Orinoko i odmęty czasu

27 sie 2018

Przepych. Barokowy przepych, to określenie, które wydaje mi się najtrafniejsze w odniesieniu do tej prozy, może trafniejsze niż powszechnie przyjęty termin „realizm magiczny”. Wielki Kubańczyk Alejo Carpentier (1902-1980) należy niewątpliwie do najwspanialszych pisarzy w dziejach literatury światowej, nie tylko XX wieku, ale na całej przestrzeni jej dziejów. Przepych stylu nie jest jedynym, a zapewne nie jest też najważniejszym kryterium rangi dzieła literackiego. Bywa że przepych stylu przerasta jego sens i ma czasem cechy pustej logorei. Alejo Carpentier należy do pisarzy, którzy z przepychu uczynili niezbywalny atrybut arcydzieła. Kilka miesięcy temu przypomniałem tu moją młodzieńczą lekturę „Królestwa z tego świata” Carpentiera. „Podróż do źródeł czasu”, to druga część tryptyku (trzecią jest „Wojna czasu”) powieściowego, którego bohaterami są Ameryka Południowa w całej jej „cudowności” oraz czas jako fenomen egzystencji, jeden z jej najbardziej tajemniczych i niezbadanych atrybutów. I tak, jak inspiracją do napisania „Królestwa” stała się dla Carpentiera podróż na Haiti przedsięwzięta w 1942 roku wspólnie z przyjacielem, wielkim aktorem Louis Jouvet, tak osnowę fabularną „Podróży” tworzy opis wędrówki bohatera przez wenezuelską dżunglę, między innymi przez zbieg rzek Orinoko i Vichada. Podróż była ucieczką, efektem „zniechęcania Europą, znużenia jej nieustanną pogonią za filozoficznymi chimerami”, wyrazem wielkiej tęsknoty za światem własnym” (Rajmund Kalicki). Zacytowany autor posłowia do tego kongenialnie przez Kalinę Wojciechowską przetłumaczonego na język polski dzieła, tak o nim napisał: „Opisując wędrówkę bohatera przez równiny, dżungle i epoki, przez płaskowyż, góry i odmęty czasu. Carpentier kierował się tęsknotą, by na wzór muzyki, której każdy temat można odegrać od końca, to samo zrobić w literaturze. Dzięki temu bohater mógłby wrócić do początków i odzyskać wolność, jakiej pozbawił go bieg zdarzeń. Dalej i dalej od zgiełku cywilizacji, okrucieństw drugiej wojny światowej, dokonuje się tu „metaforyczna podróż od kultury ku naturze, od miasta ku przyrodzie (…) wędrówka w głąb siebie, w głąb duszy”. W końcowej części tego ujęcia odbija się refleks fascynacji pisarza myślą Jean-Jacques Rousseau. Jednak żadna filozofia czy ideologia, choć był Carpentier nie tylko „rousseaunistą”, ale i człowiekiem radykalnej lewicy, a nawet komunistą bliskim kubańskiej rewolucji Fidela Castro (przez pewien czas był nawet jej reprezentantem jej kultury w ambasadzie w Paryżu, mieście bardzo dla niego ważnym), żadna filozofia ani ideologia nie skaziła doskonałości jego dzieła, nie pozostawiła na niej nawet plamki publicystycznej, choć historia i polityka jest silną osią takich jego dzieł jak „Eksplozja w katedrze” czy „Szaleństwo i metoda”. Zawsze jednak pojawiają się w kostiumie wielkiej metafory i uniwersalizacji. Na koniec, mam nadzieję, że nieoceniony Państwowy Instytut Wydawniczy będzie kontynuował swoją retrospektywną wędrówkę w głąb czasu przeszłego i wyda inne dzieła Carpentiera, w tym wyżej wspomniane, a także choćby „Harfę i cień”. Lektura „Podróży do źródeł czasu”, to możliwość prawdziwej kąpieli w barokowym przepychu stylu wielkiego Alejo. Przenajwyborniejsza lektura.

 

Alejo Carpentier – „Podróż do źródeł czasu”, przekł. Kalina Wojciechowska, posłowie Rajmund Kalicki, wyd. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2018, str. 351, ISBN 978-83-06-03418-9

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...