistyczne historyjki o Polsce – Chrystusie Narodów, o „Polonia semper fidelis” czy o „żołnierzach wyklętych”. Holewiński już o nich wielokrotnie pisał, w trybie hagiograficznym.
Czy napisze kiedyś ponurą, ociekającą krwią, spermą, potem i kałem opowieść o Rajsie „Burym” i jemu podobnych bandytach? Nie byli oni ani łagodniejsi, ani tym bardziej od swoich wrogów z KBW, oj nie byli, a pewnie gorsi bo KBW wsi nie paliło oraz nie zabijało dzieci i kobiet. Proza Holewińskiego przypomina cokolwiek prozę Władysława Terleckiego, usytuowaną w bliskiej epoce, podobną tematycznie przez konfrontację świata polskiego i rosyjskiego w warunkach Kongresówki (Warszawa, Częstochowa), ale ten pierwszy nie ma psychologicznych i historiozoficznych ambicji tego drugiego, jego proza nie jest tak gęsta znaczeniowo, za to oferuje bardziej wartką akcję, dzianie się, bardziej otwartą na szerszą publiczność. „Pogrom 1905” Holewińskiego to kawałek bardzo dobrej, uczciwej prozy.

Wacław Holewiński – „Pogrom 1905”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2019, str. 319, ISBN 978-83-8116-303-3

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...